Spotkanie z Wodnikiem – streszczenie historii

Autor streszczenia: Grzegorz Paczkowski.
Autor Inny

O Wodniku dzieci z Bullerbyn usłyszały po raz pierwszy od młynarza Jana, którego odwiedzili wraz z ojcem Lisy, który chciał zemleć worek zboża. Jan mieszkał za lasem, jeszcze dalej niż Bullerbyn, i był samotnym staruszkiem, dlatego kiedy zyskał publiczności, bardzo chętnie opowiadał o niestworzonych rzeczach, które wydarzają się na jego opuszczonej polance wokół chatki. Twierdził, że polanę te odwiedzają na przykład tańczące elfy, które jemu samemu udaje się podglądać zza firanki. Największą jednak sensację wśród dzieci wzbudziła opowieść o Wodniku, który ponoć nocą siadywał na kamieniu młyńskim i grał na skrzypcach

Dzieci wróciły do domu oczarowane opowieścią. Zwłaszcza Bosse nie mógł się uspokoić i oznajmił innym, że on chce tego Wodnika zobaczyć na własne oczy i na własne uszy usłyszeć jego hipnotyzującą muzykę. Reszty dzieci długo nie trzeba było namawiać na wspólną wyprawę. Musiała się jednak ona odbyć nocą, po pierwsze dlatego że to właśnie wtedy Wodnik grał na skrzypcach, a po drugie dlatego, że wyprawę trzeba było przeprowadzić w tajemnicy przed rodzicami, którzy nigdy nie pozwoliliby na tak szalony pomysł. 

Dzieci wymknęły się nocą i bardzo długo wędrowały przez ciemny las. Lisa bardzo się bała, więc szła przytulona do Britty i Anny. W końcu doszli do polanki niedaleko domu Jana. Lasse powiedział, że muszą dalej przekradać się pojedynczo, ponieważ w innym wypadku mogą spłoszyć Wodnika. Sam poszedł pierwszy i miał dać znać w momencie, kiedy stwora jeszcze by nie było. Mijał jednak czas, a Lasse nie dawał znaku życia, więc reszta dzieci, trochę z niecierpliwości, a trochę z niepokoju, ruszyła za nim bez względu na ryzyko. W pewnym momencie usłyszeli muzykę. Bardzo szybko jednak okazało się, że wcale nie udało im się złapać na gorącym uczynku Wodnika. To sam Lasse siedział na kamieniu i z nudów zaczął grać swoją ulubioną strażacką piosenkę na grzebieniu

Przygoda skończyła się więc niepowodzeniem, lecz pokazuje ona jak wiele poświęcić były w stanie dzieci z Bullerbyn, byle tylko przeżyć coś wyjątkowego i by poczuć, że są częścią jakiejś fascynującej przygody. Choć trzeba przyznać, że wymykanie się grupki dzieci w środku nocy i spacer po ciemnym niebezpiecznym lesie należy do pomysłów zdecydowanie niegodnych pochwały. Zwłaszcza, że wszystko odbywało się bez wiedzy i pozwolenia ich rodziców. 


Przeczytaj także: Zakupy w sklepie w Wielkiej Wsi – streszczenie historii

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.