„Pan Wołodyjowski” to ostatnia część trylogii autorstwa Henryka Sienkiewicza, do której należą również „Ogniem i mieczem” oraz „Potop”. Przedstawia ona losy tytułowego Michała Wołodyjowskiego, małego rycerza, który zginął podczas obrony Kamieńca przed Turkami.
Spis treści
Po wojnie węgierskiej Michał Wołodyjowski zamierza poślubić Annę Borzobohatą-Krasieńską, lecz odkłada ślub z powodu służby ojczyźnie. Gdy po latach rusza po narzeczoną, dowiaduje się o jej nagłej śmierci. Pogrążony w rozpaczy chce zostać kamedułą, jednak Zagłoba podstępem wyprowadza go z klasztoru, a Sobieski przekonuje go do powrotu do wojska. W domu Ketlinga Michał poznaje Krzysię Drohojowską i Basię Jeziorkowską. Krzysia pociesza go po stracie Anny, Basia zaś zachwyca go odwagą, humorem i zamiłowaniem do broni.
Wołodyjowski zbliża się do Krzysi, oświadcza się jej i otrzymuje zgodę, lecz po jego wyjeździe panna zakochuje się w Ketlingu. Nie chcąc złamać danego słowa, postanawia wstąpić do klasztoru. Po powrocie Michał poznaje prawdę i początkowo chce zemsty, lecz uznaje niewinność zakochanych, zwalnia Krzysię z obietnicy i błogosławi jej związek z Ketlingiem. Wtedy Basia wyznaje mu miłość i zostaje jego narzeczoną. Po ślubie małżonkowie żyją szczęśliwie, a gdy Michał obejmuje komendę w Chreptiowie, Basia jedzie z nim na pogranicze. Stanica pod jego dowództwem odzyskuje spokój, a żona komendanta zdobywa miłość żołnierzy. Wśród oficerów znajduje się Mellechowicz, w którym rozpoznano Azję, syna Tuhaj-beja. Tatar przedstawia plan sprowadzenia do Rzeczypospolitej licznych pobratymców i uzyskania dla nich ziemi oraz praw, lecz Sobieski odrzuca projekt, obawiając się nowego buntu. Azja skrywa prawdziwe zamiary: pragnie władzy, nienawidzi dawnych opiekunów i pożąda Basi. Gdy Wołodyjowscy próbują połączyć go z Ewą Nowowiejską, wykorzystuje ich zaufanie. Basia wyrusza z Ewą do Raszkowa pod jego eskortą. Po drodze Azja rozstawia wiernych sobie Lipków, a następnie wyznaje Basi miłość, ogłasza zdradę Rzeczypospolitej i próbuje ją porwać. Kobieta uderza go pistoletem, wybija mu oko i ucieka samotnie przez zimowe stepy.
Azja napada na Raszków, morduje polską załogę, zabija starego Nowowiejskiego, bierze do niewoli Ewę, Zosię i panią Boską, po czym przechodzi na stronę sułtana. Basia zmaga się z mrozem, głodem, wilkami i gorączką, traci oba konie, lecz dociera pieszo do Chreptiowa. Ostrzega męża przed zdradą i pada nieprzytomna. Długo walczy o życie, jednak sprowadzony lekarz ją ratuje. Wołodyjowski dziękuje Bogu za jej ocalenie, lecz wkrótce nadchodzą wieści o wielkiej wyprawie tureckiej. Ketling zostaje dowódcą artylerii w Kamieńcu, a Michał otrzymuje rozkaz udania się do twierdzy i wsparcia jej obrońców. Tymczasem Azja zdobywa znaczenie w obozie tureckim, lecz cierpi z powodu pogardy Turków i niespełnionej miłości. Okrutnie znęca się nad Zosią, a przed wymarszem sprzedaje ją kupcowi ze Stambułu.
Zrozpaczony Nowowiejski otrzymuje od Michała ludzi i rusza na południe. Z trzystoma dragonami przekracza Dniestr, przebiera swój oddział za Tatarów i urządza zasadzkę na Lipków. Podczas burzy uderza na obóz Azji, rozbija go i bierze zdrajcę żywcem. W drodze do Raszkowa Azja próbuje sprowokować porucznika, opowiadając o własnych zbrodniach, lecz Nowowiejski zachowuje panowanie nad sobą. W ruinach miasta Tatar zostaje wbity na pal, a Luśnia wywierca mu drugie oko i podpala związane ręce. Zemsta nie przynosi jednak Nowowiejskiemu ulgi. Po powrocie do Chreptiowa popada w obłęd, a następnie wraz z pozostałymi rusza do Kamieńca. Mieszkańcy przygotowują twierdzę do obrony. Wołodyjowski obejmuje główną komendę w zamku, Ketling kieruje artylerią, a obaj składają w katedrze przysięgę, że nie oddadzą twierdzy i będą jej bronić do śmierci.
Gdy armia sułtana zbliża się do Chocimia, Michał rozbija podjazdy, wspiera obrońców Żwańca i odnosi zwycięstwa nad Tatarami oraz janczarami. Pod Kamieńcem pokonuje tureckich harcowników, bierze do niewoli sławnego Hamdi-beja i podnosi ducha obrońców. Wkrótce chan, Doroszenko, wezyr i główne siły tureckie otaczają miasto. Artyleria Ketlinga zadaje im straty, a Wołodyjowski urządza wycieczki. Sułtan żąda poddania się, lecz obrońcy odmawiają. Biskup i generał próbują uzyskać rozejm, co wywołuje gniew oficerów. Regularne oblężenie przynosi coraz większe zniszczenia. Turcy drążą miny, ostrzeliwują mury i podpalają miasto. Obrońcy opuszczają nowy zamek, przenoszą działa oraz zapasy do starego i wysadzają pozostawione umocnienia. Mimo narastających głosów o kapitulacji Wołodyjowski zapewnia, że będzie bronił się nawet z gruzów. Ketling kartaczami odpiera szturmy, a mieszkańcy ruszają żołnierzom z pomocą. Wołodyjowski i Muszalski prowadzą nocną wycieczkę, zabijają tureckich górników i niszczą ich narzędzia. Muszalski, uznany za poległego, wraca w stroju janczara, donosząc o zniechęceniu wroga i groźbie buntu w jego szeregach. Zagwoździł również dwa działa, a Ketling podpala tureckie umocnienia. Nadzieja obrońców rośnie. Dnia 26 sierpnia Turcy rozpoczynają gwałtowny ostrzał i kolejne szturmy, lecz zamek odpiera wszystkie ataki. Gdy ogień nieprzyjaciela słabnie, żołnierze są przekonani o zwycięstwie. Nagle na bramach miasta pojawiają się białe chorągwie. Komisarze zawarli układ, który oddaje Kamieniec sułtanowi, choć mieszkańcom zapewnia życie, mienie i możliwość wyjazdu. Wołodyjowski i Ketling nie chcą złamać przysięgi. Michał nakazuje wyprowadzić wojsko, przesyła Basi słowa „Nic to”, modli się za nią, a Ketling wysadza zamek. Obaj giną.
Podczas pogrzebu Wołodyjowskiego Basia pogrąża się w rozpaczy, a ksiądz Kamiński wychwala męstwo zmarłego i prosi Boga o nowego obrońcę. Wtedy do kościoła przybywa Sobieski i modli się przy trumnie. Zgromadzeni żołnierze i dawni towarzysze opłakują wodza, a Basia bezwiednie powtarza jego ostatnie słowa, nie znajdując w nich jeszcze pociechy. Kazanie księdza przypomina słuchaczom o utracie Kamieńca, cierpieniu Rzeczypospolitej i potrzebie dalszej walki. Przybycie hetmana zostaje przyjęte jako znak nadziei. Sobieski ma poprowadzić ocalałych rycerzy przeciw Turkom i pomścić śmierć Wołodyjowskiego oraz upadek twierdzy, która przez wiele dni opierała się ogromnej potędze sułtana. Rok później hetman prowadzi wojska Rzeczypospolitej pod Chocim przeciw liczniejszej armii Husseina baszy. Polacy otaczają obóz, a podczas listopadowej słoty cierpliwie czekają na rozkaz. Zziębnięci Turcy tracą siły, natomiast piechota i jazda Sobieskiego ruszają do ataku. Husaria przełamuje szeregi janczarów, Nowowiejski zabija ich dowódcę Kiaję i sam ginie od kul. Polegają także Motowidło i Muszalski. Armia turecka zostaje rozbita, Chocim zdobyty, a polskie wojska przejmują działa, chorągwie i cały obóz. Sobieski dziękuje Bogu za zwycięstwo, które zapowiada jego przyszłą sławę i triumf pod Wiedniem.
Po wojnie węgierskiej Jerzy Michał Wołodyjowski miał poślubić Annę Borzobohatą-Krasieńską, lecz przygotowania do ślubu długo się przeciągały. Rycerz musiał uzyskać zgodę księżnej Gryzeldy Wiśniowieckiej, dlatego pojechał za nią aż do Wiednia. Po powrocie zrezygnował z wesela, gdyż uznał, że służba ojczyźnie jest ważniejsza od prywatnego szczęścia. Przez kilka lat walczył na Ukrainie, posłował do Krymu i uczestniczył w wojnie z Lubomirskim, zdobywając sławę najlepszego żołnierza Rzeczypospolitej. W 1668 roku zabrał narzeczoną z Wodoktów i ruszył do Krakowa na ślub. Urodzajny rok zdawał się dobrą wróżbą, lecz los postanowił inaczej dla obojga.
Jesienią Kmicic spędza spokojny czas w Wodoktach z ukochaną Oleńką, spodziewającą się dziecka. Ich rozmowę przerywa przybycie Charłampa, który przynosi wieść o nagłej śmierci Anny Borzobohatej-Krasieńskiej. Narzeczona Wołodyjowskiego zachorowała w Częstochowie i mimo pomocy felczera oraz księdza zmarła po przyjęciu sakramentów. Zrozpaczony Michał bluźnił, stracił przytomność, a później zamknął się przed ludźmi. Charłamp obawia się o jego zdrowie i życie. Oleńka przekonuje męża, że powinien ruszyć przyjacielowi na ratunek. Choć Kmicic nie chce opuszczać ciężarnej żony, uznaje swój obowiązek i postanawia natychmiast wyjechać sam do Częstochowy.
Kmicic wyrusza z Wodoktów, aby pomóc pogrążonemu w rozpaczy Wołodyjowskiemu. Po drodze zatrzymuje się u Skrzetuskich, gdzie opowiada o śmierci Anny Borzobohatej-Krasieńskiej. Wszyscy boleją nad losem przyjaciela, lecz Skrzetuski nie może wyjechać z powodu obowiązków publicznych. Zagłoba uznaje, że to on powinien odnaleźć Michała, zostać przy nim i próbować przywrócić mu chęć do życia. Sądzi, że Wołodyjowski cierpi nie tylko po stracie narzeczonej, lecz także z powodu utraconej nadziei na małżeństwo. Obawia się, by rycerz nie podjął pod wpływem rozpaczy zgubnej decyzji, dlatego postanawia natychmiast ruszyć jego śladem. Kmicic ma wrócić sam do żony.
Zagłoba jedzie do Warszawy, lecz liczne spotkania i uczty znacznie opóźniają jego podróż. W Mińsku natrafia na dwór Bogusława Radziwiłła i oburza się, że dawny zdrajca został posłem oraz zabiega o koronę. Postanawia więc podczas sejmu doprowadzić do jego usunięcia, choć przez to Wołodyjowski musi poczekać. W zatłoczonej Warszawie Zagłoba spotyka Ketlinga, dawnego towarzysza broni, który przyjmuje go pod swój dach. Dowiedziawszy się o śmierci Anny i rozpaczy Michała, Ketling obiecuje pomóc w poszukiwaniach przyjaciela. Obaj planują także wystąpić przeciw Radziwiłłowi, lecz Ketling odradza wywołanie sejmowego zamieszania.
Na sejmie konwokacyjnym Ketling podważa prawomocność wyboru Bogusława Radziwiłła, a Zagłoba publicznie nazywa go zdrajcą. Choć sąd uznaje mandat księcia, przypomnienie jego dawnych zdrad niszczy plany zdobycia korony. Bogusław próbuje pozyskać Zagłobę, lecz starzec odrzuca jego przyjaźń i ośmiesza go w obecności Sobieskiego. Podczas uczty Zagłoba dowiaduje się, że Wołodyjowski, zrozpaczony po śmierci Anny, udał się na Bielany, by zostać kamedułą. Sobieski żałuje, że stracił doskonałego żołnierza, zwłaszcza w obliczu ryzyka tatarskich najazdów. Zagłoba postanawia natychmiast ruszyć do klasztoru i za wszelką cenę odwieść Michała od pochopnej decyzji.
Zagłoba przybywa do klasztoru na Bielanach, gdzie odnajduje wychudzonego Wołodyjowskiego, zamierzającego zostać kamedułą. Próbuje wzbudzić w nim poczucie obowiązku wobec ojczyzny, lecz Michał nie chce opuścić zakonu. Wtedy Zagłoba kłamie, że Ketling został ciężko ranny przez ludzi Bogusława Radziwiłła i pragnie pożegnać przyjaciela. Wołodyjowski wychodzi z klasztoru, obiecuje zostać z towarzyszami przez miesiąc i jedzie do Mokotowa. Tam odkrywa podstęp, lecz wzrusza go serdeczne przyjęcie dawnych żołnierzy. Przybyły Sobieski prosi go, by pozostał w służbie. Michał zgadza się pozostać, a wspólna uczta kończy jego zamiar wstąpienia do zakonu.
Ketling wyjeżdża do chorego przybranego ojca, pozostawiając swój dwór Wołodyjowskiemu i Zagłobie. Wkrótce do Warszawy przybywa siostra Michała, pani Makowiecka, wraz z dwiema podopiecznymi, spokojną Krzysią Drohojowską i żywiołową Basią Jeziorkowską. Wołodyjowski zabiera je do dworu Ketlinga. Podczas wieczerzy Krzysia okazuje mu życzliwość i śpiewem próbuje rozproszyć jego smutek, a Basia zachwyca Zagłobę odwagą, humorem i zamiłowaniem do broni. Pani Makowiecka oraz Zagłoba liczą, że jedna z panien pomoże Michałowi odzyskać radość. Sam Michał jednak, wspominając zmarłą Annę, ponownie pogrąża się w żalu, wyznając, że żadna nie zastąpi ukochanej Anny.
Basia rozpoczyna naukę szermierki u Wołodyjowskiego, przekonana o własnych umiejętnościach. Mały rycerz bez trudu odpiera jej ataki i dwukrotnie wytrąca szablę, co zawstydza dziewczynę i skłania ją do ucieczki. Pod jej nieobecność Michał zbliża się do Krzysi, która okazuje mu współczucie i pociesza po stracie Anny. Zagłoba odnajduje Basię na dachu i nakłania ją do powrotu. Wkrótce przybywa Nowowiejski z wezwaniem od Sobieskiego oraz wieściami o grożącym napadzie Tatarów. Basia kpi z młodego rycerza, lecz po jego szczerej odpowiedzi przeprasza. Nowowiejski zachwyca się dziewczyną i odjeżdża oczarowany.
Sobieski proponuje Wołodyjowskiemu ponowne objęcie komendy i czuwanie nad Tatarami oraz Doroszenką. Michał początkowo czuje gorycz, że po latach służby znów musi porzucić spokój, lecz pod wpływem słów hetmana uznaje, że ma obowiązek służyć ojczyźnie, i zgadza się wyjechać. Dowiaduje się, że ruszy za tydzień lub dwa, a na elekcję wróci do Warszawy. W drodze do domu spotyka Krzysię, która wyznaje, że martwiła się o niego. Wiadomość o odjeździe ją smuci, jednak jeszcze bardziej podziwia jego poświęcenie. W domu bliscy próbują go zatrzymać, lecz Michał pozostaje wierny danemu słowu. Basia żałuje jego wyjazdu.
Wołodyjowski przygotowuje się do wyjazdu na Ruś, nadal ucząc Basi szermierki i szukając pociechy u Krzysi. Tymczasem Nowowiejski często odwiedza Basię. Zagłoba przekonuje go, że powinien się ożenić, i zauważa, że mały rycerz darzy Krzysię głębszym uczuciem. Michał, zawstydzony własnymi emocjami i pamięcią o zmarłej Annie, zaczyna unikać panny, czym sprawia jej przykrość. Gdy zostają sami, wyznaje, że obawia się przemiany przyjaźni w miłość. Krzysia płacze, a wzruszony rycerz całuje ją. Ich bliskość przerywa Basia, która domyśla się prawdy. Zraniona dziewczyna ukrywa się w stajni, po czym podchodzi do groźnego konia, mówiąc, że może ją zabić.
Po pocałunku z Krzysią Wołodyjowski przeżywa rozterki, czując, że zdradził pamięć Anny i naruszył zaufanie panny. Ostatecznie postanawia, że się oświadczy, bo chce uczciwie wziąć odpowiedzialność za swe emocje. Podczas przejażdżki saniami prosi Krzysię o rękę, a ona zgadza się zostać jego żoną. Narzeczeni postanawiają zachować zaręczyny w tajemnicy do powrotu Michała z Rusi. Tymczasem Nowowiejski oświadcza się Basi, lecz dziewczyna nie zgadza się i nie ujawnia powodów swojej decyzji. Jej smutek i gwałtowna reakcja wskazują, że skrywa w sobie inne uczucie. Przy obiedzie Basia mocno drażni Michała i Krzysię, lecz po jego surowej odpowiedzi przeprasza oboje.
Wołodyjowski jedzie na Ruś przez Częstochowę, odwiedza grób Anusi i zaczyna uważać, że zaręczyny z Krzysią nastąpiły zbyt szybko. Bierze winę na siebie i obawia się, że panna także żałuje pochopnej decyzji. Tymczasem Krzysia, samotna po jego wyjeździe, rozmyśla o niespełnionych marzeniach o romantycznej miłości. Do dworu wraca Ketling, który zachwyca ją urodą, dworskim obejściem i pięknymi słowami. Przekonuje Makowiecką, by nadal mieszkała z pannami w jego domu. Podczas rozmowy o miłości Ketling opisuje jej cierpienie i wartość, a Krzysia słucha go z przejęciem. Wieczorem nie może zasnąć, wciąż wspominając jego słowa i obraz pięknego rycerza.
Zagłoba pisze do Skrzetuskich, że zamierza doprowadzić do małżeństwa Wołodyjowskiego z Basią. Dostrzega jednak uczucie Ketlinga do Krzysi i wystawia go na próbę, twierdząc, że to ją przeznaczono dla Michała. Gdy Ketling obiecuje zrezygnować z miłości dla dobra przyjaciela, Zagłoba wyjawia prawdę i postanawia pomóc. Basia zdradza Krzysi, że Szkot jest w niej zakochany. Dziewczyna wybucha płaczem, ponieważ sama nie potrafi ukryć gwałtownego uczucia do Ketlinga. Podczas wieczoru goście traktują ich jak przyszłą parę, co zawstydza Krzysię, lecz zarazem sprawia jej radość. Ketling okazuje jej troskę, co coraz bardziej jej się podoba.
Zagłoba postanawia doprowadzić do małżeństwa Wołodyjowskiego z Basią, dlatego sprzyja uczuciu Ketlinga i Krzysi. Choć Skrzetuski radzi mu nie ingerować, stary szlachcic pozostawia młodym swobodę. Podczas Wielkiego Tygodnia wszyscy przenoszą się do Warszawy, gdzie Krzysia i Ketling coraz bardziej się do siebie zbliżają. Wspólne rozmowy, spacery i modlitwy umacniają ich miłość. W czasie zwiedzania zamku Ketling wyznaje Krzysi uczucie w katedralnym ganku. Dziewczyna, pamiętając o zaręczynach z Michałem, odpowiada, że także go kocha, lecz nigdy nie będzie jego żoną. Prosi, by zapomniał o wszystkim, i wraca z nim do Zagłoby. Ketling pozostaje sam.
Po wyjściu z zamku Ketling odchodzi, by ochłonąć po słowach Krzysi. W gospodzie Zagłoba odczytuje pismo Wołodyjowskiego, który zapowiada rychły powrót z Rusi, przesyła pozdrowienia i zapewnia Krzysię o swojej pamięci. Wiadomość uświadamia dziewczynie, że zaręczyny z Michałem wiążą ją z człowiekiem, którego nie kocha, a odrywają od ukochanego Ketlinga. Krzysia zaczyna gardzić własną płochością, obwinia też Wołodyjowskiego i lęka się, że mógłby zabić rywala. Nocą dręczą ją żal oraz wyrzuty sumienia. Gdy Basia budzi się po złym śnie o Michale, obie odmawiają litanię o jego szczęśliwy powrót i dalsze zdrowie, choć Krzysia z trudem pokonuje gniew.
Krzysia spotyka Ketlinga i oznajmia, że zamierza wstąpić do klasztoru, prosząc go o zachowanie ich uczucia w sekrecie i unikanie spotkań sam na sam. Rycerz daje słowo i żegna ją z rozpaczą. W gospodzie ksiądz Olszowski odwiedza Zagłobę, by poznać jego zdanie o elekcji. Podkanclerzy zręcznie naprowadza go na kandydaturę księcia Michała Wiśniowieckiego. Zagłoba dostrzega podstęp, lecz popiera pomysł i obiecuje pozyskać dla niego szlachtę. Olszowski odjeżdża zadowolony, a gospodarz chlubi się swoim znaczeniem. Wkrótce Ketling oznajmia, że z powodu spraw rodzinnych musi wyjechać do Szkocji, może na długo, czym zaskakuje i martwi całe towarzystwo.
Zagłoba wierzy, że wyjazd Ketlinga wynika z obowiązków rodzinnych, lecz bardzo martwi się, że pokrzyżuje jego plany połączenia Wołodyjowskiego z Basią. Wypytuje Szkota o uczucia do Krzysi i proponuje pomoc w oświadczynach. Ketling, związany obietnicą milczenia, nie ujawnia prawdy, zapewnia tylko, że musi wyjechać i nie ma nadziei na szczęście. Zagłoba początkowo zarzuca mu niestałość, potem łagodzi gniew i żegna się z nim serdecznie. Następnie pyta Krzysię, czy chce poślubić Ketlinga. Dziewczyna spokojnie odmawia i oznajmia, że zamierza wstąpić do klasztoru. Jej decyzja zdumiewa Zagłobę i przeraża Basię, która błaga ją, by zmieniła zdanie.
Ketling znika po rozmowie z Makowiecką, a Zagłoba poświęca się zabiegom na rzecz kandydatury księcia Michała Wiśniowieckiego oraz planom zaręczenia Basi z Wołodyjowskim. Warszawa zapełnia się szlachtą, wojskami i kupcami przybyłymi na burzliwą elekcję. Podczas nocnego powrotu Basia i Zagłoba spotykają Michała oraz pana Makowieckiego, wracających z Rusi. Wołodyjowski cieszy się na myśl o spotkaniu z Krzysią, lecz po przyjeździe do dworu dziewczyna nie wychodzi do gości. Pani Makowiecka wyjawia mu, że Krzysia zamierza wstąpić do klasztoru. Wstrząśnięty rycerz blednie i pyta, czy ciąży nad nim klątwa. Zagłoba próbuje go uspokoić, lecz na próżno.
Zagłoba i Makowieccy domyślają się, że Wołodyjowski kocha Krzysię. Gdy Michał nagle wyznaje, że przed wyjazdem przyjęła jego oświadczyny, Zagłoba nabiera podejrzeń, iż Ketling miał wpływ na jej decyzję o wstąpieniu do klasztoru. Pociesza przyjaciela i namawia go do rozmowy z narzeczoną. Krzysia potwierdza zamiar wstąpienia do zakonu, lecz nie zdradza przyczyny i odrzuca prośby Michała o dochowanie słowa. Zrozpaczony rycerz żegna ją, zapewniając, że spróbuje wybaczyć. W korytarzu niesprawiedliwie obraża Basię, a ona ujawnia, że Krzysia wybiera klasztor z powodu Ketlinga. Wołodyjowski wpada w gniew i pędzi do Warszawy, pewny, że Ketling dopuścił się zdrady.
Basia wyznaje, że powiedziała Wołodyjowskiemu o miłości Krzysi i Ketlinga, przez co Michał ruszył, by zabić przyjaciela. Zagłoba, Makowiecki i dziewczyna natychmiast jadą do Warszawy, lecz nie odnajdują żadnego z rycerzy. Stary szlachcic uświadamia sobie, że własnymi intrygami przyczynił się do tragedii, a Basia obwinia się za pochopne słowa. Wszyscy wracają do dworu w obawie, że Ketling nie żyje. Burzliwa noc mija bez wieści, a następnego dnia niepokój narasta. Wszyscy szykują się do wyjazdu. Wtedy nadjeżdża Zagłoba, a wraz z nim Wołodyjowski i Ketling, cali i zdrowi, ku zdumieniu oraz uldze zebranych.
Wołodyjowski wraca z Ketlingiem i oznajmia Krzysi, że zna prawdę o ich miłości. Przyznaje, że początkowo chciał zemsty, lecz uznał niewinność obojga i postanowił poświęcić własne szczęście. Błogosławi Krzysi i Ketlingowi, oddając im wolność. Gdy wychodzi, spotyka zapłakaną Basię, która wyznaje, że kocha go bardziej niż wszystkich innych. Michał pyta, czy zostanie jego żoną, a ona się zgadza. Tymczasem Zagłoba dowiaduje się o obu parach. Ketling i Krzysia otrzymują zgodę Makowieckich, a Basia publicznie ogłasza swoje zaręczyny. Wołodyjowski potwierdza jej słowa, nazywając ją swoim skarbem, a wzruszony Zagłoba obejmuje przyszłych małżonków.
Po czterech latach małżeństwa Wołodyjowski i Basia żyją szczęśliwie, choć nie mają dzieci. Wspólnie gospodarują w majątkach, a sława Michała chroni ich dobra. Latem 1671 roku w Sokole odwiedza ich Zagłoba, lecz pobyt przerywa rozkaz hetmana, nakazujący Wołodyjowskiemu objąć komendę w Chreptiowie. Michał obawia się zabrać żonę na pogranicze, jednak Basia nalega, by dzielić z nim trud i los. Zagłoba popiera jej prośbę, uznając, że przy licznej załodze będzie bezpieczna. Zastrzega, że w razie wielkiej wojny ma pozwolić się odesłać. Wołodyjowski postanawia najpierw przygotować fortalicję, domy, stajnie i studnię, a potem sprowadzić Basię i Zagłobę.
Wołodyjowski kończy przygotowania w Chreptiowie i wysyła po Basię eskortę pod dowództwem Snitki oraz Azji Mellechowicza. Zagłoba nie ufa młodemu Tatarowi, lecz Basia, doceniając jego męstwo, przyjmuje go życzliwie. Karawana z zapasami rusza ku stanicy przez dzikie lasy i głębokie jary. Po upadku z konia Mellechowicz zostaje ranny, a Basia troskliwie go opatruje. Pod wieczór podróżnych spotyka Michał, a następnie żołnierze witają panią komendantową pochodniami, muzyką, salwami i wiwatami. Basia od razu zdobywa ich serca. W Chreptiowie odbywa się wystawna uczta, a stanica do późnej nocy rozbrzmiewa radością, śpiewem i wystrzałami.
Wołodyjowski utrzymuje w Chreptiowie surową dyscyplinę, wysyła patrole przeciw zbójcom i czambułom oraz stopniowo przywraca spokój w okolicy. Basia urządza stanicę, troszczy się o żołnierzy i zdobywa ich miłość. Wieczorami wojskowi opowiadają o dawnych przygodach. Muszalski wspomina konflikt z Dydiukiem, z którym trafił do tatarskiej niewoli i został przykuty do tego samego wiosła na tureckiej galerze. Wspólne cierpienie zmieniło ich nienawiść w braterską przyjaźń. Po buncie galerników uciekli do Wenecji, a potem znów wrócili do Rzeczypospolitej. Dydiuk poległ na wyprawie, a Muszalski pomścił jego śmierć, podkreślając, że cierpienie może obudzić miłość.
Kozacy chwytają Lipka z listem Kryczyńskiego do Mellechowicza. Wołodyjowski zwołuje naradę, a oficerowie uznają pismo za dowód zdrady i chcą ukarać setnika. Mellechowicz wyjaśnia, że działa z polecenia hetmana i Bogusza, próbując nakłonić zbuntowanych Lipków do powrotu pod chorągwie Rzeczypospolitej. Pokazuje list potwierdzający misję, więc Michał przeprasza go i pozwala mu działać dalej. Oficerowie chcą się pojednać, lecz Tatar odchodzi urażony. Potem rozmawia z posłańcem i ujawnia, że wykorzystuje zaufanie komendy do realizacji swych planów. Zamierza udać się do Raszkowa, porozumieć ze zdrajcami i wrócić do Chreptiowa, gdzie zatrzymuje go miłość do Basi.
Ksiądz Kamiński opowiada, że podczas wojny domowej bezlitośnie karał Kozaków, aż sen pod krzyżem uświadomił mu grzech okrucieństwa i potrzebę miłości do nieprzyjaciół. Od tej pory głosi pojednanie i przestrzega przed zgubą ojczyzny. Nienaszyniec wspomina porwanie siostry Halszki przez Tatarów. Chcąc ją odzyskać, uprowadził małego Azję, syna Tuhaj-beja, lecz został zdradzony przez własnych ludzi, a dziecko zniknęło. Mellechowicz reaguje na wieść o znakach w kształcie ryb na piersi Azji. Rozmowę przerywa meldunek o dwustu łotrzykach zbliżających się do granicy. Wołodyjowski zarządza zasadzkę, a Basia prosi, by pozwolił jej uczestniczyć w wyprawie.
Wołodyjowski przygotowuje zasadzkę na liczną bandę Azba-beja i pozwala Basi uczestniczyć w pierwszej wyprawie. Otoczone przez polskie chorągwie zbójeckie oddziały zostają rozbite, a ich przywódca ginie. Basia początkowo walczy z przejęciem, lecz szybko nabiera odwagi i skutecznie razi przeciwników pod osłoną Michała, Motowidły i Muszalskiego. Gdy część grasantów ucieka, dziewczyna rusza przed nimi, zawraca i strzela z pistoletów, lecz jej koń wpada do rozpadliny. Mellechowicz pierwszy ją odnajduje i ratuje. Basia odzyskuje przytomność, dziękuje mu, a potem wraca z wojskiem do Chreptiowa, witana wśród wiwatów jak bohaterka zwycięskiej wyprawy.
Do Chreptiowa przybywają Bogusz, Nowowiejski z córką Ewą oraz pani Boska z Zosią. Boska prosi Wołodyjowskiego o pomoc w uwolnieniu męża, więzionego przez okrutnego Murzę-beya. Michał, wspierany przez Basię, zamierza wysłać listy do pobratymców i powierzyć sprawę Piotrowiczowi jadącemu do Krymu. Wieczorem wraca Mellechowicz. Nowowiejski rozpoznaje w nim dawnego sługę Azję, którego przygarnął jako dziecko, a później kazał wychłostać za uczucie do Ewy. Spór zaostrza się, lecz Wołodyjowski broni swojej władzy nad oficerem. Nienaszyniec, słysząc o sinych rybach na piersi Tatara, rozpoznaje syna Tuhaj-beja. Mellechowicz potwierdza swoje pochodzenie.
Azja ujawnia, że jest synem Tuhaj-beja, czym budzi podziw i niepokój zebranych. Wołodyjowski oraz Bogusz wierzą w jego lojalność, lecz Nowowiejski ostrzega przed jego mściwością. Basia próbuje zbliżyć Azję do Ewy, która wspomina dawną miłość. W rozmowie z Boguszem Tatar przedstawia śmiały plan osiedlenia w Rzeczypospolitej tysięcy Tatarów, nadania im praw szlacheckich i utworzenia własnych chorągwi pod jego dowództwem. Zamierza w ten sposób osłabić Turków, podporządkować Kozaków i zdobyć buławę. Bogusz obiecuje przedstawić projekt hetmanowi. Gdy zostaje sam, Azja wyznaje pragnienie zdobycia Basi i modlitwą do Mahometa zdradza swoją prawdziwą wiarę.
Basia, Zagłoba i Wołodyjowski planują połączyć Azję z Ewą. Chcą zatrzymać dziewczynę w Chreptiowie, zbliżyć młodych i przekonać Nowowiejskiego, a Basia zamierza wybadać uczucia Tatara. Rozmowę przerywa Bogusz, zachwycony pomysłami Azji, którego uznaje za przyszłego hetmana i jednego z największych ludzi Rzeczypospolitej. Jego pochwały robią wrażenie na Nowowiejskim, który łagodnieje wobec dawnego sługi, oraz na Ewie. Dziewczyna, wspominając dawny pocałunek i nocne sny, coraz silniej ulega urokowi Azji, widząc w nim już nie ubogiego wychowanka, lecz sławnego rycerza, tatarskiego księcia i człowieka przeznaczonego do wielkości oraz wielkiej sławy.
Basia wypytuje Azję o miłość, sądząc, że kocha Ewę. Tatar skrywa prawdziwe uczucie do Basi, pada jej do nóg i oddaje swój los w jej ręce. Gdy słyszy, że Ewa go kocha, wybucha gniewem, lecz Basia uznaje to za dowód jego namiętności i przekazuje wieści dziewczynie. Tymczasem Halim przynosi Azji wiadomość o pewnej wojnie z Turcją i gotowości Tatarów do osiedlenia się w Rzeczypospolitej. Azja wyjawia, że chce zostać hetmanem, porwać Basię i zmusić kraj do uległości. Jeśli Sobieski odrzuci jego plan, zamierza sprowadzić sprzymierzeńców, napaść na Chreptiów, zabić Wołodyjowskiego i uciec z Basią na ziemie sułtana, a także wyciąć całą załogę stanicy.
Bogusz dociera do Jaworowa i przedstawia Sobieskiemu plan Azji, który chce sprowadzić Tatarów do Rzeczypospolitej, nadać im ziemię, wolność i prawa, a następnie utworzyć z nich nową siłę wojskową pod własnym dowództwem. Hetman zdecydowanie odrzuca projekt. Uważa, że osadzenie licznych Tatarów na Ukrainie stworzyłoby nowe zagrożenie, a ambitny Azja mógłby stać się drugim Chmielnickim. Przypomina też zdradę Lipków i sprzeciw szlachty wobec nadawania przywilejów przybyszom. Sobieski podkreśla, że jako chrześcijański hetman nie zgodzi się użyć pogańskiego miecza przeciw chrześcijanom, nawet gdyby miało to uratować kraj przed wojną i całkowitą zagładą.
Bogusz wraca z Jaworowa powoli, wioząc Azji rozkaz porzucenia wielkich planów i dokończenia rozmów z tatarskimi rotmistrzami. Tymczasem do Chreptiowa przybywają wysłannicy jadący wykupywać jeńców, a Wołodyjowski i Basia wspierają finansowo starania o uwolnienie Boskiego. Z Raszkowa przyjeżdża młody Adam Nowowiejski. Po jedenastu latach godzi się z ojcem, serdecznie wita Ewę i zachwyca się sławą Azji, którego uznaje za równego sobie oficera i księcia tatarskiego. Z dumą opowiada też o Wołodyjowskim. Michał przyjmuje go życzliwie, chwali przed ojcem i zapowiada wieczorne tańce, przygotowane w tajemnicy dla Basi oraz wszystkich gości w stanicy.
W Chreptiowie odbywają się huczne tańce. Basia zachwyca urodą i radością, a Wołodyjowski z dumą obserwuje żonę. Ewa tańczy z Azją, błędnie odczytując jego milczenie i gwałtowne spojrzenia jako oznaki miłości, podczas gdy Tatar myśli wyłącznie o Basi i przysięga ją zdobyć. Adam Nowowiejski zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Zosi Boskiej, tańczy z nią bez wytchnienia, śpiewa i otwarcie wyznaje uczucie. Dziewczyna odpowiada mu życzliwie. Basia prosi, by dać żołnierzom beczkę trunku, a ich wiwaty rozpoczynają jeszcze większą zabawę. W Chreptiowie do rana trwają tańce, śpiewy, toasty i wystrzały, mimo zbliżającej się wojny z Turcją.
Nazajutrz Adam Nowowiejski wypatruje Zosi. Zagłoba przyłapuje go na wykuwaniu szpary w ścianie i żartobliwie karci różańcem. Młodzieniec wyznaje, że oświadczył się pani Boskiej oraz uzyskał zgodę ojca, którego przekonał zdobytym majątkiem i szczerym zamiarem małżeństwa. Obawia się jednak, że pani Boska i Zosia zechcą czekać na uwolnienie pana Boskiego. Zagłoba radzi, by kobiety wyjechały do Raszkowa i tam oczekiwały wiadomości. Gdy pani Boska wchodzi, Adam ponawia prośbę. Wspierają go Zagłoba, Wołodyjowski oraz ojciec. Matka zgadza się na związek oraz podróż, a Zosia cicho wyznaje, że chce jechać do Raszkowa. Adam ogłasza ją swoją narzeczoną.
Po wyjeździe części gości do Raszkowa Ewa zostaje w Chreptiowie, aby zbliżyć się do Azji. Tatar nadal milczy, lecz Basia wierzy w jego uczucie i zapowiada wspólną podróż. Tymczasem Azja otrzymuje od Bogusza wiadomość, że Sobieski odrzucił jego plan i nakazał mu porzucić marzenia o hetmaństwie. Wpada w rozpacz i rozważa bunt, lecz dostrzega własną bezsilność. Rozmowa z Basią budzi w nim nową nadzieję, gdyż postanawia wykorzystać wyjazd do Raszkowa, by ją porwać. Wysyła Halima po sprzymierzeńców, każe wzniecić niepokój na stepach i usunąć polskie komendy z drogi, zapowiadając po sobie zgliszcza, mordy oraz ucieczkę nad morze z wiernymi Lipkami.
Wołodyjowski długo nie chce zgodzić się na wyjazd Basi do Raszkowa, lecz prośby Ewy, argumenty Azji i pragnienie pomocy zakochanym stopniowo go przekonują. Pozwala więc żonie i Ewie wyruszyć pod opieką dwóch setek Lipków. Sam przygotowuje sanie, zapasy, broń i szczegółowe zasady podróży, nakazując ostrożność oraz noclegi przy wojskowych komendach. W dniu wyjazdu wszyscy żegnają kobiety, a Michał ze wzruszeniem obejmuje Basię i błogosławi ją znakiem krzyża. Azja, promieniejący z radości, wydaje rozkaz wymarszu. Oddział opuszcza Chreptiów, podczas gdy Wołodyjowski woła za żoną, lecz odpowiadają mu jedynie piszczałki i krakanie czarnych ptaków.
Karawana Basi i Ewy rusza przez ośnieżone puszcze do Raszkowa. W Jaryszowie kobiety spotykają kupca, który chwali Wołodyjowskiego za oczyszczenie okolicy z rozbójników. Dowiadują się o wymarszu jazdy z Mohylowa i poruszeniu ordy, lecz Azja uspokaja kobiety. W Mohylowie zostawia pięćdziesięciu Lipków, nakazując im przejmować wiadomości z Chreptiowa, a w razie potrzeby podpalić miasto. Kolejnych ludzi pozostawia w Jampolu. Basia zaczyna odczuwać niepokój, lecz jedzie dalej. Halim donosi, że wojska opuściły Raszków, Kryczyński czeka za rzeką, a Nowowiejski wyjechał. Azja rozkazuje zająć Raszków i oznajmia Basi, że nadeszła pora szczerej rozmowy.
Azja wyznaje Basi, że ją kocha, odrzuca służbę Rzeczypospolitej i zamierza zostać samodzielnym wodzem Tatarów. Zapowiada, że porwie ją i uczyni swoją, po czym siłą ściąga ją z konia i próbuje pocałować. Basia odzyskuje przytomność, uderza go głownią pistoletu między oczy i ucieka na dzianecie w step. Obawia się pościgu oraz Lipków pozostawionych w Mohylowie i Jampolu, dlatego postanawia wracać do Chreptiowa okrężną drogą. Po chwili dogania ją koń Azji bez jeźdźca, którego chwyta. Zdobywa dzięki temu drugiego rumaka, broń, proch, kule i siemię na drogę. Boi się zabłądzenia oraz ludzi, lecz ufając Bożej opiece, rusza sama dalej przez pustkowie.
Azja odzyskuje przytomność po uderzeniu Basi i odkrywa, że ma zmiażdżony nos oraz wybite oko. Po odnalezieniu przez Lipków każe rozpocząć pościg, a po kilku dniach, gdy odzyskuje siły, spotyka Kryczyńskiego i Adurowicza. Postanawia natychmiast zdradzić Rzeczpospolitą, napaść na Raszków, wymordować żołnierzy, ograbić mieszkańców i uprowadzić ich w jasyr. Miasto zostaje spalone, a polską załogę wymordowano. Azja bierze do niewoli panią Boską, Zosię, Ewę i starego Nowowiejskiego. Ewę oddaje Adurowiczowi, Zosię zachowuje dla siebie, a dawnego opiekuna z okrutną zemstą zabija w ich obecności. Po bezskutecznym pościgu za Basią uchodzi na ziemie sułtana.
Basia samotnie ucieka przez stepy i puszcze, omijając ludzi oraz naddniestrzańskie osady, gdzie stoją Lipkowie Azji. Zmaga się z mrozem, głodem, zmęczeniem, strachem przed pościgiem, zbójcami i upiorami. Po drodze spotyka wrogich ludzi, traci dzianeta, rozszarpanego przez wilki, a później także bachmata, który tonie pod lodem. Osłabiona gorączką po ciężkiej drodze idzie dalej pieszo, kierując się ku Chreptiowowi. Gdy jest już bliska śmierci, słyszy skrzyp studziennych żurawi i rozpoznaje fortalicję. Resztką sił dociera do domu, oznajmia Michałowi zdradę Azji i próbę porwania, po czym pada nieprzytomna w jego ramiona, a rycerz sądzi, że umarła.
Po powrocie Basi do Chreptiowa jej stan gwałtownie się pogarsza. Żołnierze i oficerowie czuwają w niepokoju, a Zagłoba opowiada o ucieczce kobiety i wzbudza pragnienie zemsty na Azji. Wachmistrz Luśnia rusza do Kamieńca po słynnego lekarza, natomiast sprowadzony ksiądz Kamiński udziela chorej ostatniego namaszczenia. Wołodyjowski trwa przy żonie, przekonany, że ją straci. Po długiej walce z gorączką Basia odzyskuje częściowo przytomność i rozpoznaje męża. Przywieziony siłą medyk rozpoczyna leczenie i oznajmia, że chora długo będzie dochodzić do zdrowia, lecz przeżyje. Wieść wywołuje ogromną radość w całej stanicy. Michał płacze ze szczęścia.
Po tygodniu ciężkiej choroby stan Basi wyraźnie się poprawia, a medyk zapewnia, że odzyska zdrowie. Wołodyjowski czuwa przy Basi, dziękuje Bogu za jej ocalenie i postanawia wznieść kościół. Basia odzyskuje humor i z dumą wspomina swoją ucieczkę. Radość zakłócają wiadomości o zdradzie Azji, zniszczeniu Raszkowa oraz losie Nowowiejskich i Zosi. Gorzeński ratuje Mohylów i Jampol, lecz wojna z Turcją staje się pewna. Michał obawia się, że otrzyma rozkaz wymarszu, gdy Basia jeszcze choruje. Ustala z Zagłobą, że podczas wojny starzec odwiezie ją do Skrzetuskich, choć obaj boją się, że zechce zostać przy mężu w Kamieńcu.
Do Chreptiowa przybywają Ketlingowie. Ketling został dowódcą artylerii kamienieckiej, a Krzysia bardzo cieszy się z poprawy zdrowia Basi. Przyjaciele wspominają dawne czasy oraz rozmawiają o Skrzetuskich, którzy wychowują liczne dzieci. Wołodyjowski proponuje, aby po wyzdrowieniu Basia i Krzysia pojechały z Zagłobą do Skrzetuskich, z dala od nadchodzącej wojny. Krzysia odmawia, gdyż przysięgła nie opuszczać męża i chce pozostać z nim oraz synem w zagrożonym Kamieńcu. Basia dostrzega zamiar Michała i daje do zrozumienia, że również nie zamierza go porzucić. Zawstydzony rycerz prosi Zagłobę o pomoc, lecz ten żartuje z jego uległości wobec żony.
Wiosną, gdy Basia nadal odzyskuje siły, do Chreptiowa docierają wiadomości o wielkiej armii tureckiej i hordzie zmierzającej ku Rzeczypospolitej. Wołodyjowski liczy, że pozostanie przy hetmanie w polu, a Zagłoba odwiezie Basię do Skrzetuskich. Aby wesprzeć Kamieniec, Michał tworzy oddział piechoty ze zbójców, którym obiecuje darowanie win. Hetman Sobieski odrzuca jednak jego prośbę i rozkazuje mu udać się do Kamieńca jako najbardziej doświadczonemu żołnierzowi, zdolnemu doradzać obrońcom. Wołodyjowski przyjmuje rozkaz bez sprzeciwu, zapowiada obronę twierdzy aż do śmierci, a oficerowie i Zagłoba postanawiają razem z nim wyruszyć na tę wojnę.
Po wyschnięciu ziemi chan rusza z pięćdziesięcioma tysiącami Tatarów na pomoc Doroszence i zbuntowanym Kozakom. Rzeczpospolita, osłabiona wojnami, buntami i sporami wewnętrznymi, nie jest przygotowana do obrony, a Sobieski ma do dyspozycji zaledwie kilka tysięcy żołnierzy. Tymczasem pod Adrianopolem sułtan gromadzi wielką armię złożoną z janczarów, spahów, wojsk europejskich, azjatyckich i afrykańskich, artylerii oraz licznych taborów. W całym obozie panują porządek i dyscyplina. Po wyschnięciu dróg wojska rozpoczynają nocny pochód na Lechistan, a przednią straż prowadzi Azja Tuhaj-bejowicz na czele Lipków i Czeremisów.
Azja, oszpecony po starciu z Basią, odzyskuje zdrowie i zyskuje sławę w obozie tureckim. Wezyr i Kara Mustafa obdarzają go łaską, a dawni lipkowscy rotmistrzowie uznają jego władzę. Mimo awansu Tatar cierpi z powodu pogardy Turków, konieczności uniżania się i nieugaszonej miłości do Basi. Najokrutniej znęca się nad Zosią Boską, trzymaną w namiocie jako niewolnicę, zmuszaną do pracy i bitą. Dziewczyna spotyka matkę i Ewę, lecz żyje bez nadziei. Przed wymarszem sułtan nakazuje usunąć kobiety z obozu. Azja sprzedaje Zosię kupcowi ze Stambułu, który wykupuje też jej matkę. Zosia zostaje później żoną jego syna, lecz do śmierci nie wraca do kraju.
Wobec nadciągającej wojny hetman rozsyła oddziały z Chreptiowa i nakazuje Wołodyjowskiemu czekać na wiadomości, a potem udać się do Kamieńca. Nowowiejski, bardzo wyniszczony rozpaczą po śmierci ojca oraz utracie siostry i narzeczonej, otrzymuje zadanie prowadzenia zwiadu na południu. Michał daje mu stu dragonów, wśród których jest żądny zemsty Luśnia. Po połączeniu z dawną załogą Raszkowa oddział liczy trzystu ludzi. Nowowiejski dociera do ruin miasta, lecz zamiast ukryć się i czekać na wroga, przekracza Dniestr przez Krwawy Bród. Żołnierze, choć zdumieni wyprawą na ziemie tureckie, bez sprzeciwu podążają za dowódcą ku wojskom sułtana i Azji.
Nowowiejski prowadzi trzystu dragonów przez Dniestr, licząc na zaskoczenie Lipków i schwytanie Azji. Oddział przemieszcza się nocami, ukrywa się w lasach, zdobywa żywność i przebiera się w tatarskie stroje. W widłach Saraty i Tekiczu żołnierze czekają na przednią straż armii. Gdy nadchodzą lipkowscy koniuchowie, dragoni zabijają większość z nich i przesłuchują jeńców. Nowowiejski dowiaduje się o krzywdzie siostry i Zosi oraz ich sprzedaży do Stambułu. Podczas gwałtownej burzy rusza na obóz Azji. Zaskoczeni Lipkowie zostają rozbici, a ich wódz schwytany żywcem. Zwycięzcy wracają ku granicom Rzeczypospolitej, wioząc skrępowanego zdrajcę jako łup wojenny.
Wieść o rozbiciu Lipków wywołuje strach w obozie sułtana i rodzi podejrzenie, że Sobieski wkroczył z większym wojskiem. Gdy zwiady odkrywają jedynie ślady trzystu jeźdźców, armia turecka rusza dalej. Nowowiejski wraca do Raszkowa z pojmanym Azją, którego Luśnia podtrzymuje przy życiu, aby nie uniknął kary. Tatar próbuje sprowokować porucznika, opowiadając o zabójstwie jego ojca oraz krzywdach Zosi, lecz ten panuje nad sobą. Słyszy, że Basia przeżyła i wróciła do męża. W ruinach Raszkowa Azja zostaje wbity na pal, a Luśnia wywierca mu drugie oko i podpala związane ręce. Dragoni odjeżdżają do Jampola, pozostawiając skazańca samotnie wśród ruin.
Nowowiejski wraca do Chreptiowa i opowiada o rozbiciu Lipków oraz śmierci Azji, lecz zemsta nie przynosi mu ulgi. Basia, Zagłoba, Muszalski i żołnierze opuszczają strażnicę, kierując się do Kamieńca. Podczas podróży Nowowiejski popada w obłęd, a po przybyciu do twierdzy ciężko choruje. Mieszkańcy z zapałem przygotowują obronę, a powrót Wołodyjowskiego dodaje im otuchy. Na radzie wojennej rozdzielono stanowiska, powierzając Michałowi główną komendę w zamku, a Ketlingowi artylerię. Następnego dnia obaj w katedrze przysięgają bronić twierdzy do śmierci. Basia lęka się o męża, lecz on zawsze przypomina, że winien Bogu wdzięczność za jej ocalenie.
Wołodyjowski rozbija tatarski podjazd, zdobywa jeńców i dowiaduje się, że sułtan zbliża się do Chocimia. Niedługo ogromna armia turecka staje nad Dniestrem, a następnego dnia janczarowie, Tatarzy i Lipkowie zajmują Żwaniec. Lanckoroński broni zamku, lecz prosi Kamieniec o pomoc. Wołodyjowski, Wasilkowski i ochotnicy uderzają na przeciwnika, rozpraszają ordę i spychają janczarów ku rzece. Muszalski razi ich z łuku podczas odwrotu. Jeńcy potwierdzają rychły marsz na Kamieniec, więc obrońcy opuszczają Żwaniec. Wiadomość o zwycięstwie podnosi ducha obrońców, a Michał wraca do Basi, która z dumą słucha o jego czynach. Turcy rozpoczynają przeprawę.
Wołodyjowski rusza pod Kniahin, gdzie zdobywa Bułuk baszę, a następnie odpiera podjazd turecki pod Kamieńcem. Na polu dochodzi do harców między polskimi rycerzami a spahisami i mamelukami. Muszalski, Luśnia oraz inni kawalerowie odnoszą zwycięstwa, lecz potężny Hamdi-bej rani kilku przeciwników i ogłusza Muszalskiego. Wtedy do walki włącza się Wołodyjowski, który szybko pokonuje kolejnych Turków. Basia obserwuje jego czyny z murów wraz z Zagłobą. W pojedynku z Hamdim wytrąca mu broń, chwyta go za kark i bierze do niewoli. Zawstydzeni przeciwnicy wycofują się z pola, a Polacy wracają pod osłonę dział, odnosząc zwycięstwo i zdobywając sławę.
Wezyr przybywa pod Kamieniec, ogląda umocnienia i wysyła janczarów pod mury, lecz obrońcy odpierają próbę. Zbieg z tureckiego obozu informuje, że sułtan planuje regularne oblężenie, co niepokoi dowódców. Po przybyciu chana, Doroszenki i głównych sił tureckich twierdza zostaje szczelnie otoczona. Artyleria Ketlinga i wójta Cypriana zadaje wrogowi duże straty, a Wołodyjowski urządza wycieczki. Sułtan żąda poddania miasta, lecz obrońcy odmawiają. Biskup i generał potajemnie proszą o rozejm, czym oburzają oficerów. Michał krytykuje ten krok, a następnie napada na janczarów w aproszach, aby dowieść, że Kamieniec nadal walczy i zamierza bronić się dalej.
Po nieudanych rozmowach z Turkami obrońcy Kamieńca odrzucają żądanie poddania miasta. Rozpoczyna się wielodniowy pojedynek artyleryjski, który powoduje ciężkie straty i wyczerpanie załogi. Wołodyjowski odkrywa, że wróg drąży miny pod nowym zamkiem, dlatego planuje przenieść obronę do starego. Basia, mimo niebezpieczeństwa, przychodzi do męża na mury. Wybuch prochów skłania janczarów do szturmu, lecz obrońcy odpierają atak ogniem dział i walką wręcz. Po zwycięstwie Michał i Basia spędzają noc przy murze. Rycerz mówi żonie o śmierci i wiecznym spotkaniu, pocieszając ją słowami, że „nic to”, po czym wspólnie się modlą i zasypiają.
Obrońcy przenoszą działa i zapasy do starego zamku, a Wołodyjowski zapewnia, że będzie walczył do końca. W mieście rosną jednak nastroje kapitulacyjne, którym mały rycerz stanowczo się sprzeciwia. Gdy mina wysadza bramę, Ketling kartaczami odpiera kolejne szturmy janczarów, a mieszkańcy ruszają załodze z pomocą. Nocą Turcy podpalają miasto i nadal drążą tunele. Wołodyjowski oraz Muszalski prowadzą wycieczkę, zabijają górników i niszczą ich narzędzia. Muszalski, uznany za poległego, wraca w stroju janczara, donosząc o zniechęceniu wroga i buncie. Zagwoździł też dwa działa, a Ketling podpala tureckie umocnienia. W obrońców wstępuje nowa nadzieja.
26 sierpnia Turcy rozpoczynają gwałtowny ostrzał i kolejne szturmy na stary zamek, lecz obrońcy pod wodzą Wołodyjowskiego i Ketlinga odpierają ataki. Gdy ogień wroga słabnie, żołnierze są przekonani o zwycięstwie. Nagle na bramach miasta pojawiają się białe chorągwie, a komisarze oznajmiają, że podpisano układ oddający Kamieniec sułtanowi. Wołodyjowski i Ketling, związani przysięgą, postanawiają zginąć. Michał przesyła Basi słowa „Nic to”, a Ketling wysadza zamek, w wyniku czego obaj giną. Podczas pogrzebu pogrążona w rozpaczy Basia żegna męża, ksiądz Kamiński wychwala jego męstwo, a przybyły Sobieski modli się przy trumnie. Wojsko opłakuje Michała.
Rok po upadku Kamieńca Sobieski prowadzi wojska Rzeczypospolitej pod Chocim przeciw liczniejszej armii Husseina baszy. Polacy otaczają turecki obóz, a podczas listopadowej słoty cierpliwie czekają na rozkaz ataku. Zziębnięci Turcy tracą siły, natomiast piechota i jazda hetmana ruszają do natarcia. Husaria przełamuje szeregi janczarów, a Nowowiejski zabija ich dowódcę Kiaję, po czym sam ginie od kul. W bitwie polegają także Motowidło i Muszalski. Armia turecka zostaje rozbita, Chocim zdobyty, a obóz wraz z działami i chorągwiami zostaje przejęty. Sobieski dziękuje Bogu za zwycięstwo, które zapowiada jego późniejszy triumf pod Wiedniem i ogromną sławę.
Aktualizacja: 2026-08-08 19:12:38.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.