Tadeusz – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Tadeusz” to nowela, której autorką jest Eliza Orzeszkowa. Powstała w 1885 roku. Przedstawia historię tytułowego Tadeusza, chłopskiego dziecka, które matka zabiera ze sobą do pracy w ogrodzie warzywnym. Pozbawiony opieki Tadeusz oddala się od matki, co ma tragiczne konsekwencje.

Spis treści

Tadeusz – streszczenie krótkie

Nowela przedstawia losy Tadeusza, niespełna trzyletniego chłopskiego dziecka, syna Chwedory i Klemensa. Był ich jedynym synem, dlatego był dla rodziców bardzo ważny. Pewnego dnia Klemens pracował w polu, a Chwedora najęła się do pielenia grządek w ogrodzie dworskim. Nie miała z kim zostawić dziecka, dlatego wzięła je ze sobą do sadu. Po drodze Chwedora i Tadeusz minęli kapliczkę z posągiem Maryi, której kobieta zawierzyła swoje dziecko. Odwiedzili też Klemensa na polu, gdyż Tadeusz bardzo chciał zobaczyć ojca.

Następnie Chwedora dołączyła do kobiet pielących grządki w ogrodzie warzywnym, a uwagę Tadeusza pochłonęła sikorka. Oddalił się za nią w głąb ogrodu. Tam zajmowały go kolejne kolorowe kwiatki oraz strąki zielonego grochu. Odkrył też stracha na wróble, którego się wystraszył.

Tadeusz w pewnym momencie dotarł nad staw, gdzie rosły niezapominajki. Zaczął zbierać te kwiatki, gdyż bardzo je lubił. Nagle wróciła sikorka, którą wcześniej śledził. Ruszył w jej kierunku i niespodziewanie wpadł do stawu. Tadeusz utopił się, a w ogrodzie jego matka nadal pieliła warzywa wraz z innymi kobietami, figura Maryi zaś wciąż zdobiła kapliczkę.

Tadeusz – streszczenie szczegółowe

Chwedora, żona parobka Klemensa, sprzątała izbę i oporządzała krowę. Przygotowywała też posiłek dla całej rodziny, ale musiała niedługo wyjść z domu, gdyż najęła się do pielenia grządek warzywnych przy dworze, a Klemens już od godziny orał pole pod jesienne zasiewy.

Chwedora przed wyjściem zaczęła nawoływać Tadeusza, swojego małego syna. Jego wyjście z ukrycia sprawiło, że w powietrze wzbił się rój much, samo zaś dziecko było brudne i rozczochrane. Tadeusz miał niecałe trzy lata, jasne włosy i niebieskie oczy jak turkusy. Chwedora przed wyjściem dała mu mleko do wypicia. Chłopiec chciał znowu iść spać, ale matka groźnie na niego krzyknęła. Zagroziła mu obiciem „dziahą”, czyli sztywną taśmą, którą Chwedora owijała się w pasie.

Chwedora powiedziała Tadeuszowi, że idą do sadu. Nie miała bowiem innego wyjścia, ponieważ nie było nikogo, z kim mogłaby zostawić dziecko na czas pracy. Przed wyjściem Chwedora nie pomyślała jednak o umyciu dziecka, co zazwyczaj czyniła raz w tygodniu, w niedzielę. Ponieważ zaś był piątek, Tadeusz już od dawna nie był czysty.

Tadeusz biegł z matką przez dziedziniec folwarku i cieszył się tym, co widział wokół. Ludzie gromadzili się już wszędzie do pracy, a Chwedora cieszyła się piękną pogodą, jaką zesłał im Bóg. Matka z synem dotarli wreszcie do stóp kapliczki i tam stanęli z poważnymi minami przed posągiem Maryi. Chwedora przeżegnała się i to samo kazała uczynić Tadeuszowi. Chwedora w myślach zawierzyła dziecko Maryi. Było ono jedynym dzieckiem, które przyszło na świat przez wszystkie lata jej małżeństwa z Klemensem, a na dodatek powicie syna sprawiło, że mąż zaczął szanować żonę. Zrezygnował też z picia wódki.

Chłop obok prowadził pług przez pole, a Tadeusz zaczął wyrywać się do ojca, ale Chwedora nie mogła na to pozwolić. Tadeusz się rozpłakał, zatem matka mu ustąpiła. Chwedora rzekła, że zawoła do Klemensa. Tak zrobiła, a ten zapytał, czego żona od niego chce. W międzyczasie Tadeusz wyrwał się matce, a Klemens zdjął go z płotu. Klemens znów zapytał Chwedorę, czego chciała, a ona wyjaśniła, że to Tadeusz się do niego wyrywał. Klemens niby się gniewał, ale naprawdę cieszyła go wizyta.

Chwedora i Tadeusz odeszli w końcu od płotu, a Klemens jeszcze się za nimi obejrzał. W końcu matka i syn dotarli do ogrodu warzywnego. Zbliżało się już południe. Było tam pełno innych chłopek, a popędzał je do pracy młody chłopak zwany namiestnikiem. Chwedora włączyła się do pracy, ale Tadeusz jej przeszkadzał, kilkukrotnie wybuchając płaczem. Kobieta obiecała mu, że jeśli będzie grzeczny, ojciec posadzi go na konia. Potem wróciła do pracy, a Tadeusz zobaczył kolorową sikorkę.

Sikorka pociągnęła Tadeusza za sobą w głąb maku. W pewnym momencie rośliny oplotły mu stopy, przez co potknął się i upadł. Nie krzyknął, tylko pełzł dalej za ptakiem. Potem sikorka zniknęła, a on sam zobaczył nagietki i zaczął je zrywać. W pewnym momencie natknął się na stracha na wróble, który go wystraszył. Wokół fruwały całe stada wróbli, które Tadeusz uważnie obserwował, ponieważ czyniły wiele hałasu.

Tadeusz dojrzał też strąki grochu, których strzegł przed ptakami strach na wróble. Potem próbował wzbić się w powietrze śladem ptaków, ale mu się to nie udało. W międzyczasie podjadał strąki pysznego grochu. W ten sposób bardzo oddalił się od zajętych pieleniem kobiet.

Tadeusz doszedł do miejsca, w którym nad stawem rosły niezabudki. Zaczął je zrywać, bo dobrze je znał i lubił. Rozpraszały go wciąż pojawiające się nad stawem ptaki i żaby, które skakały mu spod stóp. Niespodziewanie wróciła też sikorka, którą wcześniej śledził. Tadeusz pochylił się w stronę ptaszka i niespodziewanie wpadł do stawu. Nie wołał ani matki, ani ojca, a wszystko odbyło się w ciszy. Tymczasem kobiety dalej pieliły grządki, namiestnik zaś na nie pokrzykiwał, a kapliczka wciąż stała wśród kwiatów.


Przeczytaj także: Tadeusz – charakterystyka

Aktualizacja: 2026-08-04 20:39:44.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.