Kaśka Kariatyda – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Kaśka Kariatyda” to dzieło, którego autorką jest Gabriela Zapolska. Przyjmuje się, że jest to pierwsza powieść naturalistyczna pisarki. Po raz pierwszy wydano ją w 1888 roku. Przedstawia dramatyczne losy młodej służącej, Kaśki Olejarek.

Spis treści

Kaśka Kariatyda – streszczenie krótkie

Sierota Kaśka Olejarek rozpoczyna służbę u skąpych Budowskich. Wykonuje powierzone jej obowiązki, znosi głód, poniżenia i potrącanie z pensji kosztów wyrządzonych szkód. Julia Budowska wykorzystuje ją do ukrywania schadzek ze studentem, nakazując jej kłamać mężowi. Kaśka sprzeciwia się zatrzymywaniu reszty z zakupów, lecz z obawy przed utratą miejsca zaczyna oszukiwać gospodarza. W kamienicy poznaje stróża Jana Viebiga, który ją wyśmiewa, potem broni przed pijanym żołnierzem i zaprasza na spacer. Podczas wspólnego wyjścia Kaśka pije alkohol, a Jan próbuje ją uwieść. Dziewczyna odmawia, ponieważ pragnie małżeństwa. Z czasem jednak zakochuje się w nim i pozwala mu na coraz większą poufałość. Gdy Jan podejrzewa ją o spotkanie z kochankiem Julii, bije ją, lecz później obiecuje ślub i doprowadza do zbliżenia między nimi. Wkrótce traci zainteresowanie Kaśką, rozgłasza wiadomość o jej upadku i zaczyna spotykać się z Rózią, którą Kaśka przygarnęła i ukryła na strychu. Marynka ujawnia zdradę. Kaśka zastaje kochanków, rzuca się na Rózię, a Jan bije ją i wzywa policję. Dziewczyna trafia do aresztu, a po wyjściu odkrywa, że jest w ciąży. Budowski wystawia jej złe świadectwo i odmawia wypłaty reszty zarobku, przez co Kaśka nie może znaleźć służby. Utrzymuje się z dorywczej pracy w pralni, lecz po jej zamknięciu zostaje bez zajęcia i dachu nad głową. Głodna wchodzi do kościoła, gdzie podczas spowiedzi ksiądz ją potępia, odmawia rozgrzeszenia i nakazuje pokutę. Kaśka próbuje posilić się woskowym krzyżykiem z ołtarza i mdleje. Kościelny ratuje ją, karmi i daje jej pracę przy sprzątaniu kościoła. Bezdomna dziewczyna nocuje w pracowni Wodnickiego, gdzie zgadza się pozować do figury Kariatydy. Rzeźbiarz wykorzystuje jej ciało jako wzór, lecz nie wypłaca całej należności. Kochanek Julii próbuje ją zgwałcić, jednak głuchoniemy pomocnik broni Kaśki i przepędza napastnika. Po ukończeniu rzeźby Wodnicki odmawia jej dalszego noclegu, a ksiądz, dostrzegłszy ciążę, wypędza ją z kościoła. Marynka prowadzi Kaśkę do akuszerki Sznaglowej, która przyjmuje ją na kredyt, zamierzając po porodzie oddać ją do pracy jako mamkę i przejmować jej zarobki. Kaśka poznaje dom pełen cierpiących kobiet i zaniedbanych dzieci. Sznaglowa pomaga ukrywać ciąże, podaje środki poronne i zarabia na oddawaniu niemowląt. Pewnego dnia Kaśka spotyka Jana i prosi, aby zaopiekował się dzieckiem w razie jej śmierci. Mężczyzna drwi z jej ciąży, wypiera się ojcostwa i odpycha ją. Kaśka spada ze skarpy, a upadek wywołuje przedwczesny poród. Po czternastu godzinach męki rodzi córkę Marię, która po chrzcie umiera. Marynka daje pieniądze na trumnę, lecz Sznaglowa je zatrzymuje, a Madi zawija zwłoki w papier i zakopuje je w Gliniankach. Policja odnajduje ciało, dlatego Sznaglowa wypędza chorą Kaśkę. Dziewczyna mdleje przy funkcjonariuszu trzymającym jej dziecko i zostaje przewieziona do szpitala. Nie odzyskuje świadomości, bezustannie woła imię Jana i umiera samotnie. Jej ciało trafia do sali sekcyjnej, gdzie dawny napastnik wybiera je do badań, nie rozpoznaje Kaśki i rozpoczyna sekcję zwłok.

Kaśka Kariatyda – streszczenie szczegółowe

Kaśka Olejarek, dwudziestoletnia sierota, szuka nowej służby po nagłym zwolnieniu z domu Pinkusów Lewi. Woźny przedstawia ją żonie urzędnika, która mimo niekorzystnego świadectwa przyjmuje dziewczynę, licząc, że będzie ona nosiła wodę i wykonywała ciężkie prace. Kaśka oddaje w zastaw swoją spódnicę, otrzymuje guldena jako zaliczkę i obiecuje wrócić za godzinę z kuferkiem. Schodząc ciemnymi schodami, spotyka stróża, Jana Viebiga. Jan zatrzymuje ją, obejmuje i próbuje pocałować, lecz ustępuje, gdy Kaśka prosi, by pozwolił jej odejść. Po zgaśnięciu latarki prowadzi ją na dół. W sieni rozmawiają o jej nowych pracodawcach. Jan ostrzega, że urzędnik i jego żona są skąpi, wymagający i często zmieniają służące, jednak Kaśka odpowiada, że wszędzie trzeba pracować. Stróż proponuje pomoc przy przeniesieniu kufra, a po jej odejściu już myśli o nowo poznanej dziewczynie. Kaśka udaje się do mleczarni, w której pracuje jej przyjaciółka Rózia, aby pożegnać się z nią i oddać pożyczone pieniądze. Rózia mieszka z żonatym czeladnikiem Feliksem, który nie pracuje, wydaje jej pensję i wykorzystuje jej przywiązanie. Na pytanie Kaśki, dlaczego go nie wyrzuci, odpowiada, że się do niego przyzwyczaiła. Kaśka zamierza zabrać kuferek i rozpocząć służbę. Na podwórku mleczarni dziewczyna zdejmuje ciężką chustkę i zamyśla się, wspominając dzieciństwo, matkę, siostry, pracę w fabryce i przyjazd do miasta. Zauważają ją dwaj młodzi mężczyźni: literat i rzeźbiarz. Ten drugi nazywa Kaśkę kariatydą i proponuje jej pieniądze za pozowanie nago do rzeźby. Mężczyźni żartują z jej zawstydzenia, a literat drwi z jej religijności, pytając o stworzenie człowieka z gliny. Kaśka odmawia i próbuje odejść. Rzeźbiarz rusza za nią, chwyta ją i boleśnie ściska jej ramię, lecz puszcza, gdy dziewczyna skarży się na ból. Kaśka ucieka, a młodzieniec pozostaje na podwórku, przekonany, że jej postać najlepiej nadaje się na model do figury kariatydy.

*

Kaśka wraca do izby Rózi i Feliksa, aby zabrać kuferek i przenieść się do nowego miejsca pracy. Feliks proponuje jej pracę w mleczarni oraz wspólne życie zamiast obecnej partnerki. Upokorzona dziewczyna wybucha płaczem, a rozgniewany mężczyzna wychodzi. Kaśka przewozi rzeczy do mieszkania Budowskich, urządza sobie posłanie i zaczyna sprzątać zaniedbaną kuchnię. Pan domu obraża ją, żąda zwrotu zadatku, wylicza sprzęty i polana oraz nakazuje ponownie wyszorować podłogę. Julia prosi Kaśkę o posłuszeństwo i daje jej list, który ma przedstawić mężowi jako przyniesiony przez posłańca. Łagodne słowa pani wzbudzają w dziewczynie litość i przywiązanie, dlatego zgadza się wykonać polecenie. Podczas herbaty Budowski wyrzuca żonie uszkodzenie samowara, odmierza herbatę i krytykuje brak posagu. Po umówionym znaku Kaśka wręcza mu list od chorej matki Julii. Budowski pozwala żonie ją odwiedzić i nakazuje służącej ją odprowadzić. Na ulicy Julia spotyka mężczyznę czekającego przy dorożce. Poleca Kaśce powiedzieć, że odprowadziła ją na ulicę Berlińską, pozostawić otwarte drzwi i wrócić po pół godzinie, po czym odjeżdża z kochankiem za rogatkę Zamarstynowską. Kaśka uświadamia sobie, że pomogła w zdradzie, i martwi się o chorą matkę pani. Czekając przed bramą, spotyka Jana. Stróż pyta o jej ukochanego, a ona zapewnia, że nigdy się nie zakochała i chce uczciwie wyjść za mąż. Jan wyśmiewa małżeństwo i zachwala życie bez ślubu. Kaśka sprzeciwia się takiej postawie, a chłopak śmieje się z niej, więc postanawia go unikać. W mieszkaniu Budowski wydaje polecenia dotyczące jutrzejszego obiadu i każe Kaśce podpisać inwentarz. Gdy dowiaduje się, że nie umie pisać, poleca jej postawić krzyżyk i poniża ją. Zmęczona i głodna Kaśka zjada bułkę, pije zimną herbatę, odsuwa rygle i zasypia podczas modlitwy. Około północy Julia wraca ze schadzki i mówi mężowi, że jej matka jeszcze żyje, lecz wkrótce umrze.

*

Kaśka podejmuje służbę u Budowskich i wykonuje wszystkie obowiązki mimo skąpstwa gospodarza, złego jedzenia i nadmiaru pracy. Sprząta mieszkanie, gotuje, pierze, prasuje, nosi wodę i drewno, często pracując do późnej nocy. Budowski wydziela jej opał i żywność, zabrania zapalać lampę w dzień, oblicza koszt każdej szkody i potrąca go z pensji. Gdy Kaśka kupuje za trzy centy bez dla Julii, pan domu robi jej awanturę, niszczy kwiaty i zapowiada odliczenie wydatku. Dziewczyna ratuje kilka gałązek i wkłada je za obraz Matki Boskiej. Dwa tygodnie później Julia ponownie daje jej list, który ma przedstawić mężowi jako przyniesiony przez posłańca. Kaśka kłamie, a Budowski pozwala żonie wyjść. Odprowadzając Julię na spotkanie z kochankiem, zauważa we włosach pani gałązkę wyjętą zza świętego obrazu. Po powrocie Budowski potrąca jej z pensji koszt bzu. Kaśka pracuje bez odpoczynku, pali fragmenty łóżka i stary szaflik, gdy brakuje drewna, parzy ręce przy piecu, tłucze naczynia i płaci za szkody. Jest samotna, ponieważ Julia z nią nie rozmawia, a inne służące pogardzają nią za pracę u Budowskich i wcześniejszą służbę u Żydów. Gdy próbuje śpiewać w niedzielę, Budowski każe jej zamilknąć. Kaśka prosi Julię o pobożną książkę i otrzymuje „Kobietę, czyli historię łzy i śmiechu”. Próbuje ją czytać, lecz nie rozumie trudnych słów ani rozważań o emancypacji kobiet i rezygnuje. Postanawia podczas wolnej niedzieli wyjść z domu i uważa, że zwiąże się tylko z uczciwym mężczyzną, który ją poślubi. Jan, urażony jej oporem i poglądami na małżeństwo, zaczyna ją wyśmiewać. Marynka, zazdrosna o jego zainteresowanie Kaśką, pomaga mu nastawiać przeciwko niej inne służące. Wspólnie niszczą sznury do bielizny, wylewają wodę, zastawiają schody szpagatem i szydzą z Kaśki na podwórzu. Dziewczyna znosi prześladowania w milczeniu, najbardziej cierpiąc z powodu Jana. Przyznaje przed sobą, że stróż jej się podoba, i przeżywa jego wrogość.

*

Kaśka doczekuje się niedzielnego wyjścia, ceruje spódnicę, myje się i starannie ubiera. Na zatłoczonej ulicy czuje się samotna, dlatego idzie do mleczarni, licząc na towarzystwo Rózi. Dowiaduje się, że przyjaciółka przestała pracować, i odwiedza ją w mieszkaniu. Zastaje Rózię i Feliksa wystrojonych i najedzonych po obfitym posiłku. Rózia, opierając się na słowach Feliksa, oskarża Kaśkę o próbę odebrania jej kochanka, obrzuca ją obelgami i wypędza. Zrozpaczona Kaśka idzie do kościoła. Modli się przed ołtarzem Matki Boskiej, żałuje, że nie przyniosła ofiary, i przyrzeka złożyć ją podczas następnego wyjścia. Płacząc, opowiada o sieroctwie, ciężkiej pracy, szkodach potrącanych z pensji, kłamstwach nakazywanych przez Julię, utracie Rózi oraz drwinach Jana. Zasiedziawszy się w kościele do wieczora, biegnie do domu. Po drodze śledzi ją pijany kanonier, który namawia ją do wspólnego picia, potrąca ją, a w bramie chwyta i przyciska do ściany. Jan słyszy krzyk Kaśki, rzuca się na żołnierza i po walce wyrzuca go na ulicę, sam odnosząc ranę. Nie pozwala jednak dziewczynie podziękować i zamyka się w swojej izbie. W kuchni Kaśka zastaje Julię próbującą rozpalić samowar. Przeprasza za spóźnienie i szybko kończy pracę. Wyznaje pani, że nie ma kawalera, a później wyobraża sobie uczciwego, pracowitego mężczyznę, z którym mogłaby rozmawiać i spacerować. Myśli przy tym o Janie. Następnego ranka spotyka go przed kamienicą, dziękuje za pomoc i tłumaczy, że poprzedniego dnia spędziła czas samotnie, ponieważ nie ma znajomych. Opowiada o swojej samotności i pragnieniu rozmowy. Jan proponuje jej wspólny spacer podczas następnego wolnego dnia, a Kaśka zgadza się. Rozmowę przerywa grupa pijanych mężczyzn. Kaśka rozpoznaje wśród nich rzeźbiarza, który ponownie proponuje, by pozowała mu jako modelka. Dziewczyna odchodzi po wodę, a zazdrosny Jan patrzy za rzeźbiarzem, niszczy leżący w rynsztoku cylinder i chce pobić rywala.

*

Od czasu pojednania z Janem Kaśka przestaje przejmować się drwinami innych służących. Cieszy się, gdy stróż mówi jej, że jest niczego sobie, zaczepia ją i szczypie w łokieć. Chce wyglądać przy nim czysto, lecz Budowski wydziela mydło, naftę i opał, dlatego dziewczyna wymyśla dodatkowe zajęcia, aby znaleźć czas na pranie. Julia, pozbawiona przez męża pieniędzy, zdobywa środki na perfumy i trociczki, dzieląc się ze służącymi pieniędzmi zatrzymywanymi podczas zakupów. Wcześniej poznała w kościele młodego studenta i zaczęła spotykać się z nim potajemnie. Obserwując dokładne rachunki Kaśki, postanawia namówić ją do odkładania części reszty z zakupów. Dziewczyna odmawia, gdyż uważa to za kradzież. Julia oznajmia jednak, że będzie musiała znaleźć bardziej przywiązaną i pomocną służącą. Kaśka boi się utraty miejsca, ponieważ musiałaby opuścić kamienicę i przestałaby widywać Jana, z którym za kilka dni ma iść na spacer. Przy przygotowywaniu zrazów postanawia zastąpić część mięsa chlebem, a zaoszczędzone pieniądze wsunąć Julii pod poduszkę. Podczas wieczornego rozliczenia po raz pierwszy okłamuje Budowskiego. Pan nie zauważa oszustwa, a zadowolona Julia następnego dnia okazuje Kaśce przychylność. Dziewczyna nie potrafi jednak spokojnie odmówić pacierza i unika wzroku świętych obrazów. Po kilku dniach przyzwyczaja się do zatrzymywania pieniędzy, a część zaczyna przeznaczać na własne potrzeby. Kupuje naftę, krochmal i mydło, po czym nocą pierze i prasuje ubrania na spotkanie z Janem. Mimo zmęczenia po sobotnich porządkach odświeża różową sukienkę, szykuje buciki, chustkę i bieliznę. Cieszy się, że spędzi z Janem trzy godziny, lecz martwi się, że nie ma kapelusza i stróż może się wstydzić iść z nią ulicą. Postanawia przeprosić go i poprosić, aby tym razem przyjął ją taką, jaka jest. Kaśka coraz częściej myśli o Janie podczas modlitwy i wyczekuje wspólnej niedzielnej przechadzki.

*

Kaśka i Jan rozpoczynają wspólny niedzielny spacer od wizyty w menażerii. Stróż płaci za wstęp, prowadzi przestraszoną dziewczynę między klatkami i popisuje się odwagą, drażniąc rysia oraz żartując z objaśnień przewodnika. Kaśka ogląda między innymi lwicę, hienę, bobry, puchacze, małpy i niedźwiedzia, który obejmuje człowieka w zielonej kurtce. Jan dopłaca za pokaz rzekomego ludożercy. Za zasłoną znajduje się pomalowany na czarno Żyd z Brodów, który za pieniądze rozrywa i zjada żywego królika. Przerażona Kaśka przyciska się do Jana i pozwala mu się dotknąć. W namiocie Jan ostro grozi ułanowi, który drwi z Kaśki. Po opuszczeniu menażerii idą na Wysoką Górę. Jan kupuje jej pierniki i karmelki, a następnie odczytuje wierszyk mówiący, że każda Kasia znajdzie swojego Jasia. Siedząc na ławce, oglądają miasto, a Kaśka cieszy się świeżym powietrzem i towarzystwem stróża. W drodze do piwiarni zatrzymuje się przed kościołem, ponieważ chce odmówić pacierz, lecz Jan wyśmiewa jej zamiar i prowadzi ją dalej. W ogródku piwnym siadają blisko estrady, na której gra damska kapela. Jan zamawia chleb z masłem, wędzonkę i piwo. Kaśka zauważa Marynkę, ale próbuje się przed nią ukryć. Do pary dosiadają się ślusarz z żoną. Towarzystwo pije wódkę, pestkówkę i waniliówkę. Kaśce po kolejnych kieliszkach kręci się w głowie, lecz pije, aby nie obrazić pozostałych. Jan zamawia następne trunki, przysuwa dziewczynę do siebie i wdaje się w kłótnię z ułanem, jednak Kaśka go uspokaja. Wieczorem Jan płaci rachunek i wyprowadza zataczającą się Kaśkę. Marynka dostrzega ich razem, a obie kobiety spoglądają na siebie z niechęcią. Jan obejmuje Kaśkę i namawia ją do większej poufałości. Dziewczyna odzyskuje jasność umysłu, odmawia, wyrywa się i ucieka po schodach do kuchni. Podczas wieczornej modlitwy czuje niepokój i niesmak po zabawie. Odurzona alkoholem i zmęczona zasypia na klęczkach przy łóżku.

*

Kaśka przeżywa coraz większy niepokój, ponieważ pociąga ją Jan, lecz nadal odrzuca jego próby zbliżenia. Marzy o tym, że stróż mógłby zostać jej mężem, choć wie, że sprzeciwia się małżeństwu. Inne służące przestają jej dokuczać, natomiast Marynka pozostaje zazdrosna. Jan, drażniony oporem Kaśki, śledzi ją i próbuje ją zatrzymywać w ciemnych miejscach, lecz dziewczyna w porę ucieka. Postanawia przyjmować go w kuchni, aby mogli rozmawiać bez narażania jej reputacji. Pewnego dnia Jan przychodzi na strych, gdzie Kaśka wiesza pranie. Rozmawiają o uszkodzonym dachu, a stróż lekceważy cudzą własność i rzuca na strych niezgaszoną zapałkę. Gdy Kaśka kończy pracę, Jan gwałtownie sadza ją na pace, obejmuje i całuje. Dziewczyna nie broni się, lecz nagle dostrzega Marynkę, która ich podgląda i wyśmiewa Kaśkę. Jan obraża dawną kochankę, oskarża ją o rozwiązłość i broni uczciwości Kaśki. Marynka przypomina mu o ich dawnym związku, po czym grozi, że udowodni nieuczciwość rywalki. Kaśka schodzi ze strychu zapłakana, a Jan odprowadza ją do mieszkania i później idzie do szynku. Wieczorem Julia prosi służącą o przekazanie listu, lecz choroba Budowskiego uniemożliwia jej wyjście na schadzkę. Kaśka przygotowuje choremu okłady z siemienia i cytryny, a następnie biegnie do kochanka pani, aby wyjaśnić jej nieobecność. Młody mężczyzna zatrzymuje Kaśkę, wypytuje ją, dotyka i proponuje spotkanie. Dziewczyna jest oburzona, grozi, że opowie o wszystkim Julii, i żąda, aby ją puścił. Mężczyzna obraża ją, lecz zwalnia uścisk. Odchodząc, Kaśka spotyka Marynkę, która mogła obserwować rozmowę. Postanawia nie mówić pani o zachowaniu kochanka, aby jej nie zranić. Myśląc o własnym przywiązaniu do Jana, uświadamia sobie, że go kocha. Zatrzymuje się pod murem kamienicy i płacze, przekonana, że miłość biednej dziewczyny prowadzi do cierpienia albo grzechu. Po powrocie nadal przygotowuje okłady dla chorego.

*

Jesienią Budowski długo choruje, a Julia przekazuje Kaśce opiekę nad nim. Dziewczyna podaje lekarstwa, czuwa nocami i znosi kaprysy chorego, który każe jej nawet przynieść w garnku świeże powietrze. Pocieszają ją codzienne wizyty Jana w kuchni. Kaśka częstuje go kupowanym za własne pieniądze jedzeniem, mocną herbatą i arakiem. W dniu jej imienin Jan przynosi ozdobny bilet, ciepłe pończochy i rękawiczki. Kaśka przygotowuje piwo, waniliówkę i przekąskę. Budowski niespodziewanie wstaje z łóżka, zastaje ich razem i wypędza Jana, nazywając go włóczęgą. Kaśce zakazuje wpuszczania mężczyzn do kuchni i grozi odprawieniem oraz złym świadectwem. Od tej pory Jan zaczepia dziewczynę w ciemnych przejściach, a ona coraz słabiej się broni. Staje się również podejrzliwy i zarzuca jej spotkania z innym mężczyzną. Kaśka żyje w lęku i coraz rzadziej odmawia pacierz. Gdy Julia otrzymuje wiadomość o umierającej matce, wychodzi z domu i nakazuje Kaśce zawiadomić kochanka, że nie przyjdzie na schadzkę. Jan widzi, jak dziewczyna opuszcza kamienicę, i idzie za nią. Kaśka przekazuje studentowi wiadomość, lecz ten ponownie ją zaczepia. Odwracając się, spotyka Jana, który uznaje, że potajemnie spotyka się z bogatszym mężczyzną. Przy bramie chwyta ją za ramię, obraża i kilkakrotnie uderza. Kaśka nie ma do niego żalu, martwi się jedynie, że źle ją osądził. W kuchni Budowski każe jej pójść na ulicę Berlińską i sprowadzić Julię od matki. Kaśka nie zna jednak nazwiska ani adresu kobiety. Budzi Jana, aby otworzył bramę, lecz stróż ponownie oskarża ją o nocną schadzkę i wypycha na ulicę. Dziewczyna błąka się w ulewnym deszczu, nie wiedząc, gdzie szukać Julii. Obawia się patrolu, więc wraca do kamienicy. Po wejściu osuwa się pod ścianą, przemoczona, pobita i wyczerpana. Jan pochyla się nad nią, obejmuje ją, a gdy Kaśka próbuje się wyrwać, obiecuje, że się z nią ożeni.

*

Po śmierci matki Julii Budowski, rozczarowany brakiem spadku, jeszcze bardziej ogranicza wydatki i sam robi zakupy. Kaśka po zbliżeniu z Janem odczuwa wstyd i lęk, lecz wierzy w jego obietnicę małżeństwa. Jan szybko traci zainteresowanie, drwi z dziewczyny, rozgłasza wiadomość o jej upadku i zaczyna oglądać się za innymi. Służące w kamienicy szydzą z Kaśki, a szczególnie złośliwa jest Marynka. Zimą Kaśka marznie w podartej odzieży, ponieważ wcześniej sprzedała ciepłą chustkę, aby przygotowywać Janowi poczęstunki. Jest osłabiona, senna, cierpi na nudności, nie może jeść mięsa i z trudem wykonuje obowiązki. Widzi Jana rozmawiającego z Marynką, lecz on odrzuca jej pretensje i nie wspomina o ślubie. Pewnego dnia w bramie pojawia się pobita, głodna i obdarta Rózia. Jan interesuje się przybyłą i zaprasza ją na wódkę, ale Kaśka zabiera przyjaciółkę do kuchni, ogrzewa ją, daje herbatę i chleb oraz oddaje jej własną chustkę. Rózia opowiada, że Feliks roztrwonił jej pieniądze, pobił ją i wyrzucił z mieszkania. Gdy zabrakło środków, próbowała okraść dawną pracodawczynię, lecz została przyłapana i obawia się więzienia. Kaśka postanawia ukryć ją w schowku na strychu. Dowiaduje się też, że wcześniejsze oskarżenia Rózi wynikały z kłamstw Feliksa. Prosi Jana o zgodę na pobyt przyjaciółki, a on chętnie pozwala i wypytuje o Rózię. Następnie Julia wysyła Kaśkę z listem do rzeźbiarza Wodnickiego na Politechnikę. Dziewczyna pozostawia chustkę Rózi i idzie samotnie przez mróz. W gmachu spotyka głuchoniemego pomocnika, który prowadzi ją do pracowni. Wodnicki okazuje się rzeźbiarzem, który wcześniej proponował jej pozowanie. Kaśka wręcza mu list i ogląda rzeźby, w tym nagie postacie, które ją zawstydzają. Artysta ponownie proponuje jej pozowanie za trzy szóstki na godzinę i pokazuje figurę wzorowaną na ciele innej dziewczyny. Kaśka stanowczo odmawia i ucieka z pracowni, przejęta myślą o nagiej modelce.

*

Jan przynosi Rózi siennik i coraz częściej odwiedza ją na strychu. Dziewczyna wypytuje go o Kaśkę, a on przyznaje, że nie zamierza się żenić i zbliża się do Rózi. Oboje zgodnie odrzucają małżeństwo, a Jan drwi z obietnicy złożonej Kaśce. Kaśka nadal karmi przyjaciółkę, nie podejrzewając zdrady. Sama cierpi na nudności, a później także na dotkliwy głód, przez co chudnie i słabnie, natomiast Jan okazuje jej coraz większą obojętność. Rózia sugeruje, że stróż ma inną kobietę, lecz nie wyjawia prawdy. Kaśka śledzi Jana, ale nie odkrywa rywalki. Ciężko chora Marynka, która widziała Jana z Rózią, zaczyna współczuć Kaśce. Przy studni mówi jej, że kochanek spotyka się z ukrywaną na strychu przyjaciółką. Kaśka biegnie na poddasze i przez szczeliny widzi Rózię w objęciach Jana. Wdziera się do schowka, przewraca rywalkę i bije ją. Jan odciąga Kaśkę, a następnie sam ją uderza i kopie, wyśmiewając obietnicę małżeństwa. Wezwani przez Marynkę policjanci wierzą Janowi, który oskarża Kaśkę o pijaństwo i wszczęcie bójki. Budowska zamyka przed służącą drzwi, dlatego pobitą i zakrwawioną dziewczynę policjanci prowadzą ulicami do inspekcji, bijąc ją po drodze. W komisariacie Kaśka czeka, gdy urzędnik Rimotat zajmuje się pijanymi aktorami oraz głodnym terminatorem oskarżonym o kradzież. Dziewczyna jednak nie chce opowiedzieć o zdradzie Jana. Rimotat uznaje ją za włóczęgę i skazuje ją na trzydzieści sześć godzin aresztu o chlebie i wodzie. Po wyjściu Kaśka błąka się po mieście, nie mając dokąd wrócić. Dociera na Wysoką Górę, gdzie spotyka bezdomną kobietę. Nieznajoma dzieli się z nią chlebem, opowiada o własnym upadku i ostrzega, że dziecko uniemożliwi znalezienie służby. Przerażona Kaśka wraca do kamienicy i błaga Jana, by ją wysłuchał. Stróż wypycha ją jednak na ulicę, zamyka bramę i oznajmia, że pozbył się również Rózi. Ruch płodu sprawia, że Kaśka nagle rozumie, że jest w ciąży.

*

Budowski wystawia Kaśce złe świadectwo w książeczce służbowej i odmawia wypłaty reszty zarobku, wyliczając rzekome szkody. Julia unika dawnej służącej, a Marynka pomaga jej znieść pościel i informuje, że Jan wygnał także Rózię. Kaśka nie spotyka stróża, ponieważ ukrywa się przed nią w szynku. Przenosi kuferek do mieszkania znajomego murarza i przez dwa tygodnie utrzymuje się ze sprzedaży pościeli oraz dorywczej pracy w pralni za kilka centów dziennie. Złe świadectwo uniemożliwia jej znalezienie stałej służby. Ciężarna Kaśka cierpi z głodu, bezsenności i lęku o przyszłość dziecka. Nie chce go porzucić, lecz wie, że z niemowlęciem nikt nie przyjmie jej do służby, a na opłacenie mamki nie ma pieniędzy. Nie posiada już niczego na sprzedaż, ale odrzuca myśl o zarabianiu własnym ciałem. Gdy pralnię zamykają po zaginięciu bielizny, traci pracę i miejsce u murarzy. Głodna i obdarta wędruje po mieście, prosząc inne nędzarki o jakiekolwiek zajęcie. W kolejnej pralni zostaje obrażona i wypędzona jako włóczęga. Zatrzymuje się przed sklepem mięsnym i myśli o wybiciu szyby, lecz na widok policjanta ucieka. Wchodzi do kościoła benedyktynów, zamierzając odpocząć i prosić Boga o pomoc. Słysząc słowa księdza o szukaniu pociechy w Bogu, postanawia się wyspowiadać. Opowiada o swoim życiu i związku z Janem, lecz spowiednik potępia ją, zapowiada piekło, odmawia rozgrzeszenia i nakazuje pokutę. Kaśka próbuje poprosić go o pracę i jedzenie oraz wyjaśnić, że od doby nic nie jadła, ale ksiądz odchodzi do zakrystii. Dziewczyna uznaje, że również Bóg ją odtrącił. Klęczy przed ołtarzem, płacze i odmawia wyznaczoną modlitwę. Osłabiona głodem chwyta z ołtarza woskowy krzyżyk, rozgniata go i żuje, próbując się posilić. Następnie traci przytomność i osuwa się na posadzkę, ściskając w dłoni okruchy wosku i prosząc o odpuszczenie win.

*

Kościelny znajduje nieprzytomną Kaśkę na posadzce świątyni i z pomocą dwóch posługaczy przenosi ją do swojej izby. Ogrzewa dziewczynę, poi ją ciepłą zupą i daje jej kawałek chleba. Gdy Kaśka odzyskuje siły, staruszek pyta, dlaczego nie pracuje. Dziewczyna wyjaśnia, że od wielu dni szuka zajęcia, lecz po zamknięciu pralni nie może znaleźć żadnego zarobku. Nie wspomina o złym świadectwie i mówi jedynie, że jej podarte ubranie odstrasza pracodawców. Staruszek uznaje, że skoro z głodu zemdlała przy ołtarzu, mimo swojej siły musi być uczciwa i naprawdę potrzebuje teraz pomocy. Kościelny postanawia jej pomóc i poleca, aby za trzy dni zgłosiła się do zakrystii. W ten sposób zarobi kilka groszy za mycie podłóg i okien oraz sprzątanie schodów. Kaśka dziękuje, lecz nadal nie wie, gdzie spędzić najbliższe noce. Wędruje po mieście, szukając piwnicy lub innego schronienia, aż dociera pod parkan Politechniki. Podczas odpoczynku spotyka głuchoniemego pomocnika Wodnickiego. Chłopak rozpoznaje ją, próbuje rozweselić i ociera jej łzy. Kaśka obserwuje grupę obdartych dzieci i myśli o własnym dziecku, które również będzie potrzebowało pożywienia. Gdy zapada noc, gestami wyjaśnia głuchoniememu, że nie ma domu i zamierza nocować pod parkanem. Chłopak prowadzi ją potajemnie do pracowni rzeźbiarskiej, postanawiając oddać jej swój siennik i koc. Kaśka początkowo waha się na progu, lecz wchodzi do środka. W świetle ogarka widzi posąg Świtezianki, wykonany na podstawie ciała nagiej służącej. Przypomina sobie propozycję pozowania za kilka szóstek i dochodzi do wniosku, że pod wpływem głodu mogłaby teraz przyjąć podobną pracę, gdyby wolno jej było zachować część odzieży. Głuchoniemy przygotowuje jej posłanie u stóp posągu. Gdy Kaśka zasypia, chłopak dotyka jej odsłoniętego ramienia, lecz natychmiast cofa się zmieszany.

*

Kaśka zgadza się pozować Wodnickiemu, ponieważ głód, nędza i troska o dziecko odbierają jej siłę do oporu. Zdejmuje łachmany i staje na wpół naga, osłonięta od pasa prześcieradłem. Wstydzi się i obawia żartów rzeźbiarza, lecz ten traktuje ją wyłącznie jako modelkę i z zapałem tworzy z gliny postać Kariatydy. Kaśka przez godzinę stoi z rękami uniesionymi nad głową, drżąc ze zmęczenia i głodu, ale nie przerywa pozowania, licząc na zapłatę. Do pracowni wchodzi dziennikarz, który chce obejrzeć pomnik historyka. Krytykuje odtworzone ślady ospy na twarzy zmarłego i żąda, aby rzeźbiarz łagodził brzydotę oraz szukał w sztuce ideału. Wodnicki broni podobieństwa i wskazuje na wyraz zadumy, bolesny uśmiech oraz ślady pracy widoczne na twarzy historyka. Gość nie zmienia jednak zdania. Następnie ogląda kamienną postać bosego chłopca czytającego księgę i oburza się, że Wodnicki umieścił przy pomniku chłopa zamiast anioła ze zgaszoną pochodnią. Rzeźbiarz milczy, nie chcąc narażać się człowiekowi piszącemu do gazet. Po chwili dziennikarz zauważa półnagą Kaśkę i pyta, skąd artysta ją wziął. Wodnicki wyjaśnia, że jest ona służącą i ma posłużyć jako modelka do figury Kariatydy. Żartobliwie proponuje gościowi, aby ją sobie wziął. Kaśka rozumie rozmowę i oburza się, lecz dziennikarz odrzuca propozycję, nazywając ją brudnym motłochem. Dziewczyna trwa nieruchomo, ponieważ chce zarobić na ciepłe jedzenie. Dziennikarz oznajmia później, że napisał już recenzję przedstawienia, którego jeszcze nie widział, aby zaszkodzić autorowi lekceważącemu jego wpływy. Chwali się wysokim wynagrodzeniem i nowelą o aktorce. Wodnicki, którego matka była aktorką i który kocha kobietę ze sceny, sprzeciwia się pogardliwym słowom gościa. Dziennikarz czuje się urażony i postanawia zemścić się na rzeźbiarzu. Wodnicki wraca do pracy, Kaśka ponownie przyjmuje pozę, a dziennikarz przygląda się jej i wciąż bezmyślnie powtarza, że w sztuce należy szukać ideału.

*

Przez cały tydzień Kaśka nocuje w pracowni Wodnickiego, rano pozuje mu do figury Kariatydy, a popołudniami pracuje w zakrystii, szorując podłogi, myjąc okna i usuwając pajęczyny. Z czasem przestaje drżeć podczas rozbierania, ponieważ Wodnicki skupia się wyłącznie na rzeźbie i nie zaczepia jej. Mimo to pozostaje nieruchoma. Kościelny płaci jej codziennie kilkanaście centów. Wodnicki daje jej czterdzieści centów po pierwszym pozowaniu, lecz za kolejne sesje nie płaci od razu. Kaśka nie upomina się o pieniądze, ponieważ obawia się utraty noclegu. W zakrystii spotyka księdza, który odmówił jej rozgrzeszenia, ale duchowny nie zwraca na nią uwagi. Rzeźbiarz kończy figurę przypominającą Kaśkę, zachowując na jej twarzy wyraz cierpienia. Głuchoniemy pomocnik przynosi dziewczynie kawałek koca, śpi na podłodze i dzieli się z nią pożywieniem. Pewnego deszczowego poranka do pracowni przychodzi dawny kochanek Julii, przynosząc Wodnickiemu książkę o anatomii. Student obserwuje półnagą Kaśkę i pyta rzeźbiarza, skąd wziął tak potężną kobietę. Dziewczyna rozpoznaje mężczyznę i lęka się jego spojrzeń. Wodnicki kończy sesję, a wtedy student chwyta Kaśkę w pasie. Ona wyrywa się i odpycha go, a rzeźbiarz nakazuje mu zostawić ją w spokoju. Mężczyzna wychodzi razem z Wodnickim, lecz po chwili wraca i zatrzymuje Kaśkę w progu. Dziewczyna cofa się pomiędzy rzeźby, zaciska pięści i przygotowuje się do obrony. Student rzuca się na nią, odsuwa jej ręce, przyciąga ją do siebie, bije i szarpie. Kaśka walczy, próbując obronić się przed napaścią. Nagle z ukrycia wyskakuje głuchoniemy. Chwyta napastnika za włosy, drapie go po twarzy i zmusza do wypuszczenia Kaśki. Student ucieka z pracowni, zasłaniając podrapaną twarz parasolem. Wyczerpana dziewczyna osuwa się na podłogę. Głuchoniemy klęka obok niej, płacze, poprawia jej podartą odzież i próbuje ją uspokoić.

*

Nazajutrz po napaści Kaśka jest zbyt chora, aby pozować. Wodnicki oznajmia, że ukończył Kariatydę, nie potrzebuje już modelki i nie może pozwolić jej dłużej nocować w pracowni. Nie płaci od razu za kolejne sesje, obiecując pieniądze później. Kaśka przez dwa tygodnie nadal sprząta kościół, lecz jej ciąża staje się widoczna. Spowiednik zatrzymuje ją w korytarzu, wypytuje o stan cywilny, nazywa nieczystą grzesznicą i wypędza ze świątyni. Dziewczyna idzie pod dawną kamienicę, chcąc odnaleźć Jana, ale Marynka informuje ją, że stróż został zwolniony za romanse z lokatorkami. Kaśka opowiada przyjaciółce o nędzy, ciąży i braku schronienia. Marynka prowadzi ją do akuszerki Sznaglowej, która przyjmuje ciężarną na kredyt, licząc, że po porodzie sprzeda jej usługi jako mamki. W domu Kaśka słyszy jęki rodzącej kobiety i dowiaduje się, że jej dziecko przyszło na świat martwe. Widzi też, jak córka Sznaglowej wynosi ukryty pakunek do dołów. Z czasem poznaje działalność gospodyni, która za opłatą ukrywa ciąże, podaje środki poronne, pośredniczy w oddawaniu niemowląt i wykorzystuje ubogie kobiety. Sznaglowa daje Kaśce ubranie, karmi ją i zmusza do jedzenia, aby przygotować ją do pracy jako mamka. Marynka odwiedza Kaśkę, lecz odradza jej szukanie Jana i radzi podporządkować się planom Sznaglowej bez oporu. Mimo lepszego pożywienia dziewczyna słabnie, boi się porodu i przywiązuje się do zaniedbanych sierot. Jedna z dziewczynek umiera z wycieńczenia i zostaje pochowana bez imienia. W dniu pogrzebu Kaśka odpoczywa na skraju Starych Glinianek, gdzie przypadkiem spotyka Jana. Prosi go, aby w razie jej śmierci zaopiekował się dzieckiem. Jan drwi z ciąży i oświadcza, że dziecko go nie obchodzi. Gdy Kaśka żąda wyjaśnienia, odtrąca ją i zaprzecza ojcostwu. Kobieta traci równowagę, spada ze skarpy na dno dołów i traci przytomność.

*

Po upadku ze skarpy Kaśka zostaje znaleziona nieprzytomna w rowie pod ogrodem i przeniesiona do domu Sznaglowej. Nie wyjaśnia, jak doszło do wypadku, lecz wkrótce rozpoczyna się przedwczesny poród, który przekreśla plany gospodyni dotyczące zarobku na przyszłej mamce. Sznaglowa jest rozgniewana utratą spodziewanych pieniędzy, oblicza poniesione wydatki i większość opieki nad rodzącą powierza Madi. Kaśka przez blisko czternaście godzin cierpi w dusznej, zamkniętej izbie, gryzie palce, rwie włosy i drze bieliznę. Okna pozostają zasłonięte, aby przechodnie nie słyszeli jej krzyków. Dziewczyna z przerażeniem obserwuje przygotowane szmaty, ciemną flaszeczkę oraz arkusz papieru, przypuszczając, że może nie przeżyć nocy. Za oknem przechodzą pijani ludzie, śpiewają i grają na harmonijkach, a ich muzyka miesza się z jękami rodzącej. Sznaglowa zachowuje obojętność, a Madi zasypia na podłodze, zmartwiona utratą zysku. Gdy cierpienie narasta, Kaśka wydaje straszny krzyk, po którym słychać słaby płacz dziecka. Próbuje wyciągnąć ręce ku noworodkowi, lecz z wyczerpania traci przytomność. Madi zajmuje się dziewczynką urodzoną w ósmym miesiącu ciąży. Dziecko jest pomarszczone i dobrze zbudowane, ale nie ma szans na dłuższe życie. Sznaglowa ocenia jego stan jednym spojrzeniem, po czym Madi dokonuje chrztu, nadając mu imię Maria. Dziewczynka otwiera błękitne oczy, patrzy w sufit, powoli zamyka powieki i umiera. Jej sine ciało leży na kołdrze obok nieprzytomnej matki. Kaśka wciąż pozostaje nieświadoma i nie widzi śmierci małej córki. W tym samym czasie drogą wraca grupa pijanych mężczyzn. Ich śmiechy i śpiewy docierają do izby. Ponad wszystkimi głosami słychać Jana, który, nieświadomy śmierci córki, śpiewa pijacką pieśń, podczas gdy obok leżą martwe dziecko i wyczerpana po porodzie Kaśka.

*

Marynka sprzeciwia się zamiarowi wyrzucenia ciała dziecka Kaśki i daje Sznaglowej trzy reńskie na porządną niebieską trumienkę oraz pochówek na cmentarzu. Osłabiona Kaśka patrzy na martwą córkę i mówi, że Jan wyparł się ojcostwa. Marynka okrywa chorą, obiecuje przynieść jej arak i poleca Sznaglowej, aby zaczekała na jej powrót z włożeniem dziecka do trumny. Akuszerka nie dotrzymuje obietnicy. Wyciąga zwłoki spod łachmanów, a Madi zawija je w papier, wynosi do Glinianek i zakopuje w dole. Zwłoki nie trafiają więc do opłaconej przez Marynkę trumny. Sznaglowa ukrywa otrzymane pieniądze i zamierza powiedzieć Marynce, że dziecko zostało pochowane. Kilka godzin później policja odnajduje ciało. Madi zauważa zbliżającą się komisję rewizyjną i ostrzega matkę. Obie zrywają z gorączkującej Kaśki posłanie, ubierają ją w łachmany, futerko i wielkie kalosze, po czym wypędzają z domu, grożąc więzieniem. Następnie usuwają wszystkie ślady jej pobytu. Ledwo przytomna kobieta wychodzi na drogę. Policjanci rozpoznają w niej matkę znalezionego dziecka, lecz poruszeni jej stanem odwracają wzrok, aby umożliwić jej odejście. Kaśka po kilku krokach mdleje u nóg funkcjonariusza trzymającego zwłoki córki. Lekarze potwierdzają, że jest matką dziecka, a policja odwozi ją do szpitala. Kaśka nie odzyskuje świadomości, cierpi na zapalenie i bezustannie woła Jana. Lekarze rezygnują z dalszego leczenia, a chorą umieszczają samotnie w nieużywanej sali operacyjnej. Nocą posługaczka zasypia, a Kaśka kona, do samego końca przywołując dawnego kochanka. Rano jej ciało trafia do sali przeznaczonej dla studentów medycyny. Blondyn, dawny kochanek Julii i napastnik z pracowni Wodnickiego, wybiera zwłoki Kaśki do sekcji. Zdejmuje z nich prześcieradło, podziwia budowę ciała i ma wrażenie, że kiedyś widział tę kobietę. Nie rozpoznaje jej jednak. Kładzie dłoń na jej piersi, sięga po skalpel i rozpoczyna sekcję zwłok.


Przeczytaj także: Moralność pani Dulskiej - plan wydarzeń

Aktualizacja: 2026-07-16 23:40:55.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.