Było to już w północ ciemną,
Tylko o ścianę od kochanki spałem;
Właśnie mię budzi złe jakieś marzenie,
I wraz słyszę jej westchnienie
Jakiegom w życiu nie słyszał całem,
A po niem: Boże, zlituj się nade mną!
Wypowiedzieć nie mam siły,
Czem były te słów kilka śród westchnienia.
Najkrwawsza walka śród piersi niewieściej,
Tryumf najsroższej boleści,
Z przepaści serca wybuch cierpienia,
Klątwa rozpaczy, piosnka z pod mogiły,
Na zbronnej rozkoszy ręku
Cnota mdlejąca pośród szyderstw świata,
Powódź łez krwawych w prośbie niesłuchanej,
Pożar żądzy niezalanej,
Raju dziewicy wieczna utrata;
To wszystko było w tych słowach, w tym jęku.
Czart, zda się, ogniem zadyszał
— I myślom błysnął, kiedy to wyrzekła.
Śmiertelnej walki konwulsyjne bole,
Najbrzydszą życia niedolę,
Odmalowane ogniami piekła,
Ujrzałem w chwili kiedym to usłyszał.
Więc zawołałem goręcej
Niż kiedykolwiek modlitwą tajemną:
Ta co tak cierpieć i przecierpieć zdoła,
Musi mieć czystość anioła;
Lecz ty, Boże! miej litość nade mną,
Bym westchnień takich już nie słyszał więcej.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.