Żegnajmy się, o luba! Sprzeczne wiatry wieją,
Nadchodzi chwila, w której wiecznie się rozstaniem.
Już odtąd dzień tęsknotą, długa noc niespaniem
W zegarze naszych losów będą bić koleją.
Zdziczeją nasze myśli, serca spustoszeją,
Stępią się blaski spojrzeń próżnem wyglądaniem,
Przygasną ust płomienie mary całowaniem,
Pożegnajmy się, luba, z sobą i nadzieją.
Nie! przestań, przestań płakać! mam jeszcze sposoby.
Z moich słów, z twego łkania piosenkę złożymy.
Skoro zechcesz mię ujrzyć, zanudź płaczu rymy;
Choćbym grobów był więźniem, muszą pęknąć groby.
Co ja gadam szalony? Marzę jak z choroby?
Tem lepiej, że się tracąc i rozum tracimy.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.