Skrzypek na księżycu

Nie uwierzycie, kochani moi,
Jak ona rada się pieści,
Jak niezrównany jej dowcip niewieści,
Kiedy chcąc pieszczot, wydać się z tem boi.

Jednego, pomnę, letniego wieczora,
Siedzimy sobie tylko we dwoje;
Jakiejś głębokiej zadumy zmora
Spadła na oczy i myśli moje
I zapomniałem, przyznam się szczerze,
Żem miał kochankę przy boku.
Nad nami księżyc w całym uroku
Jaśniał na czystym szafirze;
Przed nami obszar cudnej okolicy,
Oblany nocy miesięcznej ogniami,
Leżał w tem pierwszem drzemaniu dziewicy,
Które niekiedy drga miłości snami;
Alem ja na nic nie dawał baczenia,
Aż mię jej głosek wyrwał z zamyślenia.
„Śliczna noc!“ — rzecze moje dziewczątko —
„Ale śliczniejszy ten krąg księżycowy.“
Ty nie wiesz, luby, on mi jest pamiątką
Ważnej, o! bardzo ważnej rozmowy.
Znałam ja pewną dobrą staruszkę,
Głośną w naszych stronach wróżkę.
Byłyśmy, jak dziś jesteśmy, sami,
Jak dziś goniłam księżyc oczami,
Bo od dzieciństwa mojego
Dziwniem lubiła, nie wiedząc dla czego,
Patrzeć się w jego obłoczek.
„W co się tak patrzysz, panienko!“
Przemówiła do mnie wróżka.
„W twoich oczkach cała duszka,
Jak żeby przez to nieba okienko
Śmiał się aniołek do twoich oczek.“
„To prawda, matko, ciekawam co znaczą
Te niby chmurki w księżyca szybce?“
„Różni różnie to tłumaczą,
Ale mędrsi powiadają
Że to jest człowiek i trzyma skrzypce.“
„Grają te skrzypce?“ – „A jakże! grają.“
„Jakbym ja rada słyszeć to granie!“
„Ty już je słyszysz, moje kochanie,
Tylko że jeszcze nie znasz się na niem.
Wszak prawda, lubisz noc taką jasną,
I przebyłabyś całą niespaniem,
Dopóki oczy księżyca nie zgasną?
Tobie się zdaje że blask promyka,
Że świeżość nocy twą duszę drażni,“
A to tych skrzypców muzyka.
Później posłyszysz wyraźniej.«
„O matko moja, kiedyż-to będzie?“
„Kiedy noc taka jak ot! ta nadejdzie,
A ty siądziesz do księżyca,
A przy tobie chłopiec siędzie,
A w chłopczyny tego lica
Ten z księżyca skrzypek wejdzie,
A chłopiec w ogniu, w milczeniu
Wciśnie swe usta między dłonie twoje,
A ty mu głowę oprzesz na ramieniu,
A będzie-to poeta! – wówczas, dziecię moje,
Zrozumiesz księżyca granie,
Bo skrzypek z księżyca
Będzie… będzie przy tobie tuż!“«
Lube dziewicze zmieszanie
Zgłuszyło ostatnie słowa. –
„I jakże?“ rzekłem, „staruszki gadanie
Czy się już sprawdziło?“ – „Już“ –
Z cicha wyjąkła, i kochana głowa
Zwisła na mojem ramieniu;
Jam cały stanął w płomieniu,
Schwycił jej obie dłonie w milczeniu,
Wcisnął w nie usta i takeśmy dalej
Skrzypców księżyca słuchali.

Czytaj dalej: Wianek przyjaźni – Seweryn Goszczyński

Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.