Rośnij mój kwiateczku!
W słońcu, w okieneczku;
Wszak wodą czyściutką
Zlęwam cię co ranku;
Rośnijże prędziutko,
Rośnij mój kochanku!
Ach! już to dni tyle
Patrzę w ciebie mile,
Wyglądam kwitnienia
I darmo się łudzę,
Kwiatku, czyś z kamienia?
Już się z tobą nudzę.
Wezmę dwie koszulki,
Pójdę do babulki –
Dobra to staruszka,
Bo mamie co lata
Przynosi do łóżka
To siostrę, to brata.
Daruję babulce
Po jednej koszulce
Każdemu wnuczkowi;
Ona mię uprzejmie
Obok usadowi,
Za szyję obejmie.
Daj mi, babuleńko,
Laleczkę maleńką,
Tylko niech ma nózię
Ażeby biegała,
Tylko niech ma buzię
Żeby całowała.
Przy kwiatku już nudy,
Z kwiatkiem próżne trudy:
Radam, bardzom rada
Kiedy rozkwitniony,
Lecz kwiatek opada
I już mi stracony.
Babunia przystanie,
Da mi całowanie,
Da mi całowanie
I laleczkę z ciała,
Żebym na kolanie
Chuśtać kogo miała.
Lulu na kolanku!
Lulu mój kochanku!
Czemuż, gdy cię pieszczę,
Patrzysz a nie czujesz?
I twe ustka jeszcze
Zimne gdy całujesz!
Lulu na kolanku!
Póki, mój kochanku,
Źreniczką palącą
Nie popatrzysz we mnie,
Póki mię gorąco
Nie ściśniesz wzajemnie.
Mądre a dziecinne,
Wrzące a niewinne
Tak dziewczę nuciło,
Nagle w sarnim skoku
Spłoniło się, skryło;
Ktoś podsłuchał z boku.
A ludzie mówili,
Że po pewnej chwili
Lalka, jakiej chciała,
Choć nie z jej kolanek,
Mile w nią patrzała.
Był to już kochanek.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.