Księżnie Wirtemberskiej

Autorem wiersza jest Franciszek Dionizy Kniaźnin

Gdzie twoje siostry a moje boginie
Igrają z Czasem, co mimo nich płynie,
Kwitłe i krwawe widząc jego tropy
Pod swymi stopy,

Gdzie z ich natchnienia ów dowcip wysoki
Wraził swe oczy w jaśniejsze obłoki,
A bliższy niebios, na burzliwe chmury
Śmieje się z góry —

Pachnie tam ołtarz wyniesiony Cnocie;
Wiek mu się każdy uchyla w przelocie;
Każdy z pokorą swe wieńce poświęci
Wdziękom Pamięci.

Szczęśliwy, komu te bóstwa użyczą
Ulgi dla serca łask swoich słodyczą!...
Widziałem, jak dziś dla ciebie ten miły
Ołtarz stroiły.

Zdrój koło niego, łzy tocząc perłowe,
Przeźroczył na dnie ściegi szafirowe;
I brzeg z obu stron napawał, bogaty
W nadobne kwiaty,

Nad którym śnieżny ukazawszy stopę,
Królowa pieniów rzekła Kalijope:
«Łzy to szlachetne los wycisnął ostry:
Łzy naszej siostry».

Płyńcie, łzy drogie, i w srebrnym korycie
Krasne roślinom podawajcie życie;
Niechaj te kwitną na wonne uploty
Cierpiącej Cnoty.

Tu są dla świetnej lilije piękności;
Róże — dla wdzięków z cierniem dla zazdrości;
Czuciom Dobroci tu wdzięcznej uroni
Fijałek woni.

Dowcip tu, wyższy nad pojęcie gminu,
Gracyje liściem uwieńczą wawrzynu,
Sypiąc na palce, jęk lutni dające,
Kwiatów tysiące.

Tu za gorliwość dla miłej Ojczyzny
Zacnego czoła bluszcz okryje blizny;
Tu bierz, Nadziejo! te łzami zroszone
Mirty zielone.

O jak chlubnymi jesteście dla Cnoty,
Z najczystszych roślin stworzone uploty,
Które z pociechą za trudy podjęte
Rodzą łzy święte!


Czytaj dalej: Dwie lipy