„Wesele Wiesiołka” autorstwa Elizy Orzeszkowej to bajka wydana w zbiorze po raz pierwszy w 1901 roku. Zawiera w sobie prostą historię niedoszłego mariażu dwóch roślin, których szczęście przerywa śmierć. Utwór zawiera typowe dla Orzeszkowej motywy botaniczne oraz personifikację przyrody.
Spis treści
Trwają przygotowania do wesela Wiesiołka i Malwy Alcei, które ma odbyć się w spokojnej kotlinie otoczonej pagórkami i sosnami. Cała przyroda szykowała się do ich ceremonii. Kukułka zapowiadała wesele, a ptaki zaczęły organizować orkiestrę i oprawę. W międzyczasie motyle i Wietrzyki pomagały w przygotowaniach, zapraszając gości i organizując orszak.
Zaproszono różnych gości, w tym eleganckie rośliny, jak Posłonka i Calla Palustris, oraz te mniej szlachetne, jak Babki i Łopiany, które krytykowały wyższe rody. W trakcie przygotowań pojawiły się problemy, jak niechęć Jaskrów do pełnienia roli służebnych, lecz Wietrzyki udało się je rozwiązać. Dzień wesela rozpoczął się wschodem słońca i nadejściem Jutrzenki, a przyroda ożyła.
W momencie ceremonii, kiedy wszystko szło zgodnie z planem, kukułka przerwała radosną atmosferę przerażającym krzykiem, ostrzegając przed nadchodzącą śmiercią. Zgromadzeni dostrzegli postać mężczyzny w białej koszuli z kosą, którą ścinał rośliny. Cała łąka pogrążyła się w ciszy, gdy śmierć przerwała chwile radości.
Przedstawiony zostaje pejzaż. Kotlina otoczona pagórkami porośniętymi rzadkimi sosnami ma jedno wyjście na świat – przez bramę widać pole, drogę i zamglone niebo. W jej wnętrzu znajduje się cicha, ukryta łączka. Czerwcowa noc jest spokojna i ciemna, gwiazdy świecą słabo i rzadko. Wśród uśpionych roślin wyróżnia się Wiesiołek, zwany też Świecą Nocną. Jako jedyny nie zamyka swoich złotych kwiatów. Tej nocy cieszy się przedślubnymi emocjami. O świcie ma poślubić Malwę Alceę, piękną roślinę z rodu Ślazów. Ich miłość rozpoczęła się kilka dni wcześniej. Wiesiołek od razu poczuł silne wzruszenie, a Malwa odwzajemniła jego zainteresowanie. Choć pragnęli się połączyć natychmiast, natura nakazała im czekać do pełnoletności. Gdy nadszedł odpowiedni dzień, cała przyroda zdawała się przygotowywać do ich ślubu – słońce rzucało złote światło, a kukułka w wyjątkowy sposób oznajmiała nadchodzącą uroczystość.
Kukułka tego dnia była wyjątkowo niespokojna i hałaśliwa. Lataniem i potrącaniem gałęzi zbudziła ciekawość innych ptaków. Usiadłszy na wysokiej gałęzi, donośnie oznajmiła nadchodzącą zabawę weselną Wiesiołka i Malwy Alcei. Ptaki zastanawiały się nad organizacją orkiestry, która miała uświetnić ceremonię o świcie, gdy pierwsze promienie słońca pojawią się na niebie. Choć brakowało słowika, który stracił głos, ptasie grono zgodziło się wspólnie ułożyć pieśń weselną i zadbają o uroczystą oprawę wydarzenia. Wielki motyl o purpurowo nakrapianych skrzydłach, dotąd odpoczywający na Starcu Jakóbku, nagle się przebudził. Po chwili namysłu uniósł się i powoli poleciał tuż nad ziemią. Wkrótce otoczyła go chmara mniejszych, barwnych motyli. Gdy zrozumiały, co się święci, szybko się rozproszyły. Tymczasem wielki motyl wrócił na swoje miejsce, wciąż rozmyślając o zadaniu, jakie czekało go następnego dnia. Miał delikatnie przelecieć nad łąką, złożyć pocałunek z rzęsy Wiesiołka i przenieść go na rzęsę Malwy Alcei, symbolicznie pieczętując ich związek. Za nim podąży chmara mniejszych motyli, które będą roznosić lekkie, zabawne pocałunki między gośćmi weselnymi. Tymczasem Wietrzyki miały pełne ręce roboty. Ich zadaniem było zapraszanie gości i organizowanie orszaku ślubnego. Nie było to łatwe, bo wśród licznych krewnych i znajomych trzeba było uważać, by nikogo nie pominąć, a jednocześnie nie dopuścić do tego, by w towarzystwo dostojnych kwiatów wmieszały się nieco mniej szlachetne rośliny, jak łopian, lulek czy oset.
Zaledwie pół godziny przed zachodem słońca zaproszenia zostały wysłane, a wszyscy goście i drużbowie byli wybrani. Na wesele zaproszono dwie panny: Przytulię białą, noszącą piękną suknię z koronek, i Epilobię Grandiflorę, a drużbowie to Mieczyk i Bożiszek. Dodatkowo zaproszono trzeciego drużbę – Posłonka, roślinę o jednym żółtym oku, ale wyjątkowego faworyta słońca. Jego imię, Helianthemum, pochodzi od słowa "Helios" (słońce), co świadczy o jego szczególnym związku z tym ciałem niebieskim. Posłonek posiadał dar dworskiej zalotności i uniżoności, zwracając ku słońcu swoje jedno oko. Do pary wybrano Callę Palustris, roślinę elegancką, która trzymała czarę szampana z porcelany.
Goście weselni zostali zaproszeni z nielicznych, ale wpływowych rodzin, takich jak Koniczyny, Kosaćce, Myozotisy (Niezapominajki) i Przetaczniki (Weroniki). Między Weronikami łąkowymi a Myozotisami istniała rywalizacja o piękność oczu, co prowadziło do początkowego odmówienia zaproszenia przez Weroniki. Jednak po pochwałach dla ich oczu, zgodziły się uświetnić wesele. Planowano również specjalny kobierzec ślubny z Bluszczykiem ziemnym i różnokolorowymi kwiatami. Służebnicy, których Wietrzyki zaprosiły, mieli przygotować różne ozdoby, takie jak ornamenty z Drżączki (Brizy), Biedrzeńca, Marchewki dzikiej, oraz Jaskry, które miały zapalić lampki z czystego złota.
Ważne było rozprowadzanie zapachu świeżych woni, które miały wypełnić salę balową, zamienioną z łączki. W tej roli miały wystąpić takie postacie jak Tomka, znana jako Wonna, siostry Mięty (Silvestris i Arvensis) oraz Macierzanka, która początkowo odmawiała udziału w weselu, twierdząc, że należy do lasów, a nie do łąk. Po chwili namysłu, Wietrzyki zaproponowały Macierzance, by rozważyła zobaczenie „rakiet puchowych”. Zaintrygowana, Macierzanka zgodziła się, po czym Wietrzyki wyjaśniły, że chodzi o Dmuchawce, które po odrzuceniu żółtych kwiatów stały się lekkimi, przezroczystymi kulami. Te niezwykle delikatne i misternie stworzone kule miały być użyte do ozdobienia sali. Macierzanka zgodziła się na kołysanie kadzielnic.
Tuż przed ceremonią pojawiła się przeszkoda. Jaskry, które miały zapalać lampki na weselu, odmówiły wykonania swojego zadania. Uznały, że wśród służebnych nie powinny się znaleźć, bo są zbyt zaszczytne, a ich rodzina jest znana z niechlubnych powiązań, w tym z Jaskrem trucicielem, znanym z bycia złodziejem i szkodnikiem roślin. Wietrzyki postanowiły użyć dyplomacji. Zagroziły Jaskrom, że jeśli nie zapalą swoich lampek, to motyle, które miały zaplanowane zaręczyny z Weroniczkami i Myozotisami, będą je omijać. Jaskry szybko się ugięły i obiecały, że zapalą lampki, by nie pozbawić się radości z udziału w weselu.
Wietrzyki udały się na odpoczynek, nie przejmując się dalej złośliwymi komentarzami Jaskra-Sceleratusa i innych. Zignorowali też negatywne opinie roślin mniej szlachetnych, takich jak Babki, Łopiany i Rdesty, które krytykowały zamożniejsze rody i były niezadowolone z obecności "wyższych" roślin.
W dniu wesela, młoda panna młoda, Ślazówka, wyglądała świeżo i uroczo. Drużbowie cieszyli się z radości Wiesiołka. Wietrzyki ogłosiły nadejście Jutrzenki, co oznaczało, że czas na rozpoczęcie przygotowań do wesela. Wszystkie rośliny szybko zaczęły się ubierać, a w lesie zaczęły pojawiać się odgłosy poranka — szelesty gałęzi, furczenie skrzydeł i ćwierkanie ptaków. Wszyscy byli gotowi na ślub. W momencie, gdy różowa poświata wschodzącego słońca zaczynała wypełniać niebo, zapowiadając nadejście dnia, natura budziła się do życia. Wschód słońca, symbolizujący zwycięstwo dnia nad nocą, rozjaśniał niebo i ziemię, napełniając przestrzeń blaskiem. W kotlinie, otoczonej pagórkami i sośniną, życie stawało się coraz bardziej intensywne — ptaki śpiewały, a ich dźwięki przypominały próbę orkiestry. Wkrótce, na skraju lasu, rozległo się triumfalne wołanie kukułki.
Posłonek, jeden z drużbów, budzi się z opóźnieniem, dostrzega piękno Jutrzenki i zaczyna rozmawiać z nią, zapominając o przygotowaniach wokół. Tymczasem drużki dbają o detale ceremonii, a rośliny, symbolizujące pospólstwo, zaczynają otaczać młodą parę, Wiesiołka i Malwę. Para oblubieńców jest tak zakochana, że nie zwraca uwagi na otoczenie, a ich miłość wzrusza wszystkich obecnych, zarówno rośliny, jak i pospólstwo. Wszyscy, oprócz Posłonka, płaczą — jedni ze wzruszenia, inni z zazdrości i złości. Posłonek, nieświadomy tego wszystkiego, czeka na słońce, które ma nadejść.
W trakcie weselnej uroczystości, gdy cała łąka jest pełna radości i harmonii, kukułka, która obserwuje wydarzenia z drzewa, przerywa atmosferę przerażającym krzykiem. Ostrzega wszystkich, że nadchodzi śmierć, co wywołuje przerażenie roślin i zwierząt. W odpowiedzi na to, Jaskier-Łotr zaczyna śmiać się szyderczo.
Wszyscy zaczynają dostrzegać postać wskazaną przez Sceleratusa. Z zamyśleniem i strachem szepczą „Śmierć!”. W otworze kotliny pojawia się mężczyzna w białej koszuli, z nagimi stopami, trzymający kosę, której stal świeci w powietrzu. Szybko po tym, muzyka ptaków milknie, a w powietrzu rozciąga się głęboka cisza. Jedynie kukułka i Wietrzyki dają się słyszeć w tle, wyrażając żal. W kotlinie rozbrzmiewa jedynie dźwięk kosy śmierci.
Aktualizacja: 2025-03-29 21:45:53.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.