Curriculum vitae interpretacja

Autorem opracowania jest: Antoni Leszczyc

Leopold Staff, jeden z najbardziej znanych polskich poetów dwudziestego stulecia, bywa często nazywany autorem trzech pokoleń. Bywa tak nazywany – i nie bez powodu! W swym długim życiu artystycznym był bowiem Staff poetą prawdziwie reprezentatywnym; nie tylko dla czasów, w których żył, ale i dla idei w nich wyznawanych. Sam twórca odnalazł jednak własną drogę, także poetycką; najlepszym jej świadectwem jest być może sonet „Curriculum vitae”, wiersz opowiadający o dorastaniu poety.

Curriculum vitae - analiza

Czyniąc zadość klasycznej formie sonetu, dzieli go Staff na dwie części: w pierwszej opisywać będzie rozwój poety, w drugiej zaś da świadectwo jego dojrzałej twórczości. Tradycyjne jest też podejście do rytmu i rymów: ten pierwszy bardzo jest stabilny, rymy zaś są regularne, dokładne i zgodne z sonetu klasyczną formą.

W pierwszej strofie utworu znajdziemy poetę u progu swej artystycznej drogi. Choć ma on świadomość swego talentu – porównuje wszak siebie do kwiatu – to nadal jest wartości swych wierszy niepewny. Rzuca więc spojrzenie nieśmiałe i lękliwe; rzuca je, bo szuka autorytetów – i owe autorytety znajduje. Odtąd czepia się ich szat, te zaś biorą go pod swą opiekę i – jak to czytamy w metaforze z drugiego wersu – jest to opieka troskliwa i pieszcząca.

Choć ciężko byłoby odnaleźć we wczesnej twórczości Staffa nazwiska jego literackich opiekunów, o tyle patronów filozoficznych znaleźć jest nietrudno. Był wszak w tym okresie poeta zafascynowany filozofią Nietschego; nie dziw więc, że, w swym mniemaniu słaby, kultywował, w wydanym w 1901 roku tomiku „Sny o potędze”, moc, siłę i witalność. Jest bowiem cały tomik opowieścią o powstawaniu nadczłowieka: ta zaczyna się „Kowalem” i kończy, w „Poczuciu pełni”, sukcesem. W między czasie nawiązuje też Staff do innych elementów nietscheanizmu – przykładem może być sonet „Bogowie zmarli”, będący naturalnym rozwinięciem słynnego „Bóg umarł”.

W drugiej strofie opisuje Staff wczesną fazę twórczości podmiotu lirycznego. Jest w tej fazie młody poeta zafascynowany filozofią smutku: nad radość, nad wiosnę milsze są młodemu dekadentowi metaforyczne jesienie, symbolizujące żal i melancholię. Jest w tym okresie poeta wiecznym marzycielem, co wieńce chmurom plecie; kolekcjonuje odczucia i westchnienia i - jak malarz impresjonista – przekazuje je w wierszach.

I ten okres odnajdziemy u Staffa, zwłaszcza w wydanym w 1903 roku tomiku „Gałąź kwitnąca”. Świadectwo modnego wówczas dekadentyzmu i romansowania ze śmiercią znajdziemy w „Tajemnicy” – lepszym dowodem smutku, zniechęcenia i apatii jest jednak, omawiany dziś w szkołach, „Deszcz jesienny”. Ten niezwykle rytmiczny i melodyjny utwór jest także dobrym przykładem impresjonizmu w poezji: padający deszcz niemalże słychać; ten zaś, będąc jedynie symbolem, kreuje, poprzez psychizację krajobrazu, nastrój pełen żalu i wspomnianych już westchnień.

Oba te etapy były jednak tylko wstępem; drogą wiodącą do dojrzałego okresu twórczości opisywanego w wierszu poety. Uczy się w niej twórca optymizmu, pogodnej postawy; uczy się jej, czerpiąc z klasycyzmu (posągi) i samej, symbolizowanej drzewami i trawą, natury. Pod tym wpływem zrywa młody poeta ze smutkiem: jego dom burzy w gruzy, staje się progiem dla wschodów słońca, sławi piękno przyrody i opiewa szczęście. W takiej postawie odnajduje siebie; żyje ze sobą w zgodzie, jego serce wreszcie go rozumie. A gdy prawdziwe staje się sobą, odnajduje też prawdziwe natchnienie: kochają go Muzy i wreszcie tworzy tak, jak o tym zawsze marzył.

Obecny w tym fragmencie stoicyzm, horacjanizm i franciszkanizm znajdziemy i w innych wierszach Staffa. Pogody ducha i uwielbienia do życia, jakim by ono nie było, uczy poeta w „Przedśpiewie”; w cudownym „Kochać i tracić..” staje się zaś, jak święty Franciszek, pielgrzymem podążającym za swymi marzeniami. Jest świadomy swej śmiertelności, ale, jak pisze w „Nic mi, świecie..”, jej świadomość go nie przytłacza. Kocha przyrodę („Ostatni z mego pokolenia...”), cieszy się życiem i - jak Horacy w wierszu „Do Deliusza” – uczy się nim cieszyć. Jest też, wzorem wspomnianego, dumny ze swej poezji, jest, jak wspomina w wymienianym już „Nic mi świecie...” i w, będącym swoistym testamentem, „Ostatnim z mego pokolenia” jako poeta po prostu nieśmiertelny.

„Curriculum vitae” jest więc fascynującym świadectwem: świadectwem nie tylko ewolucji poglądów, ale i ewolucji samej poezji. Zmienia się człowiek; z człowiekiem zmienia się poeta, a z nim wiersze, ich wydźwięk, nastrój i forma. Należy tu jednak zauważyć, że na zmiany potrzeba czasu; potrzeba lat, by do nich odpowiednio dojrzeć. Ale gdy to nastąpi, owocuje to nie tylko pięknymi wierszami, ale i piękną życiową postawą.


Czytaj dalej: Podwaliny - interpretacja

Komentarze

iza

świetna praca bardzo mi się przydała do lepszego zrozumienia poezji staffa .

Karolina

Nie jestem pewna, czy interpretacja ta jest napisana w sposób wyczerpujący. Niewątpliwie jest zaś tekstem pomocnym przy pisaniu własnej interpretacji:)

justa

piszesz bardzo męcząco nie ma żadnych równoważni zdań które mogły by złagodzić charakter tej pracy. Niewątpliwie jest ona pisana językiem za mało sugestywnym, żeby "dzisiejszy" słuchacz zorientował się o co w nim chodzi. uważam, że praca jest mało czytelna dla przeciętnego i troche bardziej przeciętnego ucznia nawet dobrego Liceum. trzeba pisać nie tak zwięźle i nie trzymać się aż tak kluczowo składni... pozdrawiam

Aga

Nareszcie jakaś normalna stronka, z normalną interpretacją nieznanego wiersza Staffa. Dzieki bardzo autorowi, bardzo mi pomogłeś !! Pozdro

Novia

no Antoś..podoba mi się...i to bardzo.....choć z interpretacją nie do końca się zgadzam tzn. mam inne spojrzenie na ten utwór.....w każdym bądź razie miło było poczytac....może nawet coś wykorzystam do pracy....;) pozdrawiam

Niko

Fajna praca! Bardzo mi pomogła stworzyć własne wypracowanie. Zwłaszcza zakończenie przypadło mi do gustu. Dzięki wielkie!

kasia

nic dodac nic ujac.... rewelacja

anna

no praca jest oki,ale ja mam lekcje z panią doktor (w liceum) i dla nie j to jest stanowczo za mało!(debilna kobieta), ale za prace podziwiam bo sama na to bym nie wpadła...może w mniejszym stopniu