Rok 1984 - recenzja książki. Zrecenzuj powieść Orwella

Autor opracowania: Piotr Kostrzewski.

Istnieją wizje, które stanowią motor napędowy postępu. Są jednak takie, o jakich spełnieniu nigdy nie powinniśmy nawet śnić. George Orwell rozpościera przed nami koszmar XX wieku spotęgowany przez ponurą ocenę swojego błyskotliwego talentu. To horror ciągłej inwigilacji, samotności, ale przede wszystkim dusznego klimatu totalitarnego reżimu. Wszystko to napisane językiem przystępnym, łatwym w odbiorze, ale również zapadającym w pamięć. Drogi czytelniku, przed Tobą Rok 1984.

Wyobraźcie sobie świat zdominowany przez ogromne, wyniszczające się wzajemnie imperia. Rzeczywistość pozbawioną szacunku dla jednostki, gloryfikującą już nawet nie sam kolektyw, ale stojącą za nim idee. Taka jest właśnie rzeczywistość roku 1984 według Georgea Orwella. Świat podzieliły miedzy siebie trzy totalitarne supermocarstwa: Euroazja, Wschódazja oraz Oceania. To właśnie realia tego ostatniego przyjdzie nam poznać na łamach powieści znanego pisarza. Przyjrzymy się im z perspektywy członka Zewnętrznej Partii, Winstona Smitha zamieszkałego w Londynie.

Ten przeciętny człowiek, zajmujący się redagowaniem starych wydań gazet dla Ministerstwa Prawdy (sic!) nie zgadza się na wszechogarniającą inwigilację, niedobory i propagandę. Żyje jednak w kraju, gdzie nie ma możliwości buntu. Partia rządzi bowiem wszystkim, począwszy od polityki, a skończywszy na umysłach swoich obywateli. System jest wszechpotężny, dławi wszelki opór i kształtuje postrzeganie rzeczywistości. Nad wszystkim zaś panuje zawsze spoglądające oko Wielkiego Brata. Przypadkowe spotkanie na obowiązkowym seansie nienawiści do wrogów systemu przysparza jednak Winstonowi niespodziewanej okazji? Czy uda mu się zdobyć, chociaż odrobinę wolności w tym zniewolonym świecie?

Orwell dokonuje trafnej analizy XX wiecznych tendencji do totalitarnego ujęcia życia społecznego, ubierając je w dystopijną hiperbolę. Swoim prostym, przystępnym stylem kreśli wizję będącą zarazem ostrzeżeniem przed działaniami, które władza podejmuje zawsze i wszędzie od zarania dziejów. Nie jest to jednak bynajmniej powieść o zabarwieniu anarchistycznym. Byłoby to zbyt płytkie dla twórcy Folwarku Zwierzęcego. Mamy raczej do czynienia z próbą przedstawienia ewolucyjnego rozwinięcia totalitaryzmu, jego "dorosłej formy" i zadania pytania o możliwość osobistej wolności w całkowicie dopiętym systemie tego typu. Dla ludzi pamiętających czasy socjalizmu bądź znających Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego próba ta może się wydać aż nazbyt udana.

Nie znajdziemy tu jednak długich tyrad godnych Platona czy dawnych libertynów. To raczej opowieść o samotności oraz zniewoleniu pokazana oczyma osoby uwięzionej w matni i niepotrafiącej się wydostać. Ciągle towarzyszy nam duszna aura totalitaryzmu, nie pomaga nawet wątek miłosny ani też zwięzły język autora. To jednak bardzo dobrze, dzięki temu powieść wydaje się bardziej autentyczna, mocniej uderza w czytelnika.

Czy możemy więc przedstawić jakieś słabe strony dzieła wielkiego Georgea Orwella? Być może jedną: brak głębszego przedstawienia swojego uniwersum. Ogromnie ciekawi bowiem całą historią tego świata, dzieje rewolucji w Oceanii. Niemniej, mogłoby to zarazem zaburzyć odbiór powieści. Rok 1984 nie ma bowiem w żadnym wypadku nas zaciekawić ani tym bardziej zabawić. On ma przerazić, zdjąć grozą do samych kości. Być może wtedy zrozumiemy, czym właściwie jest horror ideologicznej dominacji nad prawdą.


Przeczytaj także: Czym była Policja Myśli i jaki był powód jej istnienia?

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.