Prawo boskie czy prawo ludzkie? Kto Twoim zdaniem ma rację - Kreon czy Antygona?

Autor opracowania: Piotr Kostrzewski.
Autor Sofokles

Historia pełna jest tragicznych konfliktów świata rzeczywistego i zasad. Podejmowanie tematyki moralności, w szczególności zaś jej roli społecznej, dotyczyło wielu dzieł na przestrzeni wieków. Cywilizacja Europy najbardziej rezonuje jednym dziełem, które odważnie opisało ten dramatyczny problem. Antygona Sofoklesa, bo o niej mowa, stanowi ostatnią z trzech tragedii tebańskich, opowiadających losy rodu Labdakidów.

Pytanie o możliwość ucieczki przed złowróżebnym losem łączy się tutaj z konfliktem moralności i prawa. Jest to bowiem problem ponadczasowy, nurtujący filozofów, polityków i mistyków wielu epok. W dramacie Sofoklesa uosobiony jest poprzez bunt Antygony przeciwko zarządzeniom Kreona. Czytając to, starożytne dzieło rodzi się w sercu każdego człowieka pytanie o to, kto miał ostatecznie rację. Moim zdaniem odpowiedź nie jest tak jednoznaczna, jak wielu chciałoby ją widzieć. Niemniej z dwojga tych biednych ludzi to Antygona reprezentowała wartość nadrzędną i bliższa była słuszności w swoim postępowaniu. Ta krótka rozprawka będzie miała na celu udowodnienie tezy o wyższości ideałów córki Edypa.

Po pierwsze, należy przeanalizować jakimi pobudkami kierowali się zarówno Kreon, jak i Antygona. Historia zmagań braci tej ostatniej doprowadziła ostatecznie do wyrzucenia ciała Polinika poza mury Teb oraz obarczenia go karbem zdrajcy. Działanie to było całkowicie zgodne z ówczesnym obyczajem, co ukazują treści historyczne. Grecy byli ludźmi bardzo okrutnymi, doskonale pokazuje to treść Wojny Peloponeskiej Tukidydesa. Nie mieli szacunku dla zdrajców, potrafili wymordować całe miasta jedynie za zbyt długą obronę wobec napaści. Pozostawienie na pastwę zwierząt ciała domniemanego zdrajcy przez Kreona było więc aktem swego rodzaju prawa ludowego.

Nowy władca Teb ustanawiał przy tym swoją jurysdykcję, ukazując siłę poprzez bezwzględny zakaz chowania zmarłego. Apodyktyczność miała tutaj cel praktyczny, wzbudzenie swoistego szacunku wobec siebie poprzez strach. Jest to dawna strategia rządzących, szczególnie w starożytnych społecznościach autorytarnych. Antygona z kolei kierowała się miłością do brata. Jej postawa nie zawiera w sobie nic więcej jak proste uczucie, silniejsze od swoistego obyczaju. Za nic ma również polityczne potrzeby Kreona.

Warto nadmienić, iż Grecy bali się niepochowanych trupów. Uważano, że ich losem będzie wieczna tułaczka po świecie, a nawet stanie się upiorami. Spoglądając na całą sytuację pod tym kątem, Antygona nie tylko wykonywała ostatni akt miłości wobec brata, ratowała również jego duszę przed swoistymi katuszami. Teoretycznie również Kreon miał rację w swoim postępowaniu. Niemniej postawił on obyczaj ponad miłość. Ona zaś, jeżeli tylko jest prawdziwa, stanowi element nadrzędny wobec polityki i tradycji. Miłość Antygony do Polinika może być zaś uważana za prawdziwą. Treść dramaty przedstawia bowiem dziewczynę w dobrym świetle. Pochowanie Polinika było więc czystym aktem miłości, wręcz miłosierdzia. Te zaś stanowią podstawę moralności.

Dalej rozumować można działania Kreona jako praworządne i sprawiedliwe. Tak, dla współczesnego to kontrowersyjna kwestia, niemniej na owe czasy wuj Antygony był władcą sprawiedliwym. Polinik istotnie dopuścił się zdrady. Mimo iż tron Teb należał mu się, napuszczenie na miasto innych ludów stanowiło akt niepodważalnie zły. Kreon mógł więc uznać, że pochówek człowieka broniącego miasta i atakującego go z obcymi nie może być równy. Stanowiłoby to akt niesprawiedliwości, wyraźne wyjęcie z kontekstu. Postępowanie wuja Antygony nabiera tutaj charakteru sądu, któremu trudno odmówić racji.

Szkopuł tkwi w karze wymierzonej Polinikowi i samym kontekście. Była ona na swój sposób niezwykle okrutna, zaś bohaterski pochówek Eteoklesa całkowicie niezasłużony. Bracia pokłócili się bowiem o władzę, którą mieli dzielić. Antygona, chowając brata, domaga się zwyczajnie moralności miłosiernej, pozbawionej okrucieństwa. Kreonowi wystarczyłoby bowiem jedynie, aby zarządził pochowanie Polinika poza murami miasta, bez żadnej pompy. Rzucenie go niczym ścierwo na pastwę zwierząt stanowi już akt bezwzględnej zemsty, przekracza więc moralność. Antygona, choć wiedziona miłością, staje również w obronie tej moralności miłosiernej, gdzie wroga nie gnębi się do samego końca. Tym samym ma rację, bowiem historia pokazuje jedno. Prawo pozbawione moralności staje się usankcjonowanym bezprawiem. Pozbawione miłosierdzia to zwyczajne okrucieństwo.

Powyższa rozprawka może się wydawać po części obroną Kreona. Duża jej część poświęcona została przecież wyjaśnieniu kontekstu zachowań króla Teb. Niemniej chodzi tutaj raczej o ukazanie skomplikowanej relacji między ideałami jego oraz Antygony. Po części bowiem oboje mieli rację, nie można obalić do końca argumentów żadnego z nich. Zwycięstwo Antygony polega na wyższości moralnego podejścia i miłosiernej postawy nad prawem stanowionym oraz sprawiedliwością. Kreon staje po stronie porządku społecznego, Antygona buntuje się przeciwko niemu. Niemniej porządek ten staje się tyranią bez ideałów dziewczyny. W rzeczywistości powielało się to zbyt wiele razy.


Przeczytaj także: Edyp jako człowiek i władca

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.