Kolorowa Jagna

Na szosie błyszczącej, na kupie kamieni
usiadła se Jagna – i – zagrał jej kasztan –
zabrzęczały druty – zadzwoniła ziemia
i słońce zaczeno ogniem w oczy chlastać –

podobnoć gdy siadła – widzieli ją ludzie,
jak zdjena chuścinę i czoło otarła – –
i – niby, jak człowiek, co się ze snu budzi
wzdłuż się wyciągnęła – i – łachmany zdarła – – –

– i pocóż się kochać, płakać i narzekać,
lać łzy sentymentu, jak wonie fijołka?
– miłość? – jak pies lata – – miłość? – jest daleko, – – –
– Siadła, i wyjęna suchy chleb z tobołka.

Hej, ludzie idący – słupy ponaddrożne
nad wami topole, niby wrony kraczą, –
dziś zejdziecie z drogi – w lewo! (tak nie można!)
trza ucho do ziemi przyłożyć i baczyć,

by, gdy śmierć załechta znów się z ziemi podniść
– – – nad Jagną se druty brząkały, jak do snu
i wszy se do słońca łaziły wygodnie – –
ziemia drżała w skwarze, w rowie grały osy –

kolorową łąkę wietrzyk kurzem prószył –
w życie uchem strzygły chabry – niby źróbki, –
krzyki ostrych ostów tłusty łopian zgłuszył –
i – zasnęła Jagna w ciszy, jak bóg w żłóbku – – –

i śniło się Jagnie o zielonej łące
o okienku w chałpie stareńkiej matuli –
on rozchylał wargi, brał jej ciało drżące
i do serca słodko, jak dziecko się tulił – – –

i — śniło się Jagnie miękkie, białe łóżko,
kolorowe suknie, w jakich chodzą inne —
chusteczka kwiaciasta, — żółty but na nóżkę —
i — śniło się Jagnie mleko chłodne, zimne — — —

i — śniło się Jagnie, że już wszy odeszły,
że człek kolorowy bidę ze wsi wygnał —
i — ona se — Jagna — w izbie z Jędrkiem grzeszy
a — za oknem słonko z uśmiechem noc ściga — — —

— i — śniło się Jagnie — — — jeno, że we śnieniu
nie wiedziała o tem, że łachy podarła,
że ciało jej legło na ostrych kamieniach
i pierś się bieluśka na słońcu rozparła —

nie wiedziała o tem, że są tacy ludzie,
co nagość jej w słońcu, jak dzieci wyśmieją —
i — że nikt prócz kruków nie przyjdzie ją zbudzić,
aż zacuchnie trochę i — skolorowieje — — —

Czytaj dalej: Nasz erotyk – Wojciech Skuza

Źródło: Kolorowe słowa, Wojciech Skuza, 1932.