(Wspomnienie spotkania ze znajomą ze wsi Różą, która poszła na służbę
do miasta i – – – którą spotkałem nocą na plantach w Krakowie – – –)
Z wiośnianą świeżością, z historją złudzeń
wśród gąszczy ludzi miłość, jak szum rośnie –
kwitnie, jak róża obok drzewnych studzien
i wciąż, jak wodą łzą westchnień się rosi,
by rosnąć w bezdal – – –
– – – Dziś, jak ptak chory opadnie na ziemię –
butem ją człowiek zbłocony podeptał
i – już się nigdy w kolory nie zmieni – – –
– przyjdą ciekawcy – ktośi rzeknie: niechta,
juści, że – bieda – – –
– a w duszy wichry, jak drzewa zaszumią,
skrzypce załkają, jak pod płotem żebrak!
– – – We wsi mi znanej Rózia miłość stłumi
i do miast pójdzie – tarzać się za chlebem –
W miastach zapachnie zielenią i miodem
i zrzuci kolor – – – rozśmieje się złotem! – – –
– – – młodzieniec blady weźmie ją pod brodę,
popatrzy w oczy i – zniknie we wrotach – – –
(Sam nie wiem czemu, gdy codziennie z rana
przez okno patrzę na dachy pokraczne
gromada szmerów brzęcząc se: oj dana –
podchodzi do mnie i – pyta, czy zacznę
pisać o – – – różach – – –)
– – – Gdy Ciebie widzieć zechcę – wyjdę pod drzewa –
na plantach będziesz się w ciemni targować
z chichotem lampy – – – aż – panicz zaśpiewa,
żeś jędrna, wsiowa – więc – – – warta całowań!
– Wyjdę – zobaczę!!
(Noce po miastach są ciężkie,
cięższe – niż zapach siana na wsi –
namiętność pachnie ulicą
i – noc żar serca bólem gasi –
pełno wśród świateł jest ludzi –
ktoś się, jak kot wśród ciemni łasi – – –
– – – Poznaję – – –
człowiek, którego ból stargał
ciałem namiętność innych tłamsi –
– – – Poznaję – – –).
– – – chichot mną zatrząsł i – znikłaś – o – Różo! – – –
śnię teraz Twoje podarte łachmany
i z ciemnią gwarzę, że świat człeka zburzy
i w miastach zmienia wsiowego na – pana,
co – pozna i – – – płacze – – –
Źródło: Kolorowe słowa, Wojciech Skuza, 1932.