Graj, nie przestawaj, przez Boga!
Patrz! jak się chuśta wiatr na drzew warkoczach,
Jak dzień omdlewa w zachodu przezroczach,
Przy twojem graniu, o droga!
Patrz! jak zorza się wpatruje,
Jak po tej ścianie tańczą jej płomyki!
Graj, graj, o droga! urok twej muzyki
Ziemię i niebo czaruje.
Cóż dopiero serce moje?
O gdybyś mogła dojrzeć w łona toni,
Kiedy pod wolą twej uroczej dłoni
Harmonijne trysną zdroje! . . .
Opryskany, odurzony
Powodzią dźwięków, wnet przy pierwszej nucie
Tracę słuch, oczy, wszystkie zmysły, czucie,
Cały rozlewam się w tony,
W dźwięczną zachwycenia łezkę.
Nie widzę świata, nie pojmuję siebie;
Duch się rozprasza w sny co krążą w niebie,
Myślę przez mary niebieskie.
Żądze, nadzieje, wspomnienia;
Zgiętkliwe boje, dumania-odludki,
Czyste łzy szczęścia, wyjaśnione smutki,
Proste lat dziecinnych pienia,
W lubych zasłonach przeczucie,
Wonne powietrze rodzinnej krainy,
Pierwszej miłości rozkosze i winy,
Wszystko, wszystko w jednej nucie.
I ty, ty czarnoksiężnico!
Jak widmo z ognia pośród tych uroków,
Wkrąg ciebie dźwięki, jak kłęby obłoków,
Przelatują błyskawicą.
A ty we słonecznem ciele
Na mojem sercu trzymasz dźwięczną rękę
I wciąż całego rozłapiasz w piosenkę! . . .
Graj tak wiecznie, mój aniele!
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.