Moja luba gdy ciszę upatrzy do koła,
To ulgi na kochanie szuka w świętych stronie:
Uklęka przed obrazem, załamuje dłonie,
Podnosi czarne oczy, i śpiewem anioła,
„Matko boleści, matko miłości!“ zawoła,
Przez te miecze cierpienia, co tkwią w twojem łonie,
Przez ukochanie syna, co z twoich ócz płonie,
Ostudź ten żar któremu pierś już niepodoła.
Ratuj mię, matko bolu! Jak miłości matka“ . . . .
Jam nadszedł i dokończył modlitwę przerwaną:
„Zdarz, niech te prośby drogą potrzebą się staną!!!“
„Jakże tam nasze modły i miłości, matka?“
Zapytałem niedawno z uśmiechem kochaną.
„Ach! wysłuchano,“ rzecze, „lecz tylko ostatka!“
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.