O najmilsza! nie prorokuj
Że ciebie kochać kiedyś przestanę:
Mało ci tajnie mych uczuć znane,
Że wpuszczasz w siebie taki niepokój.
Moja miłość nie wyrasta
Zkąd rośnie tyle innych powszednych;
Ona nie żyje z tych pieszczot biednych,
Któremi darzy lada niewiasta.
Ani ową rozkosz zwykłą
Na dnie twych piersi przeczuło serce,
Nie! moje oko w twego iskierce
Ducha poznało, ducha przenikło.
Ja znalazłem w duszy twojej
Połowę własnej w niebie zgubioną,
Znalazłem całą, tylko z osłoną
Czystszą, piękniejszą, niźli na mojej.
Ja ciebie kocham dla tego
Że w każdej chwili tak mię rozumiesz,
Że wtedy nawet pojąć mię umiesz,
Kiedym zagadką dla mnie samego.
U mnie jeszcze w sercu radość,
A już jej blaskiem skrzy oko twoje;
Ja jeszcze z troską prowadzę boje,
A tyś już ranna, zdradza cię bladość.
W twórczych chwilach wyobraźni
Jej widma często dla mnie ulecą,
A ty je chwytasz i z ciebie świecą
Dla mnie samego żywiej, wyraźniej.
Dwie zgodne struny nas dwoje:
Kiedyśmy razem to gramy pięknie,
W nie pójdzie druga, gdy jedna pęknie.
Wiecznie już, wiecznie być nam we dwoje.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.