Spłynęła przecię zgraja natrętna.
Jej gwar, — muł wody co zleciała z tam —
Wirem przepada w głębinach ucha,
Za chwilkę cisza czyści się mętna
I głucho w okrąg, jak przejście ducha;
Przecież sam jestem i spokojność mam.
Teraz mi zaświeć, duchowe słońce;
Gwiazdo natchnienia, czekam ciebie, wznidź!
W przepaściach ducha, na ducha niebie
Rajskich, piekielnych istot tysiące,
Martwe, bezbarwne czekają ciebie,
Ażeby mogły zmartwychwstać i żyć.
Tu, tu niech padnie pierwszy twój promień,
Gdzie trup ojczyzny, gdzie mogiła jej: —
Czarny jej całun a sen głęboki. —
Nagrobnej lampy zbudź naprzód płomień,
Rzuć barwę życia na blade zwłoki,
W martwą ojczyznę życie naprzód wlej.
Wszak tyle razy, myśli natchniona.
Zmieniła ziemię iskry twojej moc;
Tam gdzie się krocie wieków ugięło,
Tobie dość było jednego łona;
Zaświeć, a wieków spełnimy dzieło,
Zaświeć, a pierzchnie ludu mego noc!
Polska powstanie! Otóż i promień,
Otóż i słońca zupełny już krąg!
Z wielkiego grobu zdjął cienia larwę,
W nagrobnej lampie obudził płomień,
W umarłe zwłoki wlał życia barwę,
Poruszył pracą miliony rąk . . . .
Polska żyć będzie! Żyć! . . . a do koła
Patrz! jakie larwy otoczyły ją:
Tu pieszczotami dławiące głupstwo,
Tu zmija dumy złotego czoła,
Z trującem sercem tu samolubstwo . . .
A wszystkie zjadłe targają i żrą
Ciała i ducha zdrowe ostatki,
Krokodylami dobijając łzy . . . .
Precz, precz z mej duszy, czarne natchnienie!
Cofnij twe światło z grobu mej matki;
Piekielne za niem wlóką się cienie —
Ty duch zniszczenia; precz aniele zły!
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.