Jakżeś mię zdradził, dobry czy zły duchu,
Duchu niebios poezyjnych!
Otoś był podniósł i oku i uchu
Zasłony stref harmonijnych,
I spuściłeś je dopiero
Gdy czucie orlim wzbiło się już lotem,
A dusza, rajskim olśniona błyskotem,
Wiecznie z powszednią skłóciła się sferą.
Jakżeś mię zdradził! Przebaczam ci przecie,
Tylko pobłogosław tyle,
Abym krok zrobił w owym rajskim świecie,
Abym pożył w nim choć chwilę,
I choć z jednym wrócił listkiem,
Coby świadectwo późnym czasom złożył,
Żem i ja chwilę w owym świecie pożył;
Zdarz mi to, duchu! zapomnę o wszystkiem.
Długom tak błagał i błagał daremnie.
W ów czas najstraszliwsze piekło,
Bo piekło ducha zajęło się we mnie
I swym dymem myśl oblekło.
Zewnątrz świat ludów nieżywy
Otrupiał czucia, żary serca chłodził,
A świat mój wewnętrzny, jak grób, lawy płodził,
I stworzył ziemię potwornemi dziwy.
Strzaskałem lirę a bagnet chwyciłem,
Rozwinąłem na śmierć skrzydła
I nad ojczyzny trunę pośpieszyłem
Rozbić grobu jej straszydła.
» W tę strunę zwichniona ręka
Niech teraz zagra « — mówiłem do siebie.
» Wesprzyj mię, duchu! w tej tylko potrzebie;
Będzie to moja ostatnia piosenka. «
Godzina siódma zagrała w zegarze,
Wieczór pożarem się skrwawił:
Upatrywałem śmierci mej w pożarze,
A on poezyą mi zjawił.
Z napisu była jej ręka,
Głoski pałały jak płomienne lonty:
» Siódma wieczorna, dwudziesty dziewiąty!
Oto najlepsza z twych pieśni piosenka. «
O tak! tej jednej, tej krótkiej piosenki,
Nie oddam za przeszłość całą.
Anielski duchu, dzięki tobie, dzięki!
Przez ciebie grałem ja śmiało.
Mniejsza dziś o wieńce wieszcze,
O światy wieszczów i o ich rozkosze,
O jedno tylko, o jedno cię proszę:
Niechaj raz jeszcze tak zagram, raz jeszcze!
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.