Anna Świrszczyńska – biografia, wiersze, twórczość

Anna Świrszczyńska, ps. A.Ś., A. Św., Anna Swir, (Swir), urodziła się 7 lutego 1909 r. w Warszawie, zmarła 30 września 1984 r. w Krakowie. Była poetką, autorką sztuk teatralnych oraz książek przeznaczonych dla dzieci i młodzieży.

Anna Świrszczyńska - biografia skrócona

Ojciec Anny, Jan Świerczyński, był malarzem, rzeźbiarzem i etnografem. Matka, Stanisława, pochodziła z rodziny Bojarskich, jej ojciec był urzędnikiem miejskim w Ostrołęce, zajmował się też produkcją mydła. Anna Świrszczyńska uczyła się w położonym w stolicy Polski gimnazjum dla dziewcząt Janiny Tymińskiej. W r. 1927 zdała egzamin dojrzałości i rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jej debiutem były wiersze Śnieg i Szopka, które ukazały się w nr 19/1930 pisma dla dzieci „Płomyk”. Trzeba jednak pamiętać, że za swój debiut literacki sensu proprio Świrszczyńska uznawała wiersz Południe, ogłoszony w r. 1934 na łamach „Wiadomości Literackich” (nr 29/1934). Za ten właśnie liryk otrzymała pierwszą nagrodę w organizowanym przez „Wiadomości Literackie” Turnieju Młodych Poetów. Od roku 1934 zaczęła publikować kolejne wierszyki dla dzieci. Dwa lata później, w r. 1936, została członkinią Związku Zawodowego Literatów Polskich (ZZLP, od r. 1949 – Związek Literatów Polskich, ZLP). Również w r. 1936 ukazał się debiutancki tom poezji Wiersze i proza. Oprócz tego, w l. 1936-1939 Świrszczyńska redagowała wydawane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego pismo „Mały Płomyczek”, w którym drukowała również własne utwory. Zarówno prozę jak i wiersze Świrszczyńska publikowała także w innych czasopismach skierowanych do najmłodszych, m.in. w „Płomyku” (lata 1929-1939), „Płomyczku” (od 1931 do 1938) oraz „Kurierze Warszawskim dzieciom” (lata 1934-1936). W latach 1935-38 jej utwory ukazywały się też w piśmie „Pion”.

Początek okupacji niemieckiej oznaczał wstrzymanie jawnego życia kulturalnego Polski. Świrszczyńska nadal mieszkała w Warszawie, nie próbowała podjąć zatrudnienia w utworzonych przez Rzeszę pismach dla Polaków (tzw. prasa gadzinowa). Utrzymywała się z pracy fizycznej, m.in. jako robotnica, salowa w szpitalu, sprzedawczyni, a także jako kelnerka w prowadzonej przez byłych pracowników Związku Nauczycielstwa Polskiego cukierni „Płomyczanka”. Oprócz tego, angażowała się w podziemne życie kulturalne. Publikowała w konspiracyjnych antologiach i pismach, była nagradzana na tajnych konkursach literackich: w r. 1942 za wiersz Rok 1941, zaś w r. 1943 otrzymała drugą nagrodę za sztukę Orfeusz. W czasach okupacji zrodził się też zamiar stworzenia cyklu powieści młodzieżowych odwołujących się do dziejów Słowian zachodnich. Do końca wojny udało się stworzyć wydaną w r. 1946 Arkonę, gród Świętowita.

Pisarka wzięła udział w Powstaniu Warszawskim jako sanitariuszka. Po kapitulacji 2 X 1944 ukrywała się w Sochaczewie. Po wyparciu wojsk III Rzeszy przez Armię Czerwoną, w styczniu 1945 zdecydowała się na zamieszkanie w Krakowie. Nadal pracowała literacko, wiersze i prozę drukowała m.in. w „Dzienniku Polskim” (lata 1945-1946 oraz, z przerwami, 1970-78) „Iskierkach” (od 1945 do 1951), „Świerszczyku” (w latach 1945-1964 oraz w r. 1966) „Tygodniku Powszechnym” (w l. 1945-52, z przerwami) oraz w „Życiu Literackim” (w r.1945, w l. 1951-1975 oraz w r. 1977). Współpracowała również z Polskim Radiem, tworząc audycje i słuchowiska, przede wszystkim dla dzieci i młodzieży. Pisała scenariusze filmów animowanych, zaś w l. 1946-1950 pełniła obowiązki kierownika literackiego w Państwowym Teatrze Młodego Widza.

W r. 1951 Świrszczyńska wyszła za mąż za aktora krakowskich teatrów, prawnika z wykształcenia, Jana Adamskiego. Mieli jedną córkę, Ludmiłę, rozwiedli się w r. 1968. Kolejne lata przyniosły dalsze publikacje wierszy i innych utworów dla najmłodszych, m.in. na łamach „Płomyka” (lata 1957-1961), pisma „Poezja” (l. 1966, 1968, 1970, 1972, 1974), „Kultury” (w latach 1967-1980) a także w piśmie Literatura (lata 1973-80) oraz w satyrycznych „Szpilkach” (od r. 1976 do 1982). W r. 1973 Pisarka została laureatką nagrody Prezesa Rady Ministrów za swą twórczość dla dzieci i młodzieży. Trzy lata później, w r. 1976, otrzymała nagrodę Miasta Krakowa w dziedzinie upowszechniania kultury. Stale angażowała się w życie społeczne PRL, m.in. działała w Lidze Kobiet, agitując przeciwko pladze alkoholizmu i dotykającej kobiet przemocy. Propagowała też tzw. „zdrowy styl życia”, na który składały się m.in. diety i ćwiczenie jogi. W r. 1957 została odznaczona Krzyżem Kawalerskim, a w r. 1975 Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Również w r. 1975 otrzymała Medal Komisji Edukacji Narodowej.

Poezję Świrszczyńskiej można określić jako sensualistyczną, cechującą się malarskością. Zwracają uwagę nowoczesne środki wyrazu, służące przedstawieniu zarówno dramatyzmu ludzkiego losu, jak i trudnej do osiągnięcia, będącej maksymalnym zadaniem moralnym, radości istnienia. Po wspomnianym wyżej debiucie z r. 1936, kolejny, uznawany za przełomowy, zbiór Wiatr ukazał się dopiero w r. 1970. Znaczącym wydarzeniem kulturalnym było również wydanie w r. 1972 feministycznego, mówiącego o kobiecości w nowy, daleki od tzw. „poezji kobiecej”, sposób tomu Jestem baba. Świadectwem odnalezienia nowych form służących opisowi doświadczeń wojennych był zbiór Budowałam barykadę z r. 1974. W roku 1978 ukazał się tomik poezji Szczęśliwa jak psi ogon, a w r. 1980 Wybór wierszy. Ukazywały się też utwory dla dzieci np. wystawiona w r. 1948 sztuka Farfurka królowej Bony oraz wydany w r. 1963 zbiór Opowieści z dawnej Polski.

Poetka zmarła 30 IX 1984 r. w Krakowie. Już post mortem wydano tom wierszy Cierpienie i radość. W r. 1987 pisarz i krytyk literacki, profesor UW Artur Sandauer ustanowił prywatną nagrodę imienia Anny Świrszczyńskiej. Od roku 2015 odbywa się ustanowiony w czasie Krakowskiej Nocy Poezji Konkurs im. Pisarki na najlepszy debiut poetycki.

Anna Świrszczyńska: „Znalazłam w sobie siłę, /żaden człowiek mi jej nie odbierze”

Dzieciństwo i młodość

Anna Świrszczyńska urodziła się 7 lutego 1909 r. w Warszawie. Była jedynym dzieckiem żyjącego w l. 1882-1973 Jana Świerczyńskiego i Stanisławy Anny de domo Bojarskiej, żyjącej w l. 1883-1958. Zapis nazwiska jako „Świrszczyńska” to zapewne efekt pomyłki rosyjskiego urzędnika sporządzającego zapisy metrykalne. Inne formy nazwiska Pisarki to Świerczyńska, Świerszczyńska oraz Swirszczynska.

Jan Świerczyński był synem Marianny i Franciszka, organisty w położonym w pobliżu Tomaszowa, w gminie Jarczów, Gródku. Malował i rzeźbił, zajmował się etnografią. Po rewolucji roku 1905 udał się do Stanów Zjednoczonych. Powróciwszy do kraju, w r. 1916 zapisał się jako Świerszczyński na studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Już w niepodległej Polsce, w r. 1923, ojcu Pisarki udało się za środki ze stypendium rządowego zorganizować w Zachęcie wystawę sztuki ludowej Kurpiów. W r. 1928 Świerczyński wystawił w tej samej galerii swoje płótna, „utrzymane w epigońskiej manierze akademicko-monachijskiej” (A. Czabanowska-Wróbel, s.v. Anna Świrszczyńska [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 52/1, s. 11). Dziadek Poetki ze strony matki był urzędnikiem magistrackim (dziś powiedzielibyśmy: pracownikiem urzędu miasta) w Ostrołęce. Prowadził równocześnie wytwórnię mydła znajdującą się w Warszawie przy ul. nomen omen Krochmalnej. Rodzice autorki Czarnych słów pobrali się rok przed jej przyjściem na świat.

Dziewczynka wychowywała się w domu biednym, nie był jej obcy niedostatek, zwłaszcza gdy zbankrutowało przedsiębiorstwo dziadka. Początkowo uczyła się w domu, dzięki czemu wiele czasu mogła spędzać w pracowni ojca. Z obojgiem rodziców była mocno związana przez całe życie (por. wydane w zbiorze Cierpienie i radość z r. 1985 Wiersze o ojcu i matce). W r. 1918 zdała egzamin wstępny do prywatnego gimnazjum dla dziewcząt Janiny Tymińskiej w Warszawie. Szkołę ukończyła, zaś po zdaniu egzaminu dojrzałości w r. 1927 rozpoczęła studia polonistyczne na Wydziale Humanistycznym stołecznego Uniwersytetu. Ciężkie położenie finansowe łagodziły, przynajmniej w pewnej mierze, korepetycje z łaciny. Na okres studiów przypada debiut poetycki Anny Świrszczyńskiej: wiersze Śnieg oraz Szopka wydrukowane w „Płomyku” (nr 19/1930). Był to redagowany przez Janinę Porazińską tygodnik adresowany przede wszystkim do starszych dzieci. Oprócz tego, w r. 1930 Pisarka zaczęła okazjonalnie publikować w tygodniku dla kobiet „Bluszcz”.

Wśród literatów

Świrszczyńska była uczestniczką seminarium prowadzonego przez historyk i teoretyk literatury Zofię Szmydtową. Właśnie jej zawdzięczała mającą znaczny wpływ na twórczość, zwłaszcza tą sprzed 1939 r., fascynację barokiem literackim oraz polszczyzną XV stulecia. W czerwcu r. 1932 Pisarka została magistrem filozofii w zakresie filologii polskiej. Tytuł ten uzyskała na podstawie napisanej po kierunkiem historyka literatury Józefa Ujejskiego pracy Wpływy biblijne w twórczości Kasprowicza. Wkrótce rozpoczęła studia pedagogiczne, jednak ich nie ukończyła. Owocem zainteresowań naukowych była publikacja artykułu – rozprawki Kasprowicz i Ibsen. Ze studiów nad „Marchołtem”, ogłoszonej w „Ruchu Literackim” 8/1933. W roku 1934, na łamach „Wiadomości Literackich” (nr 29) zostały opublikowany wiersz Południe. Właśnie za ten liryk Świrszczyńska otrzymała pierwszą nagrodę w zorganizowanym przez „Wiadomości Literackie” Turnieju Młodych Poetów (ex aequo z poetą z kręgu „Skamandra” Karolem Husarskim i poetą, tłumaczem i satyrykiem Tadeuszem Hollendrem). W tym samym czasie poznała m.in. Juliana Tuwima i Kazimierza Wierzyńskiego. Po latach Pisarka twierdziła, że jej „prawdziwym” debiutem był właśnie wiersz z r. 1934.

W r. 1935 Autorka rozpoczęła współpracę z tygodnikiem społeczno-literackim „Pion” a także z bliską Drugiej Awangardzie „Kameną” oraz związaną ze środowiskiem poetów autentyzmu „Okolicą Poetów”. W r. 1934 w Warszawie, w serii „Biblioteka Książek Różowych” ukazała się opowieść dla dzieci wierszem O żaczkach, kolędniczkach i świątecznych pierniczkach, napisana – jak podaje Anna Czabanowska-Wróbel – w celach zarobkowych (op.cit., s. 11). W serii „Książek Różowych” Świrszczyńska wydała wraz z Janiną Porazińską (ukrywającą się pod ps. Barbara Ziomkówna) opowieść Psotny Morus. Przygody pieska (Warszawa 1936). Ponadto, wydawnictwie należącym do redagowanego przez Porazińską pisma dla dzieci „Słonko” Pisarka opublikowała w r. 1936 Rok polskiego dziecka. Wiersze i obrazki sceniczne na doroczne święta państwowe i szkolne. Własnym nakładem wydała w r. 1936 debiutancki zbiór Wiersze i proza, który spotkał się z przychylnymi ocenami recenzentów m.in. Józefa Czechowicza (recenzja w piśmie „Droga” 11/1936), Stanisława Czernika („Okolica poetów” nr 1/1937), Ludwika Frydego („Życie Literackie” nr 2/1937) oraz Władysława Sebyły („Pion” 2/1937). Podkreślano wysoki poziom literacki wierszy, dojrzałość autorki oraz spójność estetyki poszczególnych utworów tomiku. Jeszcze w r. 1936 Świrszczyńska została przyjęta do Związku Zawodowego Literatów Polskich (ZZLP).

Od r. 1936 Pisarka była redaktorką działu miejskiego pisma „Mały Płomyczek”. Dzięki temu współpracowała m.in. z Janiną Broniewską, Józefem Czechowiczem, Edwardem Szymańskim i Wandą Wasilewską. W czerwcu roku 1937 wraz z ojcem wyjechała na Wystawę Światową w Paryżu, przede wszystkim by ujrzeć na własne oczy „Guernicę” Picassa. Do tego wyjazdu nawiązywał wiersz Adama Galisa Do Anny Świrszczyńskiej – na wieść o bombardowaniu miasta Guernica w krainie Basków, ogłoszony w nr 31/1937 pisma „Pion”). Poetycką odpowiedzią Autorki był utwór Adamowi Galisowi odpowiedź stylem staroświeckim, bo inaczej nie umiem, opublikowana w nr 37/193 „Pionu”. Gdy rząd zawiesił za wydanie numeru pisma „Płomyk” poświęconego Związkowi Radzieckiemu Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego, Świrszczyńska zdecydowała się na dołączenie do trwającego do 30 IX 1937 r. strajku nauczycieli.

6 maja roku 1938 uczestniczyła wraz z Czesławem Miłoszem, Jerzym Zagórskim i Józefem Czechowiczem w zorganizowanym przez koło polonistów Uniwersytetu Warszawskiego wieczorze poetyckim. Również w r. 1938, w „Bluszczu” (nr 1/1938), ukazuje się poemat prozą Śmierć Orfeusza. Jego bohater opowiada menadom o wędrówce po mitycznej krainie zmarłych rządzonej przez Hadesa, zwalczając przy tym strach przed nieuniknioną śmiercią humorem i śmiechem. 4 października 1938 r. Orfeusz został wyemitowany w Eksperymentalnym Teatrze Polskiego Radia jako słuchowisko w reżyserii Edmunda Wiercińskiego. Scenariusz ukazał się w nr 42/1938 pisma „Pion”. Niebawem Świrszczyńska opublikowała też drugi wariant poematu, tym razem na łamach redagowanego przez Józefa Czechowicza pisma „Pióro” (nr 2/1939).

Od Kampanii Wrześniowej po Powstanie Warszawskie

Po 1 września 1939 r. Pisarka przebywała w Warszawie. Gdy wojska Rzeszy rozpoczęły oblężenie stolicy, pielęgnowała rannych w szpitalach. W czasie walk i bombardowań ogień strawił położoną na placu Teatralnym pracownię Jana Świerczyńskiego i większość jego dzieł. W czasach okupacji, Anna Świrszczyńska imała się rozmaitych zajęć: pracowała jako ekspedientka w sklepie, kelnerka w cukierni „Płomyczanka” przy ul. Świętokrzyskiej, salowa oraz roznosicielka pieczywa w szkołach. Oprócz tego, angażowała się w podziemne życie literackie, m.in. spotykała poetów (np. Czesław Miłosz i Krzysztof Kamil Baczyński), brała też udział w wykładach Jarosława Iwaszkiewicza. W konspiracji ukazał się wiersz Rok 1941 (w antologii Pieśń niepodległa. Poezja polska czasów wojny z r. 1942).

W ramach działań podejmowanych przez pisarzy i literatów z myślą o odrodzonym po pokonaniu Niemiec państwie polskim, Świrszczyńska napisała w l. 1941-42 trzy poematy o Ślązakach (Ojciec Lompa, Franciszek Myśliwiec oraz Sołtys Śleziona, wyd. w r. 1982, w Katowicach jako Śląskie opowieści). Jak pisze Anna Czabanowska-Wróbel, ok. r. 1942 powstał trzeci wariant Orfeusza, który został ujęty w formę dramatu poetyckiego, bez wspomnianych nieco wyżej żartobliwych akcentów. Orfeusz jest uznawany za najważniejszą sztukę Świrszczyńskiej. Na przeprowadzonym w konspiracji konkursie dramatycznym w r. 1942 otrzymał drugą nagrodę. W r. 1943 udało się wydać w „oficjalnym” obiegu, w jedynym we Lwowie prywatnym wydawnictwie polskim czyli oficynie Michała Kowalskiego, baśń dla dzieci Miała czarownica złote grabie. Również w r. 1943 Świrszczyńska opublikowała anonimowo na łamach konspiracyjnego pisma „Kultura jutra” (nr 1/1943) dramat poetycki niewielkich rozmiarów Misterium abo siedem cnót i siedem grzechów (opublikowane pt. Misterium abo sąd świętego Piotra w „Tygodniku Powszechnym” nr 15/1946). Pisarka planowała ponadto stworzenie adresowanego do młodzieży cyklu powieściowego o dziejach Słowian Zachodnich, zwłaszcza o ich walkach z Niemcami we wczesnym Średniowieczu. Jeszcze w dobie okupacji niemieckiej napisała wydaną w r. 1946 Arkonę, gród Świętowita. Z dziejów słowiańskiej Rugii czyli Rany

Podczas Powstania Warszawskiego Świrszczyńska wspomagała wysiłek wojenny jako sanitariuszka i salowa w szpitalu powstańczym przy Siennej i Śliskiej (do r. 1942 mieścił się tam Szpital Dziecięcy Bersohnów i Baumanów). Należące do Pisarki mieszkanie przy Siennej 22 spłonęło wraz z ocalałymi z pożaru w r. 1939 obrazami ojca. Po kapitulacji Powstania, dążąc być może do uniknięcia wywiezienia na roboty albo do obozu koncentracyjnego, Poetka uciekła z Warszawy do Sochaczewa. Niestety, została zatrzymana przez Niemców, groziła jej nawet egzekucja (por. opis przeżyć w wierszu Czekam na rozstrzelanie z tomu Budowałam barykadę). Na szczęście udało się uniknąć najgorszego: Pisarka doczekała końca okupacji w Sochaczewie.

Spokojne życie w PRL

Lata 40.

W r. 1945 wraz z rodzicami Anna Świrszczyńska przeprowadza się do Krakowa. Zamieszkuje w położonym przy ul. Krupniczej 22 Domu Literatów. Szybko rozpoczyna współpracę z „Dziennikiem Polskim”, „Świerszczykiem” oraz „Tygodnikiem Powszechnym”. W r. 1946 przesyła teksty również do pisma „Iskierki”. Anna Czabanowska-Wróbel zauważa, że w nr 33/1945 pisma „Odrodzenie” ukazał się fragment jednego z pierwszych w naszej literaturze utworu poświęconego Holokaustowi, jednoaktówki W baraku. Całość sztuki ukazała się w całości jako W obozie na łamach „Świetlicy krakowskiej” nr 2/1946. Bardziej rozbudowana wersja dramatu, zatytułowana Święty i diabeł została wydana prawie czterdzieści lat później w zbiorze Teatr poetycki z r. 1984. Pisarka przygotowała również przeznaczoną dla teatrów amatorskich, opowiadającą o zdemaskowanym po wojnie kolaborancie, sztukę Ostrożny (1946).

21 września 1946 r. w toruńskim Teatrze Ziemi Pomorskiej reżyser, krytyk i dyrektor teatrów Wilam Horzyca wystawił dramat Świrszczyńskiej Orfeusz z muzyką Stefana Kisielewskiego. Kolejna, mająca miejsce 31 października 1946 r., inscenizacja, tym razem na deskach Teatru Starego w Krakowie, reżyserowana przez wspomnianego już Edmunda Wiercińskiego i Władysława Woźniaka, wywołała dyskusje, w której głos zabrała m.in. Pisarka (Na marginesie „Orfeusza”, „Teatr” 6-7/1946).

Po r. 1945 Świrszczyńska chętnie angażowała się w działalność Ligii Kobiet. Na łamach „Odrodzenia” wypowiadała się o przemocy wobec kobiet i mocno z nią powiązanym alkoholizmie (np. teksty Poważna klęska społeczna, nr 50/1946; Nie odbudujemy Polski przy kieliszku, nr 6/1947). W r. 1946 w Krakowie ukazały się dwie wierszowane opowieści dla najmłodszych: Lajkonik z Krakowa oraz O krakowskim żaczku.

W tym samym roku Poetka została kierownikiem literackim działającego w Krakowie Teatru „Wesoła Gromadka” (w r. 1949 zmiana nazwy na Teatr Młodego Widza). Napisała dla niego dwie sztuki, które wystawiła Maria Billiżanka: Biedulkę. (O biedzie, co miała siedem kostek, premiera w Dzień Dziecka r. 1947) oraz Farfurkę królowej Bony (premiera 29 kwietnia 1948 r.). Farfurka królowej Bony otrzymała scenografię stworzoną przez malarza i grafika Andrzeja Stopkę; była wielokrotnie wystawiana, również w formie operetki z muzyką skomponowaną przez Mieczysława Drobnera (Teatr Muzyczny w Szczecinie, 1966 r.).

Świrszczyńska przygotowywała ponadto kolejne bajki dla dzieci. W r. 1947 ukazały się Gdańska panienka, O szewcu warszawskim [Janie Kilińskim] i Tabakierka króla Stasia. W r. 1948 trafił do księgarń tomik poezji dla dzieci Tygrys w kwiatki i inne bajki wschodnie, a w r. 1949 Trzy brudasy. Jak zwraca uwagę Anna Czabanowska-Wróbel, twórczość dla dzieci Pisarki była „związana z ciągłością kultury polskiej i europejskiej, stanowiła zachętę do realizowana wartości moralnych [innymi słowy: przestrzegania norm moralnych – RM], wyrażała zarówno pragnienie wolności i pochwałę odwagi, jak i pogodę ducha [wraz z] poczuciem humoru” (op.cit., s. 12).

8 listopada 1947 na deskach Teatru Miejskiego w Gorzowie Wielkopolskim wystawiono sztukę Strzały na ulicy Długiej w reżyserii Marii Szewczyńskiej. Autorka opowiada w niej o kobiecie, która w latach okupacji niemieckiej utrzymuje bliskie stosunki z Niemcami licząc, że w ten sposób uda jej się ocalić męża. Dramat wystawiono również w Teatrze Polskiego Radia, w r. 1950, jednak nigdy nie wydano. Na antenie radiowej wyemitowano również nieopublikowaną sztukę dla najmłodszych  Awantura z ogniem (1949). Wystawiono ją w reżyserii i ze scenografią przygotowaną przez Jana Dormana 22 lipca (dzień największego święta państwowego PRL!) 1950 r. na scenie Eksperymentalnego Teatru Dziecka W Będzinie.

W l. 1948 i 1949 Świrszczyńska wyjeżdżała do Czechosłowacji.

Lata 50.

W r. 1950 Poetka zrezygnowała z pracy w Teatrze Młodego Widza. Od r. 1951 zajmowała się jedynie pracą literacką, która stanowiła wyłącznej źródło utrzymania. 31 marca roku 1951 w radomskim Teatrze im. Stefana Żeromskiego miała miejsce premiera socrealistycznego dramatu Świrszczyńskiej opowiadającego o epizodzie z dziejów ruchu robotniczego w Królestwie Kongresowym zatytułowanego Odezwa na murze. Sztukę niebawem opublikowano, a Pisarka otrzymała za nią nagrodę ministra kultury i sztuki. Rozszerzona wersja dramatu, stworzona wraz z Henrykiem Voglerem została wydana w Warszawie w r. 1952 jako Czerwone sztandary. Sztuka w dwóch odsłonach. Oprócz tego, pod tytułem Kiedy rzeka była źródłem wystawiono ją kilkanaście lat później, bo w r. 1967 w Teatrze Telewizji.

W r. 1952 Pisarka wyjechała do Rumunii. Stworzyła kilka przedstawień dla dzieci, w tym niewydanego Hefajstosa. I tą sztukę nadano w Polskim Radiu jako Opowieść o kulawym bogu Hefajstosie; emisja miała miejsce 21 marca 1965 r., reżyserowała Wanda Tatarkiewicz-Małkowska, muzykę skomponował Witold Lutosławski. Sztuka o greckim mistrzu kowalstwa została również wystawiona pt. Hefajstos, czyli Jak słońce spadło z nieba w rzeszowskim Teatrze Lalki i Aktora „Kacperek” (1971).

2 października roku 1951 Świrszczyńska została żoną urodzonego w r. 1923 Jana Adamskiego, absolwenta krakowskiego Studium Dramatycznego reżysera i scenografa Iwo Galla (1946) oraz prawa na UJ (1947). Adamski pracował jako aktor w teatrach krakowskich (Teatr Rapsodyczny, Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej, Teatr im. Juliusza Słowackiego) oraz działającego w Rzeszowie Teatru im. Wandy Siemaszkowej. Z czasem zaczął pisać opowiadania. Mieli jedną córkę, urodzoną w r. 1954 Ludmiłę, absolwentkę studiów psychologicznych. Związek trwał kilkanaście lat, zakończył się rozwodem w r. 1968.

30 października 1954 w Teatrze Lalek w Gdańsku miała miejsce premiera sztuki Zrobiła się dziura w niebie. Anna Świrszczyńska napisała też słowa wydanej w r. 1954 Piosenki żołnierza, rok później do pieśni Nowa Huta. Muzykę do Piosenki… skomponował Edward Bury. Wraz ze śpiewakiem operowym Bronisławem Romaniszynem przełożyła z niemieckiego słowa „Arii” W. Glucka (1955). W r. 1956 na łamach „Życia Literackiego” (nr 14, 16-17/1956) Pisarka ogłosiła opowiadający o kobiecie prowadzącej badania naukowe dramat Życie i śmierć. Niestety nie spotkał się on ani z zainteresowaniem teatrów ani z dobrym przyjęciem krytyki (por. wypowiedź Ludwika Flaszena, „Życie Literackie”, 17/1956). Udane były za to wiersze dla dzieci (zbiory Opowieści dawnej treści  z r. 1958, O Małgosi, co się niczego nie bała z r. 1958, Rogaliki króla Jana wydane w r. 1960). Szczególną ich zaletą było umiejętne skupianie uwagi czytelnika na szczegółach bliskich doświadczeniom najmłodszych. Dużym atutem było oczywiście przybliżanie dzieciom najważniejszych, najbardziej obecnych w kulturze postaci z dziejów naszego kraju (Mikołaj Rej, Jan III Sobieski, Kościuszko, Józef Poniatowski, Jan Matejko).

W roku 1958 ukazał się pierwszy od czasów debiutu tom poezji Wiersze zebrane, obejmujący m.in. powstałe pod wpływem wydarzeń wojennych cykle Wojna oraz Miłość. Nieco upraszczając, można powiedzieć, że specjalnością Świrszczyńskiej stała się poezja prozą a także miniatura liryczna o przemyślanej konstrukcji. Pisarka stosowała też stylizację, posługując się słowem w precyzyjny, oszczędny sposób, nie stroniąc od groteski i subtelnej ironii. Niebawem po publikacji Wierszy zebranych, bo już w r. 1959 do księgarń trafił przekład utworu łacińskiego Breve regnum. Pieśń żaków krakowskich z XV wieku. Na Juvenalia 1959. Ukazały się także zbiory wierszy dla dzieci: Cudowna broda szacha z r. 1959 oraz Nad rzeką Zam-Zam (1960). Na wątkach zapożyczonych z baśni chińskiej oparła się sztuka Tygrys tańczy dla Szu-hin, wystawiona po raz pierwszy w r. 1959 w poznańskim Teatrze Lalki i Aktora „Marcinek”.

Lata 60.

Kolejnym utworem przeznaczonym dla najmłodszych, tym razem jednak odwołującym się do legend o początkach państwa polskiego i dynastii Piastów, była kojarząca się z kronikami Galla Anonima i Wincentego Kadłubka sztuka Bajka o złym Popielu i dobrym Piaście (premiera w r. 1960, na scenie łódzkiego Teatru Lalek „Arlekin”, w r. 1961 wydanie pod tytułem O złym księciu Popielu. Widowisko szopkowe, w r. 1984 w zbiorze Zuchowa zabawa w teatr jako O złym księciu Popielu). Anna Czabanowska-Wróbel wskazuje, że Anna Świrszczyńska wprowadziła do literatury dla dzieci nowy typ bohaterki, która samodzielnie decyduje o swym losie (np. opowieść O małej Obie, najlepszej siostrzyczce na świecie. Opowieść japońska z r. 1960 (wydana pt. Przygody w Krainie Chryzantem. Opowieść japońska, również w r. 1960). W r. 1961 Świrszczyńska odwiedziła Bułgarię. Miała okazję zwiedzić m.in. znany w starożytności jako Filipopolis Płowdiw i odgrywające dużą rolę w średniowiecznym państwie bułgarskim Wielkie Tyrnowo.

7 stycznia roku 1961 na scenie tarnowskiego Teatru Ziemi Krakowskiej im. Ludwika Solskiego miała miejsce premiera adaptacji baśni braci Grimm Królewna Śnieżka. Niewiele później, bo 20 września 1962 r., w Teatrze Lalki „Pinokio” w Łodzi, wystawiono reżyserowaną przez Wandę Byrską sztukę Pan Twardowski. Muzykę skomponował Krzysztof Penderecki. W kolejnych latach Świrszczyńska wydawała następne wierszowane opowieści dla najmłodszych czytelników: O przygodach i igraszkach wesołego Patałaszka z r. 1962, adaptacja teatralna jako Przygody Filipcia Patałaszka, premiera 31 grudnia 1975 w warszawskim Teatrze „Lalka”, Z dawnej Polski (1963) oraz Paź królowej Bony, wydany w r. 1964 jako Historie z dawnych lat. W r. 1969 niepublikowaną sztukę dla dzieci O pięknej Dorotce wystawiono na scenie Krakowskiego Teatru Baśni, w r. 1988 przedstawił ją jako O pięknej Dorotce i krakowskich rzemieślnikach Teatr Telewizji.

Oprócz wielu utworów dla dzieci, Świrszczyńska tworzyła również lekkie, komediowe utwory dla starszych czytelników. 13 maja 1960 r. na deskach Teatru Starego w Krakowie miała miejsce premiera niepublikowanej farsy z piosenkami o losach bigamisty i trójki jego żon, które spotykają się na wakacjach pt. Trzy kobiety i ja. Jako Trzy kobiety i on sztukę wystawił 8 stycznia 1972 zabrzański Teatr Nowy. 4 marca 1967 r. Teatr Ziemi Krakowskiej im. Solskiego wystawił nieopublikowaną komedię muzyczną Mama płaci alimenty. Sztuka ta może budzić zainteresowanie na tle feministycznych przekonań Pisarki, zwłaszcza że jest ona satyrą na nowoczesne życie rodzinne, które zmusza kobiety do wybierania między domem a pracą zarobkową i karierą. W r. 1963 Teatr Telewizji przedstawił powstałe z myślą o telewizji widowisko Miałem dwie żony. W r. 1962 Poetka otrzymała nagrodę w konkursie Wojewódzkiej Rady Narodowej i Komisji Festiwali Teatrów Polski Północnej za opowiadający o zamordowaniu Patrice’a Lumumby, pierwszego premiera Demokratycznej Republiki Konga, poemat sceniczny Śmierć w Kongo (Lumumba). Premiera tej sztuki miała miejsce w Teatrze Starym w Krakowie, reżyserowała Lidia Zamkow. Fragmenty ukazały się w piśmie „Głos Młodzieży Wiejskiej”, nr 11-12/1963. Oprócz tego, Świrszczyńska napisała nową wersję libretta Felixa Dörmanna do opery Szymanowskiego Hagith (premiera 14 maja 1964 r. w krakowskim Teatrze Muzycznym). W latach 60. Pisarka powróciła też do współpracy z kompozytorem i dyrygentem Edwardem Burym. W jej ramach powstały Trzy pieśni wchodzące w skład cyklu Obrazy Tysiąclecia (1964) a także nowe, wydane w r. 1965 Obrazy tysiąclecia. Około r. 1965 powstała przygotowana z myślą o Teatrze Ziemi Krakowskiej adaptacja sztuki Denisa Diderota Zakonnica, której jednak nie wystawiono, oraz Pani Bovary Gustawa Flauberta (premiera 12 marca 1966). Dopiero w r. 2003, w suwalskim Teatrze Form Czarno-Białych „PLAMA”, swą premierę miały trzy jednoaktówki powstałe pod wpływem francuskiego teatru absurdu (Czarny kwadrat, Człowiek i gwiazdy i Rozmowa z własną nogą, opublikowane jeszcze w r. 1967, w przekładzie na włoski w zbiorze poezji Czarne słowa. Anna Czabanowska- Wróbel zauważa, ze wydane w tym tomie wiersze, również te z feministycznego cyklu Stylizacje murzyńskie, nie wzbudziły zainteresowania ówczesnych krytyków literackich (op.cit., s. 13). W r. 1969 Świrszczyńska zaczęła prowadzić mający fabularyzowaną formę dziennik.

Nowe formy i nowe treści

Powrót do poezji zwiastował mający przełomowy charakter tom Wiatr z r. 1970. Zawarte w nim cykle Cierpienie, Matka i córka, Migawki włoskie a także Groteski i Ekstazy zwracały uwagę na ujętą w innowacyjny sposób tematykę macierzyństwa oraz relacji rodzinnych i małżeńskich kobiet. „Bycie kobietą” stawało się w poszczególnych wierszach swoistą formą człowieczeństwa zdobywczego i aktywnego, wyzwalającego się ze stereotypowych ról. Dwa lata później ukazał się kolejny ważny zbiór wierszy, opatrzony budzącym zainteresowanie, mogącym prowokować tytułem Jestem baba. Stanowił on deklarację feministyczną i artystyczną zarazem, silnie oddziaływująca na odbiorców, wśród których wzbudził ożywione dyskusje. Obrazy miłości, cierpienia i kobiecości Świrszczyńska wprowadziła w bezpośrednie wypowiedzi podmiotu lirycznego (lirycznego „ja”), odnosząc się do triady wariantów losów kobiety: Antoniny, Felicji i Stefanii. Bardzo znaczącą innowacją było podjęcie tematu cielesności z perspektywy kobiety dojrzałej, która – według ówczesnej, żywej i dziś, communis opinio – wraz przekwitaniem straciła prawo do ekspresji swych uczuć, zwłaszcza erotycznych, oraz do swej płciowości wraz z życiem seksualnym.

Do obecnego we wczesnej twórczości mitu Orfeusza Pisarka powróciła w librettach do baletu z r. 1972 Śmierć Eurydyki oraz opery-baletu Miłość Orfeusza z r. 1973, skomponowanych przez Juliusza Łuciuka. W r. 1973 ukazał się tom Poezje wybrane, za który Świrszczyńska otrzymała nagrodę Łódzkiej Wiosny Poetyckiej. W tym samym roku została laureatką nagrody Prezesa Rady Ministrów za twórczość dziecięcą i młodzieżową.

Jak przypomina Anna Czabanowska-Wróbel, przez wiele lat autorka Wiatru starała się przypomnieć i przybliżyć społeczeństwu dorobek artystyczny ojca. W roku 1972 Telewizja Polska przygotowała dokument Pasja w reżyserii Marii Kwiatkowskiej, w której wystąpił malarz wraz z córką. Film wyemitowano w r. 1973, już po śmierci Jana Świerczyńskiego. W latach 70. Pisarka na łamach „Dziennika Polskiego” i innych pism propagowała rozmaite diety, uprawianie jogi oraz tzw. zdrowy styl życia. W r. 1973 wspólnie z Haliną Auderską zwiedzała Belgię.

W r. 1974 ukazał się ważny, dotyczący Powstania Warszawskiego, tom poezji Budowałam Barykadę. Pięć lat później, w r. 1979, do księgarń trafiła edycja dwujęzyczna, polsko-angielska, w przekładzie M.J. Kryńskiego i R.A. Maguire zatytułowana Budowałam barykadę. Building the Barricade. Wiersze zawarte w zbiorze miały charakter jednorodny, Pisarka dedykowała je „córce i wszystkim synom i córkom”. Skupiała się na doświadczeniach cywilnej ludności stolicy, łącząc swoistą ascezę słowa (zob. niżej, akapity poświęcone twórczości) z postawą bezpośredniego świadka poszczególnych zdarzeń z dni Powstania. Dodajmy w tym miejscu, że Budowałam barykadę uznano na największe dokonanie literackie Świrszczyńskiej, dorównujące zdaniem krytyków i badaczy Pamiętnikowi z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego.

W czasie wakacji spędzanych w Szczawnie-Zdroju Pisarka nadaje ostateczny kształt wydanemu w r. 1978 tomikowi Szczęśliwa jak psi ogon. Dedykowała go „Pamięci Józefa, który umiał się cieszyć i potrafił cierpieć”. Zbiór ten był jednym z literackich śladów związku, zakończonego śmiercią partnera Poetki, określonego przez nią w adresowanym do pisarza i krytyka literackiego Wacława Iwaniuka liście z 18 sierpnia 1976 r. mianem „nielegalnego męża”. Tom z r. 1978 ukazywał postawę kobiety, która prawdę o swej tożsamości odkrywa w całej pełni dopiero w dojrzałym, starszym wieku. W r. 1976 za dorobek w obszarze upowszechniania kultury Pisarka została laureatką Nagrody Literackiej Miasta Krakowa. W l. 70 nadal pisała utwory dla dzieci. Do legend opowiadających o początkach Polski powróciła w nowych opowieściach pisanych wierszem: Za czasów Piasta z r. 1975, O dzielnym Piaście wydane w r. 1976 a także Jak myszy zjadły Popiela, wydane w r. 1983, w r. 1986 pt. Z dawnej Polski. Jak myszy zjadły Popiela.

Ku kresowi

W r. 1980 ukazał się obejmujący zarówno lirykę jak i prozę Wybór wierszy. Rok później, w Krakowie, Świrszczyńska spotkała się z zainteresowanym jej twórczością Czesławem Miłoszem, który nie tylko propagował jej dorobek, lecz również przekładał go na angielski, posługując się pseudonimem Anna Swir. Trzy lata później opublikowane zostaje ostatnie wydanie zbioru sztuk teatralnych Teatr poetycki. Również w r. 1984 ukazuje się kolejny Wybór wierszy, tym razem ze zmianami naniesionymi przez Świrszczyńską oraz posłowiem autorstwa Józefy Bartnickiej.

Postępy choroby nowotworowej sprawiły, że Pisarka zdecydowała się na operację, przeprowadzoną w Krakowie, w Klinice Chirurgii ówczesnej Akademii Medycznej (dziś Collegium Medicum UJ). W szpitalu powstał dedykowany profesorowi Julianowi Aleksandrowiczowi wiersz Jutro będą mnie krajać, który ukazał się już po śmierci Autorki na łamach pisma „Odra” (nr 11/1984). Jeszcze w r. 1983 udało się wydać powstałą z myślą o dzieciach opowieść wierszem Wesele hipopotama, a rok później jeszcze dwie pozycje: Jak Krak zbudował Kraków oraz Pani Twardowska i inne opowieści dla dzieci.

Anna Świrszczyńska zmarła wkrótce po operacji, 30 września 1984 r. w Krakowie. Pogrzeb odbył się 5 października. Pisarkę pochowano na Cmentarzu Rakowickim. Jeszcze w r. 1957 otrzymała Krzyż Kawalerski, a w r. 1974 Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczono ją ponadto Medalem KEN (1975). W r. 1987 Artur Sandauer ustanowił nagrodę poetycką imienia autorki Budowałam barykadę. W r. 2015, podczas Krakowskiej Nocy Poezji ustanowiono Konkurs imienia Anny Świrszczyńskiej na najlepszy książkowy debiut poetycki.

Już po śmierci ukazał się zbiór poezji Cierpienie i radość (1985), zawierający cykle autobiograficzne Wiersze o ojcu i matce i Wiersze o przyjacielu. Ukazywały się również wznowienia książek dla najmłodszych, np. Królewna Wanda (1985), Farfurka królowej Bony (1986), Z dawnej Polski. O gdańskiej burmistrzance z r. 1988. W r. 1985 Miłosz wraz z Leonardem Nathanem wydał w San Diego angielski przekład Szczęśliwej jak pis ogon pt. Happy as a dog’s tail. W r. 2002 ukazało się dwujęzyczne, rozszerzone wydanie tomu zatytułowane Talking to my Body/ Mówię do swego ciała z reprodukcjami obrazów Jana Świerczyńskiego.

Wokół dorobku pisarskiego Anny Świrszczyńskiej

Jak pisze Anna Czabanowska-Wróbel, poezja autorki Budowałam barykadę była odczytywana z różnych perspektyw i w różnych kontekstach, począwszy do świeckiego, laickiego humanizmu, przez buddyzm aż po lepiej lub gorzej recypowane w Europie tradycje myśli Dalekiego Wschodu. Próbowano również interpretacji przez pryzmat chrześcijaństwa, zarówno manichejskiego jak i ortodoksyjnego, katolickiego (Polski Słownik Biograficzny, t. 52/1, s. 14, ze zwróceniem uwagi, ze wątki katolickie były Pisarce bliskie od dzieciństwa, chociaż z czasem je porzuciła). Świrszczyńska wyznaczała swej liryce dwa, wzajemnie przeciwstawne zadania: wypracowanie własnego, unikalnego stylu oraz niszczenie stylu już wypracowanego (ibidem). Taka postawa, swoisty formalny program poetycki, wyrażała się przede wszystkim w stałym, konsekwentnym transformowaniu utworów wcześniejszych (ibidem).

Przekraczanie granic

Jadwiga Zacharska wskazuje, że liryka Pisarki łączy nastrojowość, bezpośredniość przekazu i prostotę wyrazu z awangardową techniką obrazowania. Poszczególne miniatury liryczne otrzymują różnorodną, choć niemalże niedostrzegalną, formę poetycką, odsłaniając zarazem dramatyzm człowieczego losu w konkretnych, „zwykłych” sytuacjach, w zdarzeniach „dnia powszedniego”. Można powiedzieć, że poezje autorki Wiatru przedstawiają wartość bohaterstwa bez pseudo-epickiego, patetycznego sztafażu. W takim sam, „ubogi” sposób mówią o oczyszczającej sile uczucia. Małgorzata Baranowska nazywa Annę Świrszczyńską „poetką nowatorką”, która, co prawda została pisarką jeszcze w czasach II Rzeczypospolitej, jednak dopiero jako „emerytka”, już po przekroczeniu 60. roku życia, dokonała przełomu w naszej poezji. Baranowska podkreśla, że tomiki Jestem baba z r. 1972 oraz wydane dwa lata później Budowałam barykadę okazały się jednoosobową rewolucją, gdyż to właśnie ich autorka jako pierwsza w polskiej poezji zaczęła mówić o uczuciach i losie kobiety jej własnym głosem.

Wiersze ze zbioru Jestem baba wstrząsały czytelnikami. Nawet Czesław Miłosz, przywykły przecież – przynajmniej w jakiejś mierze – do amerykańskiego i zachodnioeuropejskiego feminizmu i literackich owoców rewolty studenckiej roku 68, w znanej książce o Pisarce Jakiegoż to gościa mieliśmy przyznawał, że sam musiał zmagać się z pewnymi męskimi (patriarchalnymi?) uprzedzeniami, by pokonawszy je dobrze zrozumieć feministyczną myśl Pisarki (zob. np. o wierszu Oczekiwanie w: Jakiegoż to gościa mieliśmy, Znak, Kraków 1996, s. 84-85). Trzeba pamiętać, że to właśnie Miłosz uznał Annę Świrszczyńską obok Mirona Białoszewskiego za odnowicielkę poetyckiego języka polskiego (zob. zw. rozdział Telimena wyzwolona [w:] Jakiegoż to gościa…, op.cit.,, s. 78-95 z interesującymi uwagami o Beatrycze Dantego i Laurze Petrarki jako wyzywających do przekształcenia amore profano (czyli tego co rzeczywiście ludzkie, hinc et nunc, tego, co cielesne, ograniczone) w amore sacro, miłość „czystą”, miłość do kobiety- symbolu, kobiety - idei platońskiej, nie zaś żywej, konkretnej osoby; można powiedzieć że poezja Świrszczyńskiej takie „idealizowanie”, jego eskapizm, obala, otwiera drzwi do rzeczywistości życia).

Miłosz wskazuje też na widoczny w XIX wieku, biegnący równolegle do rewolucji przemysłowej, proces idealizacji panny z wyższych klas – „czystej dziewicy” oczekującej na ukochanego, za którego wyjdzie za mąż (ibidem, s. 79-80, por. np. losy Gabrieli Zapolskiej)). Oprócz tego, Pisarz zwraca uwagę, że zaliczanie dorobku Świrszczyńskiej do tzw. „poezji kobiecej” (żeńskiej), zwłaszcza po ukazaniu się zbioru Jestem baba, było jednym z powodów niedoceniania jej (ibidem, s. 83). Autor Umysłu zniewolonego podkreśla, że właściwa ocena wierszy z tomu Jestem baba wymaga wyzbycia się licznych „męskich nawyków myślowych”, „męskiej” perspektywy czytelniczej, wymaga też „pogodzenia się z faktem, że to poezja nowa, do tego, co nazywa się „poezją kobiecą” niepodobna”, [a] jeśli [jest to poezja] feministyczna, to w bardzo szczególnym znaczeniu tego słowa (ibidem). Konieczne jest również baczenie na rodowód feminizmu Pisarki, który, odmiennie niż ruchy kobiece w USA, pochodził ze współczucia, nie z walki o równość praw (ibidem…, s. 84, por. np. wiersze Spojrzenia, Stara wiariatka oraz Taka sama w środku).

Metamorfozy kobiecej ars poetica

Utwory Pisarki powstawały przez niemalże pięć dekad, począwszy od debiutanckiego tomiku Wiersze i proza (1936) aż po zbiór Szczęśliwa jak psi ogon z r. 1978 oraz wydany już po śmierci, bo w r. 1985, tom Cierpienie i radość. Rozpiętości czasowej odpowiada duże zróżnicowanie form poetyckich. Różnorodne są też sensy konstytuujące zarówno etyczny, jak i artystyczny sens poezji Świrszczyńskiej. Czytelnik trafia też na wiele perspektyw widzenia świata (B. Maj, „Mówić biegle językiem cierpienia”. O poezji Anny Świrszczyńskiej [w:] Ryszard Nycz (red.), Lektury polonistyczne. Literatura współczesna, t. II, Universitas, Kraków 1999, s. 232- 233, wskazujący na pouczające zestawienie np. „fresków barokowych” z debiutanckiego zbioru ze świadomie „odpoetyzowanymi”, drastycznymi, a nawet brutalnymi komunikatami z tomu Jestem baba).

Podkreślmy w tym miejscu, że odnosząc się do kierunków rozwoju i przemian swej liryki, Pisarka podkreślała, że z czasem „topnieje dawna dyskrecja, wzmaga się szczerość [posunięta] aż do ekshibicjonizmu. Topnieje umiar, [za to] wzmaga się ostrość sytuacji i języka. Zanika styl [przynajmniej „styl” w typowym, utrwalonym wśród czytelników, sensie - RM]. Jeżeli symbolem debiutanckiego zbioru mogło być kostiumowe widowisko teatralne, to symbolem dwóch ostatnich [wypowiedź pochodzi z r. 1973- RM] będzie chyba izba porodowa (A. Świrszczyńska, Poezje wybrane, LSW, Warszawa 1973, za: B. Maj, op.cit., s. 232). Tak ukierunkowany rozwój poezji był w znacznej jeśli nie w przeważającej mierze zdeterminowany doświadczeniem wojny, okupacji niemieckiej i Powstania. Sama Autorka deklarowała expressis verbis, że wojna była czynnikiem transformującym i to transformującym dogłębnie: „(…) [to właśnie ona] zrobiła ze mnie innego człowieka [miała zatem miejsce metamorfoza sięgająca aż do rdzenia, aż do istoty tożsamości? - RM]. Wtedy po raz pierwszy do moich wierszy wdarło się moje własne życie i czas, który mnie otaczał (…) [jednak] skłonność do stylizacji pod wpływem wojennych przeżyć zmienia [z czasem] swój charakter, schodzi na drugi plan, wobec narastającego zainteresowania wnętrzem człowieka, wreszcie zupełnie niknie (ibidem, za: B. Maj, op.cit., s. 232). Wydaje się zatem, że groza i ból lat 1939-1945 zostają w jakiś sposób zintegrowane z osobowością, przetworzone, a w końcu pozostawione w krainie pamięci i wspomnień.

Różnice i podobieństwa

Bronisław Maj zaznacza, że szczególnie uważna, analityczna lektura wierszy Anny Świrszczyńskiej prowadzi do wniosku, że mamy w nich do czynienia ze zjawiskiem tak samo interesującym, co zaprzeczającym pierwszemu wrażeniu różnorodności. Jest nim istotna jednolitość i spójność poezji, które widać w planie tematów, na płaszczyźnie konstrukcji, obrazu, techniki budowy wizji poetyckiej w wierszach – jak może się zdawać – diametralnie rozbieżnych, powstających w kolejnych fazach twórczości (ibidem, s. 234).

Wiersze z l. 30 i 40. eksponują swój malarski rodowód. Są to, jak zaznaczała Autorka, właściwie obrazy malowane słowem, [którym] patronowali Rimbaud, El Greco, Dürer, [Henri] Rousseau [zwany Celnikiem] (…) (za: ibidem). Na malarskość wyraźnie wskazują, nie pozostawiając czytelnikowi zbyt wielkiego pola interpretacyjnego manewru, podtytuły: gobelin średniowieczny, fresk, sztych barokowy, malowidło. Oprócz tego, poetyckość i malarskość zostaje przypisania konkretnemu czasowi historycznemu, konkretnej epoce. Stylizacja jest jednolita, obejmuje w zasadzie każdą warstwę tekstu, czy to słownictwo, czy to obraz, czy to rytm i rym strof. Stylizacja wpływa również na tematykę liryków. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że jednym z najważniejszych motywów jest tu marność, przemijanie – vanitas znana z płócien malarzy niderlandzkich i z kart Biblii. Będzie to ważne dla kolejnych wierszy Pisarki (B. Maj, op.cit., s. 234, podkreślający, że istotną rolę odgrywają oprócz tego tak charakterystyczne dla Wieków Średnich i Baroku elementy groteski). Swoista okazuje się także specyficzna fabularność, dynamika obrazu, ucieczka od statyczności. W poszczególnych wierszach „coś się dzieje”, podmiot opisuje zdarzenia (ibidem). Niczym w dramacie, postaci toczą rozmowy, wygłaszają monologi skierowane do wyraźnie oznaczonego adresata (ibidem, wskazujący na naśladujące średniowieczne spektakle Misterium oraz „mini-dramat” Piękna Helena).

Opis zdarzenia to wspólna część poszczególnych wierszy, a jednocześnie oś krystalizacji każdego utworu, zarówno w sytuacji, gdy tematem jest fakt „z dziejów” (Victoria), opowieść z Biblii (Dzień stworzenia) czy też z mitologii greckiej (Amfitryta). Można powiedzieć, że „malarskość, fabuła i dramatyczność [to] dominanty, które (…) równie głęboko i istotnie co stylizacje [średniowieczne, barokowe, staropolskie] kształtują wczesne wiersze Świrszczyńskiej (B. Maj, op.cit., s. 234-235, wskazujący jako przykład wiersz Południe z debiutanckiego tomu Wiersze i proza). Zespolenie fabuły z obrazem widać też w lirykach prozą, będących niewielkimi „nowelkami” o precyzyjnej budowie. Obraz przeważa w nich nad refleksją i oceną intelektualną, zdaje się nawet być obojętnym wobec moralnego sensu opisywanego zdarzenia (por. np. pochodzący z debiutanckiego zbioru wiersz Zbrodnia).

Wspomniana już malarskość jest u Anny Świrszczyńskiej przejawem sugestywnego sensualizmu, zwracania uwagi na detal, na każdy szczegół, barwę i kształt konkretnej rzeczy (ibidem, s. 235). W malowidło nakreślone piórem wtopione zostają również, i to w niedostrzegalny prima facie sposób, elementy abstrakcyjne, nieodwołujące się do rzeczywistych zjawisk czy przedmiotów (por. wykluwające się w niebie „esencjonalne papugi” z wiersza Południe, drogocenne zwierzęta, które „stają się wielorakie” (wiersz Groteska), czułą, elastyczną i rozumną godzinę z Tańca młodości, zob. ibidem, s. 235-236). Takich elementów jest dużo, prowadzą one do rozsadzenia „powierzchownej” jednorodności poetyckiego fresku czy gobelinu, zwiastują nadejście struktur o wiele dynamiczniejszych, pojawienie się kondensacji, skrótów, kontaminacji znaczeń (ibidem).

Gdy dawne narzędzia zawodzą

Nowej formuły poetyckiej domagała się wojna (por. Hymn do nocy z tomu Liryki zebrane wydanego w r. 1958). Zawodził przyswojony jeszcze w czasach II Rzeczypospolitej sposób obrazowania i warsztat poetycki, zawiódł kulturowy kostium, [zawiodła] wszelka symbolika; nie powinno zatem dziwić, że początkowo „nie udało się [Świrszczyńskiej] uniknąć patosu i martyrologicznego stereotypu” (B. Maj, op.cit., s. 236, wskazujący na wydany w konspiracji w r. 1942 Rok 1941).  

Adekwatną formą okazały się liryki prozą i wiersze o zupełnie nowych cechach, posługujące się językiem ogołoconym z porównań, metafor, z groteski a tym bardziej staropolskiej stylizacji (M. Baranowska). Wiersze te dotyczyły zwykle „potocznych” zdarzeń, codzienności, ich relacja poetycka jest rzeczowa, a przy tym oszczędna, lakoniczna, z pozoru uboga (znów nasuwa się na myśl twórczość Białoszewskiego). Relacja ta ucieka od wartościowania, przynajmniej wartościowania explicite, wprost, unika bezpośredniego wyrażania przeżyć. (B. Maj, op.cit., s. 236). Można ją określić mianem realistycznej, jednak realistycznej w sposób bardzo specyficzny, wręcz wyjątkowy. Nie znajdziemy tu uogólnień, Pisarka skupia się na szczegółach, wydobywając nieoczekiwanie właśnie z detalu maksimum sensów i energii lirycznej (B. Maj, ibidem, wskazujący na wiersze Przed egzekucją oraz Umarłe miasto). Na pozór ubogie środki poetyckie i nasuwający na myśl pracę kamery filmowej „obiektywizm” sugerować mogą zanik stylu, jednak w istocie mamy do czynienia z efektem trudnej, niedostrzegalnej jako typowe „zabiegi literackie” poetyki (B. Maj, op.cit., s. 237, por. wyrażające grozę sytuacji wtrącenie przymiotnika „żywych” do strofy wiesza Getto: Dwoje żywych dzieci oraz multiplikacja znaczeń słów „lekcja polskiego” w wierszu Strzelać w oczy człowieka z tomu Budowałam barykadę). Można powiedzieć, że Świrszczyńska „poszukiwała stylu (…) nagiego, bez ozdób, bez metafor, wyzbytego metrum i rymu, rzeczowego, inkantacyjnie zbliżonego do prozy (Cz. Miłosz, op.cit., s. 83, zwracający na podobieństwo do ascetycznych tendencji Tadeusza Różewicza)

Wojnę i Powstanie Pisarka – znów podobnie jak Białoszewski – ogląda jako cywil, sanitariuszka, która nie bierze udziału w walce, jest zatem swoistym „anty-bohaterem”, przewrotnie zwanym tchórzem (por. strofy wiersza Budując barykadę: Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer, wszystko tchórze/ (…) / baliśmy się bardzo, / wszystko tchórze - / dozorca, straganiarka, emeryt. (…), por. również np. Żona mówi do męża). Pisarka pokazuje przede wszystkim cierpienie i tragedię, miejsca takie jak zasypana piwnica czy ulica pod ostrzałem niemieckich snajperów – „gołębiarzy” opisuje naturalistycznie, wierna drastycznym realiom, bez retuszu i montażu kronik filmowych i reportaży propagandowych (Nosiłam baseny, Mieli dwanaście lat). Sensualizm i malarska wyobraźnia dają tu – choć nie jest to od razu dostrzegalne – doskonałe, głęboko poruszające rezultaty (B. Maj, op.cit., s. 238).

Feminizm osobistego przeżywania

Kobiecości Świrszczyńskiej nie można – również w perspektywie zbioru Jestem baba – redukować do erotyzmu i biologizmu. Małgorzata Baranowska przypomina, że tym bardziej trudno oskarżać Poetkę o ekshibicjonizm. Jestem baba to zbiór dojrzały, mówiący o sprawach zasadniczych, o śmierci, o miłości (Cz. Miłosz, op.cit., s. 83). Kobiecość jest u Poetki wieloaspektowa, m.in., determinuje kształt utworów wojennych. Na korzyść zdaje się wypadać porównanie z Marią Pawlikowską - Jasnorzewską, a to ze względu na szersze, bardziej całościowe opisanie „fenomenu kobiecości” (B. Maj, op.cit., s. 239). Autorka odnosi się do wstydliwych, bolesnych i najtrudniejszych do odsłonięcia przed czytelnikami stron bycia kobietą, chce mówić o wszystkim, co składa się na status kobiety, w tym o rozmaitych rodzajach miłości (ibidem, por. np. wiersze Biegam po plaży oraz Stara kobieta). Ciało, jego biologia, nie staje się celem samo dla siebie, nie staje się wartością autoteliczną. Doznanie zmysłowe, rozkosz i erotyczna przyjemność to źródła przeżycia metafizycznego, to właśnie one otwierają drogę do najwyższego stopnia czystości i pełni istnienia (Kobieta rozmawia ze swoim udem oraz Migocą wnętrzności ze zbioru Jestem baba, na które wskazuje np. B. Maj, op.cit., s. 239). Jak pisze Natalia Sajewicz, cielesność, tym razem powiązana z literacką interpretacją pożądania odczuwanego przez kobietę dojrzałą, jest obecna również w opublikowanym wiele lat po śmierci Autorki zbiorze Jeszcze kocham. Zapiski intymne. Cielesność wiąże się tu zarówno z przyjemnością, jak i z frustracją wywoływaną starzeniem się.

Sprzeciw wobec kulturowego status quo

Podobnie jak np. Małgorzata Hillar, Świrszczyńska pisze również o miłości macierzyńskiej. I tu wykracza poza kulturowe ograniczenia, zrywając zasłony (np. Narodziny człowieka z wydanego w r. 1970 tomu Wiatr). Wbrew schematom i idyllicznym obrazkom poetyckim, Pisarka podkreśla również zmienność i niejednoznaczność uczucia matki do dziecka (Pierwsze spojrzenie oraz buntująca się przeciw „uświęconemu” miejscu kobiety jako poświęcającej się matki i żony Odwaga ze zbioru Wiatr). Świrszczyńska sprzeciwia się tradycyjnym ujęciom społecznej roli kobiety, odmawia zgody na rezygnację z siebie, ze swych marzeń i pragnień. Charakter takiego właśnie sprzeciwu mają również wiersze mówiące o ciężkiej, nieraz ponad siły, pracy kobiety, o jej ciągłym wysiłku uchodzącym za „gorszy”, podporządkowany, służący „wielkim” sprawom mężczyzn (Praczka, Chłopka, Obiecał). Pisarka tworzy swoiste skondensowane biografie czy biogramy kobiet, w kilku prawdach o podstawowym znaczeniu zamyka sens losu swych bohaterek (B. Maj, op.cit., s. 241). Życiorysy owe dążą do uogólnienia, do abstrahowania, jednak zawsze bazują na konkrecie, na realnym zdarzeniu, ujętym czasem w formę małej „scenki” albo lirycznego „mini-reportażu”, skomponowanego jednak tak, by odbiorca ujrzał przed oczyma sekwencję obrazów (np. kolejne zdarzenia z wiersza Obiecał). Warto zauważyć, że taka poetyka Świrszczyńskiej zrodziła się m.in. pod wpływem poezji Afryki (por. zbiór Czarne słowa z r. 1967). Pieśni afrykańskie mówią o ostatecznych i najważniejszych sprawach człowieka w sposób jak najprostszy, jedynie niezbędnymi słowami (B. Maj, op.cit., s. 241). Mimo naturalizmu i opisów biologii ciała ludzkiego, istotę zjawiska „kobiecości”, istotę „bycia kobietą” wyznaczają wartości moralne, zwłaszcza te, które poznaje się przez doświadczenie cierpienia, bez którego obraz rzeczywistości jest niepełny (por. wiersz Cierpienie ze zbioru Wiatr). Doświadczenie cierpienia pozwala, daje prawo, pisania o cierpieniu innych, również, a nawet przede wszystkim, innych kobiet. Bohaterką staje się „baba”, ciężko nieraz doświadczona, skrzywdzona, odepchnięta, samotna i niepotrzebna (por. zw. Stara wariatka z tomu Wiatr). Pisarka kreśli zatem wizerunek bez korekt, bez retuszów i niedopowiedzeń, maluje obraz kobiety jako człowieka walczącego o swą godność, o minimum wolności i szczęścia (B. Maj, op.cit., s. 243).

Poezja transgresji

Oprócz tego, Anna Świrszczyńska dąży do przekraczania kobiecości. Widać to doskonale w cyklach Groteski oraz Ekstazy. W Groteskach  uwagę zwraca połączenie „poważnej” tematyki z „niepoważnym”, opartym nieraz na dowcipie, jej ujęciem. Wiersze pytają o „sprawy poważne”: naturę bytu, o jego nieznane warianty, o tożsamość podmiotu, jednak udaję się im uniknąć pułapki patosu i komicznego namaszczenia dzięki dowcipowi i dystansowi Pisarki. To właśnie on daje wyobraźni niezbędną swobodę, uwalnia od krępującej nieraz uczonych czy eseistów odpowiedzialności za słowo (por. np. Kłopoty z duszą w czasie porannej gimnastyki z tomu Wiatr oraz B. Maj, op.cit., s. 243). 

Ekstazy to natomiast zapisy szczególnych stanów i doznań, przeżyć wręcz mistycznych. Mamy tu do czynienia ze stanami poetyckiego natchnienia a nawet transu. Świrszczyńska stwierdza, że gdy zaczęła „poważnie zajmować się wierszami, większość z nich w pierwszym zarysie powstawała w transie [!]. (…) deklarowała też kategorycznie, że „niczym nie da się zastąpić psychosomatycznego zjawiska natchnienia. Wydaje mi się ono jedynym biologicznie naturalnym sposobem urodzenia się wiersza” [nasuwa się pytanie: czy utwór do dziecko poetki – matki? – RM]. Ekstazy to świadectwa zadziwiającej pełni uczucia, intensywności jednej, w pewnym sensie „wyizolowanej” emocji, jednego doznania, w którym podmiot liryczny zatraca się, stając się czy wcielając się w krzyk, w samotność, w ogień (B. Maj, op.cit., s. 244). Wizje Świrszczyńskiej kształtuje też specyficzny, nasuwający na myśl buddyzm i hinduizm, panteizm: człowiek transcenduje sam siebie, wychodzi poza granice swego ciała, swej duszy, staje się powietrzem lub gwiazdą, potęgując tym samym swój byt (ibidem, s. 244, por. zw. wiersz Pieśń pełni ze zbioru Wiatr). 

Na zakończenie wskażmy, że wbrew prowokacyjnemu tytułowi tomu, wiersze zawarte w zbiorze Szczęśliwa jak psi ogon nie są błahe a tym bardziej beztroskie. Mamy tu sytuacje zarazem groteskowe i autoironiczne (Moje pięty i Sokrates), pytania o granice i sens „ja” podmiotu, ekstatyczne hymnu uwielbiające ciało, ruch, istnienie samo w sobie (np. wiersz tytułowy Szczęśliwa jak psi ogon). Beztroska i żywiołowość to jednak tylko pozory, radość życia to w rzeczywistości wybór trudny, być może nawet najtrudniejszy, to wyzwanie, maksymalne zadanie moralne (B. Maj, op.cit., s. 245, zwracający uwagę na wiersz Będziemy się dusić za gardło oraz liryk Czesława Miłosza Tłumacząc Annę Świrszczyńską na wyspie Morza Karaibskiego z tomu Na brzegu rzeki (1994)).

dr Rafał Marek, 25.09.2023

Literatura:
Małgorzata Baranowska, Anna Świrszczyńska, artykuł informacyjny ze stycznia 2005 r., https://culture.pl/pl/tworca/anna-swirszczynska (dostęp: 21.09.2023);
Bronisław Maj, „Mówić biegle językiem cierpienia”. O poezji Anny Świrszczyńskiej [w:] Ryszard Nycz (red.), Lektury polonistyczne. Literatura współczesna, t. II, Universitas, Kraków 1999, s. 233-246;
Czesław Miłosz, Jakiegoż to gościa mieliśmy. O Annie Świrszczyńskiej, Znak, Kraków 1996;
Natalia Sajewicz, Anna Świrszczyńska. „Jeszcze kocham. Zapiski intymne”, artykuł – omówienie książki, listopad 2019, https://culture.pl/pl/dzielo/anna-swirszczynska-jeszcze-kocham-zapiski-intymne (dostęp: 21.09.2023);
Anna Świrszczyńska, red. Wioletta Bojda, Jeszcze kocham. Zapiski intymne, Wyd. W.A.B., Warszawa 2019;
Anna Czabanowska-Wróbel, s.v. Anna Świrszczyńska [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom 52/1, s. 10-16 (główne źródło, stamtąd – o ile inaczej nie podano – cytowane czasopisma, w których publikowała Pisarka oraz inne dane o premierach, miejscu i datach publikacji itp.)
Jadwiga Zacharska s.v. Anna Świrszczyńska [w:] Literatura polska XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 2000, s. 215;

Anna Świrszczyńska – wiersze, utwory, twórczość

Epoka literacka: Współczesność