Ciężkim żałobnym sześcianem,
Jak z krepowego drzewa,
Przydębiony do muru
Stoi mój makabryczny stół.
Brak mu tylko kół
A byłby karawanem,
Brak mu tylko strun
A byłby fortepianem.
Ponure zwierzę
Z szerokim pyskiem — szufladą.
Kładzie się tam i kładzie
Kwitki, sznurki, papierki, recepty,
Odpadki umarłych zdarzeń,
Resztki doczesnej nudy,
Kładzie się, kładzie
Śmiertelne czyjeś trudy,
I trwają w szufladzie,
Szelesty cudzych marzeń,
Przykre wspomnień szepty:
Że to... że tamto... że owo...
Bratnia mogiła Nieboszczyków Faktów,
Których nie ima się już słowo.
Stole ciemny, zastygły pogrzebie!
Siedzę, piszę, wrastam w ciebie.
A wy, rzeczy martwe,
Wróćcie do siebie, wróćcie do siebie!
Opublikowano w: Rzecz czarnoleska (tomik)
Źródło: Rzecz czarnoleska, Julian Tuwim, wydawnictwo J.Mortkowicz, 1929.