Tajemnica domu w Bielinach – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.
Autor Inny

Tajemnica domu w Bielinach” to powieść, której autorką jest Katarzyna Berenika Miszczuk. Dzieło przedstawia losy rodzeństwa Lipowskich, czyli Bogusi, Leszka, Tosi i Dąbrówki. Ich rodzice rozwodzą się, a dzieci stają przed koniecznością przeprowadzki i opuszczenia Warszawy.

Spis treści

Tajemnica domu w Bielinach – streszczenie krótkie

Mama mówi dzieciom, że ciocia Mirka choruje na chorobę Alzheimera i zaprosiła rodzinę do siebie. Wyjaśnia, że ciocia łatwo zapomina, a dawniej była szeptuchą. Po zakończeniu roku szkolnego Bogusia, Leszek, Tosia, Dąbrówka, mama i pies Wafel jadą do Bielin zamiast nad morze. Bogusia przeżywa wyjazd, bo po rozstaniu rodziców opuszcza Warszawę, koleżanki i dawne mieszkanie, a ojciec zamieszkał z nową rodziną. Po drodze dzieci mijają las, wieś i świątynię, a potem docierają do domu cioci za łąką. Budynek okazuje się zaniedbany, choć miał być odnowiony.

Ciocia początkowo myli fakty i wspomina dawne czasy, ale wpuszcza rodzinę. Dom jest pełen kurzu, skrzypi i niszczeje. Dzieci wybierają pokoje, a Bogusia zajmuje poddasze. Tosia zauważa, że ślad jej dłoni znika z zakurzonej szyby kredensu. Wkrótce rodzina odkrywa kolejne zjawiska. Brud stale wraca, garnki i szuflady same spadają, woda w łazience zachowuje się dziwnie, trawa szybko odrasta, a drzwi pokoju Bogusi otwierają się mimo zamykania. Dzieci jadą rowerami do Bielin i spotykają rówieśników mieszkających w okolicy. W cukierni słyszą, że dom cioci Mirki uchodzi za nawiedzony, a ona sama od pewnego czasu unika ludzi, jąka się i nie odbiera telefonów. W domu pojawia się pan Czesław, majster od remontu. Leszek zauważa, że mężczyzna tylko udaje, że pracuje, a naprawdę myszkuje po domu i zagląda do rzeczy Bogusi. Chłopiec widzi też w jej pokoju szarą kobiecą postać, podobną do tej, którą Bogusia dostrzegła wcześniej w oknie. Rodzeństwo postanawia samo zbadać sprawę.

Leszek ma szukać śladów, Tosia wypytać ciocię, a Bogusia udać się do szeptuchy. Bogusia rozmawia z ciocią Mirką o ojcu i przeprowadzce. Przyznaje, że złości się na tatę, bo uważa, że przez niego straciła dom, szkołę i dawną rodzinę, a czasem obwinia Dąbrówkę o rozpad małżeństwa rodziców. Ciocia tłumaczy jej, że dzieci nie odpowiadają za decyzje dorosłych. Później Bogusia jedzie do domu szeptuch i spotyka Garda. Chłopiec mówi jej, że Mirka była szeptuchą, a jego mama, Baba Gosława, i babcia, Baba Jaga, także nimi są. W chacie pełnej ziół Bogusia opowiada kobietom o jąkaniu cioci i postaci w domu. Szeptuchy twierdzą, że duchów nie ma, są za to dziady i demony, oraz obiecują zająć się Mirką i sprawdzić dom. Tosia znajduje u cioci stary bestiariusz opisujący słowiańskie demony. Leszek odkrywa za szafą Bogusi stare srebrne lusterko. Gdy długo je ogląda, traci poczucie czasu. Tosia czyta o demonie zwanym Biedą, istocie, która może ukryć się w starym przedmiocie, niszczyć dom, sprowadzać kłopoty i wracać, jeśli zostanie wyrzucona. Rodzeństwo łączy opis z lusterkiem, niszczeniem domu i szarą kobietą. Bogusia próbuje nocą zanieść lusterko na cmentarz, lecz przyłapują ją Baba Jaga i Baba Gosława. Lusterko wraca do jej pokoju, a Leszek słyszy w domu kroki istoty, która porusza się bez skrzypienia desek. Szeptuchy wraz z Mieszkiem, ojcem Garda i miejscowym wróżem, przyjeżdżają później do domu. Baba Jaga zabiera ciocię Mirkę na spacer, modlitwę i do pewnego bagienka. Po zabraniu Mirki Bieda staje się śmielsza. Mama wkręca włosy w suszarkę, Bogusia kaleczy stopę, Leszkowi uciekają mrówki, a Tosi giną skarpetki. Gdy pan Czesław wraca z pomocnikami, dzieci uznają, że można pozbyć się demona, jeśli majster ukradnie lusterko.

Bogusia chowa je w kartonie opisanym jako rzeczy do antykwariatu. Podczas prac widzi, że pomocnik wynosi karton, a pan Czesław kradnie jeszcze srebrną figurkę psa. Tego samego dnia przyjeżdża ojciec. Bogusia próbuje go unikać, ale idzie z nim na spacer. Wyrzuca mu odejście i przeprowadzkę, a on mówi, że nadal ją kocha, będzie przyjeżdżał i poczeka, aż zechce z nim rozmawiać. Bogusia płacze, a ojciec ją przytula. Po powrocie dziewczyna sprawdza dom i nie znajduje lusterka. Następnego ranka kurz nie wraca, trawa nie odrasta, a dom wygląda spokojniej. Mama sądzi, że remont pomógł. Dzieci wiedzą, że Bieda zniknęła razem ze skradzionym lusterkiem. Mama zapowiada powrót cioci Mirki oraz wizytę Mieszka i Garda, a rodzeństwo pierwszy raz śmieje się w domu swobodnie.

Tajemnica domu w Bielinach – streszczenie szczegółowe

Rozdział pierwszy. Trudne początki

Mama oznajmia dzieciom, że ciocia Mirka cierpi na chorobę Alzheimera i zaprosiła rodzinę do siebie. Mama wyjaśnia, że ciocia nie jest szalona, tylko zapomina, co robiła, oraz że dawniej była szeptuchą. Rodzina ma po zakończeniu roku szkolnego pojechać do Bielin, zamiast nad morze. Bogusia jest załamana, bo po rozwodzie rodziców i wyprowadzce ojca wyjazd na wieś oznacza dla niej utratę Warszawy, szkoły i koleżanek. Mama tłumaczy, że ciocia potrzebuje pomocy, a dom, pola i kawałek lasu mogą stać się dla nich nowym początkiem. Widzą świątynię, cmentarz i dom stojący za łąkami, niemal pod samym lasem. Leszek zauważa, że najbliżej będą mieli do cmentarza.

Rozdział drugi. Skrzypi i piszczy

Po przyjeździe rodzina widzi zaniedbany dom, który w niczym nie przypomina opisu świeżo wyremontowanego budynku przekazanego mamie przez adwokata. Elewacja jest popękana, okiennice zniszczone, okna brudne, ogród zarośnięty, a ganek spróchniały. Leszek wpada stopą w załamany stopień, gdy próbuje zapukać do drzwi. Staruszka początkowo nie rozpoznaje Kazi ani dzieci, myli teraźniejszość z dawnymi wakacjami i dopiero po chwili zgadza się wpuścić krewnych. Ciocia opowiada o swojej krowie Muńce, kurach, koźle i kocie Farfoclu. Mama postanawia kupić środki przeciw kleszczom i środki czystości oraz doprowadzić dom do porządku. Dzieci mają wybrać sobie pokoje. Tosia dotyka szyby kredensu i zostawia na niej odcisk dłoni, lecz po chwili ślad znika, a ciocia Mirka patrzy na szybę, jakby zauważyła coś niepokojącego, po czym uśmiecha się, jakby nic się nie stało.

Rozdział trzeci. Brudno i smutno

Tosia mówi Leszkowi, że w domu dzieje się coś dziwnego, bo odcisk jej dłoni zniknął z zakurzonej szyby. Leszek próbuje ją uspokoić i namawia do zwiedzania piętra oraz poddasza. Dzieci wybierają pokoje. Leszek zajmuje sypialnię z widokiem na cmentarz, Tosia pokój obok niego, Bogusia przenosi się na poddasze, a mama wybiera największą sypialnię z łazienką, gdzie będzie spać z Dąbrówką. Rodzina zaczyna wielkie sprzątanie. Wieczorem wszyscy siedzą na ganku, jedzą przygotowany przez ciocię posiłek, piją lemoniadę i patrzą na zachód słońca. Wafel zaprzyjaźnia się z Farfoclem, a Muńka ryczy w oborze. Mama prowadzi ciocię do pokoju. Na cmentarzu dostrzega niewyraźną sylwetkę i znikający płomyk. Później idzie do swojej sypialni, chce wziąć kąpiel, ale z rur najpierw płynie rdzawa ciecz, a potem wrzątek. Bogusia odkrywa, że drzwi do pokoju są uchylone, choć była pewna, że je zamknęła.

Rozdział czwarty. Kształt w oknie

Mijają dni, a dom mimo nieustannego sprzątania wciąż jest brudny. Firanki po jednej nocy znów szarzeją, kurz wraca na podłogi, a mama podejrzewa problemy z kominami, wentylacją albo oknami. Bogusia milczy, bo myśli o drzwiach do swojego pokoju, które mimo zamykania na klucz rano bywają uchylone. W domu same spadają garnki, a ciocia Mirka nagle zaczyna się jąkać, gdy rozmowa schodzi na jej zdrowie i dom. Po chwili odzyskuje płynność mowy i udaje, że nic się nie stało. Mama postanawia wezwać fachowca. Dzieci dostają zgodę na rowerową wycieczkę do wsi. Przy wyciąganiu rowerów z zielska Bogusia zauważa w oknie swojego pokoju cień, jakby ktoś stał za firanką. Chce powiedzieć o tym Leszkowi, ale postać znika. Rodzeństwo jedzie do centrum Bielin, mija cmentarz i dom kultury oraz spotyka grupę miejscowych dzieci, które pytają, czy mieszkają w nawiedzonym domu za cmentarzem.

Rozdział piąty. Straszne opowieści i majster

Nowo poznani Gniewomir, Gard, Bożenka oraz bliźniaczki Jasia i Stasia zabierają rodzeństwo do cukierni „Łakocie i Witaminy”. Przy lodach opowiadają, że dom cioci Mirki uchodzi za nawiedzony, a sama Mirka była szeptuchą. Gard wyjaśnia, że jego mama i babcia także są szeptuchami, a ojciec to lokalny wróż. Miejscowe dzieci mówią, że Mirka od pewnego czasu unika ludzi, nie chodzi do sklepu, jąka się i odmówiła pomocy innej szeptuchy. Bożenka i bliźniaczki wspominają o dziwnych wydarzeniach w Bielinach, demonach w lesie i potworach, lecz Bogusia i Leszek uznają te opowieści za straszenie. Rodzeństwo wraca do domu i zastaje przy ganku brudną półciężarówkę z napisem „Majster Czesław”. Mama rozmawia z panem Czesławem o remoncie. Fachowiec chce część pieniędzy z góry i prosi o klucze do domu, ale mama odmawia, mówiąc, że ktoś zawsze będzie na miejscu. Leszek uznaje, że mu nie ufa.

Rozdział szósty. Garnki i patelnie

Pan Czesław codziennie hałasuje w domu, ale remont właściwie nie posuwa się naprzód. Pewnego dnia Leszek szuka z Waflem piłki na podwórku i odkrywa, że wiertarka majstra działa sama, przywiązana sznurkiem do obudowy, aby udawała pracę. Chłopiec idzie śladem kabla, znajduje należący do nich przedłużacz i szuka pana Czesława w domu. W kuchni spada garnek, choć reling jest mocno przykręcony. Leszek przypomina sobie inne niewyjaśnione upadki naczyń, które zdarzały się nawet wtedy, gdy wszyscy byli na ganku. Pan Czesław tłumaczy się szukaniem nożyczek, ale Leszek widzi, że nożyczki leżą w szufladzie obok zegarka Bogusi od taty. Po wyjściu majstra chłopiec zauważa kątem oka szarą kobiecą postać przy szafie. Postanawia wyjaśnić zagadkę i dowiedzieć się, czy inni też widzieli dziwne rzeczy.

Rozdział siódmy. Łzy i wątpliwości

Bogusia próbuje wypytać ciocię Mirkę o dom, ale staruszka ciągle wraca do dawnych historii i łatwo zapomina, o czym rozmawiały. Wspomina psa Wafla, którego dzieci dostały od ojca, i zauważa, że Bogusia złości się na tatę. Dziewczyna wybucha, mówiąc, że przez ojca straciła Warszawę, szkołę, koleżanki i dawną rodzinę. Wyznaje także, że czasem obwinia Dąbrówkę o odejście taty, bo problemy rodziców nasiliły się po narodzinach najmłodszej siostry. Ciocia spokojnie tłumaczy jej, że Dąbrówka nie jest niczemu winna, a dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje dorosłych. Zachęca Bogusię, by porozmawiała z ojcem i mamą. Nagle pan Czesław w pośpiechu odjeżdża, a Bogusia i ciocia widzą w oknie pokoju na poddaszu szary kształt długowłosej kobiety. Postać znika, a ciocia Mirka traci wątek i pyta Bogusię, kim jest.

Rozdział ósmy. Szkiełko i oko

W leniwą niedzielę Leszek sprawdza pokój Bogusi. Szuka śladów anomalii świetlnej, zaburzeń pola elektromagnetycznego, zatrucia chemicznego albo wpływu infradźwięków. Przyznaje, że widział w pokoju Bogusi dziwną osobę, ale najpierw musi wyjaśnić, co robił w jej sypialni. Nakrył pana Czesława na grzebaniu w jej biurku. Bogusia sprawdza szufladę i martwi się o pamiętnik oraz zegarek od taty. Tosia zdradza, że czytywała jej pamiętnik, co wywołuje gniew starszej siostry. Leszek pyta, czy Bogusia także widziała kogoś w pokoju. Dziewczyna wyznaje, że z podwórka kilka razy widziała w swoim oknie kobiecą postać. Rodzeństwo rozumie, że w domu dzieje się coś poważniejszego niż zwykłe skrzypienie i kurz. Leszek ma zastawić pułapki i spróbować nagrać zjawę, Tosia ma wypytać ciocię Mirkę, Bogusia chce iść do bielińskiej szeptuchy lub do Garda, a cała trójka postanawia obserwować pana Czesława, żeby niczego nie ukradł.

Rozdział dziewiąty. Szeptucha i szeptucha

Bogusia jedzie rowerem do domu szeptuch i spotyka Garda przy ogrodzeniu sadu. Mówi mu, że martwi się o ciocię Mirkę i że w domu dzieją się dziwne rzeczy. Gard wyjaśnia, że Mirka nadal jest szeptuchą, a świat demonów i bogów nie uznaje emerytury. Rozróżnia duchy od demonów i mówi, że demony mogą być złe albo dobre. Prowadzi Bogusię do chatki swojej mamy i babci. Dziewczyna poznaje Babę Jagę i Babę Gosławę. Chata, pełna suszonych ziół, kwiatów i szufladek, okazuje się przytulna i zupełnie inna niż wyobrażenie ponurego miejsca pracy szeptuch. Kobiety żartują z Garda, proponują Bogusi zupę i wypytują ją o powód wizyty. Bogusia mówi, że ciocia Mirka dziwnie się zachowuje, a w domu jest duch. Szeptuchy twierdzą, że duchów nie ma, są tylko dziady, które nie nawiedzają domów, i pytają o szczegóły. Bogusia wspomina o jąkaniu cioci i kobiecie widywanej w oknie. Baba Jaga przyznaje, że martwi ją stan dawnej przyjaciółki, z którą w młodości przeżyła wiele przygód. Obiecuje niezapowiedzianą wizytę u Mirki, poważną rozmowę albo spacer, a Baba Gosława zapowiada, że po zajęciu się Mirką sprawdzą, co dzieje się w domu.

Rozdział dziesiąty. Księga potworów i błysk

Tosia bezskutecznie wypytuje ciocię Mirkę o ducha. Staruszka jąka się, zmienia temat, mówi o ziołach, a potem podsuwa dziewczynce pomysł czytania. Prosi ją, by z sypialni wzięła starą książkę przewiązaną wstążką. Tosia początkowo się obraża, ale ciekawość zwycięża i w pokoju cioci znajduje „Bestiariusz, czyli słów kilka na temat dziwów leśnych i domowych”. Książka okazuje się zbiorem opisów słowiańskich demonów, z dopiskami i zakładkami Mirki. Tosia wciąga się w lekturę i odkrywa, że nie ma tam hasła „duch”, więc istota z domu musi być czymś innym. Gdy ciocia wraca do pokoju, znów nie pamięta, że dała Tosi książkę. W tym czasie Leszek bada szafę w pokoju Bogusi, świeci latarkami, opukuje drewno i zauważa błysk srebra za meblem. Razem z siostrami przesuwa ciężką szafę. Ze szczeliny wypada stare, srebrne lusterko. Leszek podnosi znalezisko i zabiera je do dalszych badań.

Rozdział jedenasty. Pamięć i chuda pani

Leszek zamyka się w pokoju ze znalezionym lusterkiem. Ogląda staromodną srebrną ramkę, patynę, plamki na tafli i wygrawerowany znak, którego nie rozpoznaje. Nie potrafi oderwać wzroku od przedmiotu. Gdy w domu rozlega się hałas, chłopiec otrząsa się i odkrywa, że minęły cztery godziny, choć wydawało mu się, że przyszedł do pokoju przed chwilą. Przestraszony wkłada lusterko do pudełka po butach razem z ukrytymi przed mamą skarbami i chowa je na dnie szafy pod śmierdzącymi butami. Próbuje tłumaczyć utratę czasu atakiem, nagłym snem albo innym zjawiskiem, byle nie działaniem demona. Tymczasem Tosia coraz mocniej interesuje się bestiariuszem, słowiańskimi bogami i demonami. Przypomina sobie, że rodzina rzadko chodziła do świątyni, a ciocia Mirka traktuje wiarę bardzo poważnie i codziennie nosi ofiary na mały ołtarz. Tosia czyta o banniku, opiekuńczym demonie łaźni, a potem trafia na hasło „Bieda” i ilustrację wychudzonej kobiety z poplątanymi włosami.

Rozdział dwunasty. Obecność i jej brak

Bogusia siedzi wieczorem na ganku i pije kakao. Mama dołącza do niej i mówi, że tata dzwonił przez cały dzień, ale córka nie odbierała. Bogusia przyznaje, że nie chce z nim rozmawiać. Mama obejmuje ją i wyjaśnia, że tata nadal ją kocha, choć już nie jest z mamą. Bogusia pyta, dlaczego ojciec nie mógłby przestać kochać dzieci, skoro przestał kochać żonę, i czy mama też mogłaby kiedyś przestać kochać ją. Mama zapewnia, że miłość rodzica do dziecka jest bezwarunkowa i że nigdy nie przestanie jej kochać. Bogusia wyznaje, że tęskni za tatą. Mama mówi, że ojciec będzie przyjeżdżał do nich co dwa tygodnie i prosi, aby następnym razem odebrała telefon. Rozmowę przerywa huk w kuchni i płacz Dąbrówki przez elektroniczną nianię. Bogusia i mama znajdują na podłodze szufladę ze sztućcami. Mama biegnie uspokajać Dąbrówkę, a rodzeństwo sprząta kuchnię. Leszek przysięga, że wcześniej wsunął szufladę. Tosia znajduje bardzo długi szary włos i oznajmia, że chyba wie, kto ją wysunął.

Rozdział trzynasty. Biedna czwórka

Tosia zbiera rodzeństwo w pokoju Bogusi i prowadzi wykład. Pokazuje ilustrację z bestiariusza i mówi, że postać widywana przez Bogusię i Leszka może być demonem o nazwie Bieda. Wyjaśnia, że Bieda jest słowiańskim demonem domowym, którego można przynieść w starym przedmiocie. Kiedy zagnieździ się w domu, zaczynają się nieszczęścia, zwierzęta chorują, ludzie mają kłopoty, wybuchają pożary, a dom niszczeje. Rodzeństwo łączy to z brudem, szybkim niszczeniem budynku, odrastającą trawą i pogorszeniem stanu cioci Mirki. Uznają, że Bieda mieszka w lusterku znalezionym za szafą. Tosia czyta, że aby pozbyć się Biedy, trzeba pozbyć się przedmiotu, w którym siedzi, ale nie da się jej po prostu wyrzucić, bo wróci. Leszek przynosi lusterko z pudełka po butach. Bogusia bierze je do ręki i obiecuje, że jeszcze tej nocy się go pozbędzie. Tosia ostrzega ją, że to nie wystarczy, ale Bogusia, pewna siebie, każe rodzeństwu iść spać. Tosia obraża się, odkłada bestiariusz i zasypia, choć chciała czuwać.

Rozdział czternasty. Cień i szelest

Bogusia czeka do późnej nocy, udając, że śpi, a naprawdę przegląda internet pod kołdrą i próbuje znaleźć Garda w mediach społecznościowych. Gdy słyszy szelest pod łóżkiem, zapala lampkę i dostrzega rąbek szarej sukienki wsuwający się pod posłanie. Podejrzewa, że z lusterka wyszła Bieda. Uzbrojona w telefon i lusterko zapala światło, sprawdza przestrzeń pod łóżkiem, ale demona już tam nie ma. Wychodzi po cichu z pokoju. Sprawdza, czy Bieda jest obecna, patrząc w taflę lusterka. Widzi długie palce przy drzwiach i później głowę demona kucającego za kanapą. Wychodzi kuchennymi drzwiami, a Bieda podąża za nią, chowając się za przedmiotami i w trawie. Bogusia biegnie na cmentarz, uznając, że to dobre miejsce dla demona. Brama jest otwarta, a obok leży kłódka z kluczem, co oznacza, że ktoś jest na cmentarzu. Dziewczyna chowa lusterko w trawie przy zaniedbanym grobie. Kiedy już chce odejść, w jej plecy uderza światło latarki i ktoś każe jej stanąć.

Rozdział piętnasty. Latarka i Baba Jaga

Bogusia odwraca się i odkrywa, że na cmentarzu przyłapały ją Baba Jaga i Baba Gosława. Szeptuchy pytają, co robi sama w nocy, a Bogusia próbuje udawać, że spaceruje. Kobiety mówią, że cmentarz nie jest miejscem na nocne przechadzki, bo można tam spotkać różne rzeczy, a ludzie także bywają groźni. Baba Gosława postanawia odprowadzić Bogusię do domu i ostrzega ją, że jeśli jeszcze raz dowie się o jej samotnym nocnym wyjściu, powie o wszystkim mamie. Bogusia nie wyjawia, że próbowała pozbyć się Biedy. W tym czasie Leszek, który czuwał przy biurku, budzi się i słyszy szybkie kroki w domu. Ktoś zatrzymuje się za jego drzwiami, a potem bezszelestnie ucieka na poddasze. Chłopiec widzi przez okno, jak Baba Gosława odprowadza Bogusię do bramy. Zauważa też, że gdy po domu chodzi tajemnicza istota, deski nie skrzypią, a kiedy wraca Bogusia, dom znów ją zdradza hałasami. Po chwili słyszy z góry krzyk siostry, gdyż lusterko wróciło i leży w jej pokoju. Leszek dochodzi do wniosku, że Bogusi nic nie grozi, ale Bieda także nie została przepędzona.

Rozdział szesnasty. Uczeń i wróż

Dzieci odpoczywają na kocu pod drzewem i jedzą truskawki, gdy mama, Dąbrówka i ciocia Mirka siedzą w pobliżu, a pan Czesław hałasuje przy okiennicach. Rodzeństwo omawia nieudaną próbę pozbycia się lusterka. Tosia przypomina, że Biedy nie da się wyrzucić. Według bestiariusza można ją komuś oddać w prezencie albo ją stracić. Dzieci nie chcą świadomie podarować demona niewinnej osobie, ale zaczynają rozważać, czy pan Czesław mógłby ukraść lusterko. Wtedy pod dom przyjeżdżają Baba Jaga, Gard i Mieszko, ojciec Garda, miejscowy kapłan i wróż. Baba Jaga przynosi kosz jedzenia, a Mieszko oferuje mamie pomoc stolarską przy drewnianych elementach domu. Stwierdza, że trzy miesiące wcześniej dom Mirki nie wyglądał tak źle. Gard siada z dziećmi na kocu, rozmawia z nimi o bestiariuszu i dowiaduje się, że podejrzewają Biedę w starym lusterku. Bogusia twierdzi, że już wie, jak się jej pozbyć. Nagle ciocia Mirka zaczyna krzyczeć. Mieszko przerzuca ją sobie przez ramię, a Baba Jaga oznajmia, że zabiera ją na pielgrzymkę, spacer, modlitwę i do pewnego bagienka. Mama jest oszołomiona, ale ostatecznie uznaje, że poczekają, aż ciocię im oddadzą.

Rozdział siedemnasty. Majster i pomocnicy

Po zniknięciu cioci Mirki Bieda staje się śmielsza i zaczyna uprzykrzać życie reszcie rodziny. Mama wkręca włosy w suszarkę i musi je nierówno obciąć, Bogusia uderza małym palcem w nogę krzesła i kuleje, Leszkowi uciekają mrówki z farmy, a Tosi znika połowa skarpetek. Podczas śniadania pojawia się pan Czesław po prawie tygodniowej nieobecności. Mama wychodzi, by go zrugać. Majster tłumaczy się chorobą w rodzinie i przywozi kilku podejrzanych pomocników, obiecując, że tego dnia zakończą remont. Dzieci widzą w tym ostatnią szansę, by sprowokować kradzież lusterka. Leszek zauważa, że złodziej nie weźmie przedmiotu leżącego zbyt jawnie, bo pan Czesław dotąd zabierał raczej rzeczy ukryte, które łatwo uznać za zgubione. Bogusia biegnie na górę, aby odpowiednio schować lusterko. Mama zgadza się, by robotnicy pracowali intensywnie, ale tylko do dziewiętnastej, bo później Dąbrówka musi spać. Pan Czesław prosi, aby wszyscy wyszli z domu z powodu hałasu i zapachu rozpuszczalnika. Dzieci mają spędzić cały dzień na dworze.

Rozdział osiemnasty. Lustro i niespodziewany gość

Rodzina siedzi w ogrodzie, a robotnicy kręcą się po domu. Mama próbuje ich pilnować, lecz nie może stale chodzić za każdym z nich. Dzieci naradzają się, bo to ostatnia okazja, by lusterko trafiło do pana Czesława. Bogusia zdradza, że schowała je w kartonie opisanym „do oddania do antykwariatu”, razem ze starymi łyżkami i porcelanowym wazonikiem, licząc, że karton zainteresuje złodzieja. Gdy mama odchodzi porozmawiać przez telefon, Bogusia wymyka się do domu. W jej pokoju kartonu już nie ma, a na podłodze widać ślady męskich butów. Dziewczyna sprawdza szafę, łóżko i biurko, by upewnić się, że lusterko nie wróciło. Przez okno widzi samochód ojca i ogarnia ją panika, bo nadal nie chce z nim rozmawiać. Schodząc na dół, zauważa karton z lusterkiem przy drzwiach, a potem ukrywa się pod prześcieradłem za kanapą. Widzi, jak pomocnik wynosi karton, a pan Czesław kradnie jeszcze srebrną figurkę psa z witryny. Bogusia uznaje, że Bieda mu się należy. Chce uciec kuchennymi drzwiami i pojechać do wsi, zanim ojciec ją zobaczy, ale kiedy otwiera drzwi, tata stoi tuż za nimi.

Rozdział 19. Trudne rozmowy i koniec remontu

Ojciec wita Bogusię i prosi ją o wspólny spacer. Dziewczyna milczy, ale po chwili zgadza się pójść z nim sama. Mijają mamę i rodzeństwo siedzących na kocu. Ojciec wspomina o prezentach dla dzieci, a Bogusia odpowiada, żeby oddał jej prezent swojej nowej rodzinie. Tata nie złości się, tylko mówi, że to prezent dla niej i sama zdecyduje, co z nim zrobi. Podczas spaceru Bogusia wyrzuca mu, że przez jego odejście musiała wyprowadzić się z Warszawy. Ojciec mówi, że nie chciał, by dzieci się przeprowadzały, że będzie często przyjeżdżał i że chciałby, aby odwiedzały go w Warszawie. Bogusia odmawia. Tata wyjaśnia, że ma prawo być na niego zła, nie będzie wymuszał wybaczenia i będzie czekał, bo nadal ją kocha. Dziewczyna zaczyna płakać, a ojciec ją przytula. Po powrocie mijają furgonetkę pana Czesława. Z zewnątrz dom nadal wygląda jak ruina. Ojciec proponuje pomoc, ale mama szybko odmawia i wspomina, że ma już na oku stolarza. Bogusia widzi, że rodzice mimo rozstania potrafią teraz rozmawiać spokojniej niż dawniej. Biegnie do domu i sprawdza wszystkie pomieszczenia. Lusterka nigdzie nie ma. Dziewczyna nabiera przekonania, że Bieda znalazła nowego właściciela.

Rozdział dwudziesty. Stolarz i jego pomocnik

Następnego ranka dom wciąż pachnie kurzem, ale jest wyraźnie czystszy. Leszek widzi przez okno, że trawa nie odrosła przez noc, a skoszone fragmenty ogrodu pozostały równe. Nawet ogrodzenie wygląda prościej. Przy śniadaniu mama z niedowierzaniem ogląda czyste blaty i dochodzi do wniosku, że pan Czesław musiał jednak naprawić wentylację albo kominy, bo brud przestał wracać. Tosia i Leszek ledwo powstrzymują śmiech, bo wiedzą, że to zniknięcie Biedy odmieniło dom. Bogusia zmienia temat i pyta o ciocię Mirkę. Mama mówi, że Mirka wróci za kilka dni z Babą Jagą, prawdopodobnie z sanatorium albo pielgrzymki. Zapowiada też wizytę Mieszka, który ma przyjechać wymierzyć deski na ganek i zapewne zabierze Garda. Tosia dokucza Bogusi z powodu Garda, za co dostaje kopniaka pod stołem. Mama zauważa, że dzieciom chyba zaczyna się podobać w Bielinach. Leszek stwierdza, że teraz wszystko będzie dobrze, a Tosia przypomina, że bestiariusz jest długi i doszli dopiero do litery B. Bogusia szybko tłumaczy mamie, że to tylko gra.


Przeczytaj także: W polu – plan wydarzeń

Aktualizacja: 2026-06-30 20:21:18.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.