„Popioły” to powieść autorstwa Stefana Żeromskiego, początkowo publikowana w odcinkach na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”. To historyczna powieść panoramiczna, która ukazuje społeczeństwo polskie na przełomie XVIII i XIX wieku.
Spis treści
Na Łysicy Rafał uczestniczył w polowaniu, podczas którego nie zdołał zastrzelić rogacza. W czasie kuligu poznał Helenę i zakochał się w niej. Jako uczeń przeżył niebezpieczną wyprawę łódką po Wiśle, a po konflikcie w szkole został z niej wydalony. W Tarninach bezskutecznie próbował zapomnieć o Helenie. Nocą pojechał do Dersławic i spotkał się z nią w ogrodzie. W drodze powrotnej został zaatakowany przez wilki, odniósł ciężkie rany i stracił ukochaną klacz. Po chorobie dowiedział się o wyjeździe Heleny, opuścił dom i zamieszkał u brata Piotra. Gdy jego brat umarł, Rafał trafił do Grudna, a potem do Krakowa.
W Warszawie został sekretarzem księcia Gintułta i ponownie spotkał Helenę. Oboje uciekli w góry, gdzie przez pewien czas żyli z dala od ludzi. Podczas napadu zbójców Helena rzuciła się w przepaść. Rafał został uwięziony, a po odzyskaniu wolności zamieszkał u Krzysztofa Cedry. Wstąpił do wojska i uczestniczył w kampaniach napoleońskich. Krzysztof walczył we Włoszech i w Hiszpanii, został ranny, spotkał Napoleona i pochował zamordowanego Wyganowskiego. Rafał walczył przeciwko Austriakom, uczestniczył w obronie Sandomierza i odwiedził spalone rodzinne strony. Po wojnach odbudowywał Wyrwy, lecz porzucił gospodarstwo, by ponownie wyruszyć z Cedrą do armii. Pod Orszą obaj zobaczyli Napoleona podczas przeglądu wojsk, a cesarz rozpoznał Krzysztofa.
Do lasu puszczono psy. Rafał zajął swoje stanowisko podczas polowania na Łysicy. Wsłuchany w odgłosy lasu, pogrążył się we wspomnieniach z dzieciństwa dotyczących zabitej wilgi, przejazdów przez las i ruin dawnego kościoła. Ogary naprowadziły stado saren, a Rafał wycelował w rogacza, jednak z powodu mokrego prochu broń nie wypaliła. Zwierzę uciekło, a rogacza zastrzelił Kacper. Myśliwi wrócili z upolowaną zwierzyną do dworu.
Kulig złożony z wielu sań przemierzał zimową okolicę i dotarł do Tarnin. W czasie postoju nad Koprzywianką uczestnicy przeprawiali sanie przez rzekę, a potem bawili się przy muzyce i tańcach. Rafał poznał pannę Helenę, tańczył z nią i spędzał czas podczas zabawy. Nad ranem pocałował ją w odosobnieniu. Po uczcie i dalszych tańcach upił się i zasnął, a następnego dnia obudził się wyczerpany.
Rafał i jego kuzyn Krzysztof mieszkali na stancji w Sandomierzu. Po lekcjach wymknęli się nad Wisłę, wsiedli do cudzej łodzi i wypłynęli na rzekę pełną kry. Stracili orientację, omal nie utonęli, a potem, przemoczeni i zziębnięci, dotarli nocą do domu. Następnego dnia Rafał został przesłuchany w szkole. Odmówił złożenia wyjaśnień, zaatakował szkolnych funkcjonariuszy i uciekł z budynku.
Po wyrzuceniu ze szkoły Rafał wrócił do Tarnin, gdzie ojciec surowo go ukarał i zmusił do codziennej pracy w gospodarstwie. W kościele w Sulisławicach zobaczył Helenę, lecz nie zamienili ani słowa. Od tej chwili żył wspomnieniem spotkania, zaniedbywał obowiązki i popadał w coraz większe rozterki. Ukojenia szukał jedynie przy swojej klaczy Baśce, której poświęcał każdą wolną chwilę.
Wraz z początkiem marca Rafał ukradł klucz do stajni. Gdy nadeszła noc, osiodłał Baśkę i podczas śnieżycy pojechał do Dersławic. Zakradł się pod dom Heleny, zobaczył ją przez okno, a potem spotkał się z nią w ogrodzie. Ich schadzkę przerwał nocny stróż. W drodze powrotnej Rafał zabłądził. Wilki zaatakowały jego i Baśkę. Zabił jednego wilka, lecz klacz zginęła. Ciężko ranny błąkał się po polach, aż odnalazł go chłop jadący saniami.
Ciężko ranny Rafał po przebudzeniu odkrył, że znajduje się w chłopskiej chacie, a na zewnątrz szaleje burza. Gorączkując, miał majaki związane z podróżą, śmiercią Baśki i Heleną, do której chciał wrócić. Na przemian tracił i odzyskiwał świadomość.
Po długiej chorobie Rafał dowiedział się, że Helenę wywieziono z rodzinnych stron. Ojciec wyrzucił go z domu, więc Rafał wyruszył do brata Piotra, który mieszkał w Wygnance. Po drodze kazał zajechać do Dersławic i oglądał pusty dom Heleny. Następnie nocował wśród łąk i lasów, po czym dotarł do celu. Piotr serdecznie go przyjął, opowiedział o swoim konflikcie z ojcem i dawnych losach.
Wiosnę Rafał spędził w Wygnance, gdzie włóczył się po okolicy i pogrążał w marzeniach. Piotr gospodarował mimo postępującej choroby. Pod koniec czerwca odwiedził go książę Gintułt. Rozmawiali o przeszłości, poglądach i losie chłopów. Książę uznał, że może uwolnić od pańszczyzny wieś, z której wywodził się Michcik. Spór między nimi przerwał nagły atak choroby Piotra, który wkrótce zmarł. Potem Rafał zajął się odczytywaniem zapisków brata.
Następnego dnia przygotowywano pogrzeb Piotra. Michcik sprowadził trumnę, a Rafał zawiadomił rodziców o śmierci syna. Wieczorem do Wygnanki przybył książę Gintułt z rodziną, dworem i duchowieństwem. W ulewnym deszczu uczestnicy odprowadzili trumnę do kościoła w Grudnie. W drodze książę rozmawiał z Rafałem, zaprosił go do Grudna i zaproponował uregulowanie spraw majątkowych po zmarłym bracie.
Po pogrzebie Rafał zamieszkał w Grudnie, w domku położonym w parku pałacowym. Zwiedzał park i zachwycał się jego alejami oraz starymi drzewami. Następnego dnia został zaproszony na obiad, podczas którego poznał gości księcia Gintułta i zobaczył jego siostrę Elżbietę. Dyskutował z Nikodemem Chłuką o zmarłym bracie. Książę przekazał Rafałowi pieniądze należące do Piotra i zaproponował mu pozostanie w Grudnie.
Rafał spędzał czas w Grudnie na polowaniach, przejażdżkach i życiu towarzyskim, stopniowo stając się częścią dworu. Jego zainteresowanie skupiało się na Elżbiecie Gintułtównie. Rafał chciał przebywać w jej pobliżu. Podczas konnej wyprawy dogonił ją, gdy nie mogła opanować konia, zatrzymał zwierzę i porwał ją w ramiona, za co został uderzony szpicrutą. Wracając przez Wygnankę, zobaczył austriackich żołnierzy karzących Michcika za opór wobec nowego dzierżawcy. Widok pobitego chłopa głęboko nim wstrząsnął.
Książę Gintułt opuścił kraj jesienią 1797 roku. Zadbał wcześniej o to, by Rafał podjął naukę w krakowskim liceum. Książę dotarł przez Alpy do Włoch, gdzie obserwował przemarsz wojsk francuskich. W Wenecji zwiedzał miasto, odwiedzał bazylikę św. Marka i poznawał skutki francuskiego panowania. Podczas pobytu zetknął się z polskimi legionistami służącymi u boku Francuzów. Gdy zobaczył ich podczas zdejmowania koni z fasady bazyliki św. Marka, zaprotestował i został obezwładniony przez żołnierzy.
Książę Gintułt opuścił Wenecję i udał się do Werony, by zaprotestować przeciwko udziałowi polskich legionistów w wywożeniu weneckich zabytków. Zwiedzał miasto i szukał domu Julii Capuletti, lecz zastał zaniedbany budynek. Nocą został zatrzymany przez polski patrol i doprowadzony do koszar. Tam spotkał generała Dąbrowskiego, z którym rozmawiał o działaniach legionów, wojnie i sytuacji politycznej. Dąbrowski odrzucił jego zarzuty, a następnie wyjaśnił cele i trudności związane z tworzeniem polskich oddziałów.
W styczniu 1798 roku książę Gintułt przebywał w Paryżu i unikał kontaktów z polskimi emigrantami. Odwiedził księcia Sułkowskiego, adiutanta Bonapartego. Rozmawiali o wojnie, rewolucji, Bonapartem, planowanej wyprawie do Egiptu i przyszłości Europy. Gintułt wyrażał zwątpienie w sens walk zbrojnych, natomiast Sułkowski bronił wojny jako narzędzia wielkich przemian i opowiadał o swoich planach oraz służbie u Napoleona.
Rafał ukończył poetykę i rozpoczął studia filozoficzne w Krakowie. Po wyjeździe książąt Gintułtów został bez opieki i prowadził beztroskie życie, uczestnicząc w balach, grach karcianych, wizytach w kawiarniach i nocnych zabawach. Zaprzyjaźnił się z Jarzymskim, z którym dzielił czas i pieniądze. Obaj zapisali się do Akademii. Podczas zajęć częściej grali w karty, niż słuchali wykładów. Na jednym z wykładów Rafał dowodził, że koń Aleksandra Wielkiego miał rozum, a później Jarzymski dla żartu wypił kawę i zjadł bułkę profesora fizyki.
Wiosną Rafał wrócił z Krakowa do rodzinnego domu, gdzie został życzliwie przyjęty. Po świętach wielkanocnych ojciec skierował go do pracy w gospodarstwie. Rafał wykonywał codzienne obowiązki w polu i próbował zapomnieć o Helenie. Odkrył też ukrytą altankę zbudowaną przez siostrę Zofkę. Oboje prowadzili tam rozmowy o Grudnie, księciu Gintułcie i świecie poza rodzinną okolicą.
W 1799 roku książę Gintułt znalazł się w oblężonej Mantui. Wstąpił do polskich oddziałów i brał udział w fortyfikowaniu miasta, patrolach oraz organizowaniu zaopatrzenia dla żołnierzy. Podczas ciężkiego oblężenia zachorował, lecz wrócił do służby. Był świadkiem bombardowania miasta i walczył podczas nocnego odpierania austriackiego szturmu. Po kapitulacji Mantui Austriacy złamali warunki układu, rozbroili Polaków i potraktowali ich jak zbiegów z armii cesarskiej.
Rafał spędził cztery lata w Tarninach, pracując w gospodarstwie ojca i żyjąc pod jego ścisłą kontrolą. Jesienią 1802 roku napisał do księcia Gintułta list ze skargą na swoje położenie. W odpowiedzi otrzymał propozycję objęcia posady sekretarza w Warszawie. Wyjechał z domu, zamieszkał u księcia, rozpoczął pracę polegającą na tłumaczeniu i przepisywaniu tekstów oraz poznał warszawskie środowisko towarzyskie.
Rafał obudził się po nocnej hulance w domu Jarzymskiego, pełen wstydu i odrazy do samego siebie. Wrócił do pałacu księcia Gintułta, gdzie spędził ciężką noc, dręczony koszmarami i rozmyślaniami. Następnego dnia uczestniczył w rozmowie księcia z pruskim majorem o religii, naturze i problemie zła. Potem tłumaczył łaciński tekst św. Augustyna, a po skończonej pracy znów odczuł pokusę powrotu do dawnego życia.
W marcu Rafał wraz z księciem Gintułtem udał się do warszawskiej loży masońskiej. Przeszedł kolejne etapy ceremonii przyjęcia, odpowiadał na pytania, składał przysięgę zachowania tajemnicy i uczestniczył w rytualnych próbach. Następnie został ogłoszony uczniem wolnomularstwa, otrzymał symbole swojego stopnia i poznał członków loży. Po zakończeniu obrzędu wziął udział we wspólnej uczcie, podczas której wznoszono uroczyste toasty i śpiewano pieśni braci masońskich.
Rafał pomagał księciu Gintułtowi przy pisaniu dzieła o templariuszach i studiował materiały historyczne oraz religijne. Równocześnie potajemnie spotykał się z Jarzymskim, grał w karty i uczestniczył w zabawach, nie zaniedbując jednak obowiązków masońskich. W czerwcu w warszawskiej loży odbyło się uroczyste przyjęcie kobiet do nowo utworzonej loży masonek. Wśród kandydatek pojawiła się Helena de With. Rafał rozpoznał ją podczas ceremonii, a ona rozpoznała go. Podczas rytualnego powitania wymienili pocałunek.
Helena de With spędzała bezsenną noc, chodząc po swoim pokoju i wychodząc na balkon. Myślała o mężczyźnie, którego miała poślubić, lecz w swoich rozważaniach go odrzucała. Jednocześnie wspominała Rafała, wyznając przed samą sobą miłość do niego i wyobrażając sobie jego obecność.
Na początku lipca Helena de With wyjechała z Warszawy, pozorując podróż do uzdrowiska. Nie powiedziawszy nic służbie, udała się na umówione spotkanie z Rafałem. Spotkali się w przydrożnej gospodzie, a następnie wspólnie ruszyli w dalszą drogę przez górskie okolice. Podczas nocnej podróży rozmawiali, podziwiali mijane krajobrazy i wyznawali sobie miłość. Helena wspominała dawne wydarzenia i mówiła Rafałowi o swoim uczuciu oraz wspólnej przyszłości, którą sobie wyobrażała.
Rafał i Helena zamieszkali w samotnej chacie przy górskim lesie. Czas wypełniały im górskie wędrówki. Zwiedzali odludne miejsca, odpoczywali na szczytach, rozmawiali o swoim życiu i wyznawali sobie uczucia. Podczas jednej z wypraw rozważali wspólną śmierć, lecz porzucili ten zamiar. Często wracali nad ulubione leśne jezioro, gdzie obserwowali wodę, las i zmieniające się niebo.
Rafał i Helena spędzili dzień przy górskiej pieczarze, podziwiając dolinę i góry oraz wsłuchując się w echo ich głosów. Pozostali tam również na noc. Nad ranem napadła ich banda zbójców. Rafał został związany i pozbawiony broni, a Helena dostała się w ręce napastników. Gdy nie zdołała się obronić przed kolejnym atakiem, wyrwała się zbójcom, dobiegła do skraju urwiska i rzuciła się w przepaść.
Rafał ocknął się po napadzie w górskiej kryjówce zbójników. Dowiedział się o śmierci Heleny. Chciał odnaleźć miejsce jej upadku i szukał śladów napastników. Odkrył ślady krwi oraz drogę, którą zbójnicy nieśli jej ciało. Poszukiwania morderców w górach zajęły mu kilka dni. W końcu natknął się na austriackich żołnierzy, którzy uznali go za zbójnika, związali go i odprowadzili do górskiej twierdzy, gdzie zamknięto go w lochu.
Rafał został uwięziony w górskiej twierdzy, gdzie poznał starego zbójnika odsiadującego wieloletnią karę za dezercję i działalność rozbójniczą. Góral opowiedział mu o służbie wojskowej, ucieczce do zbójników, schwytaniu oraz ciężkich karach, którym został poddany. Podczas rozmowy strażnik na krótko uwolnił więźnia z łańcucha. Rafał podejrzewał, że jego towarzysz może mieć związek ze śmiercią Heleny, lecz zbójnik jedynie udzielał mu rad, jak przetrwać więzienie i cierpienie.
Książę Gintułt i de With wyruszyli przez Alpy do Włoch. W trudnych warunkach pokonali Przełęcz Świętego Gotarda, przetrwali śnieżycę i dotarli na południową stronę gór. Potem przebyli Lombardię i Apeniny, aż dotarli do Genui. Stamtąd udali się do willi Viciniego. Zwiedzając ogród pełen egzotycznych roślin, zatrzymali się przy kwitnącym rododendronie. Widok kwiatów poruszył de Witha, który wspomniał Helenę, przebaczył jej dawne krzywdy i wypowiedział skierowane do niej słowa pożegnania.
Rafał po ponad roku więzienia został zwolniony z zamku orawskiego. Podczas śledztwa ukrył prawdę o Helenie, a po odzyskaniu wolności samotnie ruszył w stronę Krakowa. Wyczerpany chorobą i głodem wędrował przez wsie i lasy, zdany na przypadkową pomoc. Wszedł do przydrożnej karczmy, gdzie zobaczył Krzysztofa Cedrę. Cedro nakarmił go, dał mu ubranie i zaprosił do swojego majątku. Rafał przyjął propozycję i razem odjechali.
Rafał wraz z Krzysztofem Cedrą dotarł do Olszyny. W Tarnowie kupił nowe ubranie, a po przyjeździe został przedstawiony rodzinie przyjaciela. Ojciec Cedry serdecznie go przyjął, a jego siostra Mery poznała go podczas wieczerzy. Krzysztof opowiadał o pobycie w Wiedniu oraz żartował z rodziną i gościem. Później wszyscy przeszli do salonu, gdzie Krzysztof grał na instrumencie, a Mery śpiewała francuskie pieśni, których słuchali domownicy.
Krzysztof Cedro i Rafał przybyli do Stokłosów, gdzie powitał ich zarządca majątku, Szczepan Nekanda-Trepka. Podczas rozmowy wspominano utracony majątek Trepki, jego przyjazd do Stokłosów oraz działalność gospodarczą prowadzoną przez niego w okolicy. Cedro opowiadał o planach zajęcia się gospodarstwem, a później wraz z Trepką spierał się na temat polityki, stosunków z Niemcami, przyszłości kraju i znaczenia pracy na roli.
Rafał przez wiele tygodni chorował i pozostawał obojętny wobec otaczającego go świata. Dni spędzał w Stokłosach, leżąc pod sosnami i unikając ludzi. Pod koniec września wyszedł o świcie nad rzekę płynącą w pobliżu dworu. Wędrując jej brzegiem, obserwował wodę, drzewa i jesienny krajobraz. Stopniowo odzyskiwał zainteresowanie światem, a obserwacja przyrody i przelot zimorodka obudziły w nim radość życia.
Rafał spędził rok w Stokłosach, uczestnicząc w zabawach, polowaniach i pracach gospodarskich. Stopniowo przejmował obowiązki związane z prowadzeniem majątku, podczas gdy Trepka coraz więcej czasu poświęcał książkom. Jesienią 1805 roku Rafał i Trepka wyjechali z chartami na polowanie. W czasie przejazdu przez las dostrzegli na gościńcu maszerującą armię. Z mgły wyłoniły się kolumny grenadierów, jegrów, artylerii i kawalerii, które ciągnęły przez błotniste pola i drogi.
Jesiennym wieczorem do dworu w Stokłosach przybył kulawy żebrak, który poprosił o nocleg. Gospodarze przyjęli go i wysłuchali jego opowieści. Wędrowiec, były żołnierz, opowiedział o służbie w armii austriackiej, przejściu do Legionów Polskich, walkach we Włoszech, oblężeniu Genui, rozwiązaniu legionów i przymusowym wysłaniu żołnierzy na San Domingo.
Rafał i Krzysztof przez kilka tygodni przygotowywali się do potajemnego przekroczenia granicy, by przedostać się do wojsk Napoleona. Wyruszyli ze Stokłos pod pozorem polowania. Przed wyjazdem pożegnali się z Trepką. W drodze Krzysztof modlił się za ojczyznę. Tuż przed lasem drogę zastąpił im ojciec Krzysztofa, błagając syna o powrót. Krzysztof po chwili wahania odjechał razem z Rafałem.
Rafał i Krzysztof przybyli do Krakowa, chcąc potajemnie kontynuować podróż. Przy Bramie Floriańskiej trafili na tłum oczekujący egzekucji trzech młodzieńców schwytanych podczas próby przedostania się do Polaków. Dwóm skazańcom darowano życie i oddano ich do wojska. Trzeci, uznany za głównego winowajcę, został publicznie powieszony.
Rafał i Krzysztof, posługując się fałszywymi nazwiskami, dotarli do Jazu, skąd planowali przeprawić się przez Wisłę. Dowiedzieli się o wzmocnieniu straży granicznej, lecz mimo to odwiedzili pałac Ołowskich. Pani Ołowska zgodziła się pomóc im uciec podczas świątecznego balu. Rafał rozpoznał w niej dawną księżniczkę Elżbietę.
Podczas balu w Jazie Rafał obserwował Elżbietę i postanowił nie rezygnować z niej na rzecz wyprawy za Wisłę. W tańcu wyznał jej miłość, a później spotkał się z nią potajemnie. Przed świtem wraz z Krzysztofem przeprawił się przez Wisłę. W czasie ucieczki zginął przewoźnik.
Rafał i Krzysztof przedostali się na Śląsk, wynajęli sanie i ruszyli do Mysłowic. W karczmie zostali zaatakowani przez pruskich jegrów, lecz odparli napastników i uciekli. Dotarli do Mysłowic, a następnie do Siewierza, gdzie spotkali ochotników, wysłuchali relacji z walk i przygotowali się do dalszej drogi.
Z powodu braku pieniędzy Rafał i Krzysztof zrezygnowali ze służby w artylerii i wstąpili do pospolitego ruszenia konnicy krakowskiej. Dzięki Jarzymskiemu kupili konie i zajęli miejsca w regimencie. Wyruszyli do Łowicza, gdzie uczestniczyli w zbiórce wojsk. Podczas mszy polowej wysłuchali przemówienia generała Dąbrowskiego i byli świadkami składania przysięgi przez dowódców.
Przez trzy tygodnie w Łowiczu formowano polskie wojsko i szkolono żołnierzy. Po otrzymaniu rozkazu wymarszu Rafał przeszedł do pułku Dziewanowskiego, a Krzysztof pozostał w swoim oddziale. Wojsko ruszyło na północ. Rafał dostał się do niewoli podczas starcia pod Starogardem, lecz zdołał uciec. Następnie Polacy zdobyli Tczew, wdzierając się do miasta przez odsłoniętą bramę.
Legia Północna stała pod Niborgiem. Krzysztof udał się na nocny podjazd. Nastąpiły walki pod Szczytnem i zdobycie Jedwabna. Po zdobyciu Gdańska dywizja ruszyła na wschód, a po zawarciu pokoju tylżyckiego skierowała się do Kalisza. Następnie Cedro wraz z Gajkosiem przeniósł się do lansjerów i wyruszył z pułkiem przez Francję pod Pireneje.
Pułk lansjerów przeszedł przez Pireneje do Hiszpanii i dotarł do Pampeluny. W opuszczonej wiosce konie zatruły się paszą, a wiele z nich padło, w tym wierzchowiec Cedry. Oddzielony od oddziału Krzysztof natrafił na okrutnie zamordowanego francuskiego żołnierza. Nocą dotarł do kościoła zajętego przez wojsko, gdzie szukał schronienia i pożywienia.
Przez sześć tygodni Cedro walczył pod Saragossą, uczestnicząc w potyczkach, zdobywaniu żywności i ochronie transportów artylerii. Po rozpoczęciu oblężenia budował baterie. Podczas szturmu na miasto walczył na ulicach, ocalił młodą Aragonkę przed żołnierzami, a następnie został odcięty wraz z grupą woltyżerów.
Po odstąpieniu od oblężenia Saragossy ranny Cedro wrócił do pułku ułanów i brał udział w walkach pod Tudelą. Doskonalił sztukę walki lancą, walczył w potyczkach i w bitwie stoczonej 23 listopada, po której otrzymał stopień oficerski. W czasie marszu pod Calatayud poprowadził szarżę i został ciężko ranny.
Ranny pod Calatayud Krzysztof był przewożony do Madrytu. W gorączce wspominał rodzinny dom, Trepkę, Olszynę i dawne rozmowy. Podczas postoju wysłuchał manifestu Napoleona o zniesieniu inkwizycji i przywilejów feudalnych. Gdy cesarz odwiedzał rannych, Cedro zwrócił się do niego z prośbą o zapewnienie, że jego walka służy sprawie Polski. Napoleon wysłuchał go i odszedł.
Po wyjściu ze szpitala Krzysztof odnalazł pułk w Valdepeñas. Żołnierze powitali go z radością i zaprowadzili do kwatery. Podczas uczty wspominano poległych i świętowano jego powrót. W trakcie biesiady przybyli lansjerzy z ciężko rannym kapitanem Stokowskim. Mikułowski opowiedział o obronie zamku w Mora przed przeważającymi siłami przeciwnika. Po wysłuchaniu relacji oficerowie natychmiast ruszyli do koni.
Kompania ułanów, w której służył Rafał Olbromski, wyruszyła na patrol pod Nadarzyn. Po przejściu przez las natknęła się na austriacki patrol huzarów. W potyczce Rafał został ranny. Oddział wycofał się z jeńcami. Rafał trafił do dworu w Opaczy, gdzie nocą był świadkiem narady księcia Józefa Poniatowskiego i generałów przed bitwą.
Skończyła się bitwa pod Raszynem. Rafał usłyszał o odwrocie wojsk polskich i chciał odnaleźć brygadę Sokolnickiego. Spotkał generała, który obiecał mu posadę adiutanta po wyzdrowieniu. W Warszawie, wyczerpany z powodu odniesionych ran, trafił do pałacu Gintułta, zamienionego w szpital. Tam odzyskiwał siły, rozmawiał z księciem i usłyszał o oddaniu Warszawy Austriakom.
Po zawieszeniu broni Rafał i książę Gintułt przeprawili się przez Wisłę na Pragę i dołączyli do maszerującego wojska. W Modlinie trafili na naradę dowódców. Zajączek proponował odwrót do Saksonii, a inni opowiadali się za obroną twierdz. Dąbrowski wezwał do natarcia na Austriaków i wkroczenia do Galicji, a jego plan zyskał poparcie generałów.
Oddziały Sokolnickiego ruszyły spod Pragi ku Świdrowi, przeszły rzekę w bród i wkroczyły do Galicji. Pod Karczewem odkryto Austriaków przeprawiających się przez Wisłę. Po połączeniu z kolumną Dąbrowskiego wojsko dotarło pod Ostrówek. Austriacki szaniec został zaatakowany nocą, a jego obrońców wzięto do niewoli.
Rafał spotkał Trepkę w pobliżu Stokłos i rozmawiał z nim o wojnie oraz losach Krzysztofa. Razem udali się do dworu Cedrów, gdzie przebywał sztab księcia Poniatowskiego. Rafał wysłuchał śpiewu Mery i obserwował wzruszenie jej ojca. Później Cedro i Trepka wspominali nieobecnego Krzysztofa, zastanawiając się nad jego losem.
Rafał wrócił do Sandomierza i jako adiutant Sokolnickiego uczestniczył w przygotowaniach do obrony miasta. Podczas nocnego bombardowania wybuchł wielki pożar. W czasie szturmu Austriaków walczył przy umocnieniach. Gdy zdobyto klasztor św. Jakuba, Gintułt próbował zapobiec jego zburzeniu. Po starciu obaj zostali ranni i ukryli się w podziemiach.
Rafał, Gintułt i Michcik uciekli z zajętego przez Austriaków Sandomierza i ruszyli do Tarnin. W domu Olbromskich zostali serdecznie przyjęci, a ciężko chorego księcia ułożono, aby odpoczął. Wkrótce dostrzeżono zbliżający się oddział austriacki. Rafał i Michcik otrzymali od starego Olbromskiego świeże konie i natychmiast uciekli w stronę lasów.
Po opuszczeniu Sandomierza Rafał wrócił do pułku i podczas pościgu za Austriakami dotarł pod klasztor na Świętym Krzyżu, gdzie stwierdził, że nieprzyjaciel już odszedł. Następnie ruszył do Wyrw. Na miejscu zastał spalony dwór i zamordowanego Nardzewskiego. Od strzelca Kacpra dowiedział się, że właściciel zginął, broniąc majątku przed austriackimi żołnierzami.
Oddział Fijałkowskiego ruszył do Aragonii przeciwko gerylasom i dotarł do Saragossy. Żołnierze oglądali zniszczenia powstałe w wyniku oblężenia miasta, po czym zakwaterowali się w klasztorze. Wieczorem Cedro samotnie udał się w ruiny dzielnicy zdobywanej wcześniej przez Polaków. Tam został napadnięty przez kilku ludzi. Po walce zdołał zabić napastników i zasypał wejście do podziemi gruzami.
Podczas zimowych i wiosennych wypraw z Saragossy Cedro odzyskiwał zdrowie, a potem objął dowództwo podjazdu wysłanego w Pireneje. Wiele akcji wymierzono przeciwko gerylasom. Pozwoliło to otworzyć górskie przejścia i przywrócić łączność wojsk. Następnie dotarł do Morelli, gdzie spotkał kapitana Wyganowskiego. Ten poprosił go o pomoc w uzyskaniu dymisji i przekazał mu przewodnika na drogę do Tortozy.
Krzysztof oczekiwał w Tortozie na Wyganowskiego, któremu przez posłańca przekazał dymisję. Po kilku dniach dowiedział się, że kapitana zamordowano tuż przed dotarciem do obozu. Odnalazł jego nagie ciało i bezskutecznie prosił żołnierzy o godny pochówek. Gdy odmówili, sam wykopał grób, złożył w nim zwłoki przyjaciela i zasypał je ziemią.
Po wojnie Rafał odziedziczył Wyrwy i osiadł tam na stałe. Mieszkał początkowo w ocalałym czworaku, odbudowywał gospodarstwo, stawiał nowe budynki i karczował ziemię pod uprawę. Podczas prac odwiedził go Krzysztof Cedro, wracający z zagranicy i zmierzający na kolejną wojnę. Po rozmowie Rafał postanowił porzucić gospodarstwo i wyruszyć z przyjacielem.
W okolicach Orszy korpus księcia Józefa Poniatowskiego połączył się z Wielką Armią. Nadszedł czas przeglądu wojska. Rafał i Krzysztof ujrzeli Napoleona, który obserwował defiladę oddziałów pochodzących z wielu państw. Cesarz objeżdżał front, przyglądając się żołnierzom. Gdy jego wzrok spotkał się ze spojrzeniem Cedry, rozpoznał go i lekko się uśmiechnął.
Aktualizacja: 2026-06-17 17:24:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.