„Zielone martensy” to nagrodzona powieść obyczajowa dla młodzieży. Jej autorką jest Joanna Jagiełło. Książka opowiada o dwójce nastolatków, Feliksie i Otylii, zwanej Optą, których łączą muzyka i poczucie samotności. Jest to lektura, po którą warto sięgnąć z wielu powodów.
Po pierwsze, bohaterowie są bardzo prawdziwi i łatwo się z nimi utożsamić. Feliks wychowuje się bez ojca, który odszedł, gdy chłopak miał siedem lat. Jego mama pracuje jako opiekunka w Niemczech, dlatego nastolatek samodzielnie prowadzi dom, zajmuje się chorą babcią i młodszą siostrą Wiką. Gotuje, sprząta, zastępuje matkę na szkolnych zebraniach i stara się nie zawalić nauki. Opta z kolei zmaga się ze stratą mamy, która zginęła w wypadku samochodowym. Do tego koleżanki wyśmiewają ją z powodu wyglądu i stylu ubierania, a w domu musi tolerować nową partnerkę ojca, której nie lubi. Oboje ukrywają swoje problemy przed innymi, bo nie chcą być dla nikogo ciężarem. Wielu czytelników z pewnością zauważy w swoim życiu podobieństwa do bohaterów powieści.
Po drugie, powieść porusza ważne i aktualne tematy. Jednym z nich jest zjawisko eurosieroctwa, czyli sytuacja, w której dzieci zostają w Polsce same, bo rodzice wyjeżdżają za granicę, aby więcej zarobić. Feliks i Wika doskonale wiedzą, jak bardzo boli nieobecność mamy, a okrutne słowa koleżanek, które w dniu urodzin mówią Wice, że jest biedną eurosierotą, pokazują, jak wiele krzywdy mogą wyrządzić rówieśnicy. Autorka nie moralizuje i nie ocenia mamy Feliksa, lecz pokazuje jej trudną sytuację z różnych stron, co sprawia, że czytelnik sam może wyciągnąć wnioski.
Kolejnym ważnym wątkiem jest bezpieczeństwo w internecie. Wika i jej koleżanki, zwane Orlicami, rozmawiają z dorosłym mężczyzną w internecie. Zabawa wydaje się niewinna, jednak mężczyzna zbiera informacje o dziewczynkach i stopniowo zdobywa ich zaufanie. W dniu urodzin Wika zostaje sama w parku i pada ofiarą jego manipulacji. Ten fragment czyta się z zapartym tchem i skłania do refleksji nad tym, jak łatwo w internecie można natknąć się na kogoś, kto nie jest tym, za kogo się podaje. Wątek ten jest napisany w sposób przystępny, ale bez owijania w bawełnę, co czyni go bardzo przekonującym ostrzeżeniem.
Po trzecie, jest to piękna historia o przyjaźni i pierwszej miłości. Feliks i Opta stopniowo się otwierają, wyznają sobie rodzinne tajemnice i wspierają w trudnych chwilach. Razem ćwiczą w szkolnej sali muzycznej – on gra na keyboardzie, ona śpiewa i gra na gitarze. Ich relacja rozwija się powoli i naturalnie, bez sztucznych zwrotów akcji. Kiedy Opta pisze piosenkę dedykowaną Feliksowi i wykonuje ją podczas konkursu, jest to jeden z najbardziej wzruszających momentów w całej książce.
Warto też wspomnieć, że powieść napisana jest lekkim, naturalnym językiem, który sprawia, że czyta się ją szybko i z przyjemnością. Nie ma tu zbędnych opisów ani filozoficznych dywagacji. Rozdziały są krótkie i napisane na przemian z perspektywy różnych bohaterów, co pozwala lepiej zrozumieć każdego z nich.
Na koniec warto podkreślić, że „Zielone martensy” to książka, która daje nadzieję. Mimo wielu trudności życie bohaterów stopniowo zmienia się na lepsze. Mama Feliksa wraca do Polski i znajduje pracę pielęgniarki, a rodziny Feliksa i Opty się łączą. Ostatnie słowa Opty skierowane do chłopaka są kwintesencją całej powieści: mówi mu, że jego imię znaczy „szczęśliwy” i że powinien się postarać takim być. To przesłanie, które zostaje z czytelnikiem długo po skończeniu lektury.
Aktualizacja: 2026-04-25 11:21:19.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.