„Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” to powieść dla dzieci i młodzieży, której autorem jest Edmund Niziurski. W dziele tym ukazał on ciekawe przeżycia tytułowego Marka Piegusa, trzynastoletniego chłopca, który nieustannie wpada w różne tarapaty i obwinia o nie prześladującego go pecha. Marek musi radzić sobie z nadciągającymi wciąż kłopotami.
Cała powieść opiera się na ciekawych przygodach, jakie przeżywa Marek Piegus. Jednak do tych najciekawszych przeżyć z pewnością należy dzień, kiedy Marek próbował odrobić lekcje, ale wciąż przychodzili do niego goście. Kiedy już wreszcie odetchnął, usiadł do lekcji i napisał treść zadania, znowu rozległ się dzwonek. Chłopiec nie zdążył nawet otworzyć drzwi, bo do pokoju weszło gęsiego trzech bokserów z uszykowanymi rękawicami. Był to Buba z bratem i Czopek.
Goście przywitali się z Markiem i powiedzieli mu, że jego kuzyn Alek zaprosił ich na trening. Marek wyjaśnił im, że Alka nie ma, a tamci doszli do wniosku, że w takim razie potrenują sami. Zaczęli zatem ściągać dresy, rozpierała ich chęć walki. Marek nie zdążył zaprotestować, bo worek treningowy uderzony przez Bubę trafił go w głowę. Chłopiec przewrócił się wraz z krzesłem i na chwilę go zamroczyło. Gdy się ocknął, bokserzy pochylali się nad nim. Czopek wziął wazon z kwiatami i wylał wodę na Marka, a ten kazał im się wynosić. Doszło do bójki, w wyniku której Buba zatoczył się i całym ciężarem upadł na wiolonczelę pana Surmy. Ten usiadł na łóżku, odezwał się przez sen i spał dalej.
Chłopcy z przerażeniem patrzyli na zniszczony instrument. Czopek pierwszy sięgnął po wiolonczelę. Zaczęli rozważać możliwość jej sklejenia, kiedy nagle rozległ się dzwonek. Bracia Buby uciekli przez okno, a Czopek ukrył się w futerale po wiolonczeli.
Do pokoju wszedł kolega pana Surmy, pan Cedur. Marek skłamał, że pan Surma choruje na tyfus i nie wolno go budzić. Okazało się, że pan Cedur przyszedł, by pożyczyć wiolonczelę, zatem Marek udawał dalej, że wiolonczela trafiła do sklejenia po pęknięciu. Cedur jednak zobaczył futerał, podniósł go i zdziwił się jego ciężarem. Ze środka zaczął krzyczeć Czopek, a potem nagle uciekł przez okno. Pan Cedur był w ciężkim szoku i uznał, że zadzwoni na pogotowie. W ten sposób zgłosił przypadek ciężkiego duru plamistego w domu Marka. Następnie uznał, że pan Surma będzie się teraz tłumaczył przed pogotowiem, a Marka postanowił wziąć na świadka. Następnie opuścił pokój.
Aktualizacja: 2026-04-17 11:50:22.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.