Napisz opowiadanie na podstawie lektury Niewiarygodne przygody Marka Piegusa

Autorka opracowania: Marta Grandke.

Pewnego razu Marek Piegus wracał ze szkoły bardzo zgnębiony, ponieważ na matematyce złapała go niezapowiedziana kartkówka, która nie poszła mu najlepiej. Ponadto zadano im tego dnia masę pracy domowej, a pogoda była tak piękna, że wizja siedzenia nad obliczeniami i gramatyką sprawiała, że chłopcu praktycznie chciało się płakać. Wiedział też, że ojciec dokładnie sprawdzi, czy chłopiec przygotował zadania, i zapyta, jak było w szkole. Wszystko to po prostu nie miało sensu. To z pewnością w dalszym ciągu musiał być ten okropny pech, który go ciągle prześladował.

Marek westchnął przeciągle i rozejrzał się wokół siebie. W trakcie powrotu ze szkoły zawędrował w pobliże Łazienek. Ich świeża zieleń kusiła chłopca, słońce mocno grzało, a alternatywą był powrót do domu i odrabianie zadań domowych. Nie można go zatem winić, że zdecydował się na niewielki spacer. Jedno okrążenie, kilka przystanków i potem na pewno wróci do domu.

Tak właśnie Marek przedstawiał to ojcu, który kilka godzin później odebrał go z komisariatu milicji. W parku bowiem był świadkiem sytuacji, w obliczu której musiał interweniować. Trafił bowiem na grupę wyrostków, która znęcała się nad jakimś maluchem. Chłopiec płakał, a tamci śmiali się z niego i wyrwali mu pluszowego misia. Wrzucili go na gałąź wysokiego drzewa, a potem poszli, śmiejąc się. Marek początkowo miał ochotę wdać się z nimi w bójkę w obronie gnębionego chłopca, ale szybko przekalkulował swoje szanse i uznał, że są zerowe w obliczu trzech wysokich chłopaków.

Tamci zniknęli, mały dalej płakał, a miś wisiał na drzewie. Marek wyszedł zatem z krzaków i rzekł do niego:

– Nie płacz, zaraz go ściągnę!

Zgodnie z tymi słowami Marek zaczął wspinać się na drzewo. Szło mu naprawdę nieźle i szybko dotarł do misia. Zrzucił zabawkę na ziemię, a wtedy malec przestał płakać, porwał pluszaka i po prostu odbiegł, nawet nie dziękując. Marek pokręcił głową i już chciał schodzić, kiedy nagle zobaczył, jak wysoko jest. Sparaliżowało go to tak, że został na drzewie.

Po godzinie przyszedł patrol milicji i nakazał Markowi zejście z drzewa. Ten tylko wyjąkał, że nie da rady. Milicjanci namawiali go i grozili, ale na nic się to zdało.

Wreszcie wezwano oddział strażaków z drabiną. Chwilę to zajęło, ale Marek wreszcie znalazł się na ziemi, a z Łazienek zabrano go na komendę milicji, skąd wezwano po niego ojca. Tego dnia chłopiec zdecydowanie nie miał już czasu na odrabianie pracy domowej.


Przeczytaj także: Napisz list zachęcający do przeczytania książki Niewiarygodne przygody Marka Piegusa

Aktualizacja: 2026-04-17 13:15:22.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.