Emigranci – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.

„Emigranci” to jednoaktowa sztuka autorstwa Sławomira Mrożka. Dramat ten dotyka losów emigrantów z powojennej Polski, a także różnic między robotnikami a inteligencją; pojawiają się w nim także rozważania na temat ludzkiej wolności. Ostatecznie udaje się przełamać konflikt między dwiema klasami społecznymi.

Spis treści

Emigranci – streszczenie krótkie

Akcja utworu rozgrywa się w obskurnym, ciasnym pokoju zamieszkiwanym przez dwóch mężczyzn, XX i AA, emigrantów z tego samego kraju. XX wraca do mieszkania i opowiada towarzyszowi zmyśloną historię o erotycznej przygodzie z elegancką kobietą spotkaną na dworcu. AA demaskuje jednak jego kłamstwo, przytaczając rzeczywisty przebieg dnia XX, który, samotny i bez pieniędzy, schronił się na dworcu, by nie czuć się obcym. Konflikt między mężczyznami narasta, ponieważ XX broni swoich iluzji; AA nieustannie prowokuje go do weryfikacji jego fantazji.

AA i XX prowadzą rozmowy, pełne ironii i powracającego napięcia, dotyczące codziennej nędzy, jedzenia, pieniędzy, przeszłości i tożsamości. Pojawiają się w nich także wspomnienia dzieciństwa, emigracyjnej samotności oraz rozczarowania życiem. AA przedstawia sam siebie jako intelektualistę i uchodźcę politycznego, XX to z kolei prosty robotnik, skupiony na pracy i rodzinie. Spór o konserwy, herbatę i czynsz odsłania głębsze różnice światopoglądowe, ponieważ AA gardzi biernością XX; XX nie ufa intelektualnym prowokacjom współlokatora.

W noc sylwestrową rozmowa schodzi na wolność, władzę, sens pracy i sens istnienia. AA prowokuje XX wizją donosu i niewoli, sam zaś widzi w nim „idealnego niewolnika”, który ma stać się materiałem do książki. Odkrycie pieniędzy ukrytych w maskotce prowadzi do kulminacji konfliktu, w trakcie której XX niszczy banknoty, tracąc jedyną realną perspektywę nadziei na powrót do domu. AA uświadamia sobie klęskę swojego projektu intelektualnego i próbuje pocieszać towarzysza. Ostatecznie XX zasypia, a AA pozostaje sam, załamany i płaczący, słychać tylko jego szloch.

Emigranci – streszczenie szczegółowe

Akcja rozgrywa się w brudnym pokoju. Jeden mężczyzna właśnie do niego wszedł, natomiast drugi pogrąża się w lekturze. Po chwili ciszy mężczyzna prosi drugiego o papierosa. Mężczyzna, który wrócił, to XX. Opowiada, że był na dworcu, gdzie przyjechał pociąg, a w wózkach wożono miękkie koce. Pewna piękna kobieta z pociągu zaproponowała XX stosunek w toalecie pierwszej klasy i zapłaciła za ich bilety. Następnie chciała zrobić to jeszcze raz, ale XX odmówił jej i nawet nie chciał od niej adresu. Potem kobietę odebrał limuzyną z dworca jej mąż, generał.

AA zaczyna opowiadać, jak faktycznie przebiegał dzień XX. Tamten wcześniej ogolił się i wyszedł, ale wcale nie zamierzał iść na dworzec. Znalazł się za to na ulicy, gdzie wszyscy na niego patrzyli, gdyż jest on cudzoziemcem. XX planował wyjście do kina, gdzie inni patrzyliby na ekran. W związku z brakiem pieniędzy wybrał jednak dworzec. Tam bowiem nie potrzebował biletu wstępu, przestawał także być obcy, gdyż tam wszyscy tacy byli. Dworzec powstał właśnie z myślą o obcych. XX oglądał kioski i budki telefoniczne, a także zajrzał do bufetu i na peron. Tam z pociągu faktycznie wysiadła elegancka dama, ale po prostu poszła sobie. XX poszedł do śmierdzącej toalety pełnej niedopałków i z ręcznikami tak brudnymi, że nie nadawały się one do użytku. Tam wpadł na pomysł fałszywej historii o damie z pierwszej klasy.

Te słowa oburzają XX, zatem protestuje i tłucze butelkę, AA musi go uspokajać. Zapewnia go, że odbył spotkanie z elegancką kobietą, która uwielbia nie tylko buty XX, ale też jego całego; potem oczywiście przyjechał generał limuzyną. Miał też on salutować przed XX i wyprawić dla niego pokaz sztucznych ogni, a także kupić mu lody wraz ze swoją żoną.

To sprawia, że XX nieco się uspokaja, ale uważa, że AA wszystko zepsuł. Poszedł bowiem na dworzec, by było mu dobrze, ale AA tego nie szanował. On zaś uznał, że wina leży po stronie narodu i skłonności do upiększania faktów. XX nie podziela tej interpretacji, robi się też głodny, ale nie ma już swoich puszek, zatem chce trochę jedzenia od AA.

Rozmowa schodzi na muchy. XX wierzy, że owadów nigdzie nie ma w pokoju i korytarzu, a potem wspomina dzieciństwo w ojczystym kraju. Tam wszędzie latały latem muchy, na które wywieszano lepy, by się do nich przykleiły. AA za to nic nie pamięta, bo tego nie chce. Sądzi, że przeszłości nie trzeba nieustannie wspominać, gdyż w teraźniejszości dzieje się więcej i jest to ważniejsze. W kraju, według niego, ludzie za często oglądali się za siebie, co nie pozwalało nikomu rozprostować skrzydeł w tym małym kraju.

W czajniku gotuje się woda na herbatę dla XX, a AA także prosi go o napój. XX zgadza się, ale za cukier od AA. Ten zatem wyciąga go z walizki, którą potem zamyka na kluczyk. Wody z czajnika wystarcza na jedną szklankę. AA uznaje, że XX nie powinien pić herbaty, skoro on jej nie pije, ale XX słodzi napój i czeka, aż on nieco ostygnie.

AA chce losować i rzucać monetą, by w ten sposób wyłonić właściciela herbaty. Moneta wpada jednak pod łóżko, a w trakcie jej poszukiwania odnajduje tam też puszki. Chce wiedzieć, czy należą one do XX, ale ten nie reaguje. AA uznaje, że są niczyje i chce je wziąć, ale XX wtedy prosi, by tego nie robił. Chowa puszki pod łóżko, a AA złości się, że XX chowa konserwy. Śmieje się też z niego, zastanawiając się, czy jest bardziej skąpy, czy może łakomy. Po spróbowaniu herbaty AA odkrywa, że jest słodka.

XX nie może otworzyć puszki bez otwieracza, zatem zastępuje go siekierą. AA cały czas mówi o łakomstwie towarzysza, a także o tym, że wchłania on cały dostępny pokarm, jakby pochłaniał świat. XX każe mu się uciszyć i daje puszkę z jedzeniem. AA nie ma ochoty na jedzenie, ale ogląda puszkę. Pyta XX, skąd ją ma. Etykieta jest w obcym języku i zaczyna tłumaczyć, że to jedzenie dla psów. XX nie wierzy, sądzi, że to mięso, ale AA przypomina, że psy są mięsożercami. XX ogląda puszkę, ale nieznajomość języka utrudnia mu zrozumienie tego, co tam napisano. AA zwraca uwagę na umieszczony na niej obrazek z zadowolonym psiakiem. XX wciąż planuje pożywić się konserwą, ale ostatecznie ją porzuca. Uznaje, że nie zje jej zawartości, bo nie jest psem. AA w tym czasie otwiera walizkę i bierze z niej konserwę dla ludzi, którą daje XX. Potem nie zaklucza ponownie walizki.

Rozbrzmiewa ludzki śmiech. AA wyjaśnia, że to przez to, że siedzą pod schodami, obok biegnących tam rur, które znakomicie przenoszą dźwięki. Jedyny odgłos towarzyszący ludziom, jaki z nich nie dobiegał, to odgłos umierania.

AA mówi, że on i XX są jak dwie bakterie żyjące w organizmie albo pasożyty w swoim nosicielu. On jest gonokokiem, natomiast XX pierwotniakiem. AA nie lubi piwnic, bo nie może żyć bez światła słonecznego. W ich mieszkaniu nie ma okna, na co narzeka, ale XX uważa, że okno oznacza tylko przeciągi. Jemu się podoba ich miejsce zamieszkania, ponieważ jest ciepłe i tanie. AA zwraca mu uwagę, że XX musi mu zwrócić pieniądze za cztery miesiące czynszu, a przecież dzień wcześniej dostał wypłatę. XX upiera się jednak, że nie ma pieniędzy. AA uważa jednak, że skoro XX tak wiele pracuje, to powinien mieć większy majątek od zwykłego cudzoziemca, nawet jeśli jest wykorzystywany, zwłaszcza że wynajmuje tanie mieszkanie i to ze współlokatorem.

XX mówi jednak, że zalega z czynszem, ponieważ AA nigdy nie brakuje pieniędzy, na co ten wstaje z łóżka i oznajmia, że się wyprowadza. Nie bierze jednak swojej walizki, zatem XX uznaje, że AA wróci. AA ostatecznie postanawia zabrać ze sobą pamiątkę, czyli maskotkę psa Pluto. XX nie chce się zgodzić, zatem lokatorzy przez chwilę gonią się po mieszkaniu. Zaczyna cieknąć kran, zatem AA porzuca maskotkę i idzie do niego, planując zrobić sobie herbatę. XX przytula pluszaka, a AA uznaje, że powinien zostać, bo ma ochotę na herbatę, a dobra herbata wychodzi tylko w swoim domu. XX przyrzeka oddać zaległe pieniądze za czynsz.

AA uznaje, że przeszkadza mu światło żarówki wiszącej z sufitu, zatem chce, by XX przygotował papierowy klosz. Chce wiedzieć, czy jego współlokatora nie razi to światło, ale XX zaprzecza. AA dziwi się temu i pyta XX, czy kiedyś przesłuchiwała go policja, gdyż jego niewrażliwość czyniłaby go świetnym więźniem politycznym. XX nie słucha i wycina obrazek z gazety. AA dziwi się, że mimo pochodzenia z tego samego kraju tak bardzo się od siebie różnią.

Rury przenoszą dźwięk śpiewu i dochodzi dziewiąta. Wkrótce ma zacząć się Nowy Rok. XX siedzi na łóżku i przestaje wycinać z gazety, a AA pyta go, czy się na niego obraził. XX nie odpowiada, a AA sam kończy wycinanie, przygotowuje stół i wyciąga butelkę wódki. Każe XX założyć marynarkę z okazji święta i witania Nowego Roku. XX z kolei prosi AA, by ten się ogolił, a AA chce, by współlokator zmienił skarpetki.

XX pragnie nadejścia wiosny, ponieważ wtedy niektóre dziewczęta nie noszą majtek, on zaś pracuje przy wykopach, zatem mógłby to oglądać. AA chce wiedzieć, czy żona XX odwiedza fryzjera czy restauracje, ale ten zaprzecza. AA domyśla się jednak, że musi ona chodzić na zakupy, zatem mija koszary. XX dziwi się, że AA wie o koszarach. AA tłumaczy natomiast, że w kraju koszary są wszędzie, zatem nietrudno było zgadnąć, że kobieta takie koszary mija, ale nie chce kontynuować tego tematu, zatem piją.

AA mówi, że był dwa razy żonaty, ale nie doczekał się dzieci. Mieszkał w stolicy, gdzie też pracował, zdobył wykształcenie i dobrze zarabiał, stał się jednak uchodźcą politycznym. XX mówi, że tak podejrzewał, ponieważ AA jedynie całymi dniami leży w łóżku, ale ten tłumaczy, że wtedy myśli. Zastanawia się między innymi, czy XX potrafiłby donieść na niego. XX zaczyna podejrzewać, że AA to prowokator.

AA sam siebie nazywa świnią, a XX nie chce dalej z nim pić. Mówi też, że nie dopuścił się niczego złego, zatem nie powinno się tak obrażać człowieka, a AA obłaskawia kolegę i wreszcie piją oni na zgodę. XX żałuje, że nie ma go w domu, i marzy o tym, by zarobić tak dużo pieniędzy, by wrócić pewnego dnia do kraju. Chciałby mieć tygodniowy urlop i spędzić go na siedzeniu w sadzie. Potem by się elegancko ubrał i wyprawił imieniny, ponieważ to byłby maj. XX planuje zaprosić niemal całe miasteczko, kupić wódkę i bawić się przez trzy dni. Chce też wybudować najpiękniejszy dom w okolicy i wreszcie zabrać żonę od teściów. Lokatorzy znów piją.

AA widzi, że XX trzęsą się ręce, a on sam mówi, że coś mu piszczy w uchu. AA chce wiedzieć, czemu XX nie uczy się języka obcego, co mogłoby mu dać lepszą pracę, i chce wiedzieć, jak długo XX pracuje na maszynie, a on mówi, że ponad trzy lata. AA oznajmia, że takie wibracje nie są zdrowe dla człowieka, gdyż potrafią wywołać zaburzenia tkanki łącznej, a potem nawet niezdolność do pracy. XX uznaje jednak, że AA go tylko tak straszy, a lokator zaczyna nim potrząsać. AA chce to robić tak długo, aż XX się przebudzi. Bez znajomości języka pozostanie on bowiem tylko tępym wołem roboczym, idealnym do wykorzystywania, że jest jak kaleka, jak ktoś, kto nie słyszy.

XX i AA zaczynają się ze sobą szarpać, a wtedy wybija dwunasta i zaczyna się Nowy Rok, zatem panowie wznoszą toast. Nadchodzi czas na życzenia, ale właściwie nie życzą sobie niczego konkretnego. XX wspomina dzieciństwo, dziadków, szkołę, rodziców, ale też biedę oraz alkoholizm ojca. Zaczyna się też zastanawiać, po co pracuje i do czego właściwie są mu potrzebne pieniądze, dom i inne rzeczy, których nie zabierze do grobu.

AA planuje zostawić dom dzieciom, a one z kolei mają go przekazać jego wnukom, a XX milczy. Zaczyna rozważać na temat istoty istnienia, nad tym, kiedy cała ta rzeczywistość się skończy. Uważa bowiem, że jeśli istnieje początek, to musi też być jakiś koniec. AA zaczyna mówić o Schopenhauerze, ale XX go nie zna i podejrzewa, że to jakiś Żyd.

XX porównuje swój byt na obczyźnie do żywotu psa, a nawet gorzej, gdyż zwierzęta nie muszą pracować, a AA stara się go pocieszyć. XX jednak wciąż trwa przy swoim stanowisku, a potem zwraca uwagę, że nie ma światła. AA utrzymuje, że to taki noworoczny zwyczaj, że zgaszono światło. Żarówka działa, ale nie świeci, podejrzewają awarię.

AA dochodzi do wniosku, że nie lubi ani dowcipów XX, ani jego samego, a ten przypomina mu, że AA sam się do niego wprosił. Zaczyna też rozważać, po co AA mieszka w tak brudnym mieszkaniu, skoro zna języki i ma wykształcenie. Mógłby się zatem lepiej zorganizować, ale tego nie robi, zamiast tego siedzi u XX, pożycza mu jedzenie oraz pieniądze. XX rozważa, co AA z tego wszystkiego ma.

AA sam się zastanawia, jaki ma w tym cel. Potem uznaje, że to jego pokuta za grzechy przodków, potem mówi o sobie, że jest „narodnikiem” i chce się zbratać z narodem. Potem tłumaczy, że może być socjalistą i siedzieć z XX z powodów naukowych, gdyż XX to motor dziejów i reprezentant klasy przodującej.

XX uznaje, że AA nie jest socjalistą, gdyż ciągle go poucza, a AA podsuwa, że może być prowokatorem. XX uznaje się jednak za zbyt małego robaka, by tak mogło być, myśli bowiem jedynie o żonie i dzieciach, a także pieniądzach. Prowokatorzy zaś obracają się w towarzystwie naukowców i profesorów, a nie robotników.

XX uznaje, że władza się go nie czepia, bo siedzi cicho, ale AA drąży temat i chce wiedzieć, co XX myśli o wolności. Ten jednak nie rozumie, o co chodzi. Uznaje, że AA może być księdzem, księdzem od wolności. XX uważa, że trzeba żyć z władzą w zgodzie, ponieważ wtedy nie ryzykuje, że władza mu coś odbierze, a AA nie lubi władzy. XX uznaje, że w jej obliczu obaj są równi. Nie jest ważne wykształcenie, ale AA widzi w XX idealnego niewolnika, a siebie postrzega jako rycerza ostatniej szansy.

AA uważa, że żyje jak małpa w klatce i chce wyswobodzić się na wolność. Uznaje, że napisze książkę o człowieku w stanie czystym, czyli niewolniku, czyli o sobie samym. Według niego myśliciele Zachodu nie wiedzą nic o niewolnictwie, a ich tezy mijają się z prawdą. Jedynie AA rozumie naprawdę, czym właściwie jest niewola. W klatce nie dało się pisać i się bał, zatem uciekł. Zrzucił rolę niewolnika i nie czuł strachu, ale uniemożliwiło mu to napisanie książki. Spotkał XX i zrozumiał, że jest on taki, jak AA był wcześniej, zanim osiągnął wolność. XX staje się jego muzą, a AA go potrzebuje, by tworzyć i pisać.

XX sądzi jednak, że AA mieszka z nim z innej przyczyny. Pochodzą z tego samego kraju i zawsze mogą porozmawiać, i zawsze się zrozumieją. AA temu zaprzecza i znowu wraca do swojego dzieła. XX mówi, że niczego nie uda mu się napisać, nie dostaje nawet listów. AA jednak upiera się, że książka powstanie, a on sam zostanie z XX tak długo, jak będzie musiał. XX uważa jednak, że on sam wcześniej wróci do domu, gdyż on ma do czego wracać w przeciwieństwie do AA. AA uznaje, że XX nie wyjedzie, ponieważ on może napisać na niego donos, a wtedy XX stanie się emigrantem politycznym i nie wróci do domu.

XX broni się, że niczego nie zrobił, ale AA przypomina, że mieszkają razem w jednym pokoju, a dowód zdrady pojawi się wraz z napisaniem donosu. XX żywi nadzieję, że do tego nie dojdzie, a to ze względu na jego żonę i dzieci, ale AA uznaje, że zrobi to właśnie ze względu na nie.

Rozlega się dźwięk syreny alarmowej, gdyż pali się budynek, w którym mieszkają mężczyźni. Według AA to dowód czyjejś nudy, tak samo jak spalenie Rzymu przez Nerona. XX chce uciekać i się pakuje, ale według AA to nie ich pożar, bo nie mają do niego prawa. Nadjeżdża samochód z syreną, a według AA pożaru nie będzie, będzie za to strajk wodociągów i elektryczności; media bowiem nie dochodzą do mieszkania.

Znów pojawia się temat donosu, a AA zarzeka się, że go nie napisze, ale nigdy nie wiadomo, do czego ktoś się posunie. XX oznajmia powrót do kraju, a AA mówi, że wie, iż XX chce tam wrócić, ponieważ dzięki temu ma sens w życiu, ale sam decyduje się tu zostać.

AA bawi się maskotką psa Pluto, co denerwuje XX. AA na dodatek rozrywa wypchanego psa; w jego wnętrzu kryją się zwinięte banknoty. AA zaczyna rozmowę o pieniądzach, a XX mówi, że należą one do niego. AA uznaje, że to dlatego XX nie wraca do kraju, gdyż wtedy musiałby się podzielić z innymi pieniędzmi, które lubi. Nie umie dać ich rodzinie; zamiast tego marzy o większym domu czy ogrodzie, by nie wracać jeszcze do domu, tylko wciąż odkładać pieniądze na ten cel. Nigdy nie wróci do ojczyzny, gdyż stał się niewolnikiem pieniędzy, których pożąda.

AA uznaje, że nie ma dla niego znaczenia, co sądzi XX, gdyż jest badaczem i opisuje rzeczywistość. XX krzyczy i niszczy pieniądze. Narzeka także na swój los i żałuje impulsywnego uczynku. AA zaś tłumaczy mu, że teraz może robić wszystko, bo uwolnił się od tego, co go krępowało. XX mówi, że teraz nie wróci do domu, ale według AA nie ma tu różnicy, gdyż z pieniędzmi też tego nie robił.

AA znajduje jakieś notatki i je drze. Nie może napisać swojej książki, bo odkrył, że idealny niewolnik nie istnieje, a XX wszystko zepsuł. Zniszczył dzieło życia AA, zatem ten rozwiązuje krawat i chce się powiesić. XX również by tego chciał, a AA sugeruje, że powinien pożegnać się z rodziną, napisać do niej. XX dyktuje, a AA pisze, ale nic z tego nie wychodzi, zatem XX rozwiązuje krawat. AA próbuje go namówić do powrotu do domu i dzieci, do zbudowania domu, pracowania i uzyskania wolności. Ma być wtedy dobrze. XX ostatecznie zasypia i zaczyna chrapać. Wtedy rozlega się szloch, który przybiera na sile. AA płacze.


Przeczytaj także: Tango - plan wydarzeń

Aktualizacja: 2026-02-10 06:33:56.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.