Książka „Stan splątania” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel opowiada o trójce ósmoklasistów. Każde z nich na własny sposób zmaga się z samotnością. Ich życie zmienia wolontariat w domu opieki, gdzie zaprzyjaźniają się z podopiecznymi: Bertramem, Elodią i Jarminą.
Spis treści
Miłosz, Maria i Lena to uczniowie ósmej klasy, którzy zgłaszają się na wolontariat w domu seniora „Zaciszna Przystań”. Chcą mieć więcej punktów w rekrutacji do liceum. Pierwsze wrażenie jest przygnębiające, ale wracają tam pod presją rodziców i szkoły. Stopniowo nawiązują więź z mieszkańcami ośrodka: byłą antropolożką Jarminą, Elodią o hiszpańskich korzeniach i grającym na saksofonie Bertramem. Dowiadują się, że Jarmina była łączniczką w powstaniu warszawskim, a Bertram wybudował dom nad morzem. Mężczyzna uczy Miłosza gry na saksofonie, Maria gra z Jarminą w pokera, Lena rysuje portrety. Młodzież odwiedza seniorów nawet w wigilię.
W szkole dochodzi do tragedii – samobójstwo popełnia Robert z ósmej klasy. Źle dzieje się również w ośrodku, ponieważ seniorzy mają być przeniesieni do innej placówki, aby zrobić miejsce dla bogatszych Niemców. Młodzież pomaga im zorganizować strajk. Miłosz publikuje filmik w Internecie, co wzbudza zainteresowanie lokalnych mediów. Tata Marii zgadza się zabrać dzieci i seniorów do domu Bertrama nad morzem. Razem uciekają i spędzają bardzo przyjemny dzień. Okazuje się jednak, że syn Bertrama wymienił zamki. Wieczorem Bertram umiera przy ognisku. Następnego dnia rankiem nie ma ani jego ciała, ani Jarminy i Elodii. Bohaterowie wracają do domu ze znajdą – białym psem, którego Lena postanawia nazwać Daruma, po lalce Elodii. Są przesłuchiwani przez policję w sprawie zaginięcia staruszek. Wracając do domu, bohaterowie nieświadomie mijają Elodię i Jarminę, które złapały autostopa.
Przerwa w szkole. Na korytarzu panuje zamieszanie, ale niektórzy uczniowie siedzą samotnie: Miłosz w kapturze z komórką, Lena ze słuchawkami przy oknie, Maria z książką na podłodze, Robert wpatrzony w podłogę. Wicedyrektorka napomina Sarę z VIII B za czerwoną szminkę i każe jej iść do gabinetu. Robert obserwuje sytuację, uważa Sarę za bezczelną, ale krytykuje też zachowanie pani dyrektor. Wyobraża sobie scenę, w której wszyscy mają usta pomalowane czerwoną szminką. Maria wspomina, że chodziła z Sarą na akrobatykę, ale się pokłóciły.
Godzina wychowawcza w VIII A – wychowawczyni mówi o wycieczce do lasu (rodzice nie wyrazili zgody), testach ósmoklasisty i punktach. Lena i Miłosz zapisują się na wolontariat w domu seniora razem z Marią. Dzwonek kończy lekcję, wychowawczyni rozdaje kartki „15 wskazówek, które pomogą ci podnieść samoocenę”.
Miłosz budzi się z koszmaru o maszynoludach. Czytał książkę „Śnienie kontrolowane” znalezioną na nocnej szafce ojczyma i próbował sterować snami, bez skutku. Matka budzi go, włączając głośne radio. Bertram wstaje ostrożnie, bo od szybkiego wstawania kręci mu się w głowie. Patrzy w lustro na swoją chudą, przygarbioną postać. Ma zdjęcie rodziców w albumie pod łóżkiem. Słyszy wołanie na śniadanie. Maria robi smoothie z owoców i dodatków, bierze probiotyki, suplementy na pamięć, żelazo i witaminę D3. Po wypiciu smoothie ma skurcz żołądka, wbiega do łazienki i wymiotuje. Jarmina wylewa owsiankę do ubikacji. Kilka dni temu odepchnęła łyżkę podczas karmienia przez panią Asię. Chowa pustą miskę do kieszeni swetra. Lena jedzie z mamą do szkoły, ma dziś: szkołę, kółko demokratyczne, korepetycje i wolontariat. Pod szkołą spotyka Roberta z VIII B – patrzą na siebie w deszczu. Elodia, która ma 80 lat, siedzi w sali godzinę przed zajęciami jogi śmiechu. Przez życie używała imienia Jadwiga, teraz wraca do Elodii. Trenerka mówi: „Mózg nie wie, że udajemy”.
Miłosz, Maria i Lena stoją przed kutą bramą „Zaciszna Przystań”. Lena zakłada słuchawki, Miłosz chce dzwonić po Adama, Maria robi zdjęcia. Lena wkłada rękę między liście bramy – piszczy alarm, widzą kamery. Z głośnika odzywa się głos. Maria mówi, że przyszli na wolontariat z programu „Silniejsi Razem”. Brama się otwiera. Przyjeżdża dziarska blondynka meleksem – to dyrektorka. Mówi, że nigdy nie mieli wolontariuszy, pyta, czy znają niemiecki. Maria wygrała olimpiadę, byli w klasie niemieckiej na wymianie w Bremie.
Dyrektorka oprowadza ich: jadalnia jak sala balowa z żyrandolami, wszystko obłożone ceratą. Kawiarenka pusta. Wszyscy są w pokoju rekreacyjnym. Wchodzą – ludzie na fotelach, wózkach, chodzikach. Panuje cisza. Dyrektorka włącza telewizor z teleturniejem. Kobieta na wózku wyciąga książkę „Teleogłupianie” Michela Desmurgeta. Elodia w kapeluszu ma rude włosy i rzęsy, robi kapelusze w ramach terapii. Bertram – wysoki, zgarbiony mężczyzna z chodzikiem – mówi „Dzień dobry”. Dyrektorka wyprowadza ich, daje foldery. Pod bramą decydują, że nie wrócą.
Lena siedzi z mamą w kuchni. Mama czyta folder „Zacisznej Przystani”. Lena obgryza skórki przy paznokciach, mówi, że tam jest okropnie i nie pójdzie więcej. Mama dostała bukiet za nagrodę sprzedawcy miesiąca, wyrzuca zwiędnięte kwiaty do kubła. Daje Lenie kolorowanki „365 dni bez stresu” i kredki. Przypomina o czesnym i że tata się nie dokłada. Lena wychodzi z kolorowanką.
Maria wraca do domu, rodzice siedzą nad laptopami. Tata ma kardigan w kolorze bladego różu. Maria mówi, że przyszła pieszo. Mama zwraca uwagę na błoto na butach. Maria chce zmienić wolontariat na schronisko. Rodzice się zgadzają, ale tata odmawia podwożenia jej w piątki z miasta przez korki. Mama też mówi, że piątki odpadają. Maria zostaje przy domu seniora.
Miłosz zjada kolację, schodzi do piwnicy, gdzie mama i Adam trenują. Adam mówi o domach opieki jako dobrej inwestycji. Miłosz wychodzi wieczorem na osiedle, mija plac zabaw i znaki. Zatrzymuje się przy szlabanie. Myśli o ojcu (mama go zostawiła), Adamie, przyjacielu Jasiu. Pojawia się Lena – stoją i patrzą w kierunku lasu.
Jarmina nie może zasnąć. Światła na korytarzu palą się całą noc z powodu bezpieczeństwa. Tęskni za ciemnością. Mogłaby nacisnąć guzik i dostać tabletkę nasenną, ale ich nie lubi. Kiedyś uczyła studentów. Wizyta młodych ludzi przypomniała jej, że można być bezczelnie młodym. Najbardziej drażni ją ciemnowłosa dziewczyna o ciele gimnastyczki. Zamyka oczy i widzi wspomnienie: ma 15 lat, biegnie z koleżankami po plaży, wskakują do wody w majtkach i bluzach, ma długie czarne włosy, nurkuje. Otwiera oczy, zapala lampkę, bierze książkę. Elodia ma problemy z pilotem od łóżka – nogi unoszą się wysoko. Widzi swoje łydki. Przypomina sobie młodych ludzi, którzy byli w ośrodku, trójka była przerażona, mieli 13–14 lat. Uśmiechnęła się, ale zapomniała, że wyjęła protezę. Zasypia z nogami w górze. Bertram leży na wznak, kręgosłup boli. Pan Mariusz zrywa codziennie kartki z kalendarza. Dziś coś się wydarzyło – przyszło troje młodych: wysoka jasna dziewczyna, niższa czarnowłosa, szczupły chłopak w kapturze. Chłopak patrzył z zainteresowaniem, przypomniał mu wnuka. Mężczyzna ma saksofon pod łóżkiem.
Miłosz myśli o słowie „bezużyteczni”. Zgłosił się na wolontariat dla punktów, ale chciał zrobić coś pożytecznego. Jego ojczym testuje maskę do optymalizacji snu, aby zyskać wolny czas na naukę mandaryńskiego.
Maria przychodzi do rodziców powiedzieć dobranoc – leżą z komórkami. Wraca do pokoju, wrzuca zdjęcie bramy na Instagram, przegląda Pinterest. Myśli o bezzębnej kobiecie w kapeluszu z rudymi rzęsami. Ma specjalny folder z brzydkimi zdjęciami, następnego dnia czeka ją trening.
Lena gasi światło, sprawdza drzwi i alarm, bierze kota. Mama śpi z twarzą w poduszce, na szafce tabletki na sen. Lena okrywa ją kołdrą, czuje się stara i zmęczona. Myśli o Miłoszu – dzisiaj poczuła z nim zrozumienie, choć zazwyczaj ufa tylko kotu.
Młodzi ludzie stoją znowu pod bramą mimo deklaracji, że nie wrócą – presja punktów i rodzice okazały się silniejsze. Dyrektorka mówi o „stanie splątania” mieszkańców. Mają mówić głośniej, bo niektórzy niedosłyszą, i nie wdawać się w dyskusje. Mijają kółko sportowe z nordic walking. Pan Mariusz rozdaje kolorowe tabletki, oni roznoszą wodę w kubeczkach. Maria żartuje, a Jarmina chowa tabletki do kieszeni swetra, zamiast je połknąć. Miłosz to widzi, mrugają do siebie porozumiewawczo – to jego pierwsza wspólna tajemnica z kimkolwiek oprócz Jasia. Bertram bierze ostatni kubeczek. Pan Mariusz przedstawia ich jako wolontariuszy i zostawia samych. Kobieta odpycha Marię, krzycząc, że córka po nią przyjedzie. Łysy staruszek mówi o wojnie i apokalipsie. Elodia zaprasza ich do siebie – ma hiszpańskie imię, mama była Hiszpanką. Nazywano ją Melodia. Pokazuje Darumę – japońską lalkę, która ma przynosić szczęście.
Jarmina podjeżdża na wózku, mówi, że zamknęli ich, żeby schować przed światem, straszy, że od wieku 28 lat człowiekowi ubywa 10 tysięcy neuronów dziennie. Bertram siada za Miłoszem, który włącza grę na komórce. Siedzą w ciszy. Lena rejestruje wszystko zmysłami, widzi pajęczynę. Maria zamyka oczy, czuje się jakby na granicy snu i jawy. Miłosz chowa komórkę, patrzy – twarze Bertrama, Jarminy, Elodii i Leny z Marią wyglądają podobnie mimo różnic. Czuje nić porozumienia.
Apel w szkole. Lena stoi ściśnięta, wychowawczyni nie pozwala jej opierać się o drabinki. Dyrektor wręcza wyróżnienia: dziewczyna z V B, Magda z VI A, Robert z VIII B. Maria ma najlepszą średnią miesiąca, ale dyrektor nie daje jej dyplomu przed szkołą, bo ma czarną sukienkę w białe groszki zamiast białej bluzki i granatowej spódnicy, czyli wymaganego stroju galowego. Wychowawczyni daje jej dyplom po apelu, mówiąc, że dyrektor przesadza. Maria idzie do toalety, wbija paznokieć w nadgarstek aż do krwi. Lena widzi ją w lustrze, dotyka jej ramienia.
Lena rozmawia z mamą, która była na jodze i opowiada o kursie uważności. Proponuje, że może tata Leny pójdzie na zebranie, ale on ma nową narzeczoną.
Miłosz czeka godzinę – mama i Adam utknęli w korku. Wraca ze szkoły muzycznej z wiolonczelą. Adam próbuje zmotywować go do większego wysiłku, ale Miłosz pozostaje na to obojętny.
Maria wraca z korepetycji. Mama chce kupić jej coś jako nagrodę. Dziewczyna jest jednak zmęczona. Widzi kobietę podobną do Jarminy, którą jej mama prawie potrąca.
Uczniowie spotykają się przy szlabanie, nieprzypadkowo. Miłosz zobaczył światło u Marii i zaproponował jej spotkanie. Chętnie dołączyła też Lena. Żartują z mieszkańców Zacisznej Przystani, śmieją się, ale ktoś zwraca im uwagę na ciszę nocną. Maria myśli o bracie Kacprze, który umarł, gdy miała dwa latka.
W Zacisznej Przystani pielęgniarki zaciągają zasłony. Jarmina boi się odwiedzających je dzieci i litości, którą im okazują. Elodia i Bertram chcą jednak dać młodzieży szansę.
Uczniowie przychodzą do ośrodka, gdy podopieczni śpią. Maria budzi śpiącą Jarminę, która ich zaprasza. Opowiada, jak chodziła na wagary na plażę. Jarmina była antropolożką, badała antropologię szczęścia – to, co oznacza szczęście w kulturze. W Bhutanie król wymyślił wskaźnik szczęścia narodowego brutto. Młodzież rozmawia też z innymi starszymi osobami i zostaje dłużej niż trzy godziny.
Miłosz rozmawia z Adamem o wampirach energetycznych. Mama Leny mówi jej, że babcia nie chce z nią rozmawiać, ponieważ jest zła z powodu ich rozwodu.
Wigilia. Jarmina wspomina, że była łączniczką – Anią Wilecką, pseudonim Jarmina, i ma bliznę po kuli. Oddała mieszkanie bankowi za dożywotni pobyt w domu opieki. Pensjonariusze czują się lepiej, Bertram zaczął używać kijków do nordic walking, uczy Miłosza gry na saksofonie. Lena rysuje, zrobiła portret Elodii. Maria nauczyła się pokera z Jarminą. Bertram ma notes od syna Piotrusia, zapisuje wspomnienia.
Maria jest sama w domu, wspomina zmarłych: babcię i brata. Miłosz spędza trzy wigilie: u ojca, u dziadka (dziadek nie cierpi Agaty) i w domu. Miłosz przez długi czas kiepsko radził sobie z wiolonczelą, ale saksofon poprawił mu nastrój. Elodia czeka na przyjazd córki, swoje mieszkanie oddała dzieciom. Lena ma spędzić wigilię u wuja, razem z kuzynkami. Jej kuzynki dostały medale za pływanie, ona tylko dyplom. Ma od Elodii szkicownik, w którym rysuje.
Wigilia w Zacisznej Przystani. Część pensjonariuszy została zabrana przez rodziny. W domu Maria jest sama, rodzice kupili choinkę, która od razu jest ubrana. Mama nie pozwala powiesić aniołka zrobionego przez zmarłego brata Kacpra.
Do Bertrama dzwoni syn Piotruś, ale nie chce zabrać go do siebie – jest w podróży. Elodia wraca od córki, nie miała nawet z kim porozmawiać, ponieważ wszyscy używali telefonów.
Młodzież umawia się i idzie do Zacisznej Przystani przez pole. Jarmina płacze ze szczęścia. Mieszkańcy nie mogą jednak wyjść za bramę, młodzi obiecują kiedyś zabrać ich na spacer. Bertram gra na saksofonie na schodach. Są szczęśliwi, że to udana wigilia.
Lena przychodzi na egzamin, ale nie może znaleźć legitymacji, dlatego nie zostaje wpuszczona. Boi się, że nie zda i nie dostanie się do liceum. Maria ją wspiera, w końcu dyrektor, który rozpoznaje Lenę, pozwala jej podejść do egzaminu.
Wiosna w Zacisznej Przystani. Pensjonariusze siedzą na tarasie, zastanawiają się, czy dzieci przyjadą po egzaminach.
Adam proponuje Miłoszowi naukę chińskiego w soboty, ale Miłosz odmawia, bo ma wolontariat. Maria, Lena i Miłosz spotykają się w Przystani. W czerwcu mają przyjechać goście z Hamburga, dlatego dyrektorka prosi młodzież o pomoc. Młodzi zabierają pensjonariuszy na spacer bez zgody pani dyrektor. Idą na osiedle i docierają do Lawendowego Wzgórza.
Grupa idzie po osiedlu. Miłosz czuje się nieco skrępowany, patrząc na Jarminę jadącą na wózku, ponieważ wcześniej nie widział tu nikogo takiego. Elodia znajduje na śmietniku bukiet i lampę. Przyjeżdża mama Marii, Jarmina i Elodia się jej przedstawiają. Bertram jest blady, źle się czuje, Maria biegnie mu po wodę. Mama Marii wszystkich zaprasza do siebie. Elodia proponuje ugotowanie obiadu, na co mama Marii się zgadza.
Elodia proponuje zrobić hiszpański omlet z ziemniaków, wszyscy gotują razem. Przychodzą mama Leny i rodzice Miłosza. Sąsiedzi najpierw skarżą się na hałas, ale później dołączają do towarzystwa. Tata Marii powiększa dziurę wyciętą w płocie przez bliźniaki sąsiadów. Miłosz gra na wiolonczeli, Bertram na saksofonie. Wszyscy tańczą i dobrze się bawią. Podjeżdża radiowóz.
Jarmina nie może spać, dostała krople uspokajające. Dyrektorka groziła jej wyrzuceniem z domu opieki za samowolne opuszczenie. Jarmina jednak nie żałuje – to była chwila wolności. Rodzice Marii się kłócą. Staruszków szukano całe popołudnie. Dyrektorka mówi Bertramowi, że jest ubezwłasnowolniony, i dzwoniła do syna. Mężczyzna wspomina, że musiał oddać psa, gdy przeprowadzał się do ośrodka. Adam zakazuje Miłoszowi jeździć do Przystani. Dyrektorka grozi, że nie wyda młodzieży zaświadczenia o wolontariacie.
W poniedziałek dyrektor informuje, że Robert z VIII B popełnił samobójstwo. Kasia płacze – była w nim zakochana. Maria wie, że miał blizny na rękach, tak jak ona. Lena wspomina, że razem stali za rogiem przed wejściem do szkoły, udając, że zawiązują buty, ale nigdy nie rozmawiali. Dyrektor zapowiada wykład na temat depresji i poleca pomoc pani pedagog.
Adam jest przekonany, że to wina słabości i narkotyków. Mama Leny poleca jej podcast o miłości do życia. Maria ma w środę iść na terapię.
Maria, Lena i Miłosz stoją na placu zabaw. Decydują się pójść do Przystani. Bertram czuje się źle, odkąd dowiedział się o ubezwłasnowolnieniu. Młodzież opowiada o zmarłym koledze. Jarmina dzieli się historią śmierci swojej córki. Dyrektorka informuje, że sprowadzają seniorów z Niemiec, a polscy pensjonariusze mają być przeniesieni do innego ośrodka. Pierwsza grupa przyjedzie w przyszłym tygodniu. Prosi młodych o pomoc z Niemcami i dyskrecję, grozi powiadomieniem szkoły. Maria, Lena i Miłosz odmawiają.
Maria, Lena i Miłosz okłamują rodziców, że mają wolne z powodu śmierci Roberta. Spotykają się za szlabanem i biegną do Przystani. Opowiadają staruszkom o planach dyrektorki. Starsi nie chcą się buntować, ale młodzi ich przekonują, więc w końcu zaczynają strajk. Pan Mariusz chce powiadomić dyrektorkę i zadzwonić po policję. Miłosz publikuje protest w Internecie.
Filmik z protestu rozchodzi się po sieci. Kilkaset osób angażuje się w akcję. Na miejscu pojawia się dziennikarka lokalnej telewizji. Jarmina opowiada o przymusowych przeniesieniach, ponieważ Niemcy płacą więcej. Dyrektorka chce wyrzucić media, co powoduje sprzeciw. Bertram, Elodia i Jarmina mówią, że chcieli wyrazić swoje zdanie, ale to nie jest ich dom. Tata Marii przyjeżdża porozmawiać ze staruszkami. Jarmina prosi o podwózkę i wstaje z wózka, co wszystkich zaskakuje.
Tata Marii wiezie młodzież i seniorów. Bertram prowadzi ich do domu, który kiedyś wybudował. Znajduje się on w miejscowości Pelagia, nazwanej tak jak żona Bertrama. Tata Marii wyznaje, że złożył wypowiedzenie. Każe młodzieży powiedzieć rodzicom, że wrócą jutro. Jarmina wyznaje, że zawsze mogła chodzić, ale wózek był jej buntem. Mówi też, że pierwszy raz je frytki, Maria pierwszy raz skłamała, Elodia – pierwszy raz wystawiła głowę przez szyberdach, a tata Leny pierwszy raz rzucił pracę. Dojeżdżają nad morze.
Na plaży wieje mocny wiatr. Jarmina wchodzi do wody, Elodia zbiera muszelki, Lena znajduje bursztyn. Wszyscy dobrze się bawią. Bertram traci orientację, gdzie są. Idą lasem, w końcu docierają do domu Bertrama. Niestety okazuje się, że klucz nie pasuje. Tata Marii zauważa, że zamek jest nowy – ktoś musiał go wymienić.
Bertram mówi, że prosił syna, żeby sprzedał dom dopiero po jego śmierci – syn obiecał. Teraz rozumie, dlaczego nie chciał go przywieźć. Maria proponuje zadzwonić, ale tata nie ma zasięgu. Dom ma alarm. Jest ciemno, tata zaczyna tracić orientację, ale Elodia umie nawigować za pomocą gwiazd. Postanawiają zrobić ognisko. Bertram nie chce wracać do Przystani. Tata boi się, że po powrocie wszystko będzie tak samo jak wcześniej.
Wszyscy obserwują gwiazdy. Maria boi się, że seniorzy się przeziębią, ale ci nie chcą wracać. Bertram kładzie się na ziemi i mówi, że nie może wstać. Jarmina stwierdza, że postanowił umrzeć. Elodia uważa, że w ich wieku człowiek wie, kiedy czas się kończy. Bertram oddycha coraz wolniej, mówi Miłoszowi, że ma talent. Elodia zaczyna śpiewać kołysankę. Bertram umiera. Miłosz gra na saksofonie. Ogień dogasa, nastaje świt.
Miłoszowi śnią się mężczyźni z koronami z trzciny, zabierający ze sobą Bertrama. Maria budzi tatę, twierdząc, że widziała Roberta i Kacpra. Elodia i Jarmina stoją na krawędzi klifu, mówią, że chciały się pożegnać. Każą trzymać się razem i skaczą. Lena orientuje się, że to był sen. Przy ognisku nie ma Bertrama, Elodii i Jarminy. Maria przypomina sobie, że Bertram chciał być pochowany pod drzewem. Znajdują na klifie lalkę Elodii – Darumę. Tata chce dzwonić na policję, ale dzieci go powstrzymują. Zaczynają się kąpać. Pojawia się obok nich biały pies.
Bohaterowie są na komisariacie, razem z białym psem. Policjant grozi odpowiedzialnością karną. Pyta o zaginięcie dwóch kobiet i ciała mężczyzny. Nie rozumie, dlaczego poszli się kąpać, zamiast od razu wezwać policję. Pyta o rasę psa, który przypomina wilka. Policjant przypomina, że zdaniem dyrektorki zaginione są w stanie splątania. Policjant pozwala bohaterom odejść. Lena mówi, że biały pies to suka. Policjant każe założyć jej kaganiec i zrobić szczepienia. Wsiadają do auta. Pies siada na miejscu Jarminy, Lena proponuje nazwać ją Daruma. Wracają do domu. Nie widzą, że z naprzeciwka jadą dwie staruszki, które złapały autostopa. Auta mijają się i oddalają.
Aktualizacja: 2025-12-25 14:12:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.