List Romea do rodziców Julii - prośba o wyrażenie zgody na związek z Julią i małżeństwo

Autor opracowania: Piotr Kostrzewski.

Czcigodny Patriarcho i Matrono rodu Kapulet!

Zaiste napawać Was to może zdziwieniem, o szanowna paro, otrzymanie listu ze znakiem rodu Monteki. Wiedzcie, że ojciec mój ani matka nie wiedzą nic, to jedynie ma własna inicjatywa. Nim jednak wyrzucicie ten skrawek papieru ze względu na małą powagę piszącego i nienawiść do jego linii krwi, proszę o jego przeczytanie. Chodzi tu bowiem o sprawę dotyczącą naszych rodów, a może nawet Werony całej. Nienawiść nasza przyjęła już znamiona krwawej vendetty, która wstrząsa całym państwem. Książę Escalus patrzy na tą sytuację coraz mniej przychylnym okiem. Musimy więc podjąć razem kroki w celu zakończenia sporu. Bóg daje nam więc okazję, byśmy się pogodzili, zarazem nie urągając honorowi żadnej ze stron!

Zapewne ten enigmatyczny wstęp nic Wam nie powiedział, Don i Donna Kapulet. Wybaczcie przeto, iż przedłużam wyłożenie sensu stricto swojej myśli. Jest ona bowiem sprawą arcydelikatną, chcę przedtem więc przekonać Państwa o swoich dobrych intencjach. Jestem człowiekiem młodym, do niedawna wielu zarzucało mi wręcz frywolne życie i serce wielce niestałe. Najbardziej chyba, otoczony wszelkim szacunkiem, ojciec Laurenty. Są jednak sprawy, które nawet młodzieńcom uczuciowym ukrócają ich małoletnie zachowania. Pierwszą spośród nich winna być sprawa rodziny, zagrożonej teraz przez krwawą vendettę. Drugą zaś sprawa serca, poważna jednak i dojrzała. Wiem przeto, może wielce dziwić, co wspólnego ma miłość do rodziny i romantyczne uniesienie młodego Romea. Tu jednak sprawy te przeplatają się fantastycznie, rzecz zaś bierze początek na niedawnym balu. Tak, tym który wydaliście, czcigodni Kapulet!

Nie sposób, aby wprawne oko patriarchy rodu nie dostrzegło mnie pośród tłumu gości. Byłbym też głupcem, sądząc, iż moja odwaga jedynie wybawiła mnie spod krwawej zemsty. To Wasza, Panie Kapulet, honorowa postawa powstrzymała ostrze rapiera. Domyślam się rzecz jasna tego jedynie, niemniej dziękuję. Wracając jednak do meritum, bal ten pozwolił mi zapoznać Państwa córkę - Julię. Nadobne jej lico oraz szlachetna dusza potrafiłyby poruszyć kamień. Przeto nie miejcie urazy, Don i Donna Kapulet, o moje zainteresowanie osobą Julii. Zainteresowanie, które niczym czar powiodło mnie wprost ku zrozumieniu, jakim do niedawna byłem niestałym młodzieńcem. Prawdą jest, że mężczyzna dojrzewa dopiero dla kobiety. Ja bowiem, stałem się dorosły w momencie, gdy utonąłem w spojrzeniu Waszej córki. Proszę przeto, darujcie mi ją za żonę!

Nim gniew ogarnie Wasze serca za tak śmiałą prośbę, pomiarkujcie moje słowa. Julia odwzajemnia ten afekt. Jest on szczery i dobry, tak jak tylko Bóg mógłby sobie życzyć. Niech za jego szczerością przemawia również wzgląd praktyczny, tak w dzisiejszych czasach poważany. Jeżeli bowiem węzeł małżeński połączy Julię i Romea, rodziny nasze będą mogły zakończyć odwieczny spór bez uszczerbku na honorze. Vendetta bowiem wygaśnie, nie mając już praw do krwi spowinowaconych ze sobą rodzin.

Błagam Was przeto, czcigodni Kapulet! Darujcie mi Julię za żonę. Jeżeli mało jest słowo Romea, wypytajcie swą córkę o zdanie. Ona potwierdzi szczerość tej miłości. Nie siejmy już więcej w Weronie nienawiści, a dajmy jej budującą miłość.

Saluti,

Romeo Monteki


Przeczytaj także: Opisz drogę Makbeta do władzy

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.