„Katarynka” Bolesława Prusa to nowela opublikowana w 1880 roku, należąca do najważniejszych utworów polskiego pozytywizmu. Autor przedstawia historię emerytowanego adwokata, pana Tomasza, który prowadzi spokojne i uporządkowane życie, kierując się własnymi przyzwyczajeniami i upodobaniami. Przypadkowe spotkanie z niewidomą dziewczynką mieszkającą w tej samej kamienicy sprawia jednak, że bohater zaczyna inaczej patrzeć na otaczający go świat. Utwór ukazuje przemianę wewnętrzną człowieka, który dzięki współczuciu i wrażliwości odkrywa potrzebę niesienia pomocy innym oraz zwraca uwagę na los osób słabszych i potrzebujących.
Spis treści
Głównym bohaterem noweli jest pan Tomasz, emerytowany adwokat i zamożny stary kawaler, który prowadzi spokojne, uporządkowane życie. Jego wygląd świadczy o wysokiej pozycji społecznej i materialnej – mężczyzna ubiera się elegancko, nosi starannie dobrane części garderoby i dba o każdy szczegół swojego wizerunku. Ma rumianą twarz, szpakowate faworyty, siwe, łagodne oczy i porusza się powoli, często pogrążony w zamyśleniu. Od trzydziestu lat spaceruje tą samą trasą ulicą Miodową, co podkreśla jego przywiązanie do rytuałów, stabilizacji i codziennego porządku. W młodości był zupełnie inny – energiczny, rozmowny, towarzyski i bardzo zajęty pracą oraz spotkaniami z kobietami. Cieszył się powodzeniem, lecz nigdy nie potrafił podjąć decyzji o małżeństwie.
Pan Tomasz jest człowiekiem wykształconym, kulturalnym i wrażliwym na piękno. Z wiekiem coraz większą rolę w jego życiu zaczęła odgrywać sztuka: malarstwo, muzyka i teatr. Urządził swoje mieszkanie z wielką starannością, zmieniając je niemal w prywatną galerię, organizował spotkania towarzyskie i koncerty, a także uchodził za znawcę sztuk pięknych. Jednocześnie był osobą łagodną i wyrozumiałą – nie potępiał surowo słabszych artystów, lecz wierzył, że mogą się jeszcze rozwinąć. Mimo tej kultury i subtelności miał jednak swoje dziwactwo: chorobliwie nienawidził katarynek i kataryniarzy. Ich muzyka drażniła go tak bardzo, że tracił spokój, wpadał w gniew i wymagał od stróżów, aby nigdy nie wpuszczali kataryniarzy na podwórze kamienicy. Ta cecha pokazuje, że bohater, choć zwykle opanowany, bywał zamknięty w świecie własnych przyzwyczajeń i wygody.
Najważniejsza przemiana pana Tomasza dokonuje się wtedy, gdy zauważa niewidomą dziewczynkę mieszkającą naprzeciwko jego okien. Początkowo tylko obserwuje smutne, blade i nieruchome dziecko, ale z czasem zaczyna mu współczuć. Przełom następuje w chwili, gdy na podwórzu pojawia się kataryniarz. Pan Tomasz chce go przepędzić, lecz nagle widzi, że dźwięki znienawidzonej katarynki sprawiają dziewczynce ogromną radość – dziecko tańczy, klaszcze, śmieje się i płacze ze wzruszenia. Wtedy mecenas rozumie, że to, co dla niego jest nieznośnym hałasem, dla niewidomej dziewczynki stanowi źródło szczęścia, wrażeń i kontaktu ze światem. Bohater przełamuje własny egoizm i rezygnuje z dawnego uprzedzenia. Nakazuje stróżowi wpuszczać katarynki na podwórze, a potem szuka adresów okulistów, aby pomóc dziecku. W finale okazuje się więc człowiekiem dobrym, empatycznym i zdolnym do bezinteresownej pomocy.
Drugą istotną postacią noweli jest niewidoma dziewczynka. W utworze nie pojawia się jej imię, wiadomo jednak, że ma około ośmiu lat. Jest to dziecko o ciemnych włosach i ładnej twarzyczce, ale jednocześnie blade, ciche i nieruchawe. Na pierwszy rzut oka mogłaby wydawać się zwyczajną dziewczynką, jednak szybko okazuje się, że nie bawi się tak jak inne dzieci, nie biega po pokoju, nie śpiewa i rzadko okazuje radość. Najczęściej siedzi przy oknie, nasłuchuje odgłosów z otoczenia albo powoli zajmuje się drobnymi czynnościami, na przykład ubieraniem lalki czy wiązaniem paska z bawełnianych nici. Jej smutek i apatia wynikają z tego, że w wieku sześciu lat straciła wzrok w wyniku ciężkiej choroby.
Utrata wzroku całkowicie zmieniła życie dziewczynki. Początkowo nie rozumiała, co się z nią stało, i pytała matkę, czy nadal trwa noc. Wierzyła, że „oczki” wkrótce się odsłonią i znów zobaczy świat, dlatego z nadzieją czekała na powrót wzroku. Z czasem musiała jednak nauczyć się życia w ciemności. Jej pamięć dawnych obrazów zaczęła się zacierać, a świat poznawała głównie przez dotyk, słuch, zapach oraz odczuwanie ciepła i chłodu. Dziewczynka wykazuje niezwykłą wrażliwość na dźwięki – potrafi rozpoznać kroki stróża, turkot wozu, rozmowę za parkanem czy czynności służącej. Mimo cierpienia pozostaje ciekawa świata, uważna i spragniona wrażeń, ponieważ dźwięki zastępują jej to, czego nie może zobaczyć.
Los dziewczynki staje się jeszcze trudniejszy po przeprowadzce do warszawskiej kamienicy, w której mieszka pan Tomasz. Wcześniej mogła chodzić po domu, na strych i do piwnicy, gdzie odkrywała różne odgłosy, zapachy i zmiany powietrza. W nowym miejscu zostaje właściwie zamknięta w pokoju, a na podwórzu panuje cisza, ponieważ nie wpuszcza się tam handlarzy, druciarzy, śpiewających kobiet ani kataryniarzy. Dla niewidomego dziecka taka cisza oznacza samotność, nudę i jeszcze większe wyobcowanie. Dlatego pojawienie się katarynki staje się dla niej niezwykłym wydarzeniem – dziewczynka zaczyna tańczyć, klaskać, śmiać się i płakać ze wzruszenia. Muzyka, która dla pana Tomasza jest nieznośnym hałasem, dla niej okazuje się źródłem szczęścia, radości i kontaktu ze światem. Postać dziewczynki budzi współczucie, ale też pokazuje, jak wielką wartość mogą mieć dla człowieka nawet najprostsze bodźce, jeśli pozwalają mu choć na chwilę zapomnieć o cierpieniu.
W utworze pojawia się również matka dziewczynki. Jest to młoda, przystojna kobieta, która razem ze swoją starszą towarzyszką utrzymuje się z pracy rąk. Zajmuje się szyciem i całe dnie spędza przy pracy, co pokazuje jej trudną sytuację materialną, pracowitość i odpowiedzialność. Mimo ubóstwa stara się zapewnić córce możliwie najlepsze warunki oraz drobne przyjemności, które mogą choć na chwilę poprawić jej nastrój. Daje dziewczynce bukiecik kwiatów, a innym razem kupuje jej porcelanową lalkę, która staje się dla dziecka wielką radością. Matka jest więc postacią troskliwą, czułą i całkowicie oddaną chorej córce.
Kobieta bardzo cierpi z powodu kalectwa dziecka, ale próbuje ukrywać własny ból, aby nie odbierać dziewczynce nadziei. Kiedy córka pyta, dlaczego nie widzi matki, ta tłumaczy jej, że „oczki” zostały zasłonięte i że wzrok kiedyś powróci. W ten sposób stara się podtrzymywać dziecko na duchu, chociaż sama nie ma pewności, czy poprawa jest możliwa. Szczególnie wzruszająca jest scena z lusterkiem, gdy dziewczynka nie rozumie, dlaczego matka może ją zobaczyć, skoro ona sama nie widzi swojego odbicia. Wtedy kobieta nie potrafi dłużej powstrzymać emocji i wybiega z pokoju z płaczem.
Druga kobieta mieszkająca razem z matką i niewidomą dziewczynką. Dziewczynka nie nazywa jej matką, lecz „panią”, co wskazuje, że nie jest krewną najbliższą, lecz osobą z otoczenia rodziny. Utrzymuje się z pracy, wyrabiając pończochy i kaftaniki na maszynie. Jest współlokatorką i wspólniczką matki, pomaga jej w codziennym utrzymaniu. Reprezentuje świat ubogich, pracujących kobiet, które z trudem radzą sobie z życiem.
Postać epizodyczna, ale bardzo ważna dla zakończenia utworu. Pojawia się na podwórzu z popsutą, fałszywie grającą katarynką, która doprowadza pana Tomasza do furii. Dla mecenasa jest uosobieniem hałasu i złego gustu, ale dla niewidomej dziewczynki staje się źródłem zachwytu. Widząc jej radość, zaczyna grać jeszcze żywiej, przytupywać i gwizdać. Nieświadomie przyczynia się do przemiany pana Tomasza.
Wierny pracownik adwokata, dbający o porządek i przestrzeganie jego zwyczajów. Zna niechęć pana Tomasza do katarynek i natychmiast reaguje, gdy kataryniarz pojawia się na podwórzu. Przyprowadza stróża, spodziewając się surowej reprymendy. Jest zaskoczony decyzją mecenasa, który każe odtąd wpuszczać katarynki.
Nowo przyjęty stróż, który nie zna jeszcze zwyczajów domu. To przez jego niewiedzę kataryniarz zostaje wpuszczony na podwórze. Początkowo wydaje się winowajcą całego zamieszania, ale ostatecznie jego błąd prowadzi do szczęśliwej przemiany pana Tomasza. Mecenas postanawia płacić mu za codzienne wpuszczanie katarynek.
Dawny stróż. Mecenas płacił mu dodatkowo za to, by nie wpuszczał kataryniarzy na podwórze. Kazimierz znał przyzwyczajenia pana Tomasza i podporządkowywał się jego wymaganiom.
Postać wspomniana w historii choroby dziewczynki. Bada jej oczy po utracie wzroku i stwierdza, że trzeba czekać. Jego diagnoza nie przynosi rodzinie konkretnej pomocy, ale potwierdza dramatyczną sytuację dziecka.
Aktualizacja: 2026-06-21 23:07:59.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.