Jakiegoż-to dziełem cudu
I przez jaką łaskę Boga,
Mogła się począć perła tak droga
W tem morzu błota, w tej konsze brudu,
Ten anioł, z niebios poety,
W wątłych powłokach kobiety?
Co za oko mego ducha!
Jak się tu nie podnieść w dumie!
Szła niewidzialna w śmiertelnym tłumie,
Skryta dla oka, skryta dla ucha;
I przeszłaby ducha krokiem,
A jam ujrzał ją, mem okiem.
Zgadłem ją, ona mnie zgadła,
Ledwo płomienny obłoczek
Ofiary serca dosiągł jej oczek,
Zwinęła polot, w duszę mi padła,
Odtąd duszą duszy mojej,
Odtąd nic nas nie rozdwoi.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.