Do wyśnionej kochanki

Kiedym był jeszcze w latach dziecinnych,
I sny tęsknoty w przeszłość mię gnały,
Wiecznych mi śniegów kraj się uśmiechał,
Leciałem duszą w podniebne skały;
Ja nie widziałem, żem wzdychał,
Do twoich krain rodzinnych.

Kiedym się palił młodości latem,
Burzami serca do snu chuśtany,
Marzyłem ciągle jakąś pustynię,
Gdziebym spieczony, upracowany,
Zamieszkał dziką jaskinię,
I żył cicho, jak za światem.

Jakże się prędko te sny sprawdziły!
Tułacz ja dzisiaj, światu nie żyję,
Błądzę po ziemi, jak po jaskini;
Jak sklep ze skały, niebo mię kryje;
I tylko spokój pustyni
Pożądany mnie i miły.

Ale i ową gwiazdeczkę jasną,
Co te sny złotą rąbiła tkanką,
Wyśniłem sobie w zaświatnej dziczy;
Ciebie wyśniłem, moja kochanko;
Świećże mi, duchu strażniczy,
Świeć, póki oczy nie zgasną.

Czytaj dalej: Burza – Seweryn Goszczyński

Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.