Ja tak mej lubej obrazem się pieszczę,
Tak dla niej myśli, czucia, wszystko moje,
Że co tylko mają wieszcze
Barwy, dźwięków, ognia, to wszystko przyswoję
I obraz mojej kochanki przystroję.

Potem na szczycie wieków go umieszczę,
A moją miłość, jak ofiarny wianek,
Wokoło niego zawieszę;
I wieczność przetrwam zawsze jak kochanek
Najuroczniejszej z pomiędzy ziemianek.

I wiekom będzie ku czci i pociesze
Bożyszcze mego serdecznego wianka.
Przyszłość nie zdoła już wybić
Drugiego wzoru jak moja niebianka,
Wieki ją będą czcić sercem kochanka.

Pojrzyjcie tylko na mej lubej kibie:
Nie jest-to wasza powszednia kobieta,
Co choć smukła, wybujala,
Jednakże widać że się ziemi chwyta,
Moja kochanka, jak płomyk, wykwita.

Moja kochanka jak słoneczna strzała,
Która się łamie wieczystym odskokiem
Ku swojej gwiazdy koronie,
Zda się za każdym ulatywać krokiem,
Zda się być jasnym, powietrznym obłokiem.

Moja kochanka rumieńcem nie płonie;
Ale jej ciała białość promienięca
Jest tego blasku przezroczem,
Którymb y dusza, z rozkoszy mdlejąca,
Oblokła ciało pokrewne miesiąca.

Moja kochanka tym czarnym warkoczem
I tą źrenicą płomienistą, dużą,
Zdradza ziemskie nawałnice,
Które w jej serce biją wnętrzną burzą
I które może wkrótce ją rozburzą.

Chcesz-li to dojrzeć? wpatrz się w jej źrenice,
Tam to, długiemi zasnuta rzęsami,
Święta cię boleść rozżali;
Boleść takiemi powleczona łzami,
Jak łzy anioła, któryby żył z nami.

Ale nie zbliżaj ust swych do korali.
Co gaszą białe ząbków promienienie,
Bo tam, stamtąd zieją żary
Ciche, nęcące niby kwiatów tchnienie,
Palące, wieczne jako potępienie.

Moja kochanka, do wdzięków bez miary,
Ma jeszcze jeden urok niezrównany,
Pieszczoty miłosnej czary —
Wierzcie mi, komu ten urok jest znany,
Ten wie na ziemi co to być z niebiany.

Czytaj dalej: Portret kobiecy – Wisława Szymborska

Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.