Marusarz

Wśród smreków, drobny jak przecinek,
Zsuwa się w dół, na chwilę znika —
Naraz się wbija czarnym klinem
W powietrza szkło matowe, sine,
I ciemną rysą je przenika.

W górę wystrzela i pociskiem
Niebo przewierca wskroś, zuchwale,
Na nic mu ziemi progi niskie,
Nadchmurne nęcą go igrzyska,
By się wśród gwiazd jak gwiazda palić.

Lecz naraz spada, meteoryt
Rzucony na dół z górnych szlaków,
Ściągnięty ziemi złym uporem —
Omdlały ptak, z rozpaczy chory,
Że nie prześcignął zwykłych ptaków.

Czytaj dalej: Lipiec - Lola Szereszewska

Źródło: Niedokończony dom, Lola Szereszewska, 1936.