Halny ścichł,
Granatowieje nieba kęs.
Złota podkowa
W oprawie gwiezdnych, wibrujących rzęs –
Jak osiemnasty karat lśni.
Rybi potok brylanty schował
Na dnie. A Mnich
Słucha, jak biją dzwony w naszej krwi.
Morskie – w ściśniętej gór obręczy –
Niby potworny pająk śpi.
Na Rysach miesiąc bursztynowy klęczy.
Ognisko – jak sardoniks – skrami rzuca, płonie.
Z Mięguszowieckich suchy, starty leci piarg –
Ginie w otchłaniach. Ja ci nie bronię –
Moich gorących, koralowych warg.
Źródło: Bunt lawin, Kazimiera Alberti, 1927.