W tył głowy odrzuciłeś ciężki, ciasny szłom.
W słońcu i halnych burzach, wichurach i gwiazdach
Zastygało szerokie, poorane czoło,
Profil masz zimny, twardy – jak orawski gazda.
Spokojnie patrzysz w niebo, w sinych gwiazd pożary.
Z olbrzymich piersi wichr nie wydarł nigdy skargi,
Takim cię znam od dziecka przyjacielu stary.
Mocno przycisnął krzyż–wzniesienie górnej wargi.
Dzieckiem śledziłam zawsze na nieba ekranie
Potężny, zastygnięty, czarny kształt widziadła,
Męczyła mnie zagadka jak trudne zadanie,
Aż raz sama drapieżne rysy twe odgadłam.
Poznałem twoje życie, gdy Wawrytko ślepy,
Na werandzie w gwiazdami osnute wieczory –
Opowiadał o tobie starych legend skrzepy,
To był najcudowniejszy–z tych, co znam–życiorys.
Źródło: Bunt lawin, Kazimiera Alberti, 1927.