Boję się zostać Wieszczem

Autorem wiersza jest Konstanty Ildefons Gałczyński

Nie mówię, żem jest geniusz,
lecz i nie dupa:
też bym napisał ,,Dziady",
gdybym się uparł:
różne takie dziewice
mdlałyby pod księżycem,
a Gustaw by przedstawiał
jak zwykle trupa.

Potem bym, oczywiście,
stworzył cześć III
na radość Pomirowskirn,
na rozpacz dzieciom,
a w "specjalnym" numerze
na japońskim papierze
fac simile by odbił
Grydzewski Miecio.

Gdybym się już w poezji
onej rozruszał,
w Paryżu bym napisał
,,P. Tadeusza",
różnymi opisami,
trzynastozgłoskowcami
naród bym, panie święty,
do łez przymuszał.

Potem bym, oczywiście,
był bardzo dumny:
nawet bym do obiadu
nie złazi z kolumny
i leżąc na kolumnie,
trawiłbym obiad dumnie,
przygrywając na rymach
,,trumny - kolumny".

Lecz wszystko to, mój Boże,
piękne projekty:
rozmnożyły się w kraju
diabelskie sekty,
oszalałego Boya
napadła paranoja,
wątrobę wieszcza gryzie,
jak złe insekty.

Ot, jeszcze wczoraj chciałem
być polskim wieszczem,
wzwyż i wszerz ducha skrzydlić
jeszcze i jeszcze,
ale teraz nie mogę,
rosnącą czuję trwogę,
jak osika ze zgrozy
serce szeleszczę.

Bo przyjdzie Boy i powie:
- Wszystko to ...:
on miał sześcioro bliźniąt
z Taubenhauzówną,
Łaja Rozencwajżanka
była jego kochanka,
w Zakopanem się puszczał
z Hozenpudówną,

Każdy grzech palcem wytknie,
zademonstruje,
święte pieczęci złamie,
po wyskrobuje,
dowiedzie pewną strofą,
że ukradłem gramofon
pewnej damie. W ten sposób
mnie zdyffamuje.

Wtedy ja, na pomniku
i w cieniu wiązów,
stać będę sobie, smutna
figura z brązu,
Rękę do serca ładnie
Przyłożywszym bezdradnie
lać będę łzy rzęsiste
na spodzie z brązu.


Czytaj dalej: Już kocham cię tyle lat