Bieda chyba na dobre opuściła dom cioci Mirki, gdyż dom wciąż pozostawał czysty i widoczne było zbawienne działanie remontu. Sama ciocia też wydawała się bardziej przytomna i mówiła z sensem. Dzieci dyskretnie odetchnęły z ulgą, gdy trawa w ogrodzie rosła zgodnie z naturalnym tempem, a ciocia nie próbowała myć zębów owsianką. Wszystko wróciło do normy. Bogusia rozmawiała nawet kilka razy z ojcem przez telefon i powoli wracała do równowagi wewnętrznej.
Pewnego dnia wszyscy spokojnie siedzieli przed domem, popijając lemoniadę. Powoli nadciągał ciepły, letni wieczór; wydawało się, że już nic nie zakłóci tego dnia. Na podwórko jednak nagle wbiegł zdyszany majster, pan Czesław. Po kradzieży lusterka wyparował on wraz ze swoimi narzędziami i rodzina sądziła, że już nigdy więcej go nie ujrzy. Tymczasem on wparował do ogrodu i podbiegł do stołu. Posiwiał znacznie w ciągu tych kilku dni, wyglądał na zmęczonego, ubranie miał brudne, a oczy dziko wytrzeszczone.
Bez słowa powitania pan Czesław wyciągnął z kieszeni stare, srebrne lusterko i rzucił nim na blat stołu.
– Zabierajcie to! – wrzasnął. – Tak, ukradłem wasze durne lusterko i bardzo tego żałuję! To przynosi pecha, nic mi nie idzie, od kiedy to mam, interes mi zaraz upadnie, wszystkie farby mi się rozlały, klienci nie dzwonią! Ja zaraz oszaleję, ktoś mi też ciągle po domu chodzi! Bierzcie to, nie chcę tego więcej widzieć!
Pan Czesław wygłosił swoją tyradę i wybiegł równie gwałtownie, jak się pojawił. Wszyscy siedzieli w szoku nad lemoniadą.
– Biedny człowiek, prawie mi go żal – odezwała się wreszcie ciocia Mirka, nakładając sobie ciasto na talerzyk. – Ale nas okradł, więc dostał to, czego chciał.
Lusterko tymczasem nagle zniknęło ze stołu – znak, że Bieda wróciła do swojego właściciela. Od tego dnia pan Czesław codziennie zjawiał się z krzykiem i próbował porzucić lusterko w domu Lipowskich. Za każdym razem rozpływało się ono jednak w powietrzu, a mężczyzna wracał kolejnego dnia, jeszcze bardziej wściekły i sfrustrowany. Po tygodniu dzieci dowiedziały się, że ogłosił upadłość firmy. Jego żona wyprowadziła się z domu do swojej matki, więc pan Czesław został sam w domu z dręczącą go Biedą.
Bogusi zrobiło się go wreszcie tak żal, że nie wytrzymała. Poszła do domu pana Czesława i poradziła mu, co ma zrobić, by pozbyć się lusterka i Biedy. Chyba jej posłuchał, bo tydzień później kłopoty z interesem dotknęły niespodziewanie innego majstra, wiecznego rywala pana Czesława…
Aktualizacja: 2026-07-06 15:59:59.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.