„Nędznicy” to monumentalna i wielowątkowa opowieść autorstwa Wiktora Hugo, która przedstawia między innymi losy Jeana Valjeana, byłego galernika. To historia grzechu, miłości i odkupienia winy, w której pojawia się wiele postaci. Dzieło składa się z pięciu części, które dzielą się na pomniejsze księgi. Opublikowano je w 1862 roku.
Spis treści
Jean Valjean, skazany na dziewiętnaście lat ciężkich robót za kradzież bochenka chleba, po opuszczeniu więzienia w 1815 roku trafia pod dach biskupa Myriela, który okazuje mu współczucie i wybacza kradzież sreber z jego domu. Głęboko poruszony dobrocią duchownego Valjean postanawia całkowicie odmienić swoje życie. Przyjmuje nazwisko Madeleine, zostaje zamożnym właścicielem fabryki oraz burmistrzem miasta Montreuil-sur-Mer.
Fantina, porzucona przez ukochanego, oddaje swoją córkę, Cozettę, pod opiekę pazernych Thénardierów. Kiedy traci zatrudnienie w zakładzie Valjeana, popada w skrajną biedę, sprzedaje włosy i zęby, a ostatecznie zostaje prostytutką. Zostaje zatrzymana przez inspektora Javerta, lecz Valjean staje w jej obronie i przyrzeka odnaleźć Cozettę.
Javert zaczyna nabierać podejrzeń, że burmistrz jest dawnym galernikiem. Gdy inny człowiek zostaje omyłkowo uznany za Valjeana, ten nie potrafi dopuścić do fałszywego wyroku i ujawnia swoją prawdziwą tożsamość. Trafia do aresztu, a Fantina umiera. Valjeanowi udaje się jednak uciec, aby dotrzymać obietnicy i odnaleźć jej córkę.
Cozetta, wykorzystywana i poniżana przez Thénardierów, zostaje zmuszona do ciężkiej pracy ponad siły. Pewnego wieczoru, kiedy idzie po wodę, spotyka Valjeana, który zabiera ją ze sobą do Paryża. Uciekają przed Javertem i znajdują schronienie w klasztorze Petit-Picpus. Valjean pracuje jako ogrodnik, natomiast Cozetta otrzymuje wychowanie i edukację.
Mariusz Pontmercy, wychowywany przez konserwatywnego dziadka Gillenormanda, dowiaduje się, że jego zmarły ojciec był oficerem armii Napoleona, co całkowicie zmienia jego poglądy. Opuszcza rodzinny dom, żyje w ubóstwie i przyłącza się do republikańskiego stowarzyszenia „Przyjaciele Ludu”, gdzie poznaje Enjolrasa oraz innych młodych rewolucjonistów.
Pewnego dnia w Ogrodzie Luksemburskim zauważa Cozettę i zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Między młodymi rodzi się uczucie, jednak Valjean, obawiając się utraty przybranej córki, przenosi się z nią w inne miejsce. Zrozpaczony Mariusz dzięki pomocy zakochanej w nim Éponine odnajduje Cozettę. W tym czasie Mariusz odkrywa również, że Thénardier planuje napaść na Valjeana.
W czerwcu 1832 roku, po śmierci generała Lamarque’a, w Paryżu wybucha powstanie. „Przyjaciele Ludu” budują barykady i przygotowują się do walki. Wśród walczących znajduje się także Gavroche. Mariusz, przekonany, że bez Cozetty jego życie straciło sens, również przyłącza się do rewolucjonistów.
Powstańcy pojmują Javerta, który okazuje się agentem rządowym. Enjolras wydaje na niego wyrok śmierci, lecz Valjean, który dociera na barykady, prosi o możliwość wykonania egzekucji. Zamiast odebrać mu życie, pozwala mu odejść wolno.
Kiedy barykada zostaje zdobyta, Mariusz odnosi ciężkie obrażenia. Valjean wynosi go kanałami ściekowymi Paryża, narażając własne życie. Po wydostaniu się na powierzchnię spotykają Javerta, który, rozdarty między obowiązkiem wobec prawa a podziwem dla Valjeana, odbiera sobie życie, rzucając się do Sekwany.
Valjean przynosi rannego Mariusza do domu jego dziadka. Po długim okresie rekonwalescencji Mariusz bierze ślub z Cozettą. Wtedy Valjean wyznaje mu prawdę o swojej przeszłości galernika. Zszokowany i pełen nieufności Mariusz oddala się od niego i ogranicza kontakty Cozetty z jej przybranym ojcem.
Valjean, czując się odrzucony, stopniowo podupada na zdrowiu. Gdy Mariusz odkrywa, że to właśnie Valjean ocalił mu życie na barykadzie, uświadamia sobie swój błąd. Razem z Cozettą udaje się do jego mieszkania, lecz zastają go już na łożu śmierci. W ostatnich chwilach Valjean błogosławi Cozettę i Mariusza.
Akcja powieści zaczyna się w roku 1815, niedługo po upadku Napoleona. W tym to roku pan Karol Franciszek Benvenuto Myriel działał jako biskup w Digne. Mianowanie było dla niego zaskoczeniem. Przybył ze swoją świtą, do której należała panna Baptysta, zwana Maglorą, mała, otyła staruszka. Po tym przybyciu miasto z napięciem czekało na działania biskupa. Szpital mieścił się obok pałacu biskupiego. Biskup zauważył, że w szpitalu panują bardzo skromne warunki. Zastanawiał się zatem, ile łóżek dałoby się pomieścić w jego własnym pałacu. Chorzy trafili do pałacu biskupiego. Panna Maglora bardzo się z tego cieszyła.
Praca w przyznanej diecezji była dla biskupa ciężka ze względu na panujące tam warunki, między innymi brak dróg. Wolał on także rozmawiać z wiernymi, niż prawić im kazania, zawsze starał się im doradzić i podnieść ich na duchu. Biskup Myriel był zawsze przystępny i wesoły, lubił sobie żartować. Przejmował się losem najuboższych, głosił, że konieczne jest także ich nauczanie. Pomógł między innymi mężczyźnie, który z miłości do swojej rodziny zaczął fałszować monety. W każdej chwili był gotów jechać do łoża kogoś chorego czy umierającego. Biskup realizował swoje ideały także w prywatnym życiu. W czasie spacerów błogosławił napotkanych wiernych, czytywał także wiele dzieł teologicznych. Biskup zajmował dom piętrowy z rozległymi terenami. Wnętrze budynku było niezwykle proste i skromne. Biskup zawsze zostawiał tam drzwi otwarte dla każdego, co inni postrzegali jako nieroztropność.
W górach krył się Cravatte z oddziałem swoich zbójców. Tymczasem biskup odważnie wyruszył w drogę bez eskorty, chociaż mer ją zalecał. Biskup rzekł też, by nigdy nie obawiać się złodziei i łajdaków. Biskup poszedł na obiad do prefekta. Pewien senator zaczął wykładać zgromadzonym swoją filozofię. Biskup komentował filozofię materializmu. Panna Baptysta pisywała listy do swojej przyjaciółki z dzieciństwa, w których opowiadała o biskupie. Chwaliła się w nich, że jej brat jest bardzo dobry. W pewnej miejscowości mieszkał G., o którym mówiono, że to konwencjonalista. Biskup uznał, że jest samotny i musi go odwiedzić. Stary człowiek zapowiedział mu, że zaraz umrze, i tak się stało. Biskup miał również swoje określone poglądy polityczne. Starał się być sprawiedliwy, szczery oraz wyrozumiały. Biskupom często towarzyszyli młodzi księża. Myriel był jednak tak cichy i skromny, że nie szukano jego protekcji. Filozofia biskupa często nawiązywała do poglądów świętego Franciszka z Asyżu. Wiele myślał o zwierzętach, nawet o brzydkich pająkach. Biskup miał w sobie wiele wyrozumiałości dla tych, którzy żałowali za swoje błędy. Bardzo cenił sobie miłosierdzie.
Do miasteczka wszedł pieszo pewien człowiek. Nie znał go nikt z miejscowych. Poszedł do austerii nazywanej „Krzyżem Kolbasa”, gdzie szukał noclegu. Gospodarz początkowo chciał go obsłużyć, ale potem go przegnał. Trafił następnie do innej karczmy, ale też został przegnany. Nie znalazł także noclegu w więzieniu. Trafił wreszcie do domu biskupa. W domu biskupa trwał zwykły wieczór, kiedy nagle zastukano do drzwi. Biskup polecił, by gość je otworzył i wszedł.
Do domu biskupa wszedł strudzony podróżny. Przedstawił się jako Jean Valjean, galernik, którego skazano na dziewiętnaście lat ciężkich robót za kradzież bochenka chleba, a potem kolejne próby ucieczki. Zwolniono go warunkowo z więzienia w Tulonie, skąd wyszedł z żółtym paszportem. Po wyjściu zaś nie mógł znaleźć pracy i schronienia. Biskup jednak życzliwie traktował Valjeana, rozkazał dla niego pościelić i pozwolił mu przenocować w swoim domu. Poczęstował go także kolacją. Po posiłku zaprowadził gościa do jego pokoju. Valjean początkowo myślał, że to żart.
W nocy Valjean obudził się i myślał o rodzicach, których stracił w dzieciństwie. Zawsze też zajmował się ciężką pracą i żył w nędzy. Chleb ukradł w roku 1795, uznano go za winnego i skazano na pracę na galerach. Z powodu osadzenia w Tulonie stracił kontakt ze swoją siostrą. Pobyt na galerach pozbawił go wszelkiej wrażliwości.
Obudzony o drugiej w nocy Valjean przez godzinę bił się z myślami, aż wreszcie wstał z łóżka i zorientował się, jak wygląda układ budynku i ogrodu. Poszedł do otwartej sypialni biskupa, skąd zabrał srebrne sztućce i uciekł z domu.
Kolejnego dnia panna Maglora wypytywała biskupa o to, gdzie jest koszyk do srebra. Okazało się, że jest on pusty, a srebra skradziono. Biskup jednak doszedł do wniosku, że zbyt długo posiadał skarby, które powinien był oddać ubogim. Postanowił jeść z drewnianych misek. Przyszli jednak żandarmowie, a wraz z nimi schwytany wcześniej Valjean, przy którym znaleziono srebra. Biskup wyjaśnił, że sam podarował podróżnemu kosztowności, i dodał do tego jeszcze dwa lichtarze wykonane ze srebra. Oznajmił, że Valjean powinien wykorzystać podarunek, by stać się lepszym człowiekiem, kimś uczciwym.
Valjean szybko opuścił miasto, jakby ktoś go gonił. Nie mógł odgonić się od natrętnych myśli. Zobaczył Gerwazka i impulsywnie okradł go ze srebrnych monet. Potem odganiał od siebie chłopca, który prosił o oddanie mu jego pieniędzy. Valjean czuł głód i gorączkował. Obok przejeżdżał proboszcz na koniu, którego zapytał o to, czy widział Gerwazka, ale tamten zaprzeczył. Valjean był tak poruszony dobrocią biskupa, że postanowił zmienić swoje życie. Widział jednak, że w głębi duszy wciąż jest okrutnym przestępcą, i czuł wyrzuty sumienia. Uznał, że musi zacząć żyć inaczej. Modlił się przed domem biskupa.
Rok 1817 to drugi rok panowania króla Ludwika XVIII. Pewni mieszkańcy Paryża odegrali coś, co zostało nazwane dobrą farsą. Czterej młodzieńcy widywali się z czwórką dziewcząt. Ubóstwiali je z prawdziwą wzajemnością. Okazało się jednak, że to tylko gra, a nie prawdziwe uczucie. Panowie mieli przynieść dziewczętom jakąś niespodziankę. Wysłali im jednak tylko list, w którym zawiadomili, że opuszczają je, by wrócić do rodziców. Tak skończyła się historia wielkich miłości.
Państwo Thénardier utrzymywali garkuchnię pod Paryżem. Stał pod nią olbrzymi wóz, a na jego łańcuchach huśtały się dwie dziewczynki. Obok ich matki stała kobieta z dzieckiem na ręku, która komplementowała urodę dziewczynek. Była to jedna z czterech dziewcząt od dobrej farsy w Paryżu, która zaszła w ciążę i zmieniła się nie do poznania. Odłączyła się od swoich przyjaciółek i urodziła dziecko, dziewczynkę imieniem Cozetta. Matka dziewczynek przedstawiła się jako pani Thénardier. Fantina poprosiła ją, by wzięła jej córkę pod opiekę. Sama bowiem chciała odejść i znaleźć pracę, co było trudne z dzieckiem. Miała jednak zamiar odłożyć pieniądze i wrócić po córkę. Kobieta zgodziła się na propozycję Fantiny, bo potrzebowała pieniędzy na komornika.
Państwo Thénardier okazali się niezbyt sympatycznymi i niezbyt dobrymi osobami. Ich garkuchnia na dodatek zaczynała upadać. Pani Thénardier nienawidziła przygarniętej dziewczynki. Dowiedziała się też, że pochodziła ona z nieprawego łoża. Cozetta rosła i była coraz gorzej traktowana przez opiekunów. Żądali oni też od jej matki coraz większych pieniędzy potrzebnych do utrzymania dziecka.
Fantina opuściła córkę i ruszyła dalej w drogę. Dotarła do miasta Montreuil-sur-Mer, gdzie niezwykle rozwinęła się technologia produkcji czarnych produktów. Osiadł tam bowiem pewien nieznajomy i zaproponował taki wyrób gumelastyki zamiast żywicy, że zrewolucjonizował wyrabianie czarnego szkliwa do biżuterii. Obniżyło to ceny materiałów, co dało właścicielowi fabryki niezwykłe bogactwo, a mieszkańcy miasteczka zdobyli stałe zatrudnienie, dzięki czemu żyło im się lepiej. Właściciel fabryki zaś pewnego dnia uratował z pożaru dwójkę dzieci. Był to ojciec Madeleine, który stał się szanowanym obywatelem, działał na rzecz poprawy warunków życia w miasteczku, zdobył powszechny szacunek, co doprowadziło do tego, że został wybrany na burmistrza. Wiele plotkowano o jego pochodzeniu i przeszłości, ale wiedziano też, jak wiele zawdzięcza mu lokalna społeczność. Prowadził proste, uporządkowane życie, starał się wszystko dobrze wykorzystywać, nawet wyrwane pokrzywy. Kiedy dzienniki doniosły, że zmarł biskup Myriel, pan Madeleine pogrążył się w żałobie. Podał, że w młodości służył jako lokaj w rodzinie biskupa.
W miasteczku tylko jedna osoba wciąż wątpiła w opowieści pana Madeleine, a był to Javert, który pracował w policji. Działał jako inspektor. Przyszedł na świat w więzieniu, a jego ojca skazano na galery. Zaczął obserwować podejrzanego.
Pewnego dnia pan Madeleine przechodził obok miejsca, w którym starzec, pan Fauchelevent, wpadł pod wóz. Był on jednym z nielicznych przeciwników pana Madeleine w miasteczku. Leżał pod wozem, skąd próbowano go wyciągnąć. Pan Madeleine zaczął organizować dla niego pomoc. Sam wsunął się pod wóz i uniósł go na własnych plecach, wykazując się zaskakującą siłą. Zobaczył to pan Javert i uznał, że znał tylko jednego tak silnego człowieka, którym był Valjean. Powiedział o tym panu Madeleine, a ten uratował przygniecionego starca. Po tym wydarzeniu pan Madeleine został także merem.
Fantina została zatrudniona w fabryce pana Madeleine, co ją bardzo cieszyło, bo mogła zarobić na własne utrzymanie. Pojawiły się jednak plotki na jej temat, zatem zaczęto ją śledzić. Powodem plotek była zazdrość o jej jasne włosy i białe zęby. Ostatecznie przełożeni Fantiny odkryli, że ma ona dziecko z nieprawego łoża i nie ma męża, zatem zwolnili ją, by uniknąć skandalu. Opiekunowie dziecka w tym samym czasie żądali więcej pieniędzy za opiekę nad Cozettą. Fantina została wygnana przez mera. Próbowała znaleźć nową pracę, nająć się do służby, ale jej się to nie udawało, zatem popadała w nędzę, sprzedała włosy i zęby, aż wreszcie została prostytutką.
Pewnego dnia w trakcie pracy Fantina została źle potraktowana przez okrutnego klienta, a potem aresztowana przez inspektora Javerta, który nie czuł litości wobec skrzywdzonej kobiety i chciał ją zamknąć w więzieniu na sześć miesięcy. Interweniował jednak mer Madeleine, który nakazał mu uwolnić kobietę. Javert upierał się jednak, że znieważyła ona mieszczanina. Madeleine obiecał kobiecie pomoc finansową, a także to, że odnajdzie jej dziecko. Fantina była w takim szoku, że zemdlała po usłyszeniu tej informacji.
Madeleine rozkazał zaopiekować się Fantiną i wysłał do tego siostry miłosierdzia. W tym czasie Javert badał pochodzenie pana Madeleine i pisał do prefekta paryskiej policji, bo podejrzewał już, że Madeleine to tak naprawdę galernik Valjean. On tymczasem zwrócił się do Thénardierów, by zabrali dziecko Fantiny. Kobieta codziennie dopytywała o córkę. Javert przyszedł do mera, by powiadomić go, że na niego doniósł. Znalazł się też inny człowiek o takim samym nazwisku, a burmistrz nie pozwolił na to, by zamiast niego aresztowano niewinną osobę. Przyznał się do tego, kim jest, i dał się zaaresztować.
Madeleine jeszcze przed oddaniem się w ręce władz poszedł odwiedzić Fantinę, przy której była też siostra Symplicja. Mer przeżywał wiele gwałtownych uczuć. Champmathieu został oczyszczony z zarzutów, gdyż za niego zgłosił się mer.
Fantina umarła mimo pobytu w szpitalu i leczenia. Stało się to tuż po aresztowaniu pana Madeleine przez inspektora Javerta. Valjean jednak znowu uciekł, ponieważ miał zamiar dotrzymać obietnicy, jaką złożył Fantinie, dotyczącej odnalezienia Cozetty i opieki nad nią. Fantina została pogrzebana w bezimiennym grobie dla nędzarzy.
Zostało przywołane wspomnienie bitwy pod Waterloo w kontekście ataku na miejscowość Hougomont. Pisarz przedstawił także losy Napoleona. W trakcie walk pewien oficer został ocalony przez włóczęgę. Okazało się, że to Thénardier uratował oficera nazwiskiem Pontmercy.
Jean Valjean znowu trafił na galery i zmienił tam swój numer. Uratował pewnego majtka i wpadł do morza, gdzie symulował utonięcie. W ten sposób znowu uciekł z niewoli dzięki sprytnemu podstępowi i odrobinie szczęścia.
Valjean za wszelką cenę chciał dotrzymać obietnicy złożonej Fantinie, ale działania Javerta nie pozwalały mu na znalezienie bezpiecznego miejsca. Wciąż jednak szukał Cozetty. W ten sposób dotarł do małego miasteczka pod Paryżem, Montfermeil. Tam miała się znajdować Cozetta pod opieką państwa Thénardierów.
Opieka państwa Thénardierów nad dziewczynką jest straszna, traktują ją oni z najwyższym okrucieństwem. Własne córki, Éponine i Anzelmę, bardzo kochają i rozpieszczają, żyją one w dostatku, ale Cozetta jest traktowana przez nich jak służąca. Musi sprzątać, nosić wodę i zajmować się innymi ciężkimi pracami. Opiekunowie biją ją i poniżają, karmią ją resztkami ze swojego stołu, a w listach do jej matki piszą o tym, jak doskonale zajmują się dziewczynką.
Którejś bardzo zimnej nocy Thénardierowie wysyłają Cozettę po wodę do odległej studni, co ją przeraża. Biegnie ona przez las, gdzie obawia się zarówno ataku dzikich zwierząt, jak i ludzi. Napotyka obcego mężczyznę, którym jest Valjean. Rozumie on, że musi zabrać stąd dziecko. Valjean szczęśliwie spotyka ponownie smutne dziecko w oberży i udaje mu się je wyciągnąć ze szponów nieodpowiednich opiekunów. Od razu widzi bowiem, jak źle traktowana jest Cozetta. Oferuje za nią dużo pieniędzy, co początkowo podoba się Thénardierom, ale potem chcą jeszcze więcej. Uważają bowiem, że odnalazł się bogaty dziadek Cozetty. Mężczyzna zabiera zatem dziewczynkę i po prostu z nią ucieka.
Po uwolnieniu Cozetta wciąż jeszcze żyje dawnym życiem i chce sprzątać, ale Valjean każe się jej bawić. Mężczyzna czuje, że zaczyna się przywiązywać do dziewczynki, chociaż nigdy nikogo nie kochał. Spędzają razem zimę w zrujnowanym budynku, a Valjean ciągle ma wrażenie, że gdzieś widzi Javerta.
Valjean i Cozetta wędrują przed siebie. Wracają do Paryża. Okazuje się jednak, że Javert dowiaduje się, że Valjean jest w mieście, zatem zaczyna go szukać. Ma miejsce pościg po ulicach Paryża, przez co Valjean i Cozetta muszą się nieustannie przemieszczać w poszukiwaniu nowych kryjówek. Javert wstydzi się swej nieudolności.
Jean Valjean i Cozetta trafiają do klasztoru Petit-Picpus. Tam mężczyzna zatrudnia się jako ogrodnik, a Cozettą i jej edukacją zajmują się zakonnice. Zostaje opowiedziana historia całego zakonu.
Pisarz rozpatruje działania różnych duchownych i misje klasztorów. Pojawia się także pogłębiona historia filozofii.
Valjean widział wielkie szczęście w znalezieniu tego klasztoru, bo wiedział, że w Paryżu Javert mu nie odpuści i będzie go szukał. Stanowisko pomaga mu tam zdobyć pan Fauchelevent, który rozmawia z matką przełożoną. Zostają tam na lata, w trakcie których Cozetta nadrabia braki w edukacji i dorasta w spokojnym środowisku. Nie zna życia poza murami, a Valjean cały czas się nią opiekuje. Sam zaś nieustannie obawia się Javerta.
W chałupie Gorbeau zamieszkuje pewien młody, bardzo ubogi człowiek. Nazywano go panem Mariuszem.
Mariusz Pontmercy był wychowywany przez dziadka, Gillenormanda. Mężczyzna był rojalistą i zwolennikiem monarchii. Mariusz zaś nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego ojciec był z kolei bonapartystą i walczył dla Napoleona, przez co dziadek Mariusza odciął się od niego i sam wychował wnuka.
Ojciec Mariusza umiera w samotności, a syn odkrywa, jak potoczyły się losy tego odważnego patrioty. Mariusz zaczyna odrzucać wartości dziadka i utożsamia się z napoleońskimi ideałami.
Gillenormand odkrywa przekonania wnuka i kłóci się z nim. Z tego powodu Mariusz opuszcza dom dziadka i postanawia, że będzie żył na własny rachunek.
Mariusz nie ma z czego żyć i popada w nędzę. Wynajmuje zaniedbany pokój w dzielnicy studenckiej i szuka różnych dorywczych prac, takich jak tłumaczenia czy korekty tekstów.
W trakcie lat studenckich Mariusz wiąże się z grupą rewolucjonistów nazywanych „Przyjaciółmi Ludu”. Przewodzi nimi idealista Enjolras, który poświęca się walce przeciwko nierównościom społecznym. Członkowie to też inni studenci, tacy jak Combeferre, Courfeyrac czy Grantaire. Mariusz nie ma aż tak radykalnych poglądów jak znajomi i nie jest zaangażowany w działania rewolucyjne. Widzi jednak potrzebę odmiany kraju.
Mariusz często spaceruje i pewnego dnia w Ogrodzie Luksemburskim spotyka piękną dziewczynę. To Cozetta. Mariusz natychmiast zakochuje się w nieznajomej.
Pisarz przedstawia paryską bandę przestępczą „Szary Matus”, złożoną z czterech złoczyńców: brutalnego Gumlemera, przebiegłego Babeta, tajemniczego Claquesousa i eleganckiego, lecz okrutnego Parnasa. Autor opisuje ich charaktery, wygląd i przestępczą działalność, ukazując bandę jako niemal jedno wielogłowe „potworne” stworzenie działające w mroku Paryża. Fragment kończy się refleksją, że podobne środowiska przestępcze istnieją zawsze, a jedynym sposobem walki z nimi jest „światło”, czyli oświecenie i poprawa społeczeństwa.
Mariusz poznaje Jondrette i dowiaduje się, czym jest prawdziwa nędza, płaci zatem cudzy czynsz. W wolnych chwilach wciąż wraca do ogrodu, ale Cozetta nie wraca tam przez całą zimę. Pewnego dnia puka ona jednak w towarzystwie pewnego mężczyzny do izby Mariusza. Młodzieniec szuka komisarza policji, któremu zdradza, że słyszał, jak przestępcy przygotowują na kogoś atak. Valjean próbuje ochronić Cozettę przed zainteresowaniem Mariusza i planuje przeprowadzkę. Éponine pomaga Mariuszowi odnaleźć dziewczynę.
Enjolras przygotowuje przyjaciół ABC na możliwy wybuch walk i organizuje tajny podział zadań. Prosi towarzyszy, by sprawdzili nastroje w różnych środowiskach Paryża, między innymi wśród studentów, robotników, masonów i młodych prawników. Szczególnie zależy mu na Barrière du Maine, gdzie grupa rzemieślników i artystów zaczęła tracić rewolucyjny zapał. Do tej misji zgłasza się Grantaire, choć Enjolras wątpi w jego powagę i przydatność. Grantaire przekonuje jednak, że potrafi mówić o rewolucyjnych ideałach, republice i prawach człowieka. Enjolras ostatecznie pozwala mu spróbować i wysyła go do Richefeu. Grantaire wraca jeszcze na chwilę, wkłada czerwony strój kojarzący się z Robespierre’em i zapewnia Enjolrasa, że można mu zaufać. Następnie wszyscy członkowie grupy rozchodzą się, by wykonać powierzone zadania. Enjolras idzie na spotkanie Cougourde d’Aix i rozmyśla o napiętej sytuacji politycznej oraz nadchodzącej rewolucji. Wierzy, że jego przyjaciele mogą rozniecić w Paryżu iskrę buntu. Po drodze postanawia sprawdzić, jak Grantaire radzi sobie w Barrière du Maine. Gdy przybywa do Richefeu, zamiast płomiennej przemowy zastaje Grantaire’a grającego w domino, co pokazuje rozdźwięk między jego obietnicami a rzeczywistym zachowaniem.
Mariusz po nocnej zasadzce Javerta opuszcza swoją ruderę i zamieszkuje u Courfeyraca, pogrążając się w biedzie i rozpaczliwym marzeniu o ukochanej dziewczynie, którą nazywa Skowronkiem. Codziennie wraca na Pole Skowronka, wierząc, że to miejsce doprowadzi go do niej. W tym czasie w więzieniu Force rodzi się plan napadu na dom przy ulicy Plumet, lecz Éponine, córka Thénardiera, udaremnia go, przekazując, że nie ma co robić. Éponine, sama żyjąca w nędzy, pomaga także ojcu Mabeuf, podlewając jego ogród, a następnie odnajduje Mariusza i prowadzi go pod dom Cozetty, choć sama jest w nim zakochana.
Dom przy ulicy Plumet, niegdyś zbudowany jako kryjówka dla miłosnych schadzek, zostaje wynajęty przez Jana Valjeana, który zamieszkuje tam z Cozettą i służącą Toussaint. Valjean opuszcza klasztor, bo zaczyna uważać, że zatrzymywanie Cozetty w klauzurze byłoby dla niej krzywdzące. W nowym domu prowadzi skromne, skryte życie, a Cozetta dorasta w otoczeniu dzikiego, zaniedbanego ogrodu. Valjean, żyjąc w cieniu, stara się chronić ją przed światem, choć sam coraz bardziej obawia się o ich bezpieczeństwo.
Jan Valjean zostaje ranny po wydarzeniach u Jondrette’ów, a Cozetta z oddaniem opiekuje się nim, co przynosi mu ukojenie i chwilowe szczęście. Wraz z nadejściem wiosny Cozetta odzyskuje pogodę ducha, a Valjean cieszy się jej radością, wdzięczny nawet za ranę, która zbliżyła ich do siebie. Gavroche, szukając jedzenia, przypadkiem podsłuchuje rozmowę ojca Mabeuf z gospodynią o ich skrajnej biedzie, a następnie staje się świadkiem, jak nieznany starzec obezwładnia Montparnasse’a i udziela mu moralnej przestrogi. Gavroche kradnie bandycie pieniądze i podrzuca je ojcu Mabeuf, który uważa je za dar z nieba.
Cozetta stopniowo zapomina o Mariuszu, a jej myśli zaczynają błądzić ku przystojnemu ułanowi Teodulowi, którego codziennie widuje przy kracie ogrodu. Gdy Jan Valjean wyjeżdża na kilka dni, Cozetta zaczyna doświadczać niepokojących zjawisk, między innymi słyszy kroki w ogrodzie i widzi cień mężczyzny w kapeluszu, co budzi w niej strach. Wkrótce jednak odkrywa na ławce pod kamieniem tajemniczy zeszyt pełen namiętnych, poetyckich wyznań miłosnych. Po jego przeczytaniu Cozetta natychmiast rozpoznaje autora, czyli Mariusza, i jej dawne uczucie wybucha na nowo. Wieczorem, gdy siada na ławce, pojawia się on sam, blady, wychudzony, stojący w milczeniu przed nią.
Narrator przedstawia historię dwóch najmłodszych synów Thénardierów, których matka oddaje Magdusi, by pozbyć się nadmiaru dzieci. Gdy Magdusia zostaje aresztowana, chłopcy nagle zostają sami na ulicy i zaczynają błąkać się po Paryżu. W tym czasie mały Gavroche, sam żyjący na ulicy, spotyka ich przypadkiem podczas burzy i postanawia się nimi zaopiekować. Dzieli się z nimi jedzeniem, prowadzi ich przez miasto i zabiera do swojego niezwykłego mieszkania – opuszczonego, ogromnego modelu słonia na placu Bastylii. Po drodze spotyka Montparnasse’a, nieświadomy, że chłopcy, którymi się opiekuje, są jego młodszymi braćmi.
Pisarz przedstawia szwargot złodziejski jako osobny, mroczny język nędzy i przestępczego świata, powstały z lenistwa, głodu i społecznego upadku. Hugo broni potrzeby badania tego narzecza, podkreślając, że jest ono częścią rzeczywistości i ważnym świadectwem ludzkiej niedoli. Szwargot ma własną składnię, poetykę i bogatą historię, wyrasta z wielu języków: francuskiego, hiszpańskiego, włoskiego, łaciny, celtyckiego czy baskijskiego. Jego słownictwo jest brutalne, obrazowe i pełne przenośni, a jednocześnie nieustannie się zmienia, bo przestępcy modyfikują je, by pozostać niezrozumiałymi dla reszty społeczeństwa.
Cozetta i Mariusz spotykają się potajemnie w ogrodzie przy ulicy Plumet, zakochując się w sobie coraz głębiej, podczas gdy Jan Valjean niczego się nie domyśla i żyje w przekonaniu, że jego podopieczna jest spokojna i bezpieczna. Tymczasem Éponine, śledząc Mariusza, przypadkowo udaremnia próbę włamania Thénardiera i jego wspólników do domu Cozetty, ostrzegając ich i zmuszając do odwrotu.
Jan Valjean, zaniepokojony obecnością Thénardiera i tajemniczym napisem w ogrodzie, postanawia opuścić Paryż i przygotowuje się do wyjazdu z Cozettą, nie wiedząc, że ktoś ostrzega go przed niebezpieczeństwem. Mariusz natomiast, po odrzuceniu przez dziadka i nie znalazłszy Cozetty w ogrodzie, popada w rozpacz i na wezwanie Éponine kieruje się ku barykadom, gotów umrzeć.
Księga opisuje gwałtowny rozwój powstania w Paryżu i pokazuje, jak szybko zwykłe ulice zamieniają się w pole walki. Ludzie zdobywają broń, rozbijają sklepy z uzbrojeniem, budują barykady z kamieni, drewna, mebli, wozów i wszystkiego, co można wykorzystać do obrony. Do działań włączają się robotnicy, studenci, rzemieślnicy i członkowie tajnych organizacji, a miasto pogrąża się w chaosie. Powstańcy rozbrajają pojedynczych żołnierzy i gwardzistów, zajmują kolejne punkty Paryża oraz organizują posterunki. W krótkim czasie wiele dzielnic, zwłaszcza okolice Halles i Saint-Merry, staje się siecią barykad. Walki wybuchają w różnych miejscach jednocześnie, a starcia z wojskiem zaczynają przybierać coraz poważniejszy charakter. Autor podkreśla, że centrum Paryża zmieniło się w wielką, trudną do zdobycia twierdzę. Rząd i wojsko wahają się, ponieważ nie wiedzą, jak silne jest powstanie i czy żołnierze pozostaną im wierni. Mimo że Paryż zwykle potrafi zachować pozorny spokój podczas zamieszek, tym razem miasto odczuwa prawdziwy strach. Zamykają się sklepy, teatry nie działają, ulice pustoszeją, a mieszkańcy barykadują się w domach. Władze przeprowadzają aresztowania, patrole krążą po mieście, a napięcie rośnie wraz z zapadającym zmrokiem. Fragment kończy się obrazem Paryża pogrążonego w niepokoju i oczekującego na dalszy rozwój walk.
Gavroche, śpiewając i błąkając się po mieście, przypadkowo wplątuje się w działania rewolucyjne, a po drodze wdaje się w drobne sprzeczki i żarciki, aż w końcu dołącza do powstańców. Jednocześnie starzec Mabeuf, pogrążony w skrajnej nędzy i rozpaczy po utracie ostatniej książki, pod wpływem odgłosów walki opuszcza dom i rusza w stronę barykad.
W szynkowni Korynt gromadzą się przyjaciele Mariusza, którzy w atmosferze żartów i pijaństwa obserwują narastające zamieszki, aż w końcu tłum powstańców wdziera się na ulicę Konopną i rozpoczyna budowę barykady. Grantaire, pijany i wyśmiewany przez Enjolrasa, zasypia w szynkowni, podczas gdy reszta przygotowuje się do walki.
Mariusz, wezwany nocą przez Éponine, opuszcza ogród Cozetty i podąża w stronę barykad, pogrążony w rozpaczy po jej zniknięciu i przekonany, że jego życie straciło sens. W tym samym czasie tłum rewolucjonistów, wśród nich Gavroche i starzec Mabeuf, kieruje się ku miejscu walk, gdzie zaczyna się budowa barykady.
Na barykadzie na ulicy Konopnej powstańcy przygotowują się do walki, a Gavroche ostrzega ich o nadchodzących oddziałach, co prowadzi do pierwszego gwałtownego starcia, w którym pojawia się także Mariusz, ratując towarzyszy. Éponine ginie, chroniąc Mariusza przed kulą, a on, otrzymawszy od niej list od Cozetty, postanawia wysłać ukochanej swoje ostatnie pożegnanie i przygotowuje się na śmierć.
Valjean odkrywa list Cozetty do Mariusza i przeżywa gwałtownie zazdrość, lęk i rozpacz, co popycha go do działania. Gavroche, niosąc odpowiedź z barykady, przypadkiem przekazuje ją Valjeanowi, co prowadzi do decyzji Jana o wyruszeniu w stronę walk.
Powstańcy barykady przygotowują się na ostateczny szturm, naprawiają umocnienia i opiekują się rannymi, jednocześnie podejmując decyzję, kto powinien odejść, by ocalić rodziny. Valjean pojawia się na barykadzie, ratuje jednego z wybranych i staje twarzą w twarz z przywiązanym Javertem.
Hugo opisuje historię, strukturę i symboliczne znaczenie paryskich kanałów, ukazując je jako odbicie moralnych i społecznych brudów miasta. Przedstawia także dzieje ich oczyszczania oraz pierwszych odważnych śmiałków, którzy je badali.
Valjean niesie rannego Mariusza przez labirynt paryskich kanałów, uciekając przed policją i wojskiem, które przeszukują podziemia. Po dramatycznych spotkaniach i omal nieuchronnym schwytaniu udaje mu się ich zgubić.
Javert przeżywa całkowite załamanie po tym, jak pozwolił Valjeanowi odejść, co burzy cały jego dotychczasowy system moralny i wiarę w absolutne prawo. Nie mogąc pogodzić tych sprzeczności, popełnia samobójstwo, rzucając się do Sekwany.
Boulatruelle widzi w lesie tajemniczego mężczyznę, którego rozpoznaje jako kogoś, kto kiedyś zakopywał skarb, lecz po dotarciu na miejsce znajduje tylko świeżo wykopany pusty dół. W tym czasie Mariusz odzyskuje siły, decyduje się poprosić dziadka o zgodę na ślub z Cozettą, a Gillenormand nieoczekiwanie ją wyraża i doprowadza do ich ponownego spotkania.
Mariusz długo dochodzi do zdrowia po ranach z barykady, a dziadek czuwa przy nim i w końcu zgadza się na jego ślub z Cozettą. Jan Valjean przychodzi do Mariusza i wyznaje mu, że jest galernikiem i że nie jest ojcem Cozetty, tłumacząc, dlaczego nie może zamieszkać z młodymi.
W dniu wesela Mariusza i Cozetty orszak przejeżdża bulwarem, gdzie z powozu masek Thénardier rozpoznaje Jana Valjeana i nakazuje swojej towarzyszce śledzić wesele. Po uroczystości Jan Valjean nie siada do stołu, tłumacząc się chorą ręką, i opuszcza dom.
Jan Valjean po ślubie Cozetty zaczyna odwiedzać ją, nalegając, by nazywała go panem Janem, a nie ojcem, i stopniowo ogranicza swoje wizyty. Cozetta i Mariusz coraz bardziej przyzwyczajają się do jego nieobecności, a Valjean z dnia na dzień skraca drogę swoich spacerów, aż w końcu całkowicie przestaje zbliżać się do domu młodej pary.
Mariusz stopniowo odsuwa Cozettę od Jana Valjeana, a Valjean coraz bardziej izoluje się i podupada na zdrowiu, aż w końcu przykuty do łóżka zaczyna pisać list pożegnalny. W tym czasie Mariusz otrzymuje list od Thénardiera, który pod fałszywym nazwiskiem próbuje sprzedać mu informacje o Valjeanie, lecz zostaje przez Mariusza rozpoznany i zdemaskowany. Valjean umiera i zostaje pochowany pod skromnym nagrobkiem.
Aktualizacja: 2026-05-19 00:08:40.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.