„Teatr Niewidzialnych Dzieci” to powieść, której autorem jest Marcin Szczygielski. Przedstawia ona losy dziesięcioletniego Michała, chłopca, który w niemowlęctwie stracił rodziców w wypadku i został całkiem sam. Od tego czasu mieszka on w różnych placówkach opiekuńczych, gdzie poznaje inne samotne dzieci i pozostaje pod opieką różnych wychowawców.
W dziele Michał opisuje wiele różnych wydarzeń ze swojego codziennego życia, a także przedstawia codzienność funkcjonowania w ośrodku wychowawczym. Jednak w tym dziele warto zwrócić uwagę na historię tego, w jaki sposób Michał opuścił ośrodek „Młody Las” na Śląsku i trafił do placówki pod Lublinem znanej jako „Dębowy Las”.
Wszystko zaczęło się wraz z odejściem cioci Joli z ośrodka, która znalazła nową pracę pod Koszalinem. Michał był pewien, że do tego nigdy nie dojdzie, bo obfita tusza wychowawczyni miała jej uniemożliwić, w jego rozumieniu, znalezienie innego stanowiska. Michał sądził bowiem, że inni źle patrzą na osoby otyłe i nie chcą ich zatrudniać.
Zniknięcie cioci Joli, poprzedzone powrotem jego przyjaciela, Kiwaczka, do domu rodzinnego, wstrząsnęło Michałem do tego stopnia, że przeżył załamanie nerwowe. Były to jego bezpieczne relacje, które miały trwać – ciocia Jola i Kiwaczek byli jedynymi stałymi elementami w niepewnym i zmiennym życiu opuszczonego chłopca. Ich odejście doprowadziło go więc do choroby i trafił do szpitala.
Ciocia Jola przyjechała wtedy do Michała, odwiedzała go w szpitalu i codziennie spędzała z nim bardzo dużo czasu. Troszczyła się o niego i postanowiła znaleźć chłopcu lepsze miejsce do życia. Padło zatem na ośrodek „Dębowy Las” pod Lublinem. Ciocia Jola wraz z mężem osobiście zawieźli tam Michała swoim trabantem, po drodze opiekowali się nim i karmili.
Przed opuszczeniem Śląska ciocia Jola doszła do wniosku, że Michał szybko tu nie wróci. Przed odjazdem zaproponowała mu zatem, by pojechali razem pod dom, w którym mieszkali rodzice Michała. Chłopiec zgodził się i pojechali pod kamienicę. Tam rozpoznała go jedna z sąsiadek, która znała jego bliskich, gdy chłopiec był mały. Bardzo ucieszyła się na jego widok. Zaproponowała też, że weźmie zdjęcia bliskich Michała i postara się je dla niego opisać, jeśli kogoś na nich rozpozna. Pod koniec książki okazuje się, że sąsiadka wywiązuje się ze złożonej obietnicy. Spod domu Michał pojechał już prosto do ośrodka „Dębowy Las”, który jest zupełnie inny od tego, co znał – panuje tam więcej swobody.
Aktualizacja: 2026-04-24 15:21:56.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.