„Wesele w Atomicach” to groteskowe i absurdalne opowiadanie autorstwa Sławomira Mrożka, które pochodzi ze zbioru tekstów zatytułowanego dokładnie tak samo.
Spis treści
Opowiadanie ukazuje wesele w Atomicach, wsi o szczególnie zaawansowanej technologii. Wesele od początku przebiega dość nietypowo, chociaż zaczyna się od wizyty w kościele, potem nadchodzi czas na tańce i alkohol, aż wreszcie przyjęcie zmienia się w walkę z użyciem rakiet i gazów bojowych, od czego chata promienieje i rosną w niej niebieskie paprocie. Narrator wraca do domu z powodu nieszczelnego kombinezonu i po drodze zmienia się w zmutowanego owada. Mimo to idzie spokojnie spać.
Atomice to wieś o wyjątkowo wysoko rozwiniętej technice. To właśnie tam miało miejsce wesele pary dopasowanej do siebie dobrze pod względem finansowym. On miał siłownię w środku wsi obok kościoła, natomiast panna młoda trzymała w malowanym kufrze około sześciu patentów z dziedziny biochemii. Atomice to miejsce, gdzie przyrodę całkowicie przekształcono, ucywilizowano zalesione miejsce, na pustyni posadzono drzewa, zawrócono koryto rzeki, a dzięki temu droga do kościoła nieco się wydłużyła.
Przed wyruszeniem do kościoła zaplanowano i przeprowadzono tradycyjne oczepiny. Wtedy to druhny wykonywały przyśpiewki, a pannie młodej zrobiono elektrolizę, po której druhny wprowadziły kobietę do komory ciśnień. Po powrocie z kościoła nadszedł czas na prawdziwą zabawę, czyli tańce, w trakcie których obficie raczono się alkoholem. Wywiązał się pojedynek na przyśpiewki między Smugą a Piegiem, a to zmieniło się w weselną bijatykę. Od tradycyjnych zamieszek różniła się ona jedynie zastosowaniem niekonwencjonalnej broni, zatem sięgnięto po rakiety staroświeckie, a ścienny licznik Geigera pokazywał, że promieniowanie rośnie.
Atmosfera zaczęła się zatem robić napięta, a w izbie weselnej wyrosły niebieskie paprocie. Gospodarz chciał uspokoić towarzystwo i wykorzystał do tego gazy bojowe, co zmusiło gości do włożenia kombinezonów. Niestety strój narratora okazał się nieszczelny, zatem musiał on iść do domu, a drogę powrotną oświetlało mu światło promieniujące z chaty weselnej po użyciu rakiet. Zanim wrócił do domu, wyrosły mu jeszcze dodatkowe nogi, zielony róg pojawił się na czole, a na grzbiecie miał chitynowy pancerz. Do domu dostał się przez wpełznięcie przez szparę w ramie okiennej, a potem usnął spokojnie.
Aktualizacja: 2026-02-10 06:20:38.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.