„Stan splątania” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel to powieść, która opowiada historię niezwykłej przyjaźni między trójką ósmoklasistów a mieszkańcami domu seniora. Książka porusza ważne tematy wolności, godności i międzypokoleniowych więzi. Najciekawszym wydarzeniem w tej lekturze jest bez wątpienia ucieczka nad morze i jej tajemnicze zakończenie, które stanowi kulminację całej opowieści.
Wydarzenie to rozgrywa się w końcowych rozdziałach książki i jest bezpośrednią konsekwencją protestu pensjonariuszy przeciwko przymusowym przeniesieniom. Kiedy Maria, Lena i Miłosz dowiadują się, że dyrektorka planuje wysiedlić polskich seniorów, by zrobić miejsce dla bogatszych klientów z Niemiec, postanawiają się zbuntować. Razem z Jarminą, Elodią i Bertramem organizują strajk, który przyciąga uwagę mediów i setek osób w internecie.
W ferworze tych wydarzeń tata Marii podejmuje spontaniczną decyzję – zabiera młodzież i starszych ludzi w podróż do domu, który niegdyś zbudował Bertram w miejscowości Pelagia. To wydarzenie jest fascynujące z wielu powodów. Po pierwsze, wszyscy bohaterowie przekraczają swoje granice i dokonują rzeczy, których nigdy wcześniej nie zrobili. Jarmina wyznaje, że pierwszy raz je frytki, Maria po raz pierwszy kłamie, Elodia wystawia głowę przez szyberdach, a tata Marii rzuca pracę. To symbolicznie pokazuje, jak ta ucieczka staje się aktem wyzwolenia dla wszystkich uczestników.
Sama podróż nad morze jest pełna pięknych i wzruszających momentów. Bohaterowie stoją na wietrze, wchodzą do wody, zbierają muszelki. Dla seniorów, zamkniętych przez lata w „Zacisznej Przystani”, to doświadczenie wolności jest bezcenne. Każdy z nich przeżywa ten moment na swój sposób, ale wszyscy czują się prawdziwie żywi.
Kiedy okazuje się, że klucz do domu Bertrama nie pasuje, ponieważ syn sprzedał dom wbrew obietnicy, bohaterowie zostają na noc w lesie. Podczas wspólnego ogniska Bertram umiera spokojnie, otoczony troską młodych ludzi. Miłosz gra dla niego na saksofonie, Elodia śpiewa kołysankę – to niezwykle godne pożegnanie, pełne miłości i szacunku. Temu wydarzeniu towarzyszy wiele emocji: z jednej strony smutek, z drugiej zaś ulga, że Bertram mógł odejść w takich warunkach, a nie w domu opieki.
Najbardziej zagadkowa jest jednak końcówka tego wydarzenia. Maria we śnie widzi Roberta i swojego zmarłego brata Kacpra. Rano okazuje się, że Elodia i Jarmina zniknęły. Przy ognisku nie ma już nikogo oprócz dzieci i taty Marii. Na klifie znajdują tylko lalkę Elodii – Darumę. Później słyszymy, że tata Marii, jadący z dziewczynami, mija dwie staruszki jadące autostopem. Autorka pozostawia czytelnika z pytaniem: czy staruszki rzeczywiście skoczyły z klifu, czy może uciekły, realizując marzenie o całkowitej wolności? To niedopowiedzenie czyni zakończenie jeszcze bardziej frapującym.
To wydarzenie jest najciekawsze, ponieważ łączy w sobie wiele wymiarów. Jest to równocześnie akt buntu przeciwko systemowemu podejściu do starszych ludzi, realizacja marzeń o wolności, piękne pożegnanie z życiem i tajemnica, która pozostawia pole do interpretacji. Pokazuje również, jak silna stała się więź między młodymi a starszymi bohaterami – Miłosz, Maria i Lena nie tylko towarzyszą seniorom w ostatniej podróży, ale także szanują ich decyzje.
Ucieczka nad morze i jej tajemnicze zakończenie to najbardziej poruszające i wielowarstwowe wydarzenie w „Stanie splątania”. Łączy w sobie elementy przygody, dramatu i filozoficznej refleksji nad wolnością i godnością człowieka. To właśnie w tym fragmencie najpełniej realizuje się przesłanie książki – że prawdziwe życie to nie bezpieczne, ale ograniczające istnienie, lecz odwaga bycia sobą i podążania za swoimi marzeniami, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem.
Aktualizacja: 2026-01-23 16:06:51.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.