Napisz opowiadanie na podstawie lektury Stan splątania

Autorka opracowania: Adrianna Strużyńska.
Autor Inny

Kasia stała przed bramą „Zacisznej Przystani” i czuła, jak ręce jej się pocą. Ostatni raz widziała babcię trzy lata temu, kiedy jeszcze mieszkała w swoim mieszkaniu przy ulicy Kwiatowej. Teraz było inaczej. Teraz babcia była tutaj, za tą wysoką, kutą bramą z kamerami.

– Nie bój się, to tylko dom seniora – powiedziała mama, wciskając dzwonek.
Ale Kasia bała się. Nie domu – bała się spojrzenia babci. Bała się, że w jej oczach zobaczy wyrzut albo gorzej – obojętność. W końcu to ona przestała przyjeżdżać. To ona była zbyt zajęta szkołą, kolegami, telefonem. Zbyt zajęta, żeby odwiedzić własną babcię. Brama otworzyła się z cichym brzękiem. Mama szła przodem pewnym krokiem, jakby tu przyjeżdżała codziennie. Może rzeczywiście przyjeżdżała? Kasia nagle zdała sobie sprawę, że nie ma o tym pojęcia. Nigdy nie pytała.

Korytarz pachniał środkami dezynfekującymi. Minęły pokój telewizyjny, skąd dochodził dźwięk jakiegoś teleturnieju. W środku siedziało kilka osób – jedne na wózkach, inne na fotelach. Wszyscy patrzyli w ekran albo w przestrzeń. Kasia poczuła ucisk w żołądku.
– Pokój dwadzieścia trzy – powiedziała mama, wskazując drzwi na końcu korytarza.
Babcia siedziała przy oknie z książką na kolanach. Miała na sobie beżowy sweter, który Kasia pamiętała jeszcze z dawnych czasów. Włosy miała teraz zupełnie białe, krócej przycięte. Gdy usłyszała kroki, podniosła wzrok.
– Kasia? – w jej głosie brzmiało niedowierzanie.
– Cześć, babciu – Kasia ledwo wydobyła z siebie głos.
Przez chwilę patrzyły na siebie w milczeniu. Mama wyszła na korytarz, wymamrotawszy coś o kawie w kawiarence. Zostały same.
– Myślałam, że zapomniałaś o staruszce – odezwała się w końcu babcia, ale w jej głosie nie było złości, tylko smutek.
Kasia usiadła na brzegu łóżka.
– Przepraszam. Ja... Po prostu... – urwała, bo nie wiedziała, co powiedzieć. Wszystkie wymówki brzmiały teraz żałośnie i pusto.

Babcia westchnęła i odłożyła książkę.
– Wiesz, co jest najgorsze w tym miejscu? To, że wszyscy udają, że wszystko jest w porządku. Pielęgniarki uśmiechają się, jakby to był hotel. Rodziny przychodzą raz w miesiącu i siedzą z telefonami. A ja... ja po prostu czekam.
Kasia na chwilę zamilkła, ale odważyła się zapytać, na co tak czeka jej babcia.
– Na coś prawdziwego. Na zwykłą rozmowę. Na kogoś, kto zapyta, jak się czuję, i naprawdę będzie chciał usłyszeć odpowiedź – odpowiedziała babcia.
Kasia poczuła łzy w oczach. Spojrzała na babcię – tę samą kobietę, która kiedyś uczyła ją piec szarlotkę, która opowiadała najlepsze historie, która zawsze miała czas. A ona, Kasia, nie miała czasu dla niej.
– Opowiesz mi o czymś? – zapytała cicho. – O czymkolwiek. Jak kiedyś.
Twarz babci rozjaśniła się. Przysunęła swój fotel bliżej łóżka, na którym siedziała Kasia. Zaczęła swoją opowieść o trójce wolontariuszy z ósmej klasy. Na początku myślała, że przychodzą tylko dla punktów. Kasia uważnie słuchała, pierwszy raz od lat. Dowiedziała się o Bertramie, który gra na saksofonie, o Elodii robiącej kapelusze, o Jarminie na wózku, która chowa tabletki do kieszeni swetra. Babcia opowiadała z takim zapałem, jakby to były przygody z filmu. Najbardziej poruszające było to, że młodzi ludzie przyszli do ośrodka nawet w Wigilię. Tak bardzo przywiązali się do seniorów.

Kasia uśmiechnęła się. Po raz pierwszy od wejścia poczuła coś ciepłego w środku.
– Mogę... mogę przychodzić częściej? – zapytała.
Babcia sięgnęła po jej rękę. Miała zimne, pomarszczone dłonie, ale uścisk silny.
– Chciałabym. Bardzo.
Siedziały tak jeszcze długo, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Mama wróciła dopiero po godzinie i z zaskoczeniem zobaczyła je śmiejące się razem. Gdy przyszła pora wyjścia, Kasia obiecała, że wróci w przyszłym tygodniu. I miała zamiar dotrzymać obietnicy. Wychodząc, minęła trzech nastolatków wchodzących przez bramę. Dziewczyna z rudymi włosami niosła szkicownik, chłopak w kapturze – futerał od instrumentu, a druga dziewczyna coś im opowiadała z ożywieniem. Skinęli jej głową na powitanie.

Kasia odpowiedziała tym samym i ruszyła w stronę samochodu. Dopiero teraz zauważyła, że po raz pierwszy od bardzo dawna czuje, że zrobiła coś naprawdę ważnego.


Przeczytaj także: Wierzbowa 13 – bohaterowie

Aktualizacja: 2026-01-23 16:10:22.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.