„Stary człowiek przy moście” to jedno z opowiadań Ernesta Hemingwaya, którego akcja rozgrywa się podczas wojny domowej w Hiszpanii.
Spis treści
Narrator opowieści przy drodze spotyka starszego człowieka, który martwi się o zwierzęta, które musiał opuścić z powodu nadchodzącej artylerii. Starzec nie ma dokąd się udać i nieustannie zamartwia się o opuszczone zwierzęta. Narrator nie może dla niego nic zrobić.
Przy drodze siedział stary człowiek w okularach i zakurzonym ubraniu, a na rzece ustawiono most pontonowy. Starzec nie miał sił, by iść dalej, tak jak inni. Narrator miał przekroczyć most i ustalić, dokąd dotarł nieprzyjaciel. Kiedy to uczynił i wrócił, starzec wciąż siedział na swoim miejscu. Narrator zapytał go, skąd jest. Starzec pochodził z San Carlos, które opuścił jako ostatni człowiek. Musiał tam opuścić różne zwierzęta, którymi powinien był się opiekować. Narrator obserwował otoczenie i myślał o tym, kiedy spotka wroga. Starzec miał się opiekować dwiema kozami, kotem i czterema parami gołębi, ale opuścił je z powodu artylerii.
Narrator zapytał go o rodzinę, ale starzec miał tylko te zwierzęta. Najmniej martwił się o kota, bo sądził, że ten da sobie radę. Powiedział też, że nie ma żadnych poglądów politycznych, ale ma siedemdziesiąt sześć lat i przebył pieszo dwanaście kilometrów. Narrator powiedział mu, że to nie jest dobre miejsce na odpoczynek, i kazał mu iść szosą do skrzyżowania na Tortosę. Starzec zapytał, dokąd jadą samochody, a narrator wyjaśnił, że do Barcelony.
Starzec wciąż martwił się o zwierzęta, ale narrator uznał, że na pewno jakoś przeżyją. Powiedział też, że nie zna nikogo w Barcelonie. Wciąż powtarzał, że kot na pewno da sobie radę. Narrator wciąż go zapewniał, że pozostałe zwierzęta także przetrwają, radził mu też, by starzec ruszył w dalszą drogę, jeśli odpoczął. Starzec zapewniał, że otworzył gołębnik, by ptaki odleciały. Martwił się jednak, co będzie, gdy zacznie strzelać artyleria.
Starzec wstał, ale znów usiadł. Powiedział, że opiekował się tylko zwierzętami. Narrator nic nie mógł dla niego zrobić. Była Niedziela Wielkanocna, a faszyści nadchodzili w kierunku rzeki Ebro. Nie używali samolotów przez złą pogodę. Stary człowiek mógł liczyć tylko na to, a także na fakt, że koty same dają sobie radę.
Aktualizacja: 2026-01-23 04:18:38.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.