„Stowarzyszenie Umarłych Poetów” to książka, której autorką jest Nancy H. Kleinbaum. Powstała ona na podstawie fabuły filmu, który nosi ten sam tytuł. W dziele pisarka przedstawiła losy kilku chłopców uczęszczających do Akademii Weltona, gdzie pewnego dnia nauczycielem języka angielskiego zostaje John Keating, absolwent tej samej szkoły.
Neil Perry pewnego dnia w Księdze Pamiątkowej Akademii znajduje nazwisko nowego nauczyciela, a przy nim odkrywa tajemniczo brzmiącą nazwę „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Zaciekawieni uczniowie zwracają się do Keatinga z prośbą o wyjaśnienie, czym było to stowarzyszenie i skąd wzięła się jego nazwa.
Keating początkowo nieco oponował, ale wreszcie zdradził uczniom, że to nazwa tajnej organizacji i że nie ma pojęcia, jak dziś na coś takiego patrzyłaby dyrekcja szkoły, lecz podejrzewa, że niezbyt przychylnie. Dlatego pyta uczniów, czy potrafią oni dochować tajemnicy, na co ci przytakują. Wtedy Keating mówi im o umarłych poetach, którzy poświęcili się spijaniu soków życia. Była to fraza Thoreau, od której członkowie stowarzyszenia rozpoczynali każde spotkanie. Było ich niewielu, a zbierali się w starej grocie. To tam kolejno oddawali się czytaniu na głos poezji Shelleya, Thoreau, Whitmana, a także własnych utworów. Pozwalało im to całkowicie oddać się czarowi i władaniu poezji. Knox zastanowił się, czy w takim razie chodziło tylko o spotkania kilku mężczyzn czytających poezję, ale Keating tajemniczo dodał, że kobiety także brały udział w spotkaniach. Nie czytano też wierszy po prostu, lecz oddawano się natchnionej recytacji, która na wszystkich robiła ogromne wrażenie.
Neil próbował dowiedzieć się, skąd wzięła się nazwa organizacji. Dopytywał, czy chodzi o to, że czytano jedynie twórczość poetów, którzy już nie żyli. Keating wyjaśnił jednak, że można było czytać wiersze dowolnego artysty. Nazwa, według niego, oznaczała tylko tyle, że osoby, które chciały przystąpić do stowarzyszenia, musiały być umarłymi. To zszokowało chłopców. Keating dodał, że żyjący ślubowali jedynie wierność i byli kandydatami stowarzyszenia. W celu zostania pełnoprawnym członkiem należało terminować przez całe swoje życie, aż do śmierci. W wyniku tego rozumowania nawet Keating wciąż był jedynie kandydatem, wtajemniczonym nowicjuszem. Bardzo to zdziwiło chłopców, a Keating dodał jeszcze, że ostatnie spotkanie odbyło się piętnaście lat wcześniej.
Nazwa stowarzyszenia była zatem symboliczna i stanowiła poetyckie wyobrażenie młodych chłopców dotyczące takich właśnie organizacji. Faktycznie jednak w ramach spotkań stowarzyszenia czytywano poezję, co stanowiło ich najważniejszy element.
Aktualizacja: 2026-01-01 12:17:51.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.