Lubię, kiedy kobieta interpretacja

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Wiersz Kazimiera Przerwy-Tetmajera „Lubię, kiedy kobieta” został opublikowany w drugim tomie „Poezji” w 1894 roku. Jest to jeden z najpopularniejszych erotyków, dosyć odważny, biorąc pod uwagę czas powstania. Poeta szczegółowo opisał miłosny akt i doznania towarzyszące kobiecie.

Spis treści

Geneza utworu

Utwór jest jednym z najbardziej znanych dzieł Przerwy-Tetmajera. Ten i kilka innych erotyków poety zmieniły sposób przedstawiania kobiety w literaturze. Wcześniej w poezji nie pojawiały się tak śmiałe opisy o zabarwieniu erotycznym, artyści skupiali się głównie na duchowej sferze miłości. Fizyczne zbliżenia kochanków były przedstawiane raczej metaforycznie, w formie niedopowiedzeń i sugestii. W utworze Przerwy-Tetmajera namiętność jest oderwana od miłości, podmiot liryczny nie czuje emocjonalnej więzi z partnerką. Utwór wpisuje się w mizoginizm, charakterystyczny dla epoki Młodej Polski.

Mimo, że wypowiedź osoby mówiącej skupia się na kobiecie, to mężczyzna odgrywa ważniejszą rolę. Partnerka jest traktowana przedmiotowo, jako źródło przyjemności dla kochanka. Wydaje się bardziej zaangażowana w relację, gdy mężczyzna pozostaje obojętny. Poeta nie ujawnia tożsamości bohaterki lirycznej, prawdopodobnie jest jedną z wielu kochanek mężczyzny. Taki sposób ukazania związku był przełomowy dla literatury wysokiej. Poeta złamał tabu ustalone przez twórców poprzednich epok. Utwór uderzał w obyczajowość XIX wieku, gdy kobiety walczyły o równouprawnienie, nie wypadało im mówić o swojej seksualności. Ukazanie w wierszu kobiecych doznań było skandalem, ponieważ tego typu opisy uznawano za niesmaczne i nieprzyzwoite. Doznania seksualne były dla poetów epoki Młodej Polski sposobem na ukojenie bólu istnienia. Dekadenci poszukiwali ulgi w hedonistycznej postawie i sztuce.

Lubię, kiedy kobieta - analiza utworu

Wiersz jest przykładem liryki bezpośredniej, podmiot liryczny ujawnia swoją obecność. Świadczy o tym zastosowanie czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej i odpowiednich zaimków („lubię”, „koło mnie”, „myśl moja”). Podmiot liryczny z pewnością jest mężczyzną, mimo że nie wskazują na to żadne formy gramatyczne. Wyeksponowane są jednak różnice między nim a kobietą. Podmiot liryczny jest przestawiony fragmentarycznie jako części swojego ciała. Kilkukrotnie pojawia się ramię, ponieważ silne ramiona stanowią atrybut męskości. Poeta nie zastosował podziału na strofy, wiersz składa się z szesnastu wersów i został napisany trzynastozgłoskowcem, ze średniówką po siódmej sylabie. Rytm nadają mu rymy parzyste.

Warstwa stylistyczna utworu nie jest rozbudowana, autor stworzył obraz miłosnego uniesienia, używając prostego języka i niewielu środków poetyckich. Pojawiają się głównie epitety, głównie związane z doznaniami zmysłowymi („lubieżnym przegięciu”, „pal­ca­mi drżą­ce­mi”, „mdle­ja­cym uśmie­chem”, „myśl skrzydlata”, „nie­ziem­skie­go świa­ta”). Zastosowano również metafory („myśl moja już od niej wy­bie­ga skrzy­dla­ta”). W utworze obecna jest tautologia, konstrukcja w której poszczególne wyrazy powtarzają swoje znaczenie („ury­wa­nym od­dy­cha od­de­chem”). Na rytm wiersza wpływają anafory, trzy wersy rozpoczynają się od słowa „lu­bię”, kilkukrotnie powtarza się również spójnik „gdy”. Zastosowano również przerzutnie, przeniesienia części wypowiedzenia do kolejnego wersu.

Lubię, kiedy kobieta - interpretacja utworu

Utwór był nowoczesny i przełamywał stereotypowe podejście do tworzenia erotyków panujące pod koniec XIX wieku. Poeta nie przedstawia jednak kobiety jako wyemancypowanej jednostki. Na pierwszym miejscu znajduje się mężczyzna, to jego zadowolenie ma kluczowe znaczenie. Kobieta jest przedstawiona jako uległa i zależna od partnera. To mężczyzna kieruje się rozumem, przypisuje mu się rozsądek i inteligencję. Kobieta działa zgodnie ze swoimi żądzami i emocjami. Podmiot liryczny podchodzi więc do relacji z kochanką ze spokojem i obojętnością, jest w stanie oddzielić uczucia od fizycznej satysfakcji. Kobieta przeżywa niesamowite chwile, gdy podmiot liryczny używa czasownika „lubię”. Tworzy on dystans między kochankami, nie jest silnie nacechowany emocjonalnie. Mężczyzna nie mówi o miłości, a jedynie o sympatii. Czasownik wielokrotnie się powtarza, co podkreśla chłód towarzyszący osobie mówiącej. Podmiot liryczny jest w stanie zdystansować się do przeżywanych doznań i postawić się w roli obserwatora zachowań kochanki.

Osoba mówiąca przedstawia akt miłosny w formie krótkich scenek, w których główną rolę odgrywa kobieta, a opisujący sytuację mężczyzna stanowi tło. Kochanka podmiotu lirycznego jest ukazana fragmentarycznie, pojawiają się jej rozchylone usta, zamglone oczy i zaciśnięte dłonie. Mężczyzna obserwuje jej ciało i zachodzące w nim zmiany. Podmiot liryczny nie angażuje się emocjonalnie, jest skupiony na wyciąganiu wniosków, które następnie przeleje na papier. Zauważa najdrobniejsze detale, rumieniec na twarzy, rozchylenie ust, przyspieszenie oddechu i odwracanie wzroku, wywołane zawstydzeniem. Wstyd jest przedstawiony w utworze jako uczucie towarzyszące każdej kobiecie. Stanowi to wyraz XIX-wiecznego światopoglądu, według którego kobietom nie wypadało mówić o swoich pragnieniach. Oczekiwano od nich przykładnego wypełniania roli żony i matki, a także dbania o nieskazitelną reputację. Kobiety chciały być postrzegane jako dostojne i cnotliwe, aby uniknąć negatywnych opinii na swój temat i dobrze wyjść za mąż.

Wpajane od dziecka reguły miały wpływ na dorosłe życie. Kobieta nie chce przyznać, że czuje pożądanie, nie potrafi zaakceptować własnych pragnień. Bliskość z kochankiem jest dla niej źródłem wstydu, ciągle ma wrażenie, że robi coś niewłaściwego. Podmiot liryczny nie jest jednak zirytowany nieśmiałością kobiety, uznaje ją za naturalną. W utworze występuje jasny podział na zachowania męskie i kobiece. Kobieta daje się opanować pożądaniu, ponieważ żywi do mężczyzny silne uczucia, łamie dla niego wszystkie reguły. Mężczyzna z pełną świadomością uwodzi partnerkę, jest dumny ze swoich miłosnych podbojów, które stanowią źródło przyjemności. Kon­trast mię­dzy ko­chan­ka­mi do­sko­na­le uka­zu­je ostat­nia stro­fa, w któ­rej au­tor sub­tel­nie im­pli­ku­je, że pod­miot po za­spo­ko­je­niu cie­le­snej żądzy na­tych­miast za­sy­pia, pod­czas gdy le­żą­ca tuż obok wy­czer­pa­na mi­ło­śni­ca nie do­szła jesz­cze do sie­bie po zbli­że­niu. Wszyst­kie te za­bie­gi spra­wia­ją, że pod­miot wy­stę­pu­je w utwo­rze ra­czej jako ob­ser­wa­tor aktu mi­ło­sne­go niż jego czyn­ny uczest­nik. Pa­trzy na onie­mia­łą i omdle­wa­ją­cą z roz­ko­szy ko­bie­tę za­rów­no z sa­tys­fak­cją, jak i z wyż­szo­ścią. Nie po­zwa­la so­bie tak jak ona za­tra­cić się w eks­ta­zie i znie­wo­lić pier­wot­nym, nie­mal­że zwie­rzę­cym in­stynk­tom. Szyb­kie, za­po­bie­gaw­cze za­pad­nię­cie w sen wy­da­je się w tym wy­pad­ku uciecz­ką od dal­szych czu­ło­ści jak roz­mo­wa czy zwy­kłe przy­tu­le­nie, któ­rych naj­praw­do­po­dob­niej ocze­ku­je ko­bie­ta. Podmiot liryczny czuje się wolny, ponieważ nie ogranicza go miłość, ma całkowitą kontrolę nad sytuacją. Znajduje się na zewnątrz wydarzeń, nie angażuje się emocjonalnie. Nie grozi mu więc zranienie, które prawdopodobnie czeka kobietę. Męż­czy­zna-in­te­lek­tu­ali­sta, nie chce wspól­nie ce­le­bro­wać chwi­li, tyl­ko jak naj­szyb­ciej po­wró­cić do rze­czy­wi­sto­ści.

Wiersz sta­no­wi esen­cję cha­rak­te­ry­stycz­ne­go dla twór­ców Mło­dej Pol­ski, a za­ra­zem awan­gar­do­we­go dla XIX-wiecz­ne­go spo­łe­czeń­stwa, spoj­rze­nia na in­tym­ność, spoj­rze­nia nie przez pry­zmat du­cho­wo­ści, lecz drze­mią­cej w czło­wie­ku praw­dzi­wej na­tu­ry nie­pod­po­rząd­ko­wa­nej kul­tu­rze i sztyw­nym nor­mom oby­cza­jo­wym. Po­stać ko­bie­ty nie uosa­bia żad­nej kon­kret­nej part­ner­ki, jest po pro­stu jed­ną z wie­lu, z któ­rą pod­miot li­rycz­ny dzie­li chwi­le upo­je­nia. Peł­ni na­to­miast inną waż­ną rolę – sym­bo­li­zu­je świat zmy­sło­wy, któ­ry za­zwy­czaj po­zo­sta­je skrę­po­wa­ny w oko­wach mo­ral­no­ści tu­dzież roz­sąd­ku, i któ­re­go obec­ność naj­ła­twiej od­czuć przy oka­zji do­świad­czeń sek­su­al­nych. Ob­ra­nie mę­skie­go punk­tu wi­dze­nia i przed­sta­wie­nie ko­bie­ty jako ule­głej, nie po­tra­fią­cej czer­pać praw­dzi­wej przy­jem­no­ści z wy­zwań in­te­lek­tu­al­nych od­zwier­cie­dla tak­że po­pu­lar­ną wów­czas wśród męż­czyzn mi­zo­gi­ni­stycz­ną po­sta­wę.

Do­bit­na pre­zen­ta­cja ero­tycz­ne­go unie­sie­nia znacz­nie od­bie­ga od wła­ści­we­go w epo­kach ro­man­ty­zmu czy po­zy­ty­wi­zmu spo­so­bu poj­mo­wa­nia mi­ło­ści. Tu­taj bo­wiem zo­sta­je cał­ko­wi­cie ob­dar­ta ze swo­je­go me­ta­fi­zycz­ne­go cha­rak­te­ru. Tet­ma­jer sta­wia­jąc wy­łącz­nie na aspekt cie­le­sny stwo­rzył ła­mią­cy tabu, a przy tym wy­so­ce wy­su­bli­mo­wa­ny i uwiel­bia­ny po dzień dzi­siej­szy ero­tyk.


Czytaj dalej: Nie wierzę w nic interpretacja

Komentarze