Modlitwa II

Tak wzra­sta­my, idzie­my przez czas i ko­cha­nie.
Bogu nie do­wie­rza­my, lu­dzie kła­mią nam.
Jesz­cze rok, jesz­cze ży­cie, a co po­zo­sta­nie,
kie­dy u bla­sku przy­sta­nie­my bram?
Nikt z nas nie jest bez winy. Kie­dy noc opa­da,
wa­sze twa­rze i moja ocie­ka­ją krwią
i wła­sne cia­ło jest jak du­szy zdra­da,
i nie­na­wist­ne ćwie­ki wła­snych rąk.
I nikt bez zma­zy. Czar­ne cza­su koła
jed­ne w dru­gie wple­cio­ne, czyn po­cią­ga czyn.
I noc. A z nocy tej jak gdy­by nikt nie wo­łał
na­wet o ła­skę, od­pusz­cze­nie win.
O spłyń, anio­łem spłyń i od ko­na­nia
z my­ślą od gło­wy od­cię­tą przez bat
oczyść. I przy­wróć nam moc po­ko­cha­nia,
so­sno­wy, pro­sty dom i po­tok ży­wych lat.
O zie­mio, zie­mio moja, po­wróć w na­sze ser­ca
czy­stym imie­niem, roz­wiąż ska­mie­nia­ły czas.
Od ciał za­bi­tych, ciał mor­der­ców,
od trwo­gi noc­nej oczyść nas.
17 wrze­sień 1942 r.

Czy­taj da­lej: Pisz do mnie listy – Krzysztof Kamil Baczyński