Dzień zwisł nade mną jak olbrzymi motyl

Dzień zwisł nade mną jak olbrzymi motyl – gorący, złoty.

Siadam na skraju parowu,
a wokół mnie już tylko cichość i pokora,
a we mnie wszystko nagłe rozwidnione, proste –
i mówić chcę już tylko leśnych kwiatów mową, –
i szumieć chcę jak ciemna na wichrze sołora –
i lecieć chcę jak szczygły na liljowe osty.

A jeśli kwitnąć mam, to tylko jak stokrocie,
w białych rzęsach promieni i w ośrodka złocie.
A jeśli płynąć mam, to jak szeroka rzeka
w mądre morze wieczności, które na mnie czeka.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.