Nad polem rzepaku, w rozwidleniu dwóch ścisłych, czerwonych czereśni,
przez które się błękitny światła sączy sok –
przystanął kiedyś dawno, we wróblej zasłuchał się pieśni –
i tylko trochę się schylił, gdy burza rozdarła Mu bok.
Tu zawsze pachną grochy, szczawiki i kminy,
błękitne cykorje, słodkie rozmaryny,
a czasem nadwieją goryczki
z dalekich, polnych dróg.
Wróble zapisną, zaćwierkają,
gałęziami zahuśtają,
a wtedy po blasze
stuk – stuk – stuk –
na sczerniały daszek
czereśnie padają.
Otrą się szybko o blade policzki –
a potem jak wielkie, czerwone krople po boku rozdartym spływają.
Codziennie tutaj przychodzę
i nad tem polem rzepaku, na tej spieczonej drodze,
gdzie wszystko się stapia w szeleście radosnym –
razem z wróblami, czereśniami
i z krzyżem dębowym wzwyż rosnę.
Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.